Bądzcie ludźmi, grajcie Humanami

Czy darzycie jakiś deck sentymentem? Ja tak. To Wr Aggro z czasów po wydaniu Therosa. To była moja pierwsza poważna konstrukcja, którą zacząłem grać Standard. Zabrałem ją na pierwsze w życiu PTQ w Olsztynie. Niespodziewanie zająłem dziesiąte miejsce, przegrywając walkę o Top 8 z Maćkiem „Pedrosem” Kawończykiem. Jego top deck w trzeciej grze – Stormbreath Dragon – długo później śnił mi się po nocach Wink Niestety kilka tygodni później minął dobry okres dla White Weenie. Wyszedł Bile Blight i Courser of Kruphix, a po rotacji nadszedł czas Siege Rhino. Tych kart już z nami nie ma. Dlatego warto wrócić do gry białą agresją. Powód jest jeden: to w tej chwili najlepszy napór formatu.

W białym kolorze zawsze było dużo małych, agresywnych stworów. Jednak żeby białe aggro było dobre potrzebuje czegoś jeszcze. Shadows over Innistrad przyniosło dwie kluczowe dla tej konstrukcji karty: Always Watching i Thalia’s Lieutenant. Obie to tzw. „anteny”, czyli karty, które zwiększają współczynniki stworów na stole. Moje Wr Aggro miało dostęp tylko do jednej anteny – Spear of Heliod. Ta karta miała podstawową wadę: była legendą, co oznaczało, że nie można było korzystać naraz z więcej niż jednej sztuki. Teraz nie ma tego ograniczenia, co powoduje, że nasze małe stworki mogą rosnąć, rosnąć i rosnąć. Mają też Vigilance, czyli nie tapują się podczas ataku. To oznacza, że nie musimy się ścigać. Zabijamy przeciwnika na naszych warunkach.

Declaration in Stone - graj humanami!

Jeśli do tego dodamy dwie kolejne nowe karty: najlepszy biały removal w formacie (Declaration in Stone) oraz świetną sztuczkę Eerie Interlude, to otrzymujemy mieszankę wybuchową, która zabija bardzo szybko i pozostawia przeciwnikowi mało miejsca na potencjalne manewry. Jeden tapland, brak landu zagranego w tempo w początkowej fazie gry i nie żyjesz. Dodatkowo cały deck jest tani. W wersji budżetowej złożycie go za ok. 100 zł. W wersji optymalnej będziecie musieli jeszcze nieco pieniędzy dorzucić. Skoro już was wystarczająco zachęciło, to czas na spis:

pokaż / ukryj

Weenie White

To wersja, którą testowałem w ostatnich dniach. Oczywiście jest to spis all-in, czyli stawiający wszystko na jedną kartę. Albo będziemy zbyt szybcy dla przeciwnika, albo on będzie zbyt twardy dla nas. W miarę ewolucji formatu ta lista także będzie się zmieniać, ale sądzę, że na pierwsze tygodnie jest optymalna. No i ma w sobie sporo tzw. flavor, czyli pasuje do wizji świata, którą fundują nam Wizardzi. Mamy tu armię ludzi (12 stworów za jedną manę), bohatera, który szuka sensu życiu (Kytheon), poruczników dowodzących poszczególnymi oddziałami (Consul’s Lieutenant i Thalia’s Lieutenant), kwiat rycerstwa oraz anioły czuwające nad ludźmi, których – skoro jesteśmy na Innistradzie – nie mogło zabraknąć.

Dragon Hunter i Expedition Envoy – to typowe białe lwiątka (od Savannah Lions), które w ostatnim czasie są dosyć często fundowane nam przez Wizardów. Oprócz ciała 2/1 za jedną białą manę nie ma co więcej o nich opowiadać. To, że Hunter radzi sobie ze smokami, a Envoy jest Ally może sporadycznie się przydać.

Thraben Inspector – dla osób, którym pokazywałem ten spis, była to karta-zagadka. Często pojawiały się pytania: co ona robi w tym decku? Wbrew pozorom jest ona ważna. Po pierwsze daje nam Clue, czyli możliwość dociągnięcia dodatkowej karty. To sporo. Po drugie z jedną z naszych anten ma trzy w plecach, co oznacza, że przeżywa małe sweepery, którą są dostępne w formacie: Kozilek’s Return i Flaying Tendrils.

Kytheon, Hero of Akros – pułap tej karty jest bardzo wysoki, podłoga jest niska. Może być typowym nic-nie-robię lwiątkiem, świetnym obrońcą lub też niezniszczalnym bohaterem. Wszystko zależy od tego, czy uda się na ją posłać do walki wraz z dwoma innymi kolegami i obudzić w niej bohatera. 

Consul’s Lieutenant – kolejna karta budząca kontrowersje. Jej wadą jest to, że ma jeden w plecach. Zaletą to, że może nam służyć za 9-12 antenę, po tym jak uda się jej pozyskać sławę na polu bitwy (Renown). Dodatkowo ma także First Strike, co znacząco utrudnia przeciwnikowi walkę.

Thalia’s Lieutenant – pierwsza z dwóch kart, dla których warto grać Humanami. Wchodząc na pole walki, kładzie na każdym innym Humanie counter +1/+1. Dodatkowo jeśli inny Human wchodzi na pole walki, to porucznik dostaje counter +1/+1. Idealny plan gry wygląda następująco: pierwsza tura: stwór, druga tura: dwa stwory. Trzecia tura: stwór, porucznik. Czwarta tura: Always Watching i do bazy.

Knight of the White Orchid – tylko dwie sztuki z uwagi na umiejętność, która przydaje się rzadko. Aczkolwiek przy konstrukcji, która swobodnie może startować z jednym landem na ręku, możliwość rampy o jeden Plains może okazać się kluczowa dla rozgrywki. W końcu  Always Watching kosztuje trzy many. Dodatkowo ma First Strike i dwa w plecach, co także może okazać się kluczowe podczas walki.

Archangel of Tithes – to szczyt naszej krzywej. Anioł jest kartą wprost stworzoną do wspierania takich decków jak białe aggro. Długo czekał na swój moment i w końcu może zaistnieć. Przede wszystkim ma cudowne ciało. 3/5 za cztery many w konstrukcji, która ma dostęp do Always Watching to bardzo dużo. Blokuje zdecydowaną większość zagrożeń w formacie, utrudnia atak i – co ważniejsze – obronę. Jeśli bowiem atakuje, to przeciwnik musi wydać jedną manę za każdego swojego stwora, który chce blokować. Przy trzech-czterech naszych atakujących postaciach to bardzo utrudnia przeciwnikowi gospodarowanie maną. Aha, czy mówiłem już, że przeżywa Languish? Smile

Declaration in Stone – najlepszy biały removal, który dodatkowo usuwa cel(e) na (prawie) zawsze. Co tu dużo mówić. Sufit bardzo wysoki, wadą jest sorcery speed. Pamiętajcie, że usuwając tokeny, przeciwnik nie dostaje Clue. Bardzo przydatne przy Eldrazi Scionach, tokenach z Nissy czy Thopterach Smile

Stasis Snare – nie przepadam za tym removalem, bo kosztuje trzy many. Jego podstawową zaletą jest exile i możliwość zagrania na flash. Radzi sobie z Giddeonami, Reality Smasherami i pomaga z defensywnym Collected Company. Czyli wszystkim, czego nie sięgnie Declaration in Stone.

Always Watching – co tu dużo mówić. Najważniejsza karta deku. Bez niej talia nie ma żadnego sensu. Pamiętajcie, że daje Vigilance i nie działa na tokeny.

Westvale Abbey – grałem początkowo na dwóch sztukach. Zredukowałem do jednej. Taka nieco niepotrzebna wisieńka na torcie. Bardzo rzadko wykorzystywany alternatywny warunek zwycięstwa. W formacie jest za dużo exile, by po prostu wymienić pięć stworów na jednego niezniszczalnego, którego można wygnać. Pamiętajcie, że tokeny, które kładzie są Humanami.

Rezerwa jest mocno warunkowa sprawą. Wszystko zależy od lokalnego meta, w którym chcecie grać. Moja wygląda następująco:

3 Eerie Interlude
3 Gideon, Ally of Zendikar
2 Celestial Flare
2 Hidden Dragonslayer
2 Lantern Scout
2 Surge of Righteousness
1 Plains

I tu zaczynają się schody, jeśli chodzi o budżetowość tej konstrukcji. Gideon, Ally of Zendikar swoje kosztuje, ale używam go, by nadać białemu aggro nieco głębszego sznytu. Jeśli przeciwnik ma dużo sweeperów (np. rampa, BW Midrange, Esper Control) to potrzebujemy czegoś lepszego niż masa stworów za jeden many. Gideon do tego nadaje się bardzo dobrze. By ułatwić korzystanie z Gideona mamy dodatkowy Plains.

Eerie Interlude to nasza obrona przed dekami, które grają Languish, Tragic ArrogancePlanar Outburst i Quarantine Field.

Hidden Dragonslayer i Lantern Scout to „karetka pogotowia” w dwóch różnych postaciach.

Celestial Flare i Surge of Righteousness to dodatkowy pakiet removalu. Kilka osób zdziwiło się, ale flara nadal jest w formacie. Po wyrotowaniu Rally duży Gideon znów wraca na topa, więc warto mieć na niego i kilka innych grubasów dodatkową odpowiedź na instancie.

Jeśli przeszukacie internet, to zauważycie, że pojawiły się propozycje dodania jeszcze jednego koloru do tego decku. Pierwszy z nich to niebieski przede wszystkim dla Refector Mage. Nie powiem, karta fajna i kusi, ale wymaga zbudowania nieco cięższej wersji tej konstrukcji. Możliwości w rezerwie też są fajne. Niebieski daje nam dostęp wszystkim do kontr (niestety Stubborn Denial już wyrotował). Drugą opcją jest zielony po Dromoka’s Command, Sigarda, Heron’s Grace i Collected Company. Ta wersja jest jednak wolniejsza od czysto białej, o czym możecie przekonać się na poniższym filmiku z testów:

Jeśli chcecie dodatkowo poczytać o białych Humanach to odsyłam to następujących tekstów

i do wątku na Salvacji

No i warto śledzić pierwszy SCG Open w SOI. Humany tam są grane i będą grane. Bo ten dek jest mocny; przynajmniej na początek nowego Standardu.

Tak więc bądźcie ludźmi i dajcie szansę Humanom Smile

 


Mariusz Gawrychowski o MarduMariusz „MGGG” Gawrychowski

Grał casualowo ze znajomymi do czasów Mercadian Masques. Potem MTG poszedł w kąt. Hobby wróciło w połowie 2013 roku. Ze starych czasów pozostał mu alergia na niebieski kolor.

W nie-magicznym życiu jest dziennikarzem i miłośnikiem military sf.

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze