Jak zostać graczem roku, zgarnąć 10 kafli i mieć wszystko w dupie

Odpowiadając na tytułowe pytanie, przepis jest prosty: wystarczy regularnie oszukiwać. Magicowy światek huczy od informacji na temat cheatów niejakiego Alexa Bertonciniego.

Jeśli nie kojarzysz, kim jest, to szybko nakreślę jego karciane bio: gracz roku, zwycięzca wielu turniejów Starcity, Top8 GP Dallas, najwyższy ranking nowego systemu Planeswalker Points. Pod tym linkiem możecie podejrzeć jego najlepsze wyniki. Wygląda nieźle, prawda?

 

 

 Jak zostać graczem roku

Problem w tym, że Alex został przyłapany na kilku oszustwach. O tyle sprawa jest dziwna, że robił to podczas nagrywanmeczy. DCI i SCG już prowadzą swoje dochodzenia, a ja prezentuję kilka przykładów, w których widać Jedi Mind Tricki Alexa, możecie je sami ocenić:

 Alex Bertoncini przycina na SCG Kansas

Tutaj mamy zagranie dodatkowego landa w turze. Jeden na początku, jeden po Explore i kolejny po Preordainie.

 

Brainstorm za 4 w zwolnionym tempie

Tu słabo widać, ile jest zgarniętych kart, ale tutaj macie obrazek pokazujący w czym problem. Ten film ma jednak ogromną zaletę – pokazuje jak wyglądają ruchy ręką, kiedy gracz chce manipulować biblioteką – zapamiętajcie to na później, wrócimy do tematu.

 

Sztuczki z Kirą od 35:00 do 36:00

W ostatnim przeciwnik ma Jace’a i Cursed Scrolla. Alex zagrywa Kirę, jego wróg bouncuje i zestrzeliwuje ją, Bertonicini stackuje grób i zagrywa drugą Kirę. Za drugim razem, kiedy zostaje powtórzona akcja, Alex po prostu ją podnosi. Nikt nie zauważa, bo jedna Kira jest wciąż widoczna na górze grobu (krótsza wersja z Youtube).

Jak sami widzicie, to chyba największy fail roku, zaraz po błyskotliwym wpisie o randce z Finkelem, blogerki Alyssy Bereznak w znanym serwisie gadżeciarskim Gizmodo. Jak nie znacie tematu, to polecam pogooglować – nie tylko została zmieszana z błotem przez cały nerdowski świat, to jeszcze straciła pracę w rzeczonym serwisie i dorobiła się setki internetowych memów.

Wróćmy jednak do Bertonciniego (którego nazwisko na jednym z forów przerobiono na Bertoncheaty).  To nie są wszystkie oskarżenia, jakie mu postawiono, dochodzi jeszcze sprawa Sower of Temptation, którego Alex nie wysideboardował i miał na pierwszą grę z Reanimatorem, dodatkowy Timely Reinforcements w mainie przeciwko Burnowi (powinien mieć 2 w mainie i 2 w sideboardzie, a miał układ 3/1 na tę grę) czy zagranie bez kosztu Submerge’a bez Foresta na stole przeciwnika.

Dobra, tylko co z tego? Chłopak zgarnia dziesięć kawałków; wygrywa StarCityGames Invitantional, jest graczem roku i ma wszystko gdzieś. Cashuje czek w najbliższym banku, odkłada karty na półkę i idzie do innej gry. Może do pokera, tak jak zrobił David Williams? Ten dla odmiany grał znaczonym kompletem Accumulated Knowledge’y w decku i został za to wywalony z Worldsów w 2001, lecz niedługo po zawieszeniu zajął drugie miejsce na WSOPIE w 2004 roku (co zasiliło jego bankroll o 3,5 miliona dolarów).

W sumie nie ma się czym przejmować. Oszustwa magicowe nie skutkują sprawami w sądzie, nie świecą w kartotekach jako przestępstwa, a jeśli trwają krótko, to po przerwie wraca się do gry, jakby nic się nie stało. Taki przepis na amerykański sen, od zera do bohatera. Po kilku latach ludzie i tak zapomną albo oszust w ogóle odetnie się od środowiska, czyli wszelkie konsekwencje przepadną…

DCI w kwestii wyłapywania oszustw i banowania jest niestety bardzo upośledzone. Jeden z najlepszych polskich graczy dostał kilka lat temu bana, bo żartował, że da pizzę przeciwnikowi za poddanie się.  Usłyszał to jakiś sędzia-robot, służbista ponad wszelką miarę, i zdecydował, że to przekupstwo – w efekcie zawieszenie na półtora roku. Z drugiej strony Japończyk Katsuhiro Mori po serii wałków zgarnął tytuł na Mistrzostwach Świata. Potem go przyłapali na cheatach i dostał zawieszenie na pół roku. Jednak kasa i popularity zostały na jego koncie. Potem zresztą sporo grał i zaliczał kolejne wysokie miejsca. Miałem zresztą nieprzyjemność grać z nim na Pro Tourze w Londynie, gdzie przyciął mnie, bo jak debil nie zapisywałem stanu życia, a sędziowie uwierzyli temu, co miał karteczkę. Jak widać, bany potrafią latać za byle co, a sędziowie też ludzie i nie wszystko potrafią rzetelnie ocenić.

Tu można by wrócić do dyskusji starej jak świat – jak zmienić system wyszukiwania oszustw: jak lepiej szkolić sędziów czy nagrywać pojedynki, instalować ukryte kamery, dawać zegarek (tak jak mają szachiści, aby uniknąć stalowania), czy zrobić jeszcze inną rewolucję.

Nasuwa się jeszcze jeden temat na dyskusję – czy kary za oszukiwanie nie są za niskie? Czy nie przydałoby się coś, co odstraszyłoby ludzi od oszustw? Może przenieść najważniejsze rozgrywki na sieć, gdzie nie ma praktycznie opcji do oszukiwania? No i co z tego, że Alex dostanie bana, nawet jeśli to będzie lifetime, jeżeli nic mu to właściwie nie robi? Przykłady Moriego, Williamsa, Alexa czy takiego prosa jak Olivier Ruel pokazują, że warto cheatować do oporu – jak złapią, to kara nie jest relatywnie wysoka, jak nie złapią, to masz tytuł Mistrza Świata, Gracza Roku, kasę za wysokie miejsca, sławę, dziwki i landrynki. O to ma chodzić w magicowej grze pro?

Na razie tyle w kwestiach sędziowskich i moralnych, zastanówmy się, co jeszcze pokazała sprawa Gracza Roku. Możemy wyciągnąć sporo nauki, obserwując powyższe filmiki. Nieważne na jakim poziomie gramy, zawsze można trafić na cheatera. Czy jest to draft w mieszkaniu, gdzie kolega za wszelką cenę chce zgarnąć mythica wartego 200 zeta, czy gra o Mistrzostwo Świata, gdzie stawka jest o wiele większa. Najbardziej bolesna przycinka, jakiej doświadczyłem, miała miejsce w Top 8 Grand Prix Warszawa. Jest 1-1, mam pełną kontrolę na stole, trafiłem na dobry matchup i właściwie pozbyłem się prawie wszystkich finisherów przeciwnika. Wpadam na genialny pomysł i z ręką pełną odpowiedzi tapuję sobie manę, aby wykonać Lobotomy na głowie wroga. Czy zagranie było dobre, czy nie, to już inna sprawa, co się jednak okazuje – mój przeciwnik ma pustą rękę i w jego talii widnieje tylko jedno zagrożenie – Desolation Angel. Oddaję talię przeciwnikowi, on ją dość długo tasuje, po czym małe zamieszanie i zaczyna swoją turę. Czegoś tu brakuje, prawda? Zgadza się – nie przełożyłem mu talii! Na tym trick polegał, że byłem podniecony samą obecnością w Top 8 GP i zajebistą sytuacją na zrobienie Top 4, że opuściłem gardę i przestałem uważać. Oponent podnosi kartę, tapuje 7 mana i zagrywa jedynego Desolation Angel, jaki miał w decku. Przypadek? Jasne…

Z dyscypliną jest tak, że trzeba ją sobie regularnie przypominać. Dobry pokerzysta nie po to czyta książki  i przechodzi kolejne szkolenia, żeby się uczyć, tylko po to, żeby powtarzać sobie wiedzę. Długoletni staż w jakiejś grze skutkuje niezłym doświadczeniem, ale także skrótami, jakie sobie produkuje mózg. Nasza gra zaczyna być schematyczna, nie zauważamy najprostszych błędów, przestajemy kontrolować przebieg rozgrywki. Tu zaczyna się bardzo fajny temat, który dokładnie poruszę w kolejnym wpisie do bloga. Na dziś wystarczy, zostawiam was z dość z tym poważnym tematem pro cheaterów. Może czegoś ta lekcja nauczy DCI, może z nowym rokiem wprowadzą kolejne restrykcje lub zmienią swoją politykę? A może kolejny gagatek z tego skorzysta? Wiecie już jak zostać graczem roku?

Pozdrawiam,

– Ober

P.S. Jeśli chcecie znać dokładnie temat cheatów Alexa, to polecam artykuł jego byłego przyjaciela, w którym bardzo dosadnie krytykuje oraz analizuje jego znane oszustwa. Znajduje się pod tym linkiem.

P.P.S. Miałem napisać trochę więcej o UB Controlu zpoprzedniego wpisu, jednak istnieje duża szansa, że pojadę do Łodzi na PTQ i T2, gdzie chętnie bym tym UB pograł, dlatego nie będę jeszcze zdradzał szczegółów i ewolucji decku. ;] Mam nadzieję, że wyjazd dojdzie do skutku, zaowocuje sukcesami i będę miał o czym pisać w kolejnych blogach. : )

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze