[Draft] GB aggro, prereleasowy 3xDKA

Z reguły nie wrzucam draftów4322, ale zrobię wyjątek, bo są prereleasy na MTGO i zagrałem dość egzotyczny draft 3x DKA. Może kogoś interesuje jak to wygląda. Do tego wszystkiego poszedłem 3-0 wygrywając każdy mecz 2-0, po drodze biorąc ze dwa mulligany, a to pokazuje skuteczność decku.

 

 

Oczywiście po drodze starałem się zgarniać jakieś erki aby choć trochę zwróciła mi się  złodziejska cena 20 tixów…

Pack 1

Draftowanie w ogóle zacząłem od zgarnięcia erki, która o dziwo (Geralf’s Messenger ma problem z kosztem) znalazła się w decku i co najlepsze – wskakiwała dość często. W ogóle na etapie pierwszej paczki nie zczaiłem, że tu się gra 3xDKA, nie pytajcie nawet czemu. Także celowałem w jakiś zombie deck – stąd draftowałem Koty. W sumie te czarne koty są całkiem niezłe. p1p2 to była dziwna decyzja z mojej strony, bo dopiero co puściłem jedne Firesy, widać jaki byłem ogarnięty. p1p3 to kontynuacja czerwonego, zresztą tu nie było jakiś ciekawszych wyborów. Swoją drogą to jest niezły removal, bo żadne dopakowania nie ratują przed nim. Picki 4 i 5 to dalsze zbieranie RB, trochę naiwne, bo nie jest to jakiś przemocny archetyp. No i mamy p1p6 – od razu wiedziałem, że trzeba zbierać zielony, ludzie go najwyraźniej totalnie niedowartościowali. Ten gość jest wg. mnie pierwszym pickiem. Dwa kolejne picki to potwierdziły. Dzięki tym wilkołaczym manodajkom mogłem spokojnie zagrać na 41 kart i 16 landów, czyli mój ulubiony układ. Przyznam, że ostatnio często lądowałem z 40/17, a wtedy moje serce cierpi. Picki 10 i 11 to znowu zbieranie zieleni, ludzie chyba gardzą tym czarem, a jest naprawdę mocarnym dopakiem, combat trickiem i szansą na wyłączenie ewentualnego undyinga u przeciwnika. U mnie po prostu robiło za permanentne +3/+3. Jeszcze na 14 picku mały prezent, w razie jakbym nie miał co dopchać do talii, ten gość byłby solidnym dodatkiem.

Pack 2

P2P1 miałem ciężki wybór, niby removal, niby mam zombie w decku, ale ten koszt i losowość karty trochę mi nie pasowały. Wybrałem po prostu bardzo mocnego naporowca i humana, co jest przydatne w tym formacie, a zwłaszcza teraz jak są Falkenrath Torturery, Avacyn’s Collary i Skirsdag Flayery. do tego mam już Deranged Outcasta, czyli potrzebowałem nałapać sporo ludzi do decku. P2P2 chyba mogłem brać pająka, ale on miał szanse wrócić, ludzie nie śpieszyli się do zielonego, a ten kot jest zawsze Zombie, liczyłem tu, że złapię jakieś combosy do tej rasy. P2P3 pojawił się szef Zombi, ale nie było sensu na siłę teraz iść w niebieski albo robić trzykolorowy deck, wziąłem po prostu zacnego landa – kolejny sacrifice efect, do którego już zbierałem paliwo. Koty się tu również ładnie sprawdzają. P2P7 mogłem brać land-fixera, ale dalej szedłem w paliwo do sacrifice’ów. Tu jednak mogłem wziąć chyba Młodego Wilka. Ten jeszcze pojawił się pod koniec, co wykorzystałem. P2P8 zastanawiałem się nad Floweringiem – grał już tym ktoś? Mam wrażenie, że to dobiera tak minimum z 3 karty, a to już fajnie. Ostatecznie postanowiłem zachować niski mana curve decku i ograniczać karty sytuacyjne.

Pack 3

Tu niby był Slip, ale koleżka jest o niebo lepszy, zwłaszcza w takiej talii gdzie potrzebuję Humanów i chce poświęcać stwory. P3P2 chyba powinienem wziąć Miśka, aczkolwiek mam ogromny szacunek dla Collarów i robiły mi grę. Nie wiem czy tu dobrze zdraftowałem. P3P4 – czy ten zombie-removal jest taki dobry? Ma spory koszt a chyba mogłem brać Wilkołaka 1/2, jest tańszy, bywa humanem, to chyba są lepsze argumenty? No sam nie wiem. P3P6 – wow! Co za prezent. Sołtys za nim nie przepada, ale ten typ robił grę, wjeżdżał za 11 co turę z Collarem, zdejmował zawsze jakiegoś stwora, sam blokował, a jego koszt zagrania był chyba 5. Myślę, że warto go brać wysoko, ale chyba byłem jedynym drafterem zielonego przy stole. Trochę tu żałowałem, że puszczam kolejnego miśka, ale nie można mieć wszystkiego. P3P7 chciałem mieć coś na artefakty, chciałem mieć coś na latacze – taki ew razie jakby co, więc tu pick przypasował, aczkolwiek trzeci manodający Wilkołak byłby również genialnym gościem do decku. P3P8 – właściwie miałem tu sporo do wyboru, ale spojrzałem na ilość kart jakie mi pasują do decku, było tego już z 22-23, także nic bym nie docisnął, Mattock mnie rozczarował wiele razy jak nim grałem, Dryada nie była więcej warta niż karty, które już miałem, a przy takiej awersji przeciwników do zielonego na nic były jej forestwalk. Pompka też fajna, ale już miałem tańsze i lepsze. P3P9 – dziwne, że tak daleko zaszedł, no nie mogłem go odrzucić. Wziąłem Curse’a, bo uznałem, że jeszcze ten sam przyjdzie i może będa sideboardowym planem w razie jakiś dziwnych decków nie do przejścia. Kolejne Przekleństwo przyszło pod koniec. Nie przydały się, ale zawsze był plan awaryjny gotowy.

Oto co otrzymałem:

2 Falkenrath Torturer

1 Wolfbitten Captive

2 Scorned Villager

1 Crushing Vines

1 Deranged Outcast

2 Avacyn's Collar

2 Young Wolf

1 Black Cat

1 Farbog Boneflinger

2 Hunger of the Howlpack

1 Geralf's Messenger

7 Forest

2 Kessig Recluse

1 Undying Evil

2 Skirsdag Flayer

8 Swamp

1 Ghoultree

1 Grim Backwoods

2 Death's Caress

Sideboard

1 Lost in the Woods

1 Black Cat

1 Hollowhenge Beast

1 Gravepurge

1 Hunger of the Howlpack

 

Talia kręciła się bardzo ładnie, wszystkie sacrifice efekty combowały się z undyingiem, Colarem czy Hunger of the Howlpack. Tanie stwory wskakiwały wcześnie, removal jeśli był potrzebny to wpadał po nich, ale sporo robiły też combat tricki.

Tu w linku, jest podgląd z raredrafta (trzeba się tam wpierw zalogować aby go zobaczyć).

 

Pozdrawiam, Ober

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze