Flashback Draft Rise of the Eldrazi – RG Rampa (z bonusem)

Staram się grać we wszystkie dziwadła i flashback drafty, jakie Wizardzi nam podrzucą. Mam z tego trochę zabawy, poznaję stare karty i stare sety, a przy okazji powstają wpisy na Togu. Poprzednio wrzucałem tu jednak rzeczy trochę śmiechowe. Kto poważnie może potraktować 3x Alara Reborn czy Lorwynowego sealeda, w którym gramy na podobnej zasadzie jak na prereleasach? Jakiś czas temu Wizardzi dali nam możliwość zagrania flashback draftów Rise of the Eldrazi („jakiś czas temu” oznacza tu końcówkę marca 2015 roku, od tamtego czasu RoE wróciło we flashbackach jeszcze raz, tuż przed Battle for Zendikar). I to już jest normalny, pełnoprawny produkt, do którego możemy podejść na serio.

Przygotowania do draftowania zacząłem od przeszukania sieci za poradami jak pickować. Trafiłem w ten sposób na doskonały tekst z MTGO Academy, Rise of the Eldrazi: A Draft Primer, w którym Simon Goertzen opisuje archetypy i schematy draftowania. W skrócie – Rise of the Eldrazi to trzy główne archetypy: aggro levelerzy, rampujące się RG i BG Eldrazi i kontrolki. Do tego dochodzą warianty z defenderami, all-in Eldrazi, WG lub UW aury i parę innych niszowych strategii.

Rise of the Eldrazi flashback draftDla tych co nie wiedzą – w formacie mamy sporo przekokszonych stworów kosztujących tonę many. Taki Ulamog’s Crusher oznacza wydatek 8 many. Część z tych kart jest bezkolorowych, ale trafiają się też takie rzeczy jak Pelakka Wurm. Słowem, jest do czego się rampić, a wykorzystujemy w tym celu m.in. drony eldrazich, czyli tokeny 0/1, które po poświęceniu dają jedną bezkolorową manę. Czarów tego rodzaju jest sporo i większość z nich jest w zielonym. Biały, niebieski, także czarny, dysponują levelerami – czyli kreaturami, które mogą wchodzić na kolejne poziomy, aby zdobywać nowe umiejętności i polepszać statsy. Dodatkowo mamy takie coś, co się nazywa Rebound. Ta mechanika dla sporej części nowych graczy może wydawać się nieco bliższa, bo mamy ją w końcu w aktualnym standardzie – władają nią członkowie klanu Ojutaia z Dragons of Tarkir (dla porównania Emerge Unscathed i Center Soul). Jest jeszcze coś takiego jak Annihilator, ale ten keyword (gwoli ścisłości: triggered ability) jest bez znaczenia. Jeśli już udało się nam wrzucić klocka do gry, a oponent nie ma odpowiedzi, to raczej i tak już jest po grze i poświęcanie permanentów (bo mniej więcej to właśnie anihilacja robi) to tylko wisienka na torcie. Do tego dochodzą wspomniani defenderzy – jest ich sporo – i Totem Aury (np. Spider Umbra), chroniące naszego stwora i dające mu bonusy. O czymś zapomniałem? O czymś nie powiedziałem? Na pewno, ale jako pobieżne wprowadzenie dla nowych graczy, czyli takich jak ja, to powinno wystarczyć, aby się w miarę orientować w tym, co się dzieje w grach. O jednym wypada tylko jeszcze wspomnieć – removal w secie jest mocno warunkowy i niezbyt skuteczny.

Wszystko to sprawia, że Rise of the Eldrazi dla jednych jest fenomenalnym formatem do draftowania, a dla innych jest okropny lub po prostu nudny. Niektórzy porównują go np. do Avacyn Restored, które może nie jest najgorszym setem w limited, ale nie zostało ciepło przyjęte przez graczy (i wykazuje podobieństwo pod względem crapiastości removalu). Ta rozbieżność mnie fascynuje i nie mogłem sobie odmówić sprawdzenia, jak to tak właściwie jest. Po zapoznaniu się z wpisem na MTGO Academy zabrałem się więc za przeglądanie spojlera (sami możecie zobaczyć go o tutaj) i zapisałem się w kolejkę.

Oto mój pierwszy draft w Rise of the Eldrazi.

Spoiler

Trzy uwagi techniczne:

1. Z jakiegoś powodu w pewnym momencie kursor w czasie nagrywania się zatrzymał i nie wiem czym to jest spowodowane. Poza tym jednak wszystko chyba działa i nie ma żadnych przestojów.

2. Mam nadzieję, że nagranie jest odpowiednio głośne – nagrywałem późno i mówiłem dość cicho; każdy komentarz będzie pomocny, więc jak by co – piszcie. Mam nadzieję, że nie będzie konieczne słuchanie na słuchawkach lub z wyciszonym otoczeniem (np. rodziną schowaną do szafy, psem wyrzuconym za drzwi oraz powiązanymi i zakneblowanymi sąsiadami).

3. W samym drafcie nie ma dłużyzn. Dopiero w grach są momenty, kiedy mijają minuty i nic się nie dzieje, bo być może przeciwnik akurat poszedł sobie wydoić krowę lub mu się chałupa pali. Może i jestem tu trochę złośliwy, ale chcę sobie przy okazji ponarzekać (tak po ludzku, po polsku) na tych co każą godzinami czekać na zagranie pierwszego landa. I o ile ja jestem cierpliwy i jakoś z tym żyję, o tyle już dla osób oglądających jest to raczej mało atrakcyjne. Z drugiej strony, nie chcę nadmiernie edytować materiału – pytanie więc: wycinać dłużyzny, kiedy ktoś ewidentnie robi akurat coś innego? Może wycinać wszystkie dłużyzny? A może lepiej zostawić jak jest? I w tej kwestii chętnie usłyszę opinie.

 

Uuu, łał – biały, duży anioł! Tak bardzo Timmy tu przeze mnie przemawia i muszę przyznać, że dla Timmy’ego Rise of the Eldrazi powinno być fajne. Trochę się też zasugerowałem wspomnianym tekstem na MTGO Academy – autor wspomina tam o tej karcie, a tu proszę – trafia mi się ona na drafcie. Stąd też nieco przesadzona reakcja, a i w paru innych miejscach pewnie bym teraz inaczej pickował. No ale nikt nie powiedział, że za pierwszym razem będzie idealnie. Ogólnie, myślę, że wyszło to nieźle. Deck możecie też zobaczyć poniżej (lub tu na obrazku):

pokaż / ukryj

RG Ramp

Prawdziwa weryfikacja to jednak gry.

Runda I

 

Runda II

 

Runda III

Acha, możecie się zastanawiać czemu gram Swissa, a nie 8-4 single elimination. Jeśli więc przegapiliście to info, to był właśnie moment, w którym flashback drafty przestały być rozgrywane jako 8-4. Wizardzi wprowadzili nową kolejkę – 6-2-2-2, bez single elimination, rozgrywaną jako swiss.

 

Słowo podsumowania draftowania Rise of the Eldrazi i mały bonus

No i pograne. 2-1. Ale tu jeszcze mam parę słów i o drafcie, i o formacie:

Dla zainteresowanych wrzucam także replaya z finałowego pojedynku. Możecie tu zobaczyć jaki deck był najlepszy w całym turnieju:

A oto mały dodatek w postaci obrazków ze spisem z dwóch draftów. Pierwszy z nich to, jak w przypadku tego co nagrałem, RG Rampa. Wygląda tak:

 

Rise of Eldrazi RG Ramp

kliknij, aby powiększyć

 

Deck może i nie wygląda zbyt imponująco. Jest w nim trochę wypełniaczy, ale z drugiej strony – jest w nim sporo synergii. Dzięki temu mogłem z 2 stworów i 5 eldrazi dron zabić oppa po wstawieniu Broodwardena. Albo mogłem atakować za milion z Pennon Blade i Rapacious One. Przezabawnie przebiegała gra, w której przeciwnik miał Soul’s Attendant na stole. Co mu zadałem, to sobie życiem odbijał za drony na battlefieldzie i mój „piesek” urósł mniej więcej do poziomu 30/29. I jeszcze inna sytuacja – Goblin Tunneler w stole i Sporecap Spider – generalnie słabo to wygląda. Dobiera mi się jednak Snake Umbra i nagle mój pająk staje się narzędziem zagłady. Co prawda tylko pośrednio, przez dobieranie kart, ale jednak ta kombinacja okazała się kluczem do zwycięstwa. W ogóle ten drugi draft i gry były chyba ciekawsze niż w tym nagranym powyżej, ale cóż… akurat tu nie miałem włączonego recordera. Sam draft zacząłem od 2 Rapacious One, a potem to już łatwo – rampa, klocki, rampa i co tam jeszcze podejdzie. Turniej zaś skończyłem na 3:0.

Trzeci draft to z kolei niewypał. Dla odmiany zakończyłem go 0:3. Grałem czymś takim:

 

BG

kliknij, aby powiększyć

 

Co się stało? Nie przeczytałem sygnałów. To przede wszystkim. Zacząłem od Pestilence Demona. Nie chciałem grać znowu RG, a miałem na to opcję. Myślę sobie jednak – trzeba spróbować czegoś innego, niech będzie BG rampa! Nic z tego, sąsiedzi zbierali RG i BG, a ja w środeczku, między nimi, dostawałem karty przesortowane i przebrane. A trochę szkoda, bo gdybym się w porę zorientował, to może skończyłbym z fajnym UW na levelerach albo WG aurach… w każdym razie w czymś lepszym. Do tego zabrakło trochę konsekwencji przy pickowaniu, a niektóre picki były po prostu złe. To jednak ocenić mogłem już po drafcie, na spokojnie.

Do tego doszły mulligany w każdej grze, będące po części pokłosiem złej konstrukcji decku. Za drogie to wszystko, nie ma synergii, nie ma odpowiedzi na zagrożenia – po prostu nie działa. Fakt faktem, że przeciwnicy też mieli trochę niesamowitego szczęścia – na zasadzie: „mam odpowiedzi po kolei na wszystko co zagrasz” i „jedna karta mnie ratuje, to dobiorę ją z topa”, ale to akurat rzecz, którą trudno się tłumaczyć czy usprawiedliwiać. Ot, zdarza się. Więcej ma to też związku z tym, co wybierałem na drafcie do decku niż z tym, że miałem pecha.

Mimo przegranej jestem zadowolony z tego drafta, bo – w kontekście formatu Rise of the Eldrazi – więcej się z niego nauczyłem niż z obu RG ramp. No i miałem okazję zobaczyć fenomenalny, pięciokolorowy kontrolny deck z defenderami. Trochę tam był ścianek, trochę removalu, trochę CA (np. Mnemonic Wall), ale największe wrażenie zrobiło na mnie 2x Lust for War. Gdyby nie ta karta, miałbym jeszcze jakieś szanse. 3 życia co turę w połączeniu z jakimś ewazyjnym stworem i samymi ściankami u oppa to naprawdę duży problem. Niestety, drafty RoE skończyły się zanim mogłem się w nie mocniej wciągnąć. Cóż, znowu trzeba będzie czekać na ich powrót. Na szczęście tuż za progiem było już Dragons of Tarkir i Tempest Remastered, a potem zaraz Modern Masters 2. Było co grać!

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze