Relacja Alienka z PTQ na MTGO

Witam wszystkich, chciałbym opisać swoją przygodę z PTQ Honolulu na MTGO 24 grudnia. Zagrało w nim ponad 300 osób. PTQ zaczynało się o 20:00, tak więc najedzony po kolacji wigilijnej otworzyłem taki oto zestaw:

 

 

 

White: 2 Avacynian Priest, Chapel Geist, Angel of Flight Alabaster, Feeling of Dread, 2 Bonds of Faith, Voiceless Spirit, Village Bell-Ringer, Ghostly Possesion, Spare from Evil, Abbey Griffin, 2 Silverchase Fox, Moment of Heroism

Blue: Armored Skaab, Skaab Goliath, Claustrophobia, Silent Departure, Invisible Stalker, Lantern Spirit, Think Twice, Murder of Crows, Sturmgeist, Deranger Assistant, Civilized Scholar, Spectral Flight, Curiosity, 3 Delver of Secrets, Dream Twist, Memory’s Journey, Frightful Delusion, 2 Curse of the Bloody Tome, Sensory Deprivation, Stitcher’s Apprentice, Stitched Drake

Red: 2 Nightbird’s Clutches, 3 Bloodcrazed Neonate, BurningVengeance, Pitchburn Devils, Into the Maw of Hell, Vampiric Fury, Infernal Plunge, Curse of the Pierced Heart, Traitorous Blood, Brimstone Volley

Green: Villagers of Estwald, Darkticket Wolf, Spider Spawning, Daybreak Ranger, Grave Bramble, Kindercatch, Spidery Grasp, Hamlet Captain, Caravan Vigil, Ambush Viper, Ranger’s Guile

Black: Markov Patrician, Skeletal GrimaceMorkrut Banshee, Manor Skeleton, Victim of Night, Tribute to Hunger

Artifact: Butcher’s Cleaver, Silver-Inlaid Dagger, Blazing Torch, 2 Graveyard Shovel, One-Eyed Scarecrow, Inquisitor’s Flail, 2 Cobbled Wings

Multicolor: Olivia Voldaren, Geist of Saint Traft

Land: 2 Woodland Cemetery


Już na pierwszy rzut oka widziałem że mam dobry zestaw i po 20 minutach deckbuildingu zarejestrowałem taką oto maszynę:

2 Avacynian Priest
1 Armored Skaab
1 Geist of Saint Traft
1 Claustrophobia
1 Butcher's Cleaver
1 Silent Departure
1 Invisible Stalker
1 Think Twice
1 Lantern Spirit
1 Chapel Geist
1 Angel of Flight Alabaster
1 Murder of Crows
1 Feeling of Dread
1 Blazing Torch
1 Sturmgeist
2 Bonds of Faith
1 Voiceless Spirit
1 Civilized Scholar
1 Deranged Assistant
1 Stitched Drake
1 Spectral Flight
9 Island
8 Plains

 

Jak widać talia wyglądała na bardzo przyzwoitą, osobiście nie widziałem od początku innych opcji jak złożenie UW, chociaż było tyle kart do tego archetypu, że parę decyzji nie było oczywistych. Początkowo planowałem grać Skaab Goliathem, jednakże nie pasował on do koncepcji decku, który opierał się mocno o początkowe tury. Do tego do mainu nie zmieściły się 2 lisy. Karta którą bardzo lubie, ale były ono bardzo często sidowane na agresywnych przeciwników. Rozważałem także grę Silver-Inlaid Daggerem, który bardzo dobrze działa ze Stalkerem, a także potworami z evasion, ale spectral flight wygrał tą rywalizację, ze względu na możliwą sick interackję z Geistem.

Opisze teraz kilka rund swissa, jako że było tam kilka ciekawych sytuacji, a szczęście zdecydowanie było tego dnia po mojej stronie.

1 runda – GWU

Po mulliganie do 6 miałem problemy z maną, ale i tak zacząłem od Avacynian Priesta i Geist of Saint Traft. Oponent niestety miał sporo humanów, w tym Kessig CagebreakerS, i sytuacja nie wyglądała dobrze, ale w ostatnim momencie dobrałem Spectral Flight, co włączyło mojego Geista, i pozwoliło zadać 16 obrażeń w dwie tury, dokładnie turę przed moją śmiercią. Druga gra zupełnie bez historii, oponent zatrzymał wyspę i Shimmering Grotto na play, w momencie kiedy poddawał grę dalej miał dokładnie tyle landów.

1 – 0

2 runda – UW

Ciężka przeprawa, oponent miał bardzo podobny deck do mojego. Po pierwszej grze, przegranej przeze mnie, ja miałem na zegarze 13 minut a oponent około 12. Druga gra także zapowiadała się na przegraną, jednakże w momencie w którym oponent miał 6 life, 2óch blokerów a ja Avacynian Priesta z Cleaverem i Feeling of Dread w grobie doznałem przekonania że to jest mój dzień – dobrałem Bonds of Faith, zwiększyłem Priesta, wytapowałem blokerów i wyrównałem stan meczu. W 3ciej grze oponent zamulił na jakąś minutę, co zaowocowało poddaniem meczu przy stanie czasu 45 sek u oponenta do moich dwóch minut, i po 16 life, ale i tak miałem przewagę na stole i raczej bym tę grę wygrał.

2 – 0

3 runda – RBW

Tutaj nie pamiętam dobrze gier, w pierwszej chyba dostałem screw i szybko przegrałem, drugą wygrałem Geistem, a w trzeciej kontynuacja lucky topdeckingu – znowu w ostatnim momencie, po przyfloodzonej grze, dobrałem Cleaver do mojego Stalkera i niezabijalny typ z lifelinkiem wyciągnął grę.

3 – 0

4 runda – zupełnie nie pamiętam tego meczu, ale chyba jakiś bez historii.

4 – 0

5 runda – RB

Sparowało mnie w dół do gościa z jedną porażką, jak to zauważyłem to wiedziałem że nie jest źle. Pierwsza gra była długa, broniłem się przed dużymi diabłami co wracają instanty/sorcery z grobu, ale w końcu moje kruki i anioł przebiły się do bazy. Druga gra była krótka, Stalker + dopałki i jesteśmy w domu.

5 – 0

6 runda – GWR

Tutaj oponent z deckiem maszyną + moje słabe rozdania. W pierwszej grze przebiłem się lataczami po dobranych z czuba bondsach, w grze drugiej zobaczyłem t2 Mikaeus, the Lunarch, t3 Eder of Laurels + potwory, a w trzeciej grze oponent mi zagrał 2 Elder of Laureis, i okazało się że to jest karta która mnie po prostu zabija sama z siebie.

5 – 1, grinder mode

Kolejne 3 rundy zupełnie bez historii – miałem najścia szatana, w każdej z 6 małych gier zaczynałem ze Stalkerem albo Geistem, i ci dwaj panowie wprowadzili mnie do Top 8, a reszta moich solidnych kart im jedynie asystowała.

Z ciekawostek opisze jedną grę z bodajże 7 rundy – oponent zaczyna, gra RB, w 3ciej turze wstawia Kruin Outlaw, ja dograłem Geista, oponent Kessig Wolf, go. I tu się zaczął koncert – Silent Departure w Kruina, Bondsy w wilka, za 6. Dograł Kruina, znowu Departure, za 6. Dograł Kruina, Feeling of Dread, concede. Podobnych rozdań miałem więcej, tak więc nic dziwnego że z taką ilością fartu, i bardzo mocnym zestawem, udało mi się zgrindować Top 8.

Faza swiss zakończyła się w okolicach godziny 5:30, i wtedy też przystąpiliśmy do finałowego draftu. Przyznam się szczerze – przeważnie w tym formacie forsuje GW, ponieważ jest to bardzo mocny archetyp który kluczowe karty ma w slocie commonów, i tak też planowałem w tym drafcie, no ale niestety się nie udało. Cały draft zamieszczony jest poniżej, ja tylko skomentuje parę picków:

Pack 1 pick 1 – już od początku pod górę. Podczas rozmowy z Oberem na czacie, gdy na zegarze było 45 sekund, mtgo samo postanowiło mi spickować Mentor of the Meek i do tej pory nie wiem czemu. Sam rozważałem pick Volleya jako jedynej czerwonej karty albo cloistered youtha, jako dobrego agresywnego potwora, no ale przynajmniej modo nie wzięło mi czegoś niegrywalnego.

W drugim picku dostałem inkwizytora, co było wg mnie sygnałem na otwarty biały, co bardzo mi pasowało. Wziąłem też jakiegoś późnego dzika jako podstawę do GW i Harvest Pyre żeby mieć w razie czego otwarty czerwony. W drugiej paczce zdecydowałem się na czerwony po otwarciu Kruin Outlawa, co zwróciło się drugą kopią tej karty w trzeciej paczce na 5tym picku.

Spoiler
 

  Pack 1 pick 2:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 3:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 4:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 5:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 6:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 7:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 8:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 9:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 10:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 11:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 12:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 13:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 14:

  Mój pick:

  Pack 1 pick 15:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 1:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 2:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 3:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 4:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 5:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 6:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 7:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 8:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 9:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 10:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 11:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 12:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 13:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 14:

  Mój pick:

  Pack 2 pick 15:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 1:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 2:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 3:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 4:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 5:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 6:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 7:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 8:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 9:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 10:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 11:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 12:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 13:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 14:

  Mój pick:

  Pack 3 pick 15:

  Mój pick:

Draft zwizualizowany za pomocą draft convertera

 

Po drafcie nie byłem do końca zadowolony z decku, ale jako że był dość agresywny widziałem szansę.

Oto jego spis:

Mentor of the Meek
Elite Inquisitor
2 Kruin Outlaw
Chapel Geist
Thraben Sentry
Silverchase Fox
Urgent Exorcism
Harvest Pyre
Sharpened Pitchfork
Feeling of Dread (semi zastępstwo za nightbird clutches których nie miałem)
Selfless Cathar
Fiend Hunter
Asmouth Hound
Doomed Traveler
Rage Thrower
Feral Ridgewolf
Furror of the Bitten
Brimstone Volley
Reckless Waif
Tormented Pariah
Smite the Monstrous
Kessig Wolf
Unruly Mob
8 Plains
8 Mountain

Pierwsza gra wyglądała tak jak powinna – szybka agresja, oponent dobity Rage Throwerem, wyglądało nieźle. Oponent grał UG ze Stalkerami i Delverami, tak więc wsidowałem Rolling Temblor zamiast Furror of the Bitten.

Druga gra to schody – oponent zaczął od dwóch Delverów, ja niestety bez odpowiedniej agresji. Kiedy Delverzy w końcu się flipnęli, ja zostałem przyblokowany Grasp of Phantoms i mimo, iż zastrzeliłem jednego latacza Volleyem, to drugiego przeciwnik obronił Ranger’s Guilem przed Harvest Pyre, to wystarczyło żebyśmy przeszli do gry 3.

Trzecia gra to mój karygodny błąd – otworzyłem rękę Reckless Waif, Silverchase Fox, Urgent Exorcism i 4 landy. Zatrzymałem ją, co skończyło się oczywiście dobraniem czterech kolejnych landów z wierzchu, a teraz jestem przekonany, że powinienem się agresywnie mulliganować – w końcu mój deck miał lepsze potwory niż te które zobaczyłem na openingu. No ale tego nie zrobiłem, flood z czuba dopiął swego, i przegrałem w Top 8. Aczkolwiek turniej i tak uważam za udany, to było moje pierwsze PTQ na MTGO, tak więc wygrindowanie ćwierćfinału na 330 osób na pewno nie kwalifikuje tego jako porażki Smile

Jestem też świadom tego, że draft mi poszedł po prostu słabo, jednakże zmęczenie lub psikus modo z pierwszym pickiem mnie trochę zdenerwował, co mogło się przełożyć później. No nic, nie pozostaje mi nic innego jak mocno trenować to limited Smile

– Wojciech „Alienek” Herdzina

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze