O idei i istocie banowania we French Commander EDH

Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej, czyli o banach, banowaniu, idei i istocie zjawiska we French Commander EDH.

 

 

 

geist of saint traft wmcq 2014 promo - french boyPo tym, jak zalegalizowano ostatnie bany w French Commander EDH wydawało się, jakby miał być to najsympatyczniej zapowiadający się eternal format do grania pvp. Obalono niekwestionowane przywództwo w metagame. Miało być różnorodnie, a zarazem stabilnie. Zbanowano Zur, the Enchanter i Derevi, Empyrial Tactician jako generałów, co miało się przyczynić do rozproszenia metagame. Idea słuszna. Większość dotychczasowych turniejów zdominował Zur, który radził sobie ze wszystkim, co napotkał na swej drodze. Ten deck nie miał złego matchupu. Miewał tylko gorsze rozdania. Generał w trzeciej turze, a jak wchodził później, to z hastem na czysty stół i po zweryfikowaniu ręki przeciwnika. Prawie zawsze był podparty kontrą, a gdy dochodziło już do szukania enchantmentu, to gra przestawała mieć jakikolwiek sens dla przeciwnika. Drugie, czy trzecie szukanie definitywnie kończyło rozgrywkę. Nie miało tu żadnego znaczenia czym grał przeciwnik. Żaden deck z meta nie miał nawet 50% szans na wygranie z Zurem. Były też takie talie, które nawet nie były w stanie wygrać z nim pojedynczej gry. Najlepiej, w mojej opinii radził sobie z Urokliwym Czarodziejem Geist of Saint Traft i okazyjnie generałowie w kolorze biało-zielonym. Grałem Zurem kilka ładnych lat. Talia ewoluowała do naprawdę potężnej maszyny. To, że deck był singletonem, nie miało większego znaczenia. Reprezentował constructed w czystej formie. Nie pomogło nawet wcześniejsze zbanowanie Vanishing. Bez tej karty Zur był jeszcze szybszy – nie tracił tury na ochronę generała, tylko od razu przechodził do rzeczy.

Trochę inaczej sprawa wyglądała z Derevim. Jak tylko zobaczyłem tę kartę w spoilerze, uznałem, że Wizards of the Coast nie wiedzą co robią. Dziś jestem przekonany, że był to zabieg marketingowy. Gigantyczny power level nowej karty skłonił do zakupu nowych zestawów. Decki z Derevim wyprzedały się w preorderach, a biedny ptaszek zdążył zagrać raptem jeden duży turniej we Francji, który nieprzypadkowo wygrał i zaraz obejrzał bana. Niekontrowalny, flashowy, zawsze za tyle samo many, z potencjałem aggro, control i combo, dawał bantowi wszystko, co tylko możliwe. Nie pamiętam, aby w całej historii Magic: the Gathering, jakakolwiek karta tak szybko otrzymała Bana, niemal zaraz po wyjściu.

W niedalekiej przeszłości byliśmy świadkami zbanowania również innych, nie będących generałami kart. Mam na myśli: Loyal Retainers, Winter Orb, Natural Order, Protean Hulk, Grim Monolith i Oath of Druids. Z Retainersami sprawa wyglądała podobnie jak z Derevim. Commander’s Arsenal sprzedał się fantastycznie, a Reteinersami grać nie można. Przyznam, że czuję się zawiedziony decyzją o zbanowaniu tej karty. I tak nie widywało się jej w deckach, bo mało kto posiadał Loyal Retainers z P3K, a gdy wreszcie stała się dostępna, to grać nią już nie można.

W międzyczasie odbanowano Protean Hulka twierdząc, że przecież nie może być tak potężny w singletonie. Swoje zrobił. Grał w pięciokolorowych konstrukcjach z Flash oraz w Karador, Ghost Chieftain. Pamiętam wyniki jakiegoś turnieju, gdzie w top 8 hulk zasilił prawie wszystkie konstrukcje. Takich kart, jak Protean Hulk nie wolno odbanowywać.

O ile Grim Monolith, Natural Order czy Oath of Druids nie przeszkadzały mi zupełnie w taliach przeciwników i nie potrafię ocenić, czy to dobra decyzja, aby je banować (wydaje mi się, że delegalizowanie mocnych zielonych kart wzmacnia tylko pozycję niebieskiego koloru w środowisku), o tyle zupełnie nie zgadzam się z wycofaniem Winter Orb z formatu. O ile dobrze pamiętam, tłumaczenie tej decyzji polegało na wskazaniu potężnego efektu staxa, jakim dysponował Grand Arbiter Augustin IV, co zamykało grę przeciwnikowi i sprowadzało rozgrywkę do poddania się. Taka argumentacja wydaje się powierzchowna i jednostronna. Nie pomyślano chyba o tych wszystkich aggro deckach, które dzięki Winter Orbowi miały jakieś szanse z combo, czy kontrolami. Teraz konstrukcje oparte na Sygg, River Cutthroat, czy Skullbriar, the Walking Grave nie mają możliwości przebić się w formacie, a wcześniej pojawiały się dość regularnie. Uważam, że jest to przykry skutek uboczny zbanowania Winter Orb.

  is not coming to french

Przyszły bany – nastał nowy porządek. Przypominam sobie niepewność wśród graczy, jak będzie wyglądało metagame. Po zbanowaniu Zura i Derevi’ego większość osób, z którymi rozmawiałem w Polsce, uważała, że pozwoli to na lepsze wyniki innych talii, które dotąd nie miały najmniejszych szans na sukces, bo nie były sobie w stanie poradzić ze wspomnianymi wyżej konstrukcjami. Rozegrano na świecie kilka turniejów, o których wiem; zapewne też mnóstwo casuali. Różnorodność decków, które wygrywały poszczególne turnieje nie trwała długo. W tym okresie udało mi się wygrać turniej Frencha w Toruniu pilotując Horde of Notions. Pięciokolorowa konstrukcja z removalem pierwszej wody, planeswalkerami i Maelstrom Nexus wyszukiwalnym z Academy Rector. Naprawdę dobrze się grało tym domain control. Na deser dodam, że castowałem Maelstrom Wanderer z grobu za 5 mana, a Global Ruin robił przeciwnikom to, co właściwie ma w swojej nazwie.

W tym czasie, gdzieś na świecie krystalizowało się nowe metagame. Dość szybko, bo chyba po miesiącu od zdelegalizowania Zura i Dereviego okazało się, że tam, gdzie French ma swoje korzenie, czyli we Francji, zaczęli dominować nowi szefowie – ci wydani w Commander 2013. Mam na myśli: Oloro, Ageless Ascetic i Marath, Will of the Wild. Każdy z tych generałów obecnie gra w przynajmniej trzech różnych buildach. Maratha można skutecznie złożyć, jako:

  1. aggro survival poda,
  2. enchantresskę z Life from the Loam i Seismic Assault albo
  3. trójkolorowego elfballa.

Natomiast Oloro pojawia się w metagame jako:

  1. Doomsday Combo,
  2. Esper Control i
  3. Reanimator.

I to właśnie Oloro reanimator przejął ostatnio hegemonię w formacie. Na początku maja b.r. w dwóch turniejach BoM ta konstrukcja dwa dni z rzędu grała w finale. Prowadził ją ten sam gracz, nie zmieniając nawet pojedynczej karty w spisie. Pierwszego dnia był drugi (grało 87 graczy), gdzie w finale przegrał ze wspomnianym wyżej Marathem w wersji elfball. Natomiast drugiego dnia wygrał turniej na 78 graczy. Uważam, że to nie przypadek. Oloro, Ageless Ascetic generuje niesamowite advantage, z którym bardzo ciężko sobie poradzić. Jak przeanalizujemy decklistę, to okaże się, że nie ma tam słabej pozycji. Griselbrand w tym decku pozwala dobrać co się chce. Elesh Norn, Grand Cenobite daje odpowiedź na aggro, a Jin-Gitaxias, Core Augur na kontrole i inne combo decki. Jest jeszcze Iona, Shield of Emeria, która pomaga przeciw wszystkiemu. Jeżeli do tego zestawu dodamy Entomb, Flash, Show and Tell, Intuition i jeszcze inne reanimacje, draw, kontry i tutory, to mamy dopiero „doomsday”. Ten deck umie poradzić sobie jak żaden inny. Stabilna kontrola, której trzeba wbić dużo więcej obrażeń niż zwykle, co często okazuje się niemożliwe.

Patrząc szerzej, wydaje mi się, że Zur mimowolnie wyewoluował w Oloro. Mana base pozostał nawet bez specjalnych zmian – Esper to Esper. Decki zamieniły generała, a miejsce enchantmentów zajął engine reanimacyjny.

Jak patrzę na takiego generała, jakim jest Oloro, to zaraz przychodzi mi na myśl karta Zur’s Weirding i koniec zabawy. Grając Oloro na turnieju 3 razy zabiłem Jackiem 2.0, co nie wydaje się specjalnie możliwe we Frenchu, a jednak. Bardzo trudno jest wygrać z talią, która nawet nie musi zagrywać swojego generała, bo efekt działa zawsze i wszędzie.

Pograłem sporo Marathem. Zresztą, gram do dzisiaj wersją aggro-survivalowo-podową. Jest bardzo stabilna. Po tegorocznym Pyrkonie uważam, że najlepsze stwory w tej talii to: Quasali Pridemage i Scavenging Ooze. Szukałem ich w chyba w każdej grze, o ile same nie doszły na rękę. Specjalnie nie jestem zwolennikiem naporu typu zoo, jednak w przypadku Maratha, powala jego skuteczność w połączeniu z różnorodnymi zdolnościami stworów. Interakcje z counterkami i tokenami są ciągłe, a odpalanie life combo czy ultimate Xenagos, the Reveler jest na porządku dziennym.

Analizując obecne metagame frencha spostrzegam, że dominację przejęły decki oparte na nowiutkich legendach, rodem z Commander 2013. Zarówno Oloro, jak i Marath modyfikują rozgrywkę, bo specjalnie ku temu zostały stworzone. Karty te nie mają żadnego zastosowania poza command zone i wchodzeniem do gry z tej strefy, gdyż w przeciwnym wypadku nie wykorzysta się potencjału jaki ze sobą niosą. Po czasie okazuje się, że kumulowanie efektu w przypadku Maratha (przy kolejnym zagraniu staje się coraz większy i potężniejszy, bo posiada więcej amunicji), lub funkcjonalności poza stołem, jak u Oloro, to ciemna strona mocy, z którą normalne, mniej lub bardziej funowe legendy nie są sobie w stanie poradzić. Wspomnieć trzeba, że Derevi, Empyrial Tactician też miał coś z modyfikacji rozgrywki, bo wchodził niekontrowany na flashu i zawsze za 4 mana. Zadaję sobie pytanie, o sens takich zabawek dla formatu jakim jest French. Z jednej strony fajnie, że karty są coraz potężniejsze, ale z drugiej takie wynalazki dewaluują pozostałe karty i ogniskują metagame. Przychylam się do opinii, że należałoby wykluczyć Oloro i Maratha z formatu French Commander. Nie ma w tej chwili za bardzo możliwości, żeby złożyć deck, który będzie sobie radził i z Oloro i z Marathem, nie będąc oczywiście jednym z nich. Wyjątek mogą stanowić talie oparte na Vendilion Clique albo Ezuri, Renegate Leader, które okazyjnie są w stanie sobie poradzić na większym turnieju i wejść do Top 8. Jednak nie oszukujmy się, że istnieje jakakolwiek przyjemność z gry typu: kontra, kontra, draw, kontra albo: elf, elf, elf, elf, generał, koniec. Nie po to gramy stukartowego singletona, żeby mieć talię zbliżoną do konstrukcji cepa. W dobrych rękach skuteczny dziś staje się Prossh, Skyraider of Kher, który jest różnorodny i kręci fajne kombosy. Tylko, że ten generał również niesie ze sobą pierwiastek modyfikacji – z każdym zagraniem generała mamy coraz więcej tokenów. Nie chcę w końcu dojść do przekonania, że kumulacja efektu zagrywania generała lub jego oddziaływanie już w command zone, czyli jednym słowem: machloje są kwantyfikatorem powodzenia generała w formacie. Po cichu myślę nad rozpoczęciem testingu Doran, the Siege Tower, Hanna, Ship’s Navigator albo Azami, Lady of Scrolls, choć nie jestem w stanie określić, czy mogą sobie poradzić z advantege’m generałów z Commander 2013. Może wrócę do Horde of Notions, bo granie tą konstrukcją było różnorodne, bardzo przyjemne i o dziwo skuteczne. Na koniec chciałem podzielić się spisem właśnie Hordy, którą grałem już na miesiąc przed zbanowaniem Zura i doskonaliłem do wyjścia decków Commander 2013. Talią wygrałem dwa małe turnieje w Toruniu. Metagame było mniej więcej takie: Gheist, Kaalia, Sigarda, Animar, Mayael, Grand Arbiter, Zur, 2 Talrandy, Azusa.

 

pokaż / ukryj

1 Horde of Notions

Commander (1)
Lands (39)
Creatures (8)
Other Spells (52)
Pobierz decklistę w formacie:MWSMTGOCockatrice

Wniosek z tego całego banowania jest taki, że nie da się wyciągnąć nawet jednego elementu układanki jaką jest metagame, żeby czegoś nie zburzyć, albo nie oddać władzy innym tyranom. Banować możemy w kółko i w kółko możemy też określać nowy porządek. Istotne z mojego punktu widzenia wydaje się to, żeby nie wychodziły legendy takiego typu, jak w Commander 2013, w szczególności: Oloro.

Dziś nie pozostaje nam nic innego, jak ciągły testing nowych kompozycji i dobieranie takich generałów i talii, aby przełamać stagnację metagame i niekwestionowane przywództwo w formacie.

 


sos_infoTomek „Sosu” Sosiński – w MtG gra od 1999 roku. Kiedyś reprezentant inowrocławskiej sceny, potem poznańskiej, obecnie mieszka i gra w Toruniu. Zwolennik formatów casualowych.

Współtworzył poznańskiego Commandera. Obecnie związany z toruńskim Feniksem i tym, co się tam dzieje. Preferuje styl combo-control nad aggro-dokładaniem stworów.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze