Lekcja 22 – Prerelease Hour of Devastation

Dziś podejmiemy się rozwiązania zestawu z Hour of Devastation, podesłanego nam przez Bogdana. Zestaw okazał się dla zawodnika bardzo dobry i zagwarantował wysoki wynik na turnieju. Nie jest to jednak prosty zestaw, bo nie ma tu wielu oczywistych bomb, nie jest to pula 7 erek w spójnych kolorach z dodatkowymi grywalnymi mythicami, za to jest solidny i ma sporo mocnych kart o niższym rarity. W naszych analizach i zabawach z poolem tradycyjnie przedstawimy sugestie Obera, Emila i Sołtysa.

Ta i wszystkie inne lekcje są dostępne w dziale „Szkoła Limited„, znajdującej się w górnym menu, tam gdzie zakładka „Materiały” (menu rozwija się po najechaniu kursorem). Zapraszamy każdego do dzielenia się wątpliwościami, podsyłania nam list, jak również komentowania lekcji.

 

Bogdan – Prerelease Hour of Devastation

 

StarStarStar

 

„Witam, dzisiaj miałem okazję zagrać prerelease Hour of Devastation w warszawskim sklepie Graal. Scena jest tam raczej casualowa, więc liczyłem na całkiem dobry wynik. W puli kart otworzyłem:

Oto mój zestaw:

Hour of Devastation:

Białe (15)
Niebieskie (12)
Czarne (13)
Czerwone (14)
Zielone (13)
Multikolorowe (4)
Artefakty (3)
Landy (6)
Pobierz decklistę w formacie:MWSMTGOCockatrice

Od samego początku widziałem, że ten pool jest dobry. Czerwono-biały był pełen removalu i dobrych stworów. Wahałem się, czy nie próbować grać jakimś niebieskim deckiem (miałem tam dużo bomb), ale pozostałem przy agresywnym WR. A tak wyglądał mój deck:

pokaż / ukryj

WR Aggro

Pierwszy mecz był gładkim 2:1 z UG i chyba czarną rampą. Pierwszą przegrałem przez flooda, ale doszedłem do wniosku, że to raczej pech niż zły deck. W drugiej Cast Out zrobił swoje, niszcząc dającą trzy many piramidę (cegły już na niej leżały), co dało mi dużo czasu, a w trzeciej dobrałem chyba całe niszczenie z decku i po prostu przebiłem się przez zwęglone hipopotamy i inne grubasy. Wtedy jeszcze nie dobrałem nawet anioła, który robił za bombę w mojej talii. Po tym meczu, ponieważ był dość szybki, zrobiłem research, jak wyglądają talie innych. Widziałem bardzo dużo czerwonych decków i wymieniłem Graven Abomination na Chandra’s Defeat.

Drugi to porażka 0:2 z innym WR. Powiem że mecz był BARDZO ciężki. Po stronie przeciwnika najpierw pojawił się Magmaroth i wbił bardzo dużo obrażeń. Druga runda to po prostu przegrany wyścig.

Trzeci mecz skończył się 2:1. Deck był BR. Pierwszą wygrałem spokojnie przez flood przeciwnika, drugą przegrałem przez flooda u siebie, a potem znowu gładko wygrałem.

Czwarty to 2:0 z WR. Mam wrażenie, że to był najbardziej wymagający mecz. W tym przypadku te 3 życia z Desert’s Hold były niezbędne. W pierwszej dotrwałem do rzucenia Angel of Condemnation, co uratowało grę. W drugiej wysypałem się z całego removalu i powoli przebiłem się Zombie 2/2 z Cradle of the Accursed.

Prerelease udało mi się wygrać, ale mam wrażenie, że gdyby nie notoryczne floody przeciwników, nie udałoby mi się tego zrobić. Przemyślenia mam takie: Open Fire i Electrify to świetne karty. Do tego w limited jest tyle czerwonych decków, że Chandra’s Defeat nie jest aż tak sytuacyjne, jak mogłoby się wydawać.

Pozdrawiam, Bogdan”


Nasze opinie:

 

Sołtys

Po zapoznaniu się z zestawem rozważałem dwie opcje – Selesnyę oraz Borosa. Selesnya ma z pewnością potężniejsze pojedyncze karty, ale jako całość zdecydowanie bardziej podoba mi się Boros, więc wybrałbym te same kolory co Bogdan. Mamy to w zasadzie wszystko czego byśmy chcieli od tego połączenia – szybkie typy, wachlarz bardzo solidnych removali i bombę w postaci Anioła Potępienia. Deck złożyłbym następująco:

pokaż / ukryj

Boros

 

Ober

Mirage Mirror, Prerelease Hour of DevastationJak sam autor pisał, podesłany zestaw jest całkiem niezły i jak widać, przy zaprezentowanym spisie był wystarczający do wygrania prereleasa. Wynik 3-1 jest całkiem niezły, pytanie czy można wyciągnąć więcej? Czy otwierając taki zestaw np. na turnieju Grand Prix dałoby się zrobić wystarczający wynik na dzień drugi (6-3) albo nawet pociągnąć perfect score (9-0). Przyjrzyjmy się narzędziom jakie dostaliśmy do zabawy. Po sortowaniu według rarów wychodzi, że oczywistych bomb jest tu niewiele, za to masa solidnych kart dających spore pole do popisu. Mirage Mirror oczywiście pasuje do każdego zestawu i nie ma tu co o nim więcej pisać, po prostu zawsze umieszczamy go w decku. Po przesortowaniu zestawu według kolorów niebieski i czary wywaliłem praktycznie od razu. Niebieski ma trochę serpentów wartych uwagi, jest draw, ale brakuje mi tu jakiegoś spoiwa, lataczy, engine na którym można budować advantage czy nawet dobrej kontry. Czarny ma sporo ciał i dodatkowe removale, ale podobnie jak w niebieskim, nie powala na kolana. Do zabawy pozostaje zielony z niezłym Hour of Promise, do niego jest zestaw desertów, sporo też w kolorze grubasów, ale też kart do rampowania, sztuczek i stworów o niższym koszcie do ładnego uzupełnienia mana curve. Kolorami, które najbardziej wpadają w oko są oczywiście barwy narodowe, czyli biały i czerwony, a to głównie przez dwóch ludzików multikolorowych, Sweltering Suns oraz Angel of Condemnation. Nie brakuje tutaj również removalu i solidnych ciał w przystępnym mana curve. Od takiego spisu zacząłem składanie i wyszła mi poniższa talia:

pokaż / ukryj

WR

Głupio jednak oddawać tak łatwo zielony i po kilku układankach wyszedł mi taki spis:

pokaż / ukryj

GWr

Ciężko od razu powiedzieć, który jest lepszy, ale dla bezpieczeństwa rundy zaczynałbym z RW i potem trzymał zielony jako opcję sideboardową, np. w grze na mirror, gdzie przeciwnik miałby tani removal i małe sztuczki, ale nie wystarczające by wygrać z większymi ciałami. Dodatkowo można dołożyć pustynną ścianę, bo dobrze zatrzymuje takie napory, a daje opcję na dłuższe gry. Jakiekolwiek bym miał wybory podczas dużego turnieju, na pewno jedynym oczywistym kolorem byłby biały i tylko ze zmianami drugiego albo splashem bym robił jakieś kombinacje. 

Co do floodów, jakie widziałeś u przeciwnika, to warto dać akurat komentarz – sealed tego formatu jest wolne i gra się długie gry. Droższe talie ratują cyclujące deserty, ale nawet jak mamy je w decku, to polecam trzymać się 16 landów, bo gry i tak nie rozwiązują się w pierwszych 3-5 rundach, raz można zgubić land dropa, czasem oddać inicjatywę, ale warto mieć potem tę jedną kartę więcej. Mamy też artefakty dodające manę lub szukające landów i grając nimi już na pewno unikałbym siedemnastej ziemi w talii.

 

Emil

Akurat w niebieskim nie widzę bomb, a czerwone decki to mógł być efekt akurat takich, a nie innych poolów. Pewnie wsadzenie Deafeata było sensowne, ale ja bym się na takie ryzyko na dużym turnieju, takim jak GP, nie zdecydował. Powiem też szczerze, że pool nie wydaje mi się bardzo mocny. Albo inaczej – nie jest bombowy, bo że jest niezły, to fakt. Co ciekawe, to nie erki go czynią dobrym, a commony i uncommony, ze szczególnym wskazaniem na pokaźną liczbę removalu.

To, co rzuca mi się w oczy po przejrzeniu tego spisu i moim własnym pre, to potencjalna wielokolorowość decków. Owszem, opcja na WR wydaje mi się najwłaściwsza, ale ciekawe, że teoretycznie można tu oprzeć talię na zieleni z dodatkowym drugim kolorem i silnym splashem. I to w tę stronę spróbuję pójść:

pokaż / ukryj

Zielony + splash

Ok, przyznaję, nie wyszło. Najpierw wybrałem zielone karty, potem dołożyłem do tego removal i najlepsze karty z pozostałych kolorów, a resztę dołożyłem tak, aby pod dominujący kolor wypełnić krzywą. I skończyło się de facto na tym, że złożyłem GWr, bo nawet Consign // Oblivion nie skłonił mnie do wyjścia poza te kolory. Niebieski ma na przykład Riverwindera. Czarny ma Soulstingera, Torment of Venom i Scrounger of Souls. To nie są jednak karty, które jest sens splashować, zwłaszcza że zielony ma już trochę koksów sam z siebie, a czerwony removal powinien być wystarczający. I ten mały eksperyment pokazuje, że choć kusi wchodzenie w kilkukolorowe kombinacje może być pułapką – przynajmniej na sealed i przynajmniej w niektórych poolach. Łatwo można się na tej pozornej multikolorowości przejechać (sam ostatnio miałem 2 Evolving Wilds, 3 Survivors’ Encampment, 2 Oasis Ritualists i jednym z największych moich problemów był stabilny manabase, jako że musiałem splashować do RG dwa inne kolory). Chociaż jak mamy dobry dzień i wszystko siada…

Tylko po co to w sumie robić skoro biały i czerwony same się tu dobrze składają. Jest materiał na late, jest agresja, jest dobry curve, duża liczba removalu, sensowne stworki, a uncommonowe multikolory aż się proszą, aby nimi grać. Sołtys i Ober dostarczają już takie listy, więc nie będę po raz kolejny takowej wklejał. Tylko wspomnę może, że o ile rozumiem jeszcze obecność w Twojej liście Dutiful Servants (synergia z Zombie i Niekonwencjonalną Taktyką), tak z Supply Caravan bym raczej zrezygnował na rzecz Firebrand Archera czy nawet Winged Shepherda. Na pewno też nie grałbym Graven Abomination, a przynajmniej jeśli już bym grał, to znalazłbym też miejsce dla Oketra’s Avengera. Z Sunscorched Desert też bym zrezygnował, bo w sumie niewiele daje, a psuje manabase. Nie ma w decku pustynnych synergii (jeden Hold to mało). Obecność takiego Ramunap Ruins w zestawie by sporo już zmieniła. Wtedy bym wkładał i Sunscorched, i Cradle. Nie bardzo rozumiem też, czemu mając Desert of the Fervent, nie grałeś nim w decku. Opcja zamiany w late land dropa na coś bardziej istotnego jest dobra i jeśli tylko pustynia jest w kolorze, nie ma powodu, aby się powstrzymywać przed korzystaniem z niej. Ok, wchodzi zatapowana, ale to w tym borosie nie powinno mieć aż tak dużego znaczenia – albo mamy to na ręce startowej i zagrywamy od razu, bo i tak nie ma w secie i poolu wielu dropów za 1, a przez to nie ma co robić w pierwszej turze, albo i tak keepowaliśmy ryzykowną rękę; tylko w mid w HOU/AKH może tapland sprawić kłopot, kiedy chcemy zagrać kartę za 4-5 mana i potrzebujemy tej many np. na removal za 4 mana na już, a nie turę później. Agresywnej konstrukcji z dropami przede wszystkim za 2-3 i nie powinno to robić aż tak wielkiego kłopotu. I to w sumie tyle uwag ode mnie.


Zachęcamy do przesyłania Waszych sealedów i draftów – ocenimy, wypunktujemy, wskażemy błędy oraz wytłumaczymy czemu i dlaczego. Jeśli chcecie podesłać swój materiał, to prosimy na mail: ober@psychatog.pl. Instrukcje dotyczące formatowania nadsyłanego materiału znajdziecie tutaj.

– Ober, Sołtys i Emil.

Informacje o autorach znajdziecie w zakładce: redakcja.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze