[Standard] Ludzie w t2 – stara miłość nie rdzewieje

Kiedy prawie dokładnie rok temu wyszedł dodatek Innistrad, zakochałem się. Moją miłością był wyglądający trochę zawadiacko, trochę anonimowo i całkiem potężnie chłopak za jeden białej many: Champion of the Parish. Że akurat zaczynałem grindować na MTGO, to urodził się z tej miłości długi i dobrze prosperujący związek.

Moje UW humans pod różnymi nazwami (Moorland Agro, Haunted Humans) zwojowało na jakiś czas meta, a w pewnym momencie nawet je zdominowało.

 

Potem wyszły inne dodatki i deck przestał być niestety grywalny, choć jeszcze w maju 2012 udało mi się, już z mocno zmodyfikowaną wersją, dostać do Top 8 internetowego PTQ na około 200 osób:

Ludzie w t2 – spis

pokaż / ukryj

Haunted Humans
by xMiMx
Finished 5th at 2012-05-05 MTGO Standard PTQ

Teraz jednak nadarzył się dobry moment, żeby wrócić do decku Ludzie w t2. Decydują trzy czynniki: meta zdecydowanie się odchudziło, a więc zniknęło parę zagrań, które eliminowały Humany (przede wszystkim żegnaj Snagu, Gut Shocie, Slagstormie i Zielony Tytanie), deck ma świetny matchup z pretendentem do tronu – wszelkimi zombie.decks. Trzeci czynnik jest taki, że trzon pozostał, choć nie obyło się też bez strat. Zacznę więc od nich.

 

Ci, którzy odeszli w chwale

Znikają trzy bardzo istotne karty:

Hero of Bladehold – Człowiek koń, człowiek orkiestra, jednoosobowa armia to dla naszej ekipy strata zdecydowanie największa i niepowetowana. Już jeden atak tej pani stawiał przeciwnika często w bardzo trudnej sytuacja. Drugi zwyczajowo kończył grę.

Honor of the Pure – ten niepozorny enchantment robił masę czarnej roboty w naszym decku. Poza standardowym dopakiem do małych stworków, których mamy sporo, podwyższał zdecydowanie grywalność Moorland Haunt. Często w late game robienie duszków 2/2 czy 3/3 przeważało szalę na naszą stronę. Teraz możemy mieć co najwyżej fruwaki 1/1. Dużo lepszy z honorem był też doomed traveler.

Mirran Crusader – swego czasu „wrzucenie” na niego Anielskiego Przeznaczenia czy wyekwipowanie w Miecz Wojny i Pokoju oznaczało game over. Niestety w epoce RG rampy i sweaperów dużo tracił ze swoimi nominalnie kiepskimi statystykami.

Są też inne straty: miecze, Angelic Destiny, Leonin Relic-Warder, ale nie są to karty nie do zastąpienia, a czasem obecność ich w innych deckach stwarzała wręcz problem (np. wspomniany miecz wojny i pokoju przy naszych mono-białych stworach).

 

Wierne zastępy i posiłki, czyli trzon mojej małej armii

Na początek o kartach, które się ostały i były grane:

Champion of the Parish – najlepszy one drop w białym od lat. Przy natłoku dobrych białych ludzi jest oczywistością.

Thalia, Guardian of Thraben – nasza mała legenda, bohaterska pani generał Catharów, przywódca ludzi z Thraben robi w nowym t2 naprawdę sporo solidnej roboty: opóźnia kontrole i reanimatory, ma first strike, który dobrze sobie radzi z wieloma zombie i innym mniejszym pomiotem. Wszystko to tylko za 2 mana.

Geist of Saint Traft – w różnych wersjach decku rezygnowałem nawet z ducha z aniołem przy boku. Teraz wydawałby się słaby bez mieczy, honorów i angelic destiny, ale przeciwnicy będą mieli o wiele mniej kart, aby go powstrzymać (znikną choćby sweepery), a my z kolei możemy pozwolić sobie na parę zagrań, które ułatwi duchowi z anielicą przedarcie się (i przeżycie). O nich kawałek później.

 

Śniący na jawie, czyli ukryty potencjał odżywa

War Falcon – Poznajecie? Proponowałem już tego chłopka do decku pauperowego. Teraz zamierzam wypróbować go w decku z t2. Zombie mają 8 dropów za jeden mana? Będziemy mieli także my.

Knight of Glory – 2/1, śmieje się z zombich i jeszcze daje dopak. Wcześniej spychany przez obecność Crusadera, ale także Gut Shota i Vapor Snag (exalted!), a i tak pojawiał się w niektórych spisach w sideboardach. Teraz może zrobić prawdziwą furorę.

Silverblade Paladin – ma synergię praktycznie z każdą zaproponowaną wcześniej kartą: napierający Champion of the Parish w rozmiarach 3/3 z double strike bądź falcon śmigający po niebie, aby pognębić przeciwnika za 4. Czego chcieć więcej?

Na tym etapie mam  różnych kart. Wszystkie są stworami, nie wszystkie będą grane jako „czwórki”, legend chcę mieć maksymalnie po 3, Thalie być może 2 (więcej jeśli obrodzi w kontrole). Tak więc zarys mojego decku wygląda tak:

4x Champion of the Parish

4x War Falcon

4x Knight of Glory

2x Thalia, Guardian of Thraben

3x Geist of Saint Traft

4x Silverblade Paladin

 

Towarzystwo ochrony duchów

Chcemy grać Geistem, ale spodziewamy się, że meta będzie pełne stworów. Nie chcemy więc, żeby duch po prostu rozbijał się o stwory przeciwnika. Musimy go ochronić. Wśród kart, które wspomniałem, jest już minimalna ochrona w postaci Exalted z rycerza. Ale to za mało. Idźmy jednak tym torem:

Sublime Archangel – finiszer, ciało i doskonała synergia z duchem w jednej karcie. Biorę!

Lyev Skyknight – 3 z przodu latam, jestem człowiekiem (choć na gryfie) i jeszcze dezaktywuję najlepszy permanent na wejściu. Jedynka w plecach właściwie przestała być problemem w momencie, gdy zniknął Gut Shot. Większość kontroli i tak będzie wolała Pillar of Flame nad Tragic Slipa.

Feeling of Dread – chcemy być aktywni i atakować. Ta karta boi się tylko Huntmastera.

Ajani, Caller of the Pride – ma synergię także z innymi z naszych chłopaków (latający champion, dopak +1/+1 na elitarnym inkwizytorze), no i jest jakimś winconem na kontrole.

 

Po dodaniu Naszego zestawu protekcji zbliżam się do trzydziestki (cóż za przekorna magia znaczeń Neutral ):

1 cmc – 8 kart

4x Champion of the Parish

4x War Falcon

2 cmc – 6 kart + 2 sztuczki

4x Knight of Glory

2x Thalia, Guardian of Thraben

2x Feeling of Dread

3 cmc – 12 kart

3x Geist of Saint Traft

4x Silverblade Paladin

3x Lyev Skyknight

2x Ajani Caller of the Pride

4 cmc – 2 karty

2x Sublime Archangel

 

W sumie 30 kart.

Widzicie pewną niebezpieczną tendencję? Zrobiła się dziura na cmc=2, czego w agro i to jeszcze z uzależnionymi od kolegów 1-dropami bardzo nie chcemy. Trzeba więc ją uzupełnić. Mamy na to 8 slotów (nie chcę schodzić poniżej 22 landów). Kandydatów jest kilku i to solidnych:

Precinct Captain – nowa karta z RTR. Jego zdolność mnie nie uwiodła, ale zamierzam przetestować trzech w mainie, jako że jest uniwersalny.

Elite Inquisitor – jeśli zdecydujemy się na niego to idziemy full out przeciwko zombie. Jego słabe statystki i specyficzne zdolności zdecydowały, że włożyłem ostatecznie 2x Ajani do maina. Inkwiztorów także będzie dwóch, mamy już 4 rycerzy glorii, wydaje mi się, że to powinno wystarczyć by kosić zombie.

Loyal Cathar – chcę mieć coś przeciwko kontrolom w mainie, jako że będę miał trzydzieści kilka stworów i 2 sztuczki przeciwko agro. Lojalni strażnicy, skazani na straszny los po śmierci, zajmują więc 3 sloty.

 

Włości i sztuczki zza pazuchy, czyli landy i sideboard

Przy landach są właściwie tylko dwa pytania: czy chcemy mieć moorland haunty i czy chcemy mieć jaskinie dusz. Na pierwsze pytanie odpowiadam: tak, choć nie za wiele, ta karta to mimo wszystko darmowa zdolność, więc: 2, to moja odpowiedź. Na drugie odpowiadam: nie. Nie spodziewam się bowiem w meta delvera, nie widzę miejsca na inne agro-kontrole poza humanami, a sam gram kontry tylko w sideboardzie. Prawie zdecydowałem się na granie Cavern of Souls aby fiksować manę, ale wyklucza to sideboard. Ten zawsze uzależniony będzie od meta, ale wyobrażam go sobie mniej więcej tak:

4x Syncopate – w mainie się nie zmieściły, bo zombie czy okazyjnie inne decki na stworach i tak będą grały na Cavernach, ale w dodatkowej 15-tce komplet to mus. Na kontrole, reanimatory, właściwie wszystko co nie chce się z nami ścigać.

1x Thalia Guardian of Thraben – trzeciaThalia na kontrole nie wymaga komentarza. Ten sam zakres zastosowań co Syncopate.

1x Negate – bijemy jeszcze trochę w kontrole.

2x Rootborn Defenses – ponownie karta przeciwko kontrolom, a konkretnie Supreme Judgment, którego nie możemy skontrować

2x Rest in Peace i…

2x Grafdigger’s Cage – reanimator zajął drugie miejsce na turnieju SCG. Jest pewna ilość graczy, którzy ciążą do takiego decku i po tym sukcesie na pewno będzie on obecny. Dodatkowo dokopać trochę bardziej zombim nie zaszkodzi.

3x Riders of Gavony – chcę jakoś wygrywać ze wszystkimi tymi Selesnya Agro, które praktycznie nie mają removalu, ale będą raczej mieć większych typków. Jeźdźcy są jakąś opcją, choć nie wiem czy dobrą. To jest taki trochę slot na dopchanie.

 

Ostatecznie mój deck będzie wyglądał więc tak:

pokaż / ukryj

New Humans
by MiM

 

Rezerwiści

Rys. Jarosław Dubacki

Jest kilka kart, które przyciągnęły moją uwagę, ale nie znalazły miejsca w decku:

Azorious Guildmage – pozwala duchowi wzbić się w powietrze, ale ma dwa kolory i jego zdolności są dość drogie.

Azorious Charm – zastanawiałem się czy będę potrzebował lifelink. Doszedłem do wniosku, że nie.

Detention Sphere – w mainie chcę napierać, więc agresywność Feeling of Dread jest ważna, ale Detention  jest takiiii uniwersalny. Przykro tym nie grać, ale nie mieści się.

Spectral Flight – pod koniec starego standardu na MTGO popularna była wersja UW delvera z tym i z czterema Mirran Crusaderami. Ja jednak bardzo nie lubię kart, które są w pewnych sytuacjach zupełnymi pustoszami lub robią 2 za 1.

Sundering Growth – karta oczywiście sideboardowa, ale pojawia się wiele key runów, popularny jest detention sphere, poza tym mamy dwa źródła tokenów (Geist i Moorland Haunt).

 

Ogłoszenia duszpasterskie

Nowego t2 jeszcze właściwie nie ma. Trudno przewidzieć cokolwiek: jak długo będzie trwał hype na zombie i czy w ogóle takiego doświadczymy, jak dobre będą jund-rampy, kontrole i reanimatory, czy delver ma w ogóle jeszcze jakieś szanse i wiele, wiele innych pytajników wisi w powietrzu. Najprawdopodobniej odpowiedź na większość z nich poznamy wkrótce, ale mi przyszło decydować o wyborze decku i jego składzie w takiej rzeczywistości. Mam więc nadzieję, że jeżeli zupełnie się mylę, chociaż sama obserwacja procesu składania decku do standardu dostarczy Wam przyjemności.

 

„Post Scriptum, czyli pierwsze boje”

Tak jak napisałem wcześniej deck był stworzony tylko na papierze. Pewne zmiany były nieuniknione i na pewno pewno będzie ich jeszcze trochę więcej. Po rozegraniu parunastu gier w nie-do-końca-nowym formacie (nie ma kart nie-przedruków z rtr) mam już pewne wnioski. Sprowadzają się one do: Ajani jest słaby, anioł bardzo dobry i dużo lepszy od raidersów, a feeling of dread i Spectral Flight wyśmienite. W ostateczności więc polecałbym taką wersję na pierwsze turnieje nowego standardu

pokaż / ukryj

MiM’s Humans
wersja ostateczno-wstępna

Ludzie w t2 życzą Wam wielu sukcesów i chwały na polach bitwy : )

Informacje o autorze możecie znaleźć w zakładce – redakcja.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze