Magic Lore – Historia Urzy, cz. 1

W dzisiejszym odcinku Magic Lore pochylimy się nad Urzą, czyli jedną z najważniejszych i najpotężniejszych postaci w snutej dotychczas historii. Wraz z bratem, Mishrą, stali się głównymi bohaterami jednego z najkrwawszych konfliktów w historii Dominarii, a może i całego Multiversum.

Jest to tekst uzupełniający do Magic Lore Pl Wiki. Zapraszamy do lektury, materiału z historii karcianki, ale na większym luzie i z przymrużeniem oka.

 

Narodziny braci były wydarzeniem tak znaczącym, że ów rok jest początkiem nowożytnej historii wedle szeroko przyjętej Rachuby Argiviańskiej, nazwanej tak ze względu na królestwo Argive. Tam właśnie na świat przyszedł Urza wraz z bratem, kolejno pierwszego i ostatniego dnia roku (rodzice nie osiadali na laurach). Urza nie omieszkiwał na każdym kroku przypominać bratu o swojej starszyźnie i już od najmłodszych lat rósł pomiędzy nimi zdrowa braterska miłość wyrażająca się głównie przez ciągłe konkurowanie i utarczki słowne. Bracia dorastali w arystokratycznej sielance do momentu śmierci ich matki i wkroczenia na plan złej macochy, która musiała być nieziemskich względów, bo zawładnęła umysłem męża. Ten w afekcie wyrzucił synów z domu i posłał ich precz na czeladników. Trafiają oni więc do szkoły Tocasii, archeolożki wykopującej stare zabawki pradawnej, nadinteligentnej cywilizacji żyjącej onegdaj na tych terenach, która wyginęła w tajemniczych okolicznościach. Klasyka, jeśli pamiętacie Thranów, to wiecie o czym mowa. 

Także Tocasia, która dotychczas niosła kaganek oświaty głównie ubogim ludziom z plemienia Fallaji, wygrała nagle na loterii dwóch szlachciców z zacięciem do odrestaurowywania artefaktów. Ttoteż nie marnując czasu zabrała ich na front robót, gdzie dotychczas nie udało jej się uruchomić nawet marnych „artefaktycznych krów” (a dokładnie Onuletów). Urza, jako archetypiczny młody geniusz włącza je bez instrukcji i działają bez zarzutu, czyli jak niejadalne krowy. Przyjdzie czas na bardziej spektakularne (użyteczne) wynalazki. Starszy z braci zaskarbia sobie tym inżynieryjnym wyczynem zaufanie i szacunek nauczycielki, a brat, poprzez pokrewieństwo (przynajmniej według Urzy), pnie się wraz z nim. 

W obozie/internacie bracia stają się coraz bardziej odmienni, Urza – typowy nerd geniusz siedzi nad książkami i nie odzywa się słowem o ile nie prosi o przyniesienie mu narzędzi, z kolei Mishra – lekko mniej utalentowany, nadrabia posiadaniem niezerowej wartości inteligencji emocjonalnej i społecznego wyczucia. Naturalny podział obowiązków sprawia, że udziałem młodszego brata staje się grzebanie w ziemi z chłopakami z plemienia, a udziałem starszego studiowanie i ulepszanie ich znalezisk. Zawód psychoterapeuty był wówczas w Argivianie nieznany, ale gdyby jeden trafem się tam znalazł zaznaczyłby zapewne w tym momencie w swoim dzienniku znad rogowych oprawek: “punkt zapalny rozgoryczenia i żalu”. 

urza, mind over matter, mtg

Jedną z wykopanych przez Mishrę błyskotek jest znany i lubiany Ornitopter, za pomocą którego bracia wraz ze swoją nauczycielką z lotu ptaka obserwują teren, który dotychczas przeczesywali na piechotę i zauważają, że wszystkie z ich wykopków są w podobnej odległości od jednego punktu tworząc okrąg. Nie tracąc czasu lecą w oko cyklonu i natrafiają na, nigdy byście nie zgadli, że jednym z głównych lokacji fabularnych jest biało-czarny painland, tak właśnie, Jaskinie Koilos (ang. Caves of Koilos). W jaskiniach znajdują mnóstwo artefaktów, ale żadne tak przyciągające jak ogromny kamień mocy, bardzo wygodnie jest on przepołowiony (tak 60/40) także każdemu z braci trafia się po kawałku. Urza ze swoim poczuciem wyższości i brakiem zażenowania bierze większy i nazywa go Mightstone, podczas kiedy bratu trafia się Weakstone. Niezbyt subtelnie, ale mogliśmy się tego po naszym protagoniście spodziewać. Obaj bracia podejrzewają oczywiście, że po złączeniu kamieni prawdopodobnie stanie się coś niesamowitego, ale żaden z nich nie może ustąpić także wracają do obozu w ciszy, o której możemy zakładać, że była jedną z najbardziej niezręcznych w historii kontynentu. 

Parę dni później pijany Mishra wszczyna z bratem bójkę, w której okazuje się, że kamienie mają również funkcje obronne i strzelają laserami. Podczas gdy bracia toczą bitwę na wiązki światła niczym Voldemort z Harrym do akcji wkracza Tocasia i zostaje usmażona w krzyżowym ogniu laserów i zapewne pytających spojrzeń obu uczestników, bo trudno sobie wyobrazić co też chciała osiągnąć. To wydarzenie sprawia, że obaj bracia muszą opuścić obóz w trybie pilnym i jako śmiertelni wrogowie udają się w swoje strony. 

Nasz bohater w poszukiwaniu mniej burzliwego trybu życia sprzyjającego jego kujońskiemu zacięciu zatrudnia się w Yotii jako zegarmistrz, prawdopodobnie tworząc pierwsze prototypy zegarków a’la James Bond, bo niełatwo sobie wyobrazić aby najwybitniejszy inżynier tamtych, a może wszechczasów, robił zegarki, które zaledwie mierzą czas. 

 

Jednego z zlewających się w jedno szarych dni zegarmistrzowskiej doli Urza napotkał anons w gazecie, o wyzwaniu dla silnych i prawych, od znudzonych i możnych, a brzmiał on tak: “Ów, który przesunie jadeitowy posąg na drugą stronę dziedzińca otrzyma rękę nadobnej córki władcy Yotii.” Urza byłby już odrzucił tę niepotrzebną informację, gdyby nie dopisek, “PS W posagu między innymi encyklopedia powszechna wydawnictwa Thran”. Wzmianka o starożytnym tomie podnieciła go tak bardzo, że w afekcie zdecydował, że przeboleje żonę w pakiecie. Wygrał konkurs dzięki zbudowanemu przez siebie dźwigowi i król Yotii musiał oddać swoją córkę kudłatemu kujonowi, jakkolwiek niechętnie, był wszak człowiekiem honoru. W noc poślubną nasz bohater nie poświęcił ani spojrzenia nowej małżonce i pomimo jej usilnych namów cały czas spędził przy biurku z nową encyklopedią. Będzie to powtarzalny motyw w ich związku. 

Urza żył wiele lat w Yotii jako Główny Inżynier produkując coraz to nowsze zabawki dla jego władcy, niektóre mniej, inne bardziej złowieszczo mordercze. Jako już zaufany doradca został poproszony o rozwiązanie problemu pustynnej partyzantki najeżdżającej ich karawany. Urza lokalizuje sprawców i umawia się z nimi na szczyt pokojowy. Po przyjeździe na wyznaczone miejsce wita się z, zgadliście, swoim młodszym bratem Mishrą, który teraz jest niewolnikiem-inżynierem na usługach pustynnego wodza. Urza użył swoich legendarnych umiejętności socjalnego współżycia i gracji, co zaskutkowało fiaskiem negocjacji, a gdyby tego było mało, lis pustyni ogłosił wszem i wobec, że ten cały szczyt to pułapka i zaraz zbombarduje miejsce spotkania. Nikomu ważnemu rzecz jasna nic się nie stało, a sam Rommel padł od ciosu nożem. Obie strony mając wystarczający w oczach każdego trybunału casus belli wypowiedziały sobie wojnę znaną później jako Wojna Braci. Wszystko dzięki krnąbrności wodza i braku subtelności uczonego. Zdarza się.

Konflikt trawi kontynent wiele lat, zjada go i wypluwa kompletnie wyzutego z moralności i naturalnych zasobów. Trwający w najlepsze wyścig zbrojeń zmusza Urzę do znalezienia nowych terenów eksploatacji, które szybko znajduje na Arghoth, rajskiej wyspie nietkniętej ludzkim zepsuciem i przemysłem. Obaj bracia przenoszą swoją potyczkę, Mishra sieje pożogę niszcząc wszystko na swojej drodze, a Urza zbiera co może i wdraża technikę spalonej ziemi. Argoth z bujnego tropiku zmienia się w martwą żwirownię. I tak dalej. 

Warto w tej chwili napomknąć, że Urza wówczas nie wiedział bądź nie był pewny, że za Mishrą stoi Zakon Gix, czczący Phyrexiańskiego demona, który to manipulował wydarzeniami (na przykład odkryciem Argothu przez syna Urzy) w myśl zasady deus ex machina. Na Argoth wszystkie maszyny zostały opętane przez phyrexiańską magię i zaczęły zabijać żołnierzy-ludzi, swoich i wrogich. Wówczas Urza przejrzał na oczy i zaczął kontemplować użycie wcześniej przeszmuglowanego do niego przez linię wroga Golgotiańskim Sylexem (z ang. Golgothian Sylex), który gdyby wymyślony został przez ludzi o fantazji amerykańskiej armii nazywałby się zapewne “Very Big Boy”. 

Urza i Mishra spotykają się na apokaliptycznym nieużytku, którym ich udziałem uczyniony został Argoth. Z przerażeniem starszy brat odkrywa, że młodszy jest od niego potężniejszy i wygląda jakoby wojna miast go zmiękczyć, uczyniła go silniejszym. Urza, teraz już siwiejący starzec, sięga po broń, o której na Dominarii mówiło się już jedynie jak o zabawnym zabobonie – Magię.

Z pomocą przeczytanego wcześniej zaklęcia (nerd) udaje mu się wykrzesać kulę ognia, która spowija Mishrę w płomieniach. Urza widząc, że z płomieni wydobywa się wciąż nacierająca na niego sylwetka brata, który jednak wyzbył się prawie całej swojej ziemskiej powłoki i został zeń sam szkielet. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że szkielet Mishry wciąż się ruszał oraz był wykonany całkowicie z metalu. Wówczas Urza zrozumiał, że z jego brata nic nie zostało, i że oto stoi przed nim posłaniec największego zagrożenia Multiversum – Phyrexii.

Bohater sięga więc po ostatni bastion, Sylex. Uaktywniając go, z pełną świadomością Machiavellego, doprowadza do wielkiego wybuchu, który niszczy doszczętnie biedny Argoth, rozpoczyna epokę lodowcową na całej planecie, narusza kontinuum czasoprzestrzenne. Wszystkie stworzenia, które chociażby patrzyły wówczas w kierunku wybuchu ślepną w agonii, Dominaria i sąsiadujące jedenaście planów zostaje odciętych od reszty Multiwersu. I tak dalej. Wszystko po to żeby zniszczyć Phyrexię. Nieskutecznie. 

Każdy inny człowiek, zmuszony do pociągnięcia tego spustu popadłby zapewne w depresję i syndrom KZ.

Urza został Wędrowcem.

Aktualizacja z 21.09.2019: obecnie ukazały się poniższe prace w ramach projektu Magic Lore PL

Artykuły:

Filmy:

 


PR PATRONI I SPONSORZY PR

Serdecznie dziękujemy naszym Patronom i Sponsorowi, którzy wspierali lub aktywnie wspierają Projekt Magic Lore Pl!

  • Warszawskie sklep StrefaMtg.pl
  • Jakub Rojek z Wilda Software
  • Michał Sumka
  • Paweł Szczęsny
  • Rymika Myślicka
  • Piotr Gliźniewicz
  • Sebastian Pustelnik
  • Patron Anonimowy
  • Patron Anonimowy

Pozdrawiamy i gorąco namawiamy do wspierania naszego projektu, np. za pośrednictwem Patronite.


O autorze: Jędrzej Miecznikowski – Emigrant, student ekonomii na Uniwersytecie w Aarhus, ma trzy nowe zainteresowania tygodniowo, tracąc przy tym cztery, lecz pomimo szczerych chęci, Magica od dekady wciąż nie udało mu się rzucić.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze