Magic Lore – Inwazja K’Rrricka

Historia Akademii na Tolarii, Urzy i całej wojny z Phyrexią to gigantyczna saga, towarzysząca Magicowi od kilkunastu lat. Jednym z jej pierwszy rozdziałów, który zainicjował mnóstwo późniejszych wątków, jest historia zawarta w książce, wydanej w Polsce pod tytułem Strumienie Czasu. Z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić, bo jest to jedna z lepszych pozycji pochodzących z magicowego uniwersum. Jest to trzeci tom cyklu Artefaktów i choć warto przeczytać całą serię, to spokojnie można sięgnąć po Strumienie Czasu, bez dogłębnej znajomości Bratobójczej Wojny czy Wędrowca. Ten etap w lore przypomina trochę zimną wojnę, a opowieść opisana w książce koncentruje się wokół walki mieszkańców Dominarii, ze swoistą inwazją Phyrexian, dowodzonych przez niejakiego Kerrick’a. Za chwilę opowiem Wam właśnie o tym rozdziale magicowego lore, natomiast jeśli jesteście ciekawi streszczenia wcześniejszych i późniejszych książek, to rzućcie okiem również na materiały filmowe na moim kanale.

Uśpieni Agenci

K'rrik syn Yawgmotha - Inwazja K’Rrricka 1Zacznijmy naszą historię od krótkiej wzmianki o tym, kim byli tak zwani uśpieni agenci, wysyłani przez Phyrexię na inne plany, a w szczególności na Dominarię. Otóż, jeszcze w czasach Wojny Braci,  zapoczątkował program, w ramach którego Phyrexianie przysyłali świeżo utworzone Nówki, na obce plany, by pełniły rolę szpiegów i agentów, asymilując się z lokalną społecznością. Nówkami nazywamy świeżo powstałe phyrexiańskie organizmy, które hodowano i „wyławiano” ze specjalnych kadzi z mięsem.  Na początkowych etapach projektu przypominały one ludzi, ale nie posiadały płci, nie starzały się i powstawały już jako dorosłe formy. Takie osobniki albo wysyłano na misje, albo pozwalano im wstąpić na drogę do kompletności i zaczynano wzbogacać je o elementy mechaniczne. Pierwsze fale, ze względu na łatwość w identyfikacji i dość ksenofobiczne podejście mieszkańców Dominarii do obcych, padały ofiarą rzezi. Z czasem jednak cała procedura stawała się coraz doskonalsza i coraz więcej uśpionych agentów skutecznie pełniło swoje rolę. Jedną z najbardziej znanych Nówek jest Xantcha, która przez tysiąclecia towarzyszyła Urzie w jego podróżach, a jej serce dało początek Karnowi. Ona też pomogła Urzie masowo oczyścić Dominarię z pierwszych fal infiltracji. Drugim takim agentem był właśnie K’Rrrick, który powstał na etapie, kiedy Nówkom nadawano już płeć, co ma niebagatelne znaczenie dla tej historii.

 

Jhoira i Tolaria

tolarian Kraken - Inwazja K’Rrricka 2Urza, będąc świadom ograniczeń dotyczących Nówek, postanowił że do swojej Akademii przyjmować będzie jedynie dzieci. To miało zagwarantować brak możliwości infiltracji ze strony Phyrexii. Samo dotarcie na wyspę, na której znajdowała się uczelnia, również było sporym wyzwaniem, gdyż otoczona była mgłą i niebezpiecznymi wodami, zamieszkiwanymi przez legendarne stwory. Jeśli to nie wystarczyło do odstraszenia potencjalnych turystów, Urza z Barrinem wprowadzili zasady, zgodnie z którymi wszyscy rozbitkowie mieli być natychmiast zgłaszani i eliminowani. Pech chciał, że osobą, która jako pierwsza znalazła takiego właśnie niepozornego rozbitka, była Jhoira. Młoda dziewczyna czuła się bardzo samotna w Akademii, tęskniła za swoim rodzinnym domem na Shiv i plemieniem Ghitu. Jej samotność potęgował fakt, że jej jedynym prawdziwym przyjacielem okazał się być Karn, a reszta studentów, na czele z żartownisiem Teferim, nie prezentowała sobą zbyt wiele. Dlatego też, zafascynowana tajemniczym mężczyzną, znalazła mu schronienie na plaży i pomogła dojść do siebie. Zakochała się w nim i kryła go przed światem. Świadomy obecności rozbitka na wyspie był również Karn, ten jednak również milczał, ze względu na swoją sympatię do dziewczyny, która jako jedyna na całej wyspie nie traktowała go jak przedmiot. To właśnie Jhoira nadała Karnowi jego imię, wcześniej był on po prostu „golemem”.

Tym rozbitkiem był oczywiście Kerrick, który w odpowiedniej chwili sprowadził na wyspę Phyrexiańskich negatorów i wymordował wszystkich jej mieszkańców, włączając w to Barrina i Teferiego.

 

Strumienie Czasu, jak Kerrick stał się K’rickiem

Gdyby nie Karn, na tym zakończyłaby się historia Tolarii. Golem został jednak stworzony do eksperymentowania z czasem, gdyż jak się okazało, srebro było jedynym materiałem, który nie ulegał dezintegracji. Urza planował zmienić bieg historii, a w szczególności bratobójczej wojny, do tego potrzebował jednak tworu, w jakimś stopniu świadomego, a przynajmniej zdolnego wykonywać proste zadania. Dlatego też Urza umieścił w nim serce Xantchy, co dało golemowi unikalną osobowość i świadomość, która niestety przez lata była przez większość ignorowana. To właśnie Karn w ostatniej chwili wykorzystał maszynę czasu, nad którą pracował Urza i przeniósł się wstecz wystarczająco daleko, by ostrzec wszystkich i razem z Urzą ocalić najbardziej kluczowe dla Akademii postacie. O ile srebrny golem przetrwał podróż w czasie, o tyle maszyna Urzy już nie i eksplodowała zamieniając całą wyspę w niezwykle ciekawe zjawisko. Tolaria została poszatkowana na strefy, w których czas płynął szybciej lub wolniej. Stąd tytuł książki – Strumienie Czasu. Gdy po 10 latach od eksplozji Urza wraz z Barrinem i pozostałymi niedobitkami powrócił by odbudować swoją Akademię, odkrył że w niektórych ze strumieni upłynęło dopiero kilka sekund, a w innych setki lat. Przejście między poszczególnymi strumieniami było śmiertelne, ale co ciekawe, woda która wypływała ze strumieni spowolnionego czasu, przedłużała życie pijących ją istot. To otworzyło przed kadrą Akademii cały szereg możliwości związanych z długofalowymi badaniami, które doprowadziły wiele lat później do powstania rasy Metathran.

Ostracize - Inwazja K’Rrricka 3W jednej z takich stref spowolnionego czasu uwięziony został Teferi, który z perspektywy normalnego upływu czasu, od 10 lat obserwował płomienie, mające go za chwilę pochłonąć. Jakimś cudem na wyspie przetrwała również Jhoira, która przez te dziesięć lat dojrzała i stworzyła mapę poszczególnych strumieni, stała się przewodniczką po Tolarii. Wybuch przetrwał również Kerrick, który od teraz stał się K’rrikiem oraz część wysłanych przez Yawgmotha negatorów. Oni jednak znaleźli się w strefie przyspieszonego czasu, gdzie rozwijali się od kilkuset lat, hodując coraz to doskonalsze formy Phyrexian, pragnących wydostać się ze swojego strumienia i dokończyć dzieła zniszczenia. Kłopot polegał jednak na tym, że mieli bardzo ograniczone zasoby. Problem przypadkowo rozwiązał za nich Urza, a właściwie Malzra, bo takim pseudonimem aktualnie się posługiwał. Najpierw przeprowadził nalot bombowy na strumień K’rrika. Prawie przyniosło to zamierzony efekt, niestety doprowadziło również do śpiączki Jhiory. Ta z kolei, po wybudzeniu ze snu, wpadła na pomysł jak poruszać się między strumieniami, dzięki specjalnym właściwościom wody, która swobodnie mogła przepływać od jednej kieszeni do drugiej. To pozwoliło Karnowi uwolnić Teferiego. Urza postanowił wykorzystać pomysł i chcąc ograniczyć straty w ludziach, przeprowadził zmechanizowaną inwazję przy pomocy swoich zabawek imitujących ptaki. Sam również wziął udział w ataku, który okazał się porażką. Urza niemal zginął, uratowany w ostatniej chwili przez Karna. W efekcie K’rrik został zaopatrzony w całe tony metalu.

 

Czas zebrać drużynę – Shiv i Yavimaya

K’rrik, mając znacznie więcej czasu do dyspozycji, również odkrył w końcu metodę na przemieszczanie swoich szybko dorastających oddziałów do Tolarii. W ten sposób rozpoczęła się wojna, a w zasadzie wyścig pomiędzy Barrinem, dowodzącym obroną Akademii, K’rrikiem, który posyłał do walki coraz to wymyślniejsze fale Phyrexian, a Urzą, szukającym rozwiązania poza wyspą. Ten ostatni, razem z Jhoirą, Karnem i Teferim, udał się na Shiv. Tam wspólnie odkryli Mana Rig, starli się z Viashino i Darigaazem, odkryli zapomniane plemię goblinów produkujących powerstony jeszcze dla Thran, poznali unikalne właściwości metalu Thran i podjęli próbę budowy armii Karnopodobnych golemów. Efekt był raczej mało spektakularny, gdyż metal Thran cały czas rośnie, co destabilizowało twory. To właśnie w tym czasie, Urza wpadł na pomysł stworzenia gigantycznego, latającego okrętu, mającego posłużyć do walki z Phyrexią. Potrzebował do tego jednak drzewa. W tym celu osobiście udał się na Yavimayę, gdzie Multani (blisko związany z samą Gaea) duch lasu, postanowił wymierzyć sprawiedliwość na Urzie za zniszczenie Argoth. Złączył się z nim umysłem, zamknął go w drzewie i zmusił wędrowca do przeżywania w nieskończoność zniszczenia wyspy, która przestała istnieć wraz z wybuchem Golgothiańskiego Syleksu, z perspektywy zamieszkujących ją istot. Nie da się ukryć, że musiała to być niezła tortura, bo wyłączyła Urzę z gry na kolejne 3 lata. Tymczasem na Tolarii sprawy miały się coraz gorzej. Na szczęście Malzra przygotował plan awaryjny, wyposażył Barrina w pewnego rodzaju zawór bezpieczeństwa, zaklęcie, które miało przyzwać Urzę na wyspę, gdyby sytuacja tego wymagała. Potrzeba była bardzo wyraźna, a zaklęcie zerwało wpływ Multaniego na Urzę. Co więcej, na ułamek sekundy pozwoliło mu ujrzeć w umyśle Urzy prawdziwe zagrożenie jakim była Phyrexia.

 

Finał oraz inwazja na Serra

Serra the Benevolent - Inwazja K’Rrricka 4Urza wrócił na Tolarię i z pomocą swoich nowo zebranych sił poprowadził atak na Phyrexian, ukrytych w ich przyspieszonym strumieniu czasu. Gdyby nie Multani, który w ostatniej chwili użyczył mu swoich sił, Urza poległby w bezpośrednim starciu z K’rrikiem. Tak się jednak nie stało, a wędrowiec, jak na półboga przystało, pozbył się swojego przeciwnika w dość spektakularny sposób, planeswakując do jego wnętrza i rozsadzając go od środka. Nie można było tak od razu? Multani tymczasem, zaanimował wszystkie drzewa na wyspie, które wycięły w pień pozostałych przy życiu Phyrexian. Na deser, już pod sam koniec książki, Urza realizuje kolejny element swojego misternego planu. Okręt, który zbudował z połączenia wykutego na Shiv metalu Thran, połączonego dzięki Multaniemu z żyjącym drewnem Yavimayi, potrzebował jeszcze zasilania, by stać się w pełni operacyjny. Pośpiesznie zebrana załoga, na której czele stała Jhoira, wsparta przez Darigaaza i jego matkę, wraz z Barrinem wyrusza na sztuczny plan, który Urza już kiedyś odwiedził razem z Xantchą, noszący ślady bytności Phyrexian. Na planie Serra rządzi anielska inkwizycja, pod wodzą archanioła Radianta i panuje, delikatnie mówiąc, chaos. Patronka tego planu opuściła go, nie potrafiąc pozbyć się skażenia czarnej many, a prawdziwą kontrolę sprawują tam phyrexiańscy agenci. Rozpoczyna się starcie, w którym nie do końca wiadomo kto jest kim, zakończone spektakularnym wybuchem i zniszczeniem całego planu. Energia i avatar planu zostają skomasowani w gigantycznym powerstonie, stanowiącym serce Weatherlighta. Dzięki temu, okręt zyskał moc przenoszenia się pomiędzy planami. Karn ratuje część mieszkańców Serry i lokuje ich na Dominarii, w pobliżu Benalii i Zhalfiru, gdzie odegrają oni jeszcze swoją rolę w kolejnej rundzie starć z Phyrexią. W tym miejscu kończy się książka. Phyrexia została odparta, a Urza udowodnił swojemu zespołowi, że kraina Yawgmotha stanowi prawdziwe zagrożenie. Rozpoczęły się wielkie przygotowania do inwazji, o której opowiadam w jednym z moich filmów.

 

Źródła

Pisząc ten tekst posiłkowałem się wpisami z wiki oraz:

 

Obecnie w ramach poprzednich etapów projektu ukazały się poniższe prace (aktualizacja z 06.11.2020): 

Artykuły

 

Filmy

 

Zapraszamy także do wspierania naszego projektu poprzez Patronite. Przy tej okazji serdecznie dziękujemy naszym Patronom i Sponsorowi, którzy wspierali lub aktywnie wspierają Projekt Magic Lore Pl!

  • Michał Sumka
  • Paweł Szczęsny
  • Rymika Myślicka
  • Piotr Gliźniewicz
  • Jakub Rojek z Wilda Software
  • Sebastian Pustelnik
  • Patron Anonimowy
  • Patron Anonimowy
  • Sklep StrefaMtg.pl
  • Sklepy Graal.pl

 

Mishra, Magic Lore Pl

art by: Błażej Kurowski, www.instagram.com/Vlepkaaday; kliknij, aby powiększyć


O autorze: Rafał Tarnowski – w Magica gra od starej Ravnici. Żaden format mu nie straszny, równie chętnie zagra Limited, co Constructed. Najlepiej bawi się grając Moderna. Nadal czeka na swoje największe sukcesy. Do tej pory, poza nabiciem niezliczonej ilości planeswalker pointów, udało mu się zwyciężyć kilka GPT i zrobić kilka topów na PTQ. Póki co pozostaje mu nucić pod nosem na przemian „Never was on a pro tour…” i Eye of the Tiger.

Prywatnie, fan filmu, wszelkiej maści gier z prądem i bez. Razem z Eweliną Tarnowską prowadzi na YouTube kanał poświęcony nauce gry i polskiej scenie magica – Akademię Nicola Bolasa.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze