Magicowcy – po co gracie w Mtg?

Od dłuższego czasu obserwuję zachowania szerokiego przedziału graczy Magicowych. Zauważyłem pewną powtarzającą się sytuację, którą obiecałem Generałowi Oberowi opisać. Mianowicie chodzi o etapy, a raczej fazy wtajemniczenia w naszą ukochana karciankę. Widzę jednocześnie duże plusy i minusy, ale więcej o tym poniżej.

Zapraszam do lektury.

 

Magic: the Gathering – nasza ukochana karcianka. Część z nas zaczęła grać w szkole, część ze znajomymi w domu. Pewnego dnia zabrano nas do sklepu z ‘fantastyką’ i zaczęliśmy poruszać się po pokładzie pełnym dziwnych ludzi podniecających się wydrukowanymi ludzikami, stworkami na prostokątnym kawałku papieru. Z czasem zaczęliśmy się z nimi identyfikować i zaczęliśmy odczuwać brak adrenaliny w organizmie przez chorobę zwaną „draw”. Każdy doznawał wtedy miłe chwile odcinając się od szarej rzeczywistości mogąc oddać się zabawie. Niestety, z czasem – dla jednego krótszym dla innego dłuższym – uśmiech na twarzy zastępowało skupienie, głęboka myśl o tym jak posługiwać się swoją talią, aby zdobyć zwycięstwo. Grając ponad 11lat zauważyłem, że ludzie którzy przystępują do gry mają więcej korzyści zabawowych niż Ci gracze, którzy regularnie odnoszą zwycięstwo. Minął jakiś czas zanim dokładnie zbadałem to zjawisko i zacząłem dzielić graczy na grupy. Postaram się opisać te, które dotychczas udało mi się wydzielić do osobnych woreczków zachowań.

1.FNM low – młodzi magicowcy, na ogół młode osoby uczące się zasad, tricków i podstaw. Mają najwięcej przyjemności z gry i nawet porażka nie zabiera im ni troszkę tego po co przyszli, czyli zabawy. Ich pojęcie o formacie jest znikome, znajomość szerszych zasad jak choćby STACK czy różnice między static a triggered ability nie mają dla nich różnicy. Mają za to coś czego nie chcą stracić a niestety, niezauważalnie umyka im ile tracą ucząc się nowych ruchów i zasad. Oczywiście nie promuje w tym momencie braku nauki zasad by nie stracić przyjemności z gry, lecz trzeba o tym pamiętać by nie zastępować jedno drugim. Hasło kończące: „dzięki za grę, masz super talię”.

2.FNM mid – mid to tacy gracze – kombinatorzy. Poznali pewne smaczki gry, starają się wykorzystać wiedzę by uzyskać pierwsze viktorie. Ich klaser zapełnia się dobrymi kartami, które są w ciągłym obiegu. Zaczynają inwestować w decki i rozumieją wartości kart w różnych konstrukcjach. Zaczynają sami szukać rozwiązań i poczynają co raz to lepsze wyniki. Ich fun z gry jest wciąż zauważalny, ale priorytet pomału ucieka, a zastępuje go myśl bycia na podium. Ich pozycja w stadzie zaczyna być zauważalna – część starszych graczy zaczyna ich mentorować i starać się wyszkolić na kolejnego reprezentanta swojego miasta. Grupa mid wdraża się w kończenie gier hasłem „szkoda, super gra, ale mogłem wygrać”.

3.FNM HI – co tu dużo mówić – FARMERZY! Charakterystyka jest dość krótka. Podstawowa sprawa w ekwipunku to netdeck. Stopień znajomości zasad na najwyższym poziomie – oczywiście nie mówię tu o byciu lepszym od Judge lv3, ale wszelakie stack rules, triggered abilities czy well played moves, jak zagrywanie spelli w dobrej kolejności (np. nowa kreatura w drugim mainie). Stopień zadowolenia jest równy wygranym meczom. Pozycja w grupie jest silna. Brak problemu ze znalezieniem kart do swojej konstrukcji ponieważ każdy wspiera się wzajemnie. Przeważnie utrata jednego meczu wiąże się z brakiem wygrania eventu i od tej pory osoba ma zdecydowanie mniejszy fun z tego że siedzi pośród innych nerdów. Sensem dla nich jest przyjście i uzyskanie max punktów a nie czerpanie przyjemności z przekręcania kartonów. Gra nasiąknięta jest hasłami „ale topdeck”, „miałem flooda/screw”, „ale masz luck”.

magicowcy prosiaki4.Prosiaki – tu wiadomo wpada również większość grupy FNM HI lecz inna odnoga prosiaków, to osoby grające jedynie na turniejach competitive (GPT, PTQ itp.). Liczy się dla nich tylko win. Uśmiech wiąże się z wygraną lub ze sferą poza magickową. Poziom skupienia jest na najwyższym poziomie i fun towarzyszy jedynie sytuacji, gdy totalnie miażdży przeciwnika lub gra z innym prosiakiem i zakładają maski, które mają schować ich totalny focus na sprawie. Hasła identyczne jak z grupy trzeciej.

5.Dinozaury/Eternale – specyficzna grupa lordów MTG grających legacy. Tu nieważna jest ilość punktów – wygrana czy przegrana. Tu liczy się dobrego smaku żart, często pełnokrwisty na tle niecenzuralnym i szczerze mówiąc, lepiej go nie przytaczać. Zaznaczę oczywiście, że skupienie jest wysokie jak i znajomość zasad (często wyższa niż we wcześniejszych grupach). Znajomość trickshotów, wellplayed move itp. Jest bardzo zauważalna, co wymaga po części format. Codzienny gracz standardu nie mający przyjemności grania eternala za często nie widzi tylu rozwiązań co klasyczny półtorak formatu.

6.MTGO Grinder – magicowcy, którzy idealnie pasują do grupy prosiaków, lecz ich przygoda z Magic: the Gathering, to… nie przygoda a głównie zarobek. Pracę etatową z emeryturą zamienili na elektroniczną wersję kartonów. Tapują pernamenty za pomocą myszki i robią to codziennie ile się uda. Przeważnie grają Daily Eventy gdzie płaca 6 tixów (1tix=ok. 3zł) aby ugrać 9-11 boosterów, które mają cenę zbliżoną do 3 tixów za sztukę. Łatwo można zauważyć, że przy niskim progu wejścia 18zł można wygrać od 80 do 100zł. Wystarczy wygrać 3 rundy i nasz zarobek wynosi ok.60zł jest to zbliżona wartość jednego dnia pracy na minimalnej krajowej. Są również Premier Eventy, na których wygrana jest dużo większa, ale nie odchodźmy od głównego tematu. Grupa silnie przywiązuję wagę do wygranych a mniej szuka w tym radości jaką widać u graczy z pierwszych grup.

7.EDH – format miażdżący wszystkie klasy opisane powyżej tu wygrana ma naprawdę mało do gadania. Obserwacje pokazały że EDeHowcy wolą przegrać po niecodziennym combie czy interakcji niż wygrać klasycznym lethal dmg. Liczy się przeważnie pomysł na talie i elementy w niej zawarte. Rewelacyjna odskocznia dla farmerów. Ja osobiście traktuje EDH jako takie magickowe wakacje.

Jak widzicie, można wydzielić kilka typów (a sądzę, że może być ich więcej) gamerów gry Magic: the Gathering. Obserwacje pokazały mi wiele razy, że stojąc na Turnieju Piątkowym osoby siedzące na pierwszych stolikach są w ciągłym skupieniu, zajęci liczeniem i szukaniem drogi do wyzerowania życia przeciwnika. Natomiast niższe stoliki mają szerokie uśmiechy i szukają  wygranej w ciekawy sposób. Przyznam że trochę smutna rzeczywistość, ale moim zdaniem jak najbardziej prawdziwa nie tylko dla Łodzi gdzie prowadziłem obserwacje (tak, tak wiem, Uć Kurczę Wink z pozdrowieniami dla Krakowsko-Warszawskiej elity prosiaków). Ważne dla rozładowania atmosfery są różnego rodzaju zachowania takie jak hate’owanie się wzajemnie. Stojąc z boku można pomyśleć, że dwie strony się nie lubią, lecz „wyjadacze” doskonale wiedzą, iż właśnie taki zabieg ma miejsce podczas każdej przerwy miedzy rundami a pomaga to odciąć na chwilę umysł od spięcia.

-x-

Na koniec dodam małą dygresję a propo dodawania przyjemności do codziennej gry „na spince”. Mianowicie, podczas gdy zauważyłem takie zjawisko jak lessFun-MoreTilt zagrałem z Michałem Musiałem na FNM gdzie każdy z nas był 3:1 i graliśmy ostatnią rundę. Zadecydowaliśmy przed rzutem kostką, że pierwszą grę gramy z pozycji „blind keep”. Gra wyglądała śmiesznie, bo obie strony miały ostre porno dojście (ja Boros Divination vs Musiał BW aggro). Udało mi się wygrać ten pojedynek. Zabawy było mało, więc drugą grę zaczęliśmy od zera (kart na ręce – przyp. red). Czyli Michał który przegrał oczywiście zadecydował, że to ja będę zaczynał dlatego moja pierwsza tura to tylko i wyłącznie „twoja tura”. Tu Michał okazał się lepszy, dobrał szybko 2 lądy i wystawiał swoje jednostki z topa. Trzeci gem chciałem się odegrać i oddałem mu inicjatywę zaczynania w grze od zera. Tu znów udało mu się wykonać plan perfekcyjnie i finalnie wygrał 2:1. Mimo, iż przegrałem, miałem dużo więcej radości z samej gry aniżeli grając spięty jak w partii o złote kalesony. Pytanie na koniec:

 

„Grasz tylko by wygrywać? Czy odnajdujesz jeszcze odrobinę radości w swoim hobby?”

Pozdrawiam Gerwaz

 

P.S. mały bonus:

butt cracki magicowcy

prosiaki i butt cracki

 


Informacje o autorze znajdziecie w zakładce: redakcja.

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze