Mini relacja z GPT Warszawa w Szczecinie

Lokalny GPT Warszawa odbył się w Gospodzie Zjawa pod Szczecinem (Sławoszewo). Miejsce jest naprawdę przyjemne, oprócz oferowanych napitków podnoszących skilla graczy, posiada także bardzo dobre zaplecze z jedzeniem i atrakcjami takimi jak ping-pong, ognisko etc.

Turniej, można powiedzieć, był bardzo elitarny, ponieważ lokalizacja nie pozwalała gimbazie na dotarcie. Dlatego liczba osób biorąca udział była mniejsza niż 20 (nie pamiętam dokładnie). Trzeba tu podkreślić, że pojawiła się większa część szczecińskiej śmietanki magicowego świata, dlatego turniej przebiegał na dobrym poziomie.

 

GPT Warszawa rozpoczęło się standardowo od spisywania zestawów, swapa i budowania talii. Podczas turnieju został podany obiad – tak, dobrze czytacie Smile – wszystko w ramach wpisowego, które nie było wysokie jak na sealed, gdzie do wygrania był produkt + mata. Dzięki temu mogliśmy pożywić się nie tylko magicznym sokiem, ale również dobrą kuchnią.

Graliśmy 4 rundy swiss plus Top 4, bez drafta. Pierwszą rundę wygrałem 2:1 na farcie, dobierając removal z topa w kluczowym momencie gry. Kolejne rundy, poszedłem prawie jak przez masło, tracąc kilka małych gier. W finale, pierwszą grę wygrałem, ponieważ przeciwnik miał ostre screw. Druga gra była moim zdaniem najlepszą grą turnieju, przynajmniej z tych, które widziałem. Ja, jak i przeciwnik, musieliśmy podejmować coraz trudniejsze decyzje z upływem czasu i kolejnych rund. Zdecydowanie większość gry byłem w defensywie, gdzie musiałem walczyć o każdy punkt życia. Losy partii odmieniły się gdy, każdy z nam został z pustym stołem, tracąc większość swoich topów (przynajmniej ja). W momencie kiedy zacząłem się odbudowywać miałem 2 życia a mój przeciwnik 28. Wygrał mi latak 3/2 ze scry, który dokopał się do kolejnego latacza, tym razem grubszego, który systematycznie gryzł przeciwnika. Na koniec gry w tali zostały mi 2 albo 3 stwory. Dobrałem ¾ kart. To była naprawdę dobra gra! Finał skończył się 2:0 dla mnie.

Oto zestaw jakim dysponowałem:

Białe (14)
Niebieskie (15)
Czarne (19)
Czerwone (16)
Zielone (11)
Multi (3)
Bezkolorowe (5)
Landy (1)
Pobierz decklistę w formacie:MWSMTGOCockatrice

To mój zwycięski zestaw. Liczę na konstruktywne komentarze o tym, jak byście złożyli deck – teraz zrobiłbym to trochę inaczej Chic

Poniżej spis jaki z tego złożyłem – jest w spoilerze, aby nie psuć zabawy tym, którzy chcą się pobawić w składanie talii.

Spoiler

pokaż / ukryj

UGw by Mysza

 
Dodatkowo dodam, że jedynymi kartami, które sajdowałem były Nullify, Revoke Existence, Pillar of War. Najlepszymi kartami podczas turnieju były Chorus of the Tides (scry for the win), Prophet of Kruphix (robi cuda) oraz Arbiter of the Ideal, który kończy grę (niestety tylko raz była w stole), natomiast najgorszą kartą była Karametra, God of Harvests (moja upośledzona rampa Razz ).

Podsumowując, turniej zaliczam do bardzo udanych, w końcu wygrałem Wink – więcej takich eventów! 

-x-

Kilka słów od organizatora, Dariusza Tarki:

„Kolejny turniej w gospodzie Zjawa odbył się w doskonałej atmosferze. Pogoda, odwrotnie niż frekwencja, dopisała więc część pojedynków rozegrano w ciepłych promieniach słońca, a cały turniej bardzo przypominał sielankowe spotkanie dobrych znajomych od Magica. Nie słyszałem narzekań na los ani spięć podczas pojedynków. Wszystkim uczestnikom, sędziemu oraz gościnnym gospodarzom dziękuję za wspólnie spędzony czas i życzę szczęścia w przyszłych turniejach!”

 


Maciej „Mysza” Myszkowiak – gracz związany z Kanałem Geistflame.

Gra w M:tg od czasów młodzieńczych – gimnazjum, czyli 1999. Pierwszy deck jaki miał to Stasis, do tej pory uważa go za najlepszy. W swojej karierze miał 5 lat przerwy i powrócił dopiero jak weszła Ravnica. Aktualnie gra jedynie na MTGO i Casual IRL.

Finalista Pierwszych Mistrzostw Polski w Paupera.

Pochodzi z Helu, mieszka tam gdzie go poniesie.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze