Mini relacja z PTQ Honolulu w Sosnowcu

SoltysDzień 26. XI. 2011 zgromadził w sosnowieckim ZSZ nr 3 okrągłą liczbę 73 graczy,  spragnionych choćby chwilowej ucieczki z naszej uciśnionej ojczyzny. A jeśli już uciekać to czemu nie do Honolulu? Słońce, plaża, drinki z parasolem i smagłe tancerki, odziane jedynie w znalezione w dżungli zielsko? Słabo?

No, ale póki co wyrzućmy te urzekające widoki z głów i skupmy się na czymś bardziej ekhm … namacalnym, czyli moim card poolu.

 

Wymieniam tylko grywalne karty, żeby zbytnio nie zamieszać:

WHITE: 3x Feeling of Dread, Bonds of Faith, Unruly Mob, Thraben Sentry, Mausoleum Guard, Abbey Griffin, 2x Avacynian Priest, Voiceless Spirit, Champion of the Paish, Midnight Haunting, Mikaeus the Lunarch

BLUE: Selhoff Ocultist, Gasp of Phantoms, Skaab Goliath, Claustrophobia, Murder of Crows, Stitched DrakeArmored Skaab, Dissipate, Delver of Secrets, Forbidden Alchemy, 2x Fortress Crab, Lost in the Mist, Stitcher’s Apprentice, Spectral Flight

GREEN: Caravan Vigil, Lumberknot, Prey Upon, Grizzled Outcasts, 2x Mulch, Spider Spawning, 2x Woodland Sleuth, Avacyn’s Pilgrim, Travel Preparations, Elder of Laurels

RED: Desperate Ravings, Night Revelers, 2x Feral Ridgewolf, Bloodcrazed Neonate, Village Ironshmith, Tormented Pariah, Brimstone Volley, 2x Pitchburn Devils, Kruin Outlaw, Falkerath Marauders, Traitorous Blood

BLACK: Abbatoir Ghoul, 2x Altars’s Reap, Moan of the Unhallowed, Morkrut Banshee, Night Terrors, Rotting Fensnake, 2x Skeletal Grimace, Markov Patrician, Stormkirk Patrol

COLORLESS:  Manor Gargoyle, Galvanic Juggernaut, Ghost Quarter, Wooden Stake

 

Niestety nie miałem za sobą zbyt dużego doświadczenia w sildach z tego dodatku (rozegrałem pre i jakiś singlowy event na modo), za to jeśli już doszło by do draftowania z moim udziałem to nie ukrywam, że w formacie 3x Inn czuję sporą moc. Jak widać mój zestaw był naprawdę dobry, z wyróżniającymi się barwami Francji (UWR). Moją pierwszą myślą było właśnie UWr, ale ostatecznie zdecydowałem się na pójście w większe tempo i postawienie na Borosa z delikatnym splashem zielonego:

Manabase : 8 Plains, 7 Mountain, 2 Forest

1: Prey Upon, Champion of the Parish

2: Bonds of Faith, 2 Avacynian Priest, Village Ironsmith, Unruly Mob

3: Brimstone Volley, Elder of Laurels, Traitorous Blood, Voiceless Spirit, Midnight Haunting, Kruin Outlaw

4: Thraben Sentry, Mausoleum Guard, Galvanic Juggernaut, Tormented Pariah, Abbey Griffin

5: Manor Gargoyle, Falkenrath Marauders, 2 Pitchburn Devils

X: Mikaeus, the Lunarch

 

Gdybym był bogatszy o wiedzę z wczoraj to dzisiaj chyba jednak złożyłbym to UWr, które wyglądałoby jakoś tak:

Manabase: 9 Island, 7 Plains, 2 Mountain

2: Bonds of Faith, 2 Avacynian Priest, Unruly Mob, Stitcher’s Apprentice, Felling of Dread

3: Brimstone Volley, Voiceless Spirit, Midnight Haunting, Stitched Drake, Dissipate, Claustrophobia, Armored Skaab, Selhoff Occultist

4: Thraben Sentry, Mausoleum Guard, Galvanic Juggernaut, Abbey Griffin, Gasp of Phantoms,

5: Manor Gargoyle, Murder of Crows

6: Skaab Goliath

X: Mikaeus, the Lunarch

Tracimy tutaj co prawda sporo na tempie, ale mamy więcej opcji robienia CA i kilka drobnych, aczkolwiek istotnych synergii (Juggy + Apprentice, Mob + Apprentice, enablerzy + Dake/Goliath etc.) Mam zbyt małą wiedzę nt. sildów w tym formacie, aby wypowiedzieć się kategorycznie, ale po ułożeniu sobie tego „na chłodno” ten deck zwyczajnie bardziej mi się podoba.

 

Runda 1:  Paweł „Amplitur” Kazimierczuk (UW Latacze)

Gra nr 1: Zaczęliśmy od kilku suchych żarcików. Ustaliliśmy też, że Amp nie jest zadowolony ze swojego decku, a ja jestem zadowolony z mojego. Pierwsza gra to klasyczne „makao i po makale” z mojej strony: Champion of the Parish > Unruly Mob > Mikaeus > Mausoleum Guard > Tapper + Brimstone Volley. Całość trwała jakieś 2 minuty.

Gra nr 2: Pomimo mojego całkiem szybkiego startu Mob > Taper > Kirn Outlaw, Amp zdołał ustabilizować za pomocą Bons of Faith. Dograłem jedynie Thraben Sentry  i zatapowałem jednego ze spiritów, na którego oponent chciał założyć Blazing Torcha. W następnej turze popełniłem błąd, który najpewniej kosztował mnie grę. Mając w stole przemienionego na powrót w człowieka Kirn Outlawa (4/4 z Bondsami), Tapera i Thraben Sentry przeciwko 2 zatapowanym spiritom przeciwnika zdecydowałem się na użycie Traitorous Blooda na Spiricie z zaekwipowanym Blazing Torchem. Moim planem było oczywiście zastrzelenie ów spirita z torcha, zamiana sentry w 5/4 i wjazd za 10, z którego Paweł nie miał się już prawa podnieść. Niestety okazało się, że wg zasad nie można tego Blazing Torcha poświęcić, gdyż reguły nie dopuszczają poświęcania permanentów których nie kontrolujemy. W ten sposób z mojego genialnego planu wyszły nici. Sentry oberwał z nieszczęsnego Torcha, Outlaw wrócił do wilczej postaci i wraz z moim samotnym taperem zostałem zdławiony przez rosnącym zastępom lataków. Byłem tym o tyle zawiedziony, iż jestem prawie pewien, że zrobiłem podobną akcję z Torchem podczas jednego z draftów na mtgo.  Po sprawdzeniu właściwego rulinga w domu okazało się, iż niestety nie miałem racji. Pozostaje jedynie oddać honor bardziej oczytanym i przejść do opisu kolejnej gry.

Gra nr 3: Zacząłem od Moba, Voiceless Spirita i Abbey Griffina, a więc całkiem znośnie, ale Amp wyskoczył z szybkim Sturmgeistem, który zapanował nad placem boju. Szczęśliwie miałem już wówczas w grze Avacynian Priesta, ale niestety kilka tur przydusiło mnie na 4 landach, a  jak na złość zacząłem dobierać kolejne piątki z decku (2x Devils, Falkenrath Marauders). Próbowałem się podratować przejmując  wrogiego lataka, ale dobrany z niego land okazał się niewystarczający na pędzące w moim kierunku spirity (obok Sturmegista Amp dochrapał się jeszcze 2 spirit tokenów, Chapel Geista i Battleground Geista), gdyż nadal nie byłem w stanie nic zagrywać, będąc zmuszanym do coturowego używania tapera. W ten sposób „słaby” deck Amplitura pokonał moją maszynę i zaczęły się schody.

zadowoleni vs niezadowoleni 0-1, 0 pkt

 

Runda 2: Maciek Loboda (BGw)

Oponent miał bardzo manożerny deck: wolne stwory z niewielką ilością odpowiedzi na latające kreatury.  Obie gry trwały bardzo krótko i obie były meczem do jednej bramki, więc niestety nie za wiele z nich zapamiętałem.

1-1, 3 pkt

 

Runda 3: Jiri Rybar (WG Humans)

Gra nr 1: Stranieri z Czech pozwolił mi zaczynać, a ja nie omieszkałem wykorzystać takiego prezentu, wręcz przebiegając po jego obronie rozdaniem z gatunku:  taper > latacz > juggernaut > removal > removal.
Gra nr 2: Zapytałem grzecznie czy mam znowu zacząć, ale Jiri tylko się uśmiechnął i powiedział, że tym razem dla odmiany to on jako pierwszy zaznaczy swoją obecność na stole. Okazało się jednakże, iż nie miał on zagrania za 1,  podczas gdy ja dobrałem z górki Championa, a po nim wrzuciłem w stół kolejno tapera, Mikaeusa, Juggernauta i Voiceless Spirita. Oponent próbował bronić się Darkthicket Wolfem i Villagers of Estwald, ale na próżno. Wilk dostał tapa, wieśniacy chapnęli Prey Upona (Juggy untap), a dopak z Mikaeusa wystarczył by po mojej 6 turze oponent zakończył swój żywot.

2-1, 6 punktów

 

Runda 4: Michał Krzyżyk (UR Control)

Gra nr 1: Michał grał zestawem otwartym przeze Mnie więc pamiętałem, że ma co najmniej dwie masówki w postaci Rolling Temblorów i sporo solidnych niebieskich stworków. W pierwszej grze obaj zmuliganowaliśmy do 6, ale oponent miał znacznie lepszy start zaczynając od Delvera, który bardzo szybko się odflipował, ukazując zresztą wywołanego wyżej Temblora. Dalej do głosu u Michała dochodziło kolejno Think Twice i Civilized Scholar. Ja zaś, nie chcąc schodzić do piątki przy 3 landach na ręce, zaliczyłem wyjątkowo wolny start, będąc w stanie zagrywać jedynie jakieś nieistotne dla wyścigu kreatury. Kiedy wreszcie doczłapałem się do Mausoleum Guarda, ten został potraktowany Silent Departurem, po czym odflipowany Scholar dołączył do ofensywy uderzając w miękkie. Chcąc znaleźć jakąś odpowiedź zużyłem Traitorous Blooda na Schorarze, wyrzucająć z ręki Eldera, którego i tak nie byłem w stanie zagrać bez zielonej. Dobrana karta okazała się blankiem, oponent bardzo przytomnie zrezygnował z bloków i w następnej turze było po mnie.

Gra nr 2: Zachowałem dobrą rękę z Mikaeusem, Priestem, Juggernautem i Wilkołakami 3/2. Dobrawszy z góry kolejne małe kreaturki zdecydowałem się wyciągnąć mass removal z ręki oponenta poprzez zagranie Mikaeusa z X=2. Plan okazał się skuteczny przez co w następnych kolejkach byłem w stanie stopniowo wysypywać się z zagrożeń, jednocześnie dbając o to, aby nie przesadzić z uwagi na wmontowany w Temblora flashback. Michał bronił się Kessig Wolfem i bodajże Ashmouth Houndem, ale okazało się, iż złapał solidnego flooda, który bardzo ułatwił mi zadanie.

Gra nr 3: Zaczęło się bardzo dobrze, bo od Priesta, Kruin Outlawa i Mausoleum Guarda. Rywal poradził sobie z Outlawem za pomocą Sensory Deprivation, następnie robiąc niezbyt rewelacyjne 3 za 3 Rolling Temblorem (celem pozbycia się mojego tapera). Ja niestety dobrałem z górki dwa blanki w postaci Pray Upon i Eldera, przez co moją obecność na placu boju zaznaczał jedynie singlowy Spirit Token (drugi przyjął Geistflame’a) oraz zatapowany Juggernaut. Tymczasem Michał wskoczył na arenę walki z Instigator Gangiem, którego nie byłem w stanie w żaden sposób powstrzymać przed flipem (z górki 2 kolejne blanki w postaci landów). Będąc na 8 life rywal bał się Reburka i Traitorous Blooda, przez co nie atakował pełną parą. Dało mi to czas na dobranie lasu pod Prey Upon, ale wówczas po stronie oponenta stały już 3 kreatury z nowo przyzwanym Makeshifta Maulerem na czele. Ponieważ Michał miał zaledwie 3 wolne mana była to świetna okazja, aby w drugim mainie wymierzyć Pray Upona w Maulera nie dostając Geistflamem w Juggernauta. Niestety pod trzema odtapowanymi mana oponenta krył się Harvest Pyre, który dobił mojego jedynego blokera. Wobec kolejnych landów z czuba i nieistotnego Eldera w grze byłem zmuszony poddać.

2-2, 6 pkt i minimalne szanse na topa, ale walczę dalej

 

Runda 5: Marcel Kondrk (UG)

Gra nr 1: Kolejny świetny start z idealną maną w trzeciej turze, która pozwoliła mi zacząć z Championa, Mikaeusa za x=1, a po nich dołożyć Eldera. Pierwszym zagraniem rywala był Armored Skaab, który przewinął mu 4 stworki, w tym takie nieliche zabawki jak Mayor of Avabuck, Stitched Drake i Murder of Crows. Tymczasem ja ochoczo kontynuowałem presję, dokładając Thraben Sentry do moich zastępów. Czech zdołał nieco opanować sytuację za sprawą Silent Departure, kilku wilków powołanych do życia dzięki Kessig Cagebreakersom oraz życiu uzyskanemu z Hallowhenge Scavengera (tak, jego deck był mega silny).  Na szczęście dokupiłem Brimstone Volley’a, który zakończył grę bez zbędnych kombinacji.

Gra nr 2: Zachowałem 2-landera z Priestem, ale niestety nigdy nie zdołałem dobrać trzeciej many. Po zobaczeniu odflipowanego Mayora, popartego Villagersami i Moon Heronem natychmiast spakowałem zabawki.

Gra nr 3: Byłem zmuszony do mulligana i zachowania bardzo przeciętnej szóstki z pierwszym zagraniem za 4 mana (Mountain, 2 Plains, Elder of Laurels, Juggy, Mausoleum Guard), ale ma moje szczęście deck zaczął rzygać dając mi kolejno tapera, Foresta, Pray Upona i Gargulca. Szczególnie kluczowy okazał się w tej partii właśnie Gargulec, na który UG decki mają bardzo niewiele odpowiedzi. Opanowawszy sytuację na ziemi zacząłem intensywnie cisnąć  skamieliną i dopalać ją Elderem. Po paru użyciach Priesta i kilku atakach było pozamiatane.

3-2, 9 pkt

 

Runda 6: Daniel Wielgórski (WR Boros)

Gra nr 1: Mój łódzki imiennik grał bardzo agresywnym deckiem, ale dzięki wygranemu rzutowi kostką zdołałem wybronić się z pierwszoturowego Reckless Waifa i idącemu mu w sukurs Bloodcrazed Neonate’a (taper w drugiej).  Następnie ostatecznie opanowałem stół za pomocą Juggernauta i dwóch kopii Pitchburn Devilsów. Grę wygrały ataki z powietrza przeprowadzone przy udziale Abbey Griffina i Voiceless Spirita.

 Gra nr 2: Tym razem adwersarz zaczął jeszcze agresywniej wręcz zasypując mnie szybkimi dropami z podwójnym Neonatem na czele. Zanim udało mi się jakoś ustabilizować byłem na marnych 7 life, co przeciwko deckowi z Brimstone Volleyami nie nastrajało pozytywnie. Na szczęście byłem w stanie zalockować ziemię za sprawą Manor Gargoyle’a i zacząć naparzać Falkenrathami. Danielowi wyraźnie skończył się gaz, a po dobraniu kolejnego blanka skończył mu się również czas jaki miał na znalezienie odpowiedzi na moich lataczy.

4-2, 12 pkt

 

Runda 7: Dominik „Kula” Olak (UWG)

Ponieważ okazało się, iż żadna piętnastka nie ma szans wejść do top 8, moim jedynym celem pozostały Planeswalker Pointy Grin Obie gry z panem sędzią wyglądały podobnie – podczas gdy on fiksował sobie manę za pomocą Traveler’s Amuleta, ja narzucałem bardzo duże tempo. Jego późne dropy nie były w stanie zatrzymać agresji, gdyż w moich rękach już czekał przygotowany removal. W grach z Dominikiem mój deck dobierał po prostu jak należy, zaś na rękach oponenta wyraźnie zabrakło czegoś co mogłoby się wymieniać z moimi wczesnymi kreaturami.

5-2, 15 pkt i ostatecznie 11 lokata w turnieju

 

W top 8 znalazło się trzech warszawiaków (Tellur, Szczyp, Shadet), trzech krakusów (Amp, Looser, Padawan), bielszczanin pochodzący z wysp brytyjskich (John Smyth) oraz Czech pochodzący z Czech (Michal Havlik).

Ostatecznie wbrew swojemu nickowi zwycięzcą okazał się Looser z Krakowa. Serdeczne gratulacje !

 

Jako dopełnienie do mojego cyklu limited ISD polecam mój „Krótki przewodnik po draftach 3xISD„. 

Pozdro i nie ćwiczcie, to będzie mi łatwiej.

 – Daniel „Sołtys” Sołtysik

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze