[Modern] Gniew Laserowej Dzidy, czyli Relacja z PTQ Barca

Kolejna relacja z Pro Tour Qualifiera autorstwa Alienka i kolejny jego sukces, tym razem większy niż poprzednio. Zapraszam do lektury, może się przydać przed niedzielnym PTQ na MTG – chyba już ostatnim dużym turniejem w Modernie, jaki możemy zagrać w najbliższym czasie.

 

 

 

Wyjazd na Gnomicon miał być dla mnie głównie chwilą relaksu od codzienności, spotkaniem z kumplami z całej Polski oraz okazją do poprzekładania kolorowych kartoników połączonych z dobrą imprezą – kto zna mnie i cały krakowski team, ten dobrze wie, że gdzie my, tam impreza Smile

Pierwsze dwa dni dokładnie tak wyglądały – zagrałem 2 FNMy w T2 z wynikiem 3-1 i 2-2, oraz 2 GPT w T2 z oszałamiającymi wynikami 2-3-drop i 3-3. Z PTQ nie wiązałem zbytnich nadziei, nie grałem praktycznie wcale moderna, a jedyną talią, jaką mogłem zdobyć, był Mono Red, a wiadomo, że laser decki zawsze przegrywają. Jednakże o godzinie 1 w nocy w sobotę zdobyłem Dark Confidantów, co zaowocowało złożeniem RB aggro, zwanego także potocznie RB laserem, którą to talią przed samym PTQ rozegrałem łącznie 3 gry.

Z pomocą Topczyka o 7 rano, zasypiając nad decklistą z różnych powodów, zarejestrowałem taki oto spis tejże machiny:

7 Mountain
1 Blood Crypt
4 Blackcleave Cliffs
4 Arid Mesa
4 Scalding Tarn
4 Goblin Guide
4 Hellspark Elemental
3 Dark Confidant
4 Bump in the Night
4 Lava Spike
4 Lightning Bolt
4 Rift Bolt
3 Shard Volley
3 Searing Blaze
3 Magma Jet
2 Flames of the Blood Hand
2 Blightning
 
 

Sideboard:

2 Shattering Spree
2 Smash to Smithereens
2 Combust
3 Faerie Macabre
3 Volcanic Fallout
3 Anathemancer
 

Prawda jest taka, że talia ta jest prosta jak budowa cepa. 19 laserów za 1 mana, trochę potworów, trochę droższych laserów, czego chcieć więcej, żeby pograć w praktycznie nieznanym mi formacie? Zrezygnowałem tuż przed turniejem ze splashu białego po Demystify, stawiając na to, że nie zobaczę żadnego białego leyline’a, który powodował auto concede z mojej strony. Tak więc, mocno niewyspany i przygotowany na solidny oklep, przystąpiłem do PTQ Barcelona.


 

Runda 1 – Matej Zatlkaj, RG Tron

Siadając do tego meczu, myślałem sobie – „Ehh, pierwsza runda i już mnie czeka oklep od prosa?”. Mecz zaczął się dokładnie w ten sposób – Matej zagrał Wurmcoil Engine w turze 3 i bardzo szybko przeszliśmy do sideboardingu.

Out: 2x Blightning

In: 2x Smash to Smitherens

Oczywisty błąd polegający na nieodsidowaniu Searing Blaze’ów, ale nawet ta karta okazała się dobra przy moim rozpoczynającym się dniu konia. Gra druga była szybka, oponent usiłował mi wkręcić, że mając 3 szarej many w puli i filtrując Chromatic Stara po zieloną będzie miał 4, ale jakoś mu ten wałek nie siadł, a moje lasery i Hellspark po Magma Jetcie do 1 life wystarczyły, abyśmy przeszli do gry nr 3.

W tej partii była moja największa irytacja na całym turnieju. W 2 turze zagrywam Goblin Guide, atakuję, oponent odsłania Sylvan Scrying, które kładzie koło biblioteki. Podczas gdy ja notuje aktualny stan życia, kątem oka zauważyłem jak odsłonięta karta z prędkością światła wędruje do ręki przeciwnika. Zwróciłem mu na to uwagę, oczywiście był niezmiernie zdziwiony, tak samo jak przy wale z gwiazdką, jednakże robienie słodkiej miny nie pomogło i wezwałem sędziego. Opisałem dokładnie sytuacje, tak samo jak powiedziałem że moim zdaniem było to działanie celowe, ale młody sędzia z Warszawy udzielił mojemu oponentowi tylko warninga, ja natomiast po rundzie dowiedziałem się od zaprzyjaźnionego sędziego, że to zagranie = drawing extra cards, czyli gameloss z miejsca. Całą sytuację zaostrzył jeszcze fakt, że Matej poczuł się niezmiernie urażony tym, że mam czelność oskarżać go o czitowanie, „bo ja gram od 15 lat w te karty i nigdy nie oszukiwałem!”. No niestety, po tym, co zobaczyłem, jedyne czego byłem pewien, to fakt, że wyłapałem 2 próby wałów, a nie chce wiedzieć, ilu nie zauważyłem.

Ale wracając do przebiegu trzeciej gry, mój goblin zginął od Pyroclasmu, natomiast godnie zastąpił go Dark Confidant, który odsłonił – no tak, obv nieodsidowanego Searing Blaze’a, a dobrałem w normalnym drawie – kolejnego Searinga. Ehh. Przeciwnik w swojej turze dograł Spellskite’a, w odpowiedzi dostał 2 lasery do 1 life, i poddał grę, wiedząc że mam brakujący 1 dmg w postaci właśnie tego błędnie nie odsidowanego laseru w potwora. Jednak na coś się przydał :]

1 – 0

 

Runda 2 – Maciej „Mysza” Myszkowiak, Living End

Pierwsza gra wyglądała tak, jak sądziłem, że ten deck będzie działał cały turniej – zostawiłem Myszę na 1 albo 2 life, potrzebuje jeden z ponad 20 laserów z topa, a dobrałem oczywistego konfidenta i przeszliśmy do kolejnej gry.

Out: 3x nie pamiętam co, chyba Dark Confidant i 2 Blightningi

In: 3x Faerie Macabre

Druga gra bez historii – szybkie potwory + lasery z mojej strony zakończyły rozgrywkę zanim oponent zdążył zresolvować Living Enda. Gra nr 3 to natomiast mój pierwszy mulligan tego dnia: do ręki rb land, 2x guide, bump, rift bolt, faerie macabre. Całkiem nieźle wyglądało, t1 guide, t2 guide, t3 land hellspark. Kluczowa była tura czwarta – podczas ataku dwoma guidami przeciwnik miał 4 potwory w grobie, w tym dzika za 2g który za poświęcenie daje 4 życia. Zagrał instantową kaskadę, jednakże w odpowiedzi usunąłem mu wszystkie potwory z grobu za pomocą dwóch czarnych wróżek, a oponent (co wydaje mi się błędem, bo po grze pokazał mi swoją macabre na ręce) nie zresolvował czaru od którego pochodzi nazwa jego talii. Tak więc po wbiciu przez moje pocieszne gobliny wesołej czwóreczki Myszy pozostały 4 punkty życia, a to dobry czas na lasery. Bump w głową, suspend rift bolta i nawet baloth którego znałem na jego ręce już nie ratował.

2 – 0

 

Runda 3 – kolejny Czech, Aggro Loam

Tutaj szybka piłka – guide w 1, oponent dograł konfidanta żeby blokować mojego goblina który oczywiście stał w bazie, a Bob spainował go za 5 – odsłaniając Lilianę i swojego brata. Pech chciał że mojej ręce do lethal dmgu brakowało akurat idealnie 5 punktów życia Smile

W grze drugiej oponent przez całą grę zagrał Tarmogoyfa oraz sporo drawu, ja natomiast miałem 2 Hellsparki, Anathemancera oraz dokładnie tyle laserów ile trzeba. Mecz tak naprawdę bez historii, trwało to może 15 minut.

3 – 0

 

Runda 4 – Przemek „Ober” Oberbek, GWr Trap

Przed tą rundą najbardziej obawiałem się gry z właśnie Oberem, jednakże jak się okazało – niesłusznie. Po pierwsze matchup jest dość dobry dla mnie, czego wtedy nie wiedziałem, a po drugie, niestety, w obu grach Ober miał słabe, mocno przyfloodzone rozdania. Zdążyliśmy rozegrać 2 gry turniejowe + 1 for fun, a i tak wstaliśmy jako jedni z pierwszych od stolika. Na tym etapie turnieju już wiedziałem, że wybrałem dobrą talię na to PTQ, i że 2 landy + dużo laserów to to, co kierowcy RB spalatora lubią najbardziej :]

(dygresja od Obera: matchup nie do końca taki wybitny dla burna, ale jak GW zaczyna grę od czwartoturowego stwora, to jest już trochę za późno ;p w trzeciej turze to ja miałem Emrakulem wjeżdżać!)

4 – 0

 

Kolejne 2 rundy to remisy z kolejnym Czechem oraz Andrzejem „Łysym” Łyskiem.

Tak więc, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, wszedłem do top8 PTQ Barcelona undefeated i z rodzącą się nadzieją na zdobycia zaproszenia na Pro Tour Avacyn Restored.

 

Top 8 – Michał Górnicki, Storm

Oczywiście, pierwsza runda i od razu najgorszy matchup. Spodziewając się 2x komba w trzeciej turze, nie posiadając żadnego hate’u na oponenta, przystąpiłem do spalania go. W pierwszej grze oponent zmulliganował się do 6 i mój kill w czwartej wystarczył do objęcia prowadzenia (zabiłem oponenta w jego upkeepie, bojąc się Remanda w swojej turze, oczywiście z góry biblioteki szedł Michałowi brakujący element układanki, farcenia ciąg dalszy).

Jako że mój sideboard nie obfitował w odpowiedzi na storma, wymieniłem tylko Searing Blazy na Volcanic Fallouty, jakby oponentowi się zachciało wystawić dużo goblinów.

W grze nr 2 oponent cały czas grał na 2 landach, ja natomiast wystawiłem konfidenta i Guide’a, zostawiając go na 12 punktach życia, kiedy postanowił się kręcić. Po utracie życia z painlandu i Gitaxian Probe Michał został na 9 life, widząc na mojej ręce 2x Lightning Bolt + Lava Spike oraz 2 inne karty. Jedyne, co mógł zrobić, to wykręcić się za 15, tak że zostawałem na 3 życia, i ostatnim zagrożeniem został mój Bob, który w upkeepie pokazał Hellspark Elementala, co wystarczyło, abym awansował do top4. Oczywiście kolejną kartą z góry był Volcanic Fallout, ale jak mówiłem – dzień  konia to dzień konia.

5 – 0

 

Top 4 – Andrzej Grabowski, Jund

Pierwsza ręka wydawała mi się idealna – fetchland, 2x Goblin Guide, 3 lasery za 1 mana i Searing Blaze. Niestety, drugiego landu nigdy w tej grze nie zobaczyłem, a i tak oponenta uratował tylko Kitchen Finks z górki decku. No nic, mówi się trudno, lecimy dalej.

Out: 3x Dark Confidant

In: 3x Anathemancer

W drugiej grze byłem przez większość czasu pewien porażki. Najpierw przeciwnik zdiscardował mi jakiś laser za 1 mane, a potem dobranego z górki Anathemancera. Liliana niszczyła moją rękę, z której jednak w odpowiedzi leciały dobierane z czuba lasery. W momencie kiedy pani krocząca miała 6 kanterów na sobie, dobrałem Rift Bolta i nawet jej najpotężniejsza umiejętność nie wystarczyła, żeby powstrzymać mój laser przed grą numer 3.

Ta gra przebiegała tak jak powinna – mimo iż byłem po mulliganie, to po stole biegały 2 goblin guidy oraz latały lasery. Oponent ma 9 życia, Tarmogoyfa, 5 mana, ja 2 landy, guide’a i 2 lasery za 3 życia, dobieram kolejny. Zagrywam bumpa w oponenta, 6 life, go. Andrzej zagrywa elfickiego kaskadera który przynosi ze sobą Lilianę. W tym momencie byłem pewien, że potrzebuje kolejnego laseru z czuba, jednakże oponent postanowił pozbyć się mojego goblina, co oczywiście zaskutkowało boltem z końcem, Shard Volleyem w upkeepie i moim awansem do finału. Uważam to zagranie przeciwnika za spory błąd, bo z góry szedł fecz, a dopiero potem laser, a pewnie fecza bym odpalił, i gdybym nie dostał tam innego laseru, to bym po prostu umarł, a oponent dostawał turę na zagranie lifegainu. Oczywiście wiedza o tym, co znajdowało się na wierzchu mojej biblioteki, nie jest przesłanką do stwierdzenia błędu – po prostu kiedy burn ma 2 karty na ręce to oczywistym założeniem wydaje się policzenie 2 zagrożeń, z których jedno można zdiscardować.

6 – 0

 

Finał – Jakub Janeczek, RG Tron

W tym miejscu chciałbym jeszcze raz podziękować Janeczkowi za poddanie finału i zafundowanie mi wycieczki do Barcelony. Osobiście gry się nie bałem, ale kto wie, co oznacza Janeczek style (pozdrowienia dla Urlicha!), ten wie, że bezpieczniej jest losu nie kusić. Kuba po chwili przekonywania zgodził się wziąć wszystkie nagrody, za to ja będę mógł spróbować moich sił w Innistrad Block Constructed. Cóż, przed wyjazdem była to dla mnie abstrakcja, dodatkowo nigdy  nie wierzyłem w siłę spalator decków, ale ten Rakdos to potworna maszyna, która bardzo niewiele potrzebuje do szczęścia.

Z przemyśleń na temat talii, po turnieju na pewno bym zmienił sideboard. Grałbym 1 Sacred Foundry w mainboardzie, oraz post-SB 2 Disenchanty w miejsce Smash to Smithereens, oraz 3 Ethersworn Canonist w miejsce falloutów, jako że karty te są odpowiedzią na biały leyline oraz storma, czyli największych wrogów tej talii.

 

– Pozdrawiam

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze