Pick order w BNG i jak widzę nowy dodatek

Jaram się jak ogień olimpijski. No dobra, może trochę przesadzam. W końcu to tylko karty, ale naprawdę podoba mi się najnowszy dodatek. Mam tu na myśli przede wszystkim środowisko Limited i flav Born of the Gods. Standard, modern czy legacy, także EDH – to zupełnie inna bajka. Rzecz jasna, widziałem już opinie sceptyków, malkontentów i rozczarowanych. Mają oni swoje powody. I dobrze. Nie wszystkim można dogodzić, ale ja tam się cieszę. Znowu chce mi się grać i pewnie posiedzę trochę na MTGO przy THS i BNG. I wyrazem tego jest również ta notka, w której piszę, co mnie w nowym dodatku rusza.

Dodatkowo uzupełniam ją o przewidywania co do tego, jak wyglądałby pick order w BNG, gdyby oceniać karty w próżni. Trochę sobie pospekulujemy. Te przewidywania nie muszą się sprawdzić, ale kto nam broni sobie powróżyć.

Flav przede wszystkim

Może i dla przeciętnego prosa ważniejsze są takie rzeczy jak power level kart. I dla mnie to też jest istotne. Nowe mechaniki, nowe karty – to wszystko budzi ciekawość i zmusza do obmyślania nowych strategii lub ulepszania starych. Z punktu widzenia formatów Constructed może i nowości nie ma aż tak wiele. Ale Limited – o to co innego. Tu będzie tyle zabawy, że nie mogę się doczekać prereleasowych turniejów i draftów. Set podoba mi się jednak z zupełnie innego powodu.

Żaden wcześniejszy dodatek, nie wywołał u mnie tak dużego wrażenia immersji (termin używany raczej w kontekście np. sztuki elektronicznej, ale skoro i niektórzy erpegowcy się nim już posługują, to i tu pasuje). Mówiąc prościej – Born of the Gods wywarł na mnie jak do tej pory największe wrażenie pod kątem flavouru, klimatu, nastroju, etc. Nie do końca chodzi tu o stronę fabularną nawet, ale bardziej o sam wygląda kart, umieszczone na nich flav texty, korelację między działaniem a nazwą karty, itd. Kontakt z Born of the Gods będzie dla mnie po prostu bardzo przyjemnym doświadczeniem.

Xenagos

Co dla mnie szczególnie ciekawe spojlery pojedynczych kart oglądałem bez przesadnego entuzjazmu. Gdy jednak wyszedł cały dotaek i zacząłem mu się bliżej przyglądać, trafiło mnie. I nadal nie bardzo wiem, co sprawiło, że ten dodatek aż tak mi się spodobał, tym bardziej, że to nie pojedyncze karty są tu powodem. Urok BNG ujawnił się dopiero, jak zobaczyłem całość. Częściowo potrafię sobie to wytłumaczyć.

Jednym z powodów jest… nuda. Ile można grać 3xTheros. BNG odświeży Limited, na jakiś czas znikną schematy i trzeba będzie zrewidować wcześniejsze strategie. To zaś oznacza nowe wyzwania! Do tego dochodzi efekt świeżości. Zawsze to miło pobawić się nowymi kartami. Jest jednak coś, co wyróżnia BNG na tle THS. I wiąże się to właśnie z tym, o czym pisałem przed chwilą w kontekście immersji. Mam tu na myśli grafiki. Patrząc na nie widzę żyjący, spójny i fascynujący świat. Ravnica też była śliczna. Innistrad, Mirrodin i Zendikar – tam też były świetne grafiki. Ale dopiero wraz z Born of the Gods zapragnąłem, by ten świat naprawdę istniał na podobnej zasadzie, jak przy oglądaniu Star Wars, Firefly czy Star Treka. Każda z tych rzeczywistości jest wymyślona, ale chciałoby się przecież pomachać mieczem świetlnym albo pobić się w barze ze zwolennikami Sojuszu czy choć raz móc powiedzieć „Warp speed, Mr. Sulu„. Nawet przy czystym Theros czegoś takiego nie miałem.

W BNG szczególną uwagę zwracam na to, że grafiki są bardziej dynamiczne. Jest tu więcej ruchu. Więcej jest krzywizn i kompozycji, które pozwalają nam tę żywiołowość poczuć. Popatrzmy choćby na Floodtide Serpenta, Retraction Helix, Forgestoker Dragona, Impetuous Sunchasera, Pharagax Gianta, Fated Intervention czy Fanatic of Xenagos. Nawet te bardziej statyczne grafiki wyglądają tak, jakby postacie miały zaraz się ruszyć. Pamiętacie sceny w zwolnionym tempie z 300? Podobne skojarzenia budzą we mnie np. Archetype of Courage, Hero of Iroas, Eye Gouge, Mortal’s Resolve. Świetnie wyszło tu też artystom ukazanie charakterów i emocji postaci. Brimaz, King of Oreskos to faktycznie majestatyczna, dumna postać. Niezwyciężony, niezłomny to z kolei słowa kojarzące mi się z Eidolon of Countless Battles. U Hero of Iroas widzę determinację, zaś u Thunder Brute dziką agresję. Obrazki w Magicu to zawsze były małe dzieła sztuki. W BNG dostrzegam to jednak najmocniej.

Vortex ElementalNie podobałyby mi się one jednak tak bardzo, gdyby nie kolorystyka. Ciepłe, jasne barwy, nadają setowi na swój sposób radosną, choć zarazem nieco patetyczną i epicką, atmosferę. Zobaczcie Satyr Wayfindera czy Raised by Wolves – lasy na obu obrazkach to już nie są mroczne puszcze jak w Innistradzie i choć INN lubię, to tu mi jest po prostu przyjemniej. Wrażenie nie byłoby jednak aż tak duże, gdyby nie „astralne” ramki. Enchantment krity może nie są jakimś szczególnie wybitnym pomysłem, ale są dużo wygodniejsze i bardziej eleganckie od dwustronnych kart z Innistradu. Z tym zaś wiążę się widoczna na niektórych grafikach eteryczność (i świetlistość). Dotyczy to nie tylko bestowerów, ale i Acolyte’s Reward, Ephara’s Radiance, Glimpse the Sun God, Meletis Astronomer, Claim of Erebos, Thunderous Might a przede wszystkim trzech najpiękniejszych moim zdaniem kart dodatku: Karametra’s Favor, Setessan Starbreaker i absolutnie fenomenalnego Divination

Do tego muszę dołożyć nawiązania do mitów. Jeszcze w podstawówce zaczytywałem się w mitach Parandowskiego. To jedna z tych książek, które są dla mnie kanonem lektur. Czy pozycja ta na to zasługuje, czy nie – to już inna sprawa. Greckie opowieści o herosach i bogach rozpalały moją wyobraźnię w dużo większym stopniu niż egipskie piramidy, rzymskie legiony czy swojskie słowiańskie podania. Z zainteresowaniem śledzę więc, jakie nawiązania udało się Wizardom zmieścić na kartach. Szczególnie cenię sobie z tego względu Weight of the Underworld (kojarzące się z mitycznym Atlasem) oraz Gorgon’s Head (mit o Perseuszu). Są tu i inne nawiązania (Vortex Elemental i Charybda; Gild i król Midas), ale nie są one dla mnie równie ciekawe.

 

Zgadujemy co dobre czyli pick order w BNG

Moje wrażenia to jedno, a drugie – coś, na czym może skorzystać każdy. Wpis uzupełniam więc swego rodzaju rankingiem kart w Born of the Gods. Dobrze jest jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, to są wrażenia PRZED jakimikolwiek grami. Po rozegraniu pewnej ilości draftów może się okazać, że porządek rzeczy należy zmienić. Ewolucja tych przewidywań (i ewentualne porównania z innymi rankingami) to będzie bardzo ciekawa sprawa. Po drugie, należy pamiętać, że ranking jest robiony w ciemno, na zasadzie pierwszej paczki, pierwszego picku. W czasie drafta rola niektórych kart w poszczególnych archetypach będzie się po prostu zmieniać i bardziej niż zielonego kloca będziemy cenić czerwonego naporowca. Pisaliśmy o tym nie raz i przypominamy przy okazji analiz dodatków czy limited, więc mam nadzieję, że ta uwaga to tylko formalność. Tak czy siak, cały ten ranking to tylko zgadywanka, zwykła zabawa. Pamiętajcie o tym! Ale jeśli się z czymś nie zgadzacie – dajcie temu upust w komentarzach.

Ranking został stworzony przy współpracy z Sołtysem.

 

Pick 1

Pick 1-3

Pick 4-8 Wysoko

Pick 4-8

Pick 4-8 Nisko

Pick 9-12

Pick 13-15 Sideboard

Pick 13-15 Crap & pozostałe

 

Już teraz część pozycji może budzić kontrowersje. Gdyby wskazać te niepewne karty-zagadki, należałoby wymienić: Fated Retribution, Whelming Wave, Archetype of Imagination, Eternity Snare, Flitterstep Eidolon, Archetype of Finality, Fated Conflagration, Satyr Firedancer, Charging Badger, Phenax, God of Deception, Gorgon’s Head. Może się bowiem okazać, że koszt jest zbyt duży; że trample na kricie za jeden jednak jakimś cudem jest w tym formacie mocny; że format jest za szybki na głowę gorgony, etc. Dopiero sprawdzając karty w praktyce będziemy się mogli przekonać o ich prawdziwej sile.

Divination

Wnioski płynące z powyższego zestawienia pozostawiam już każdemu do własnej analizy. Mogę jednak ułatwić to zadanie, wypisując z rankingu po pięć najlepszych commonów oraz uncommonów i commonów od najlepszego do najsłabszego. To powinno nieco pomóc zorientować się, w których kolorach są najsilniejsze karty, a przynajmniej jak to widzę z Sołtysem. W sferze commonów wygląda to tak:

Top 5 w kolorach (commony)

Biały

Akroan Skyguard, Elite Skirmisher, Nyxborn Shieldmate, Excoriate, Griffin Dreamfinder

Niebieski

Retraction Helix, Nyxborn Triton, Chorus of the Tides, Stratus Walk, Sudden Storm

Czarny

Asphyxiate, Marshmist Titan, Nyxborn Eidolon, Weight of the Underworld, Servant of Tymaret

Czerwony

Bolt of Keranos, Fall of the Hammer, Kragma Butcher, Nyxborn RollickerPharagax Giant

Zielony

Nyxborn Wolf, Karametra’s Favor, Pheres-Band Tromper, Satyr Wayfinder, Setessan Starbreaker

Top 5 (commony)

Akroan Skyguard, Asphyxiate, Retraction Helix, Nyxborn Triton, Bolt of Keranos

Warto zwrócić uwagę na słabość zielonego. Sporo wyszczególnionych w tym kolorze kart pochodziło z niższych picków – w finalnym topie niema ani jednej zielonej karty. Na pierwszy rzut oka zieleń nie wydaje się więc tak dobra jak pozostałe barwy, ale jest tam sporo kart funkcyjnych i o ograniczonym lub specyficznym sposobie działania dlatego dobrze jest wziąć na to poprawkę. Nieco lepiej było z commonami czarnymi i białymi, ale też był trochę kłopot z dopchaniem pełnej piątki. Problemu nie sprawiły za to ani niebieski, ani czerwony. Z kolei kiedy wzięliśmy pod uwagę zarówno commony, jak i uncommony, wyszło nam coś takiego:

Top 5 (commony i uncommony)

Biały

OrnitharchAcolyte’s Reward, Akroan Skyguard, God-Favored GeneralElite Skirmisher, Nyxborn Shieldmate

Niebieski

Siren of the Fanged Coast, Aerie Worshippers, Retraction Helix, Nyxborn Triton,Flitterstep Eidolon

Czarny

Shrike HarpyBile Blight, Asphyxiate, Odunos River Trawler, Spiteful Returned

Czerwony

Akroan Conscriptor, Bolt of KeranosSatyr Nyx-Smith, Fall of the Hammer, Searing Blood

Zielony

Nessian DemolokRaised by Wolves, Nyxborn WolfGraverobber Spider, Noble Quarry

Multikolory

Fanatic of Xenagos, Kiora’s Follower, Reap What is Sown, Siren of the Silent Song, Ephara’s Enlightenment

Patrząc czysto teoretycznie, zielony wydaje się mieć najmniej topowych commonów i uncommonów (tzn. kart z poziomu 4-8 Wysoko i wyżej). W białym jest trochę niezłych picków, ale wymagają one obudowania innymi kartami, by optymalnie działać. W pozostałych kolorach nie było problemu z zapełnieniem slotów. Chcę też podkreślić, że szczególnie mocne są tu też multikolory. W praktyce jednak nie liczy się tylko i wyłącznie siła kart, ale to jak ze sobą współpracują. I w tym kontekście (Theros to już zdążył udowodnić) wypada powtórzyć: karty będą zyskiwać na znaczeniu, inne będą tracić, zależnie od archetypów jakie będziemy składać i meta środowisku. Po prostu liczy się synergia i to jak dany deck działa. Oczywiście wszystkie te wyżej wymienione rankingi to tylko zabawa, ale mam nadzieję, że udało się dzięki nim spełnić dwie funkcje. Po pierwsze, dały wam jakiś punkt wyjścia do waszych ocen kart. Po drugie zaś, ma on pomóc oswoić się z najnowszym setem. Mam nadzieję, że obie kwestie zostały  spełnione.

Na koniec warto zwrócić uwagę, iż niektóre karty z Therosa z pewnością ulegną ewaluacji i będą nieznacznie lepsze. Przychodzą tutaj na myśl głównie pozycje wchodzące w interakcje z mechaniką Inspired: Aqueous Form, Witches’ Eye czy Breaching Hippocamp. Na znaczeniu zyskają też zapewne Cavalry Pegasus (sporo nowych interakcji, także z inspiratorami), Last Breath (więcej niezłych celi i rozbijanie comb z Inspired) oraz Benthic Giant (np w połączeniu z bestowerem dającym nieblokowalność). Większe uznanie wśród drafterów powinien budzić również wszelki enchantment/aura hate .  Zanim jednak ostatecznie zakończę ten wpis, chcę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy.

 

Kamiumi, czyli japońskie posłowie

Szukając odpowiedniego tytułu dla notki wpisywałem sobie różne hasła w wyszukiwarkę. Przeniosło mnie to do pewnej stronki na wikipedii, opisującej moment narodzin bogów w mitologii japońskiej. Ja wiem, że Theros, Grecja i zupełnie inne klimaty, nie wspominając, że Kamigawa dla wielu to crap, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego, ale i tak zachęcam do poklikania sobie trochę w temacie. Wiedziałem już wcześniej, że wierzenia i mity ludów Dalekiego Wschodu są „egzotyczne”, ale nie myślałem, że aż tak. Cytując wiki:

„Według Kojiki, bogowie narodzili się w wyniku wzajemnych relacji Izanami i Izanagiego oraz działania bóstwa ognia, Kagutsuchi, który przy porodzie spalił genitalia Izanami i śmiertelnie ją ranił. Izanagi, będący świadkiem śmierci ukochanej żony, poćwiartował swoje dziecko, a z jego krwi i odciętych części ciała narodziło się wielu kami.”

Owszem, z greckimi bogami też wcale gorzej nie było, ale jednak helleńskie mity przynajmniej orientacyjnie zna każdy ogarnięty uczeń podstawówki. Mogę się założyć, że japońskiej mitologii nie zna nawet co drugi miłośnik animacji z Kraju Kwitnącej Wiśni, a wygląda na to, że jednak warto. Groteskowość pewnych opowieści czy ich brutalność nie jest tu zresztą największą atrakcją. Ciekawsze może się tu bowiem okazać porównanie historii japońskich na przykład właśnie z greckimi. Ciekawe zresztą, że dalsza historia Izanagi i Izanami przywołuje na myśl mit o Orfeuszu (śladowo obecny także w Theros!). Ale to już temat na zupełnie inne miejsce i czas. Póki co cieszmy się nadchodzącym dodatkiem i środowiskiem Limited. Jak na razie wygląda na to, że jest czym się rajcować.

Izanami i Izanagi

P.S. Jak ktoś przypadkiem zna jakiś odpowiednik „Mitologii” Jana Parandowskiego z japońskimi mitami, to niech da znać w komentarzach. Będę wdzięczny!

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze