Pięć kolorów Tatiany Maslany – Orphan Black

Jak zakładałem bloga na Psychatogu, Ober powiedział, że nie muszę na nim pisać o Magicu. Nie do końca się z tym zgadzam. Znaczy, owszem, mogę pisać o czymkolwiek, ale to przecież strona o karciance. Wpisy powinny się chociaż ocierać o tematy z nią związane.

Ale nie dziś. Dziś ulegam i jednak opowiem o czymś, co z Magiciem nie ma nic wspólnego. Co nie znaczy, że Magicowego kontekstu tutaj nie będzie.

 

Orphan Black

Jedną z rzeczy, które mnie fascynują, jest to jak różne twory kultury przenikają z jednego w drugi. Przykład z Magicowego podwórka: alternatywne karty, ukazujące postaci z różnych uniwersów. Możemy wśród nich znaleźć Batmana, Ichigo Kurosaki czy Hydraliska, ale i Chucka Norrisa a nawet Baracka Obamę (bo kwestia dotyczy także mieszania się polityki i popkultury). Tego typu rzeczy w sieci jest mnóstwo – od kart przez fanfiki po fanowskie filmiki. Miłośnik dwóch różnych produktów bierze je na warsztat i scala w jedno. Tworząc zupełnie nową rzecz, poszerza grono odbiorców.

No i trochę o coś takiego w tym tekście chodzi. Znaczy, o poszerzenie widowni i rozreklamowanie pewnego serialu. A przy okazji o pokazanie, że dla twórców alternatywnych kart byłby on fajnym wyzwaniem. Od razu zaznaczę, że nigdy własnych AK nie robiłem i nie zamierzam przedstawiać konkretnych template’ów. Wolę się skupić na samych kolorach postaci z serialu – a właściwie na tym, jak ich charaktery mają się do Magicowego color pie.

Serial nosi nazwę „Orphan Black”. Nakręcono 10 odcinków. Premierę miał w marcu tego roku na WonderConie w Anaheim w Kalifornii. Zaraz potem wyemitowano go w BBC America, a po ciepłym przyjęciu zakontraktowano kolejny, dziesięcioodcinkowy sezon. Orphan Black skupia się na postaci Sary Manning (Tatiana Maslany). Dziewczyna nie jest święta. Miała konflikty z prawem, na dodatek na rzecz toksycznego związku z dilerem narkotykowym zostawiła córkę pod opieką swej przybranej matki (Sarah jest sierotą). Teraz wraca po małą, wioząc ze sobą paczuszkę z kokainą skradzioną ex-chłopakowi. Po spieniężeniu ma ona jej zapewnić nowy start. Ot, życie. Niestety, sprawy mocno się skomplikują – po przyjeździe Sarah staje się świadkiem samobójstwa młodej kobiety. Co ważne, wygląda ona dokładnie tak samo jak główna bohaterka. Kradnąc pozostawioną przez nią torebkę, Sarah wpakuje się w naprawdę paskudną historię. Zajawkę serialu, w sumie przed chwilą streszczoną, możecie zobaczyć poniżej:

I teraz tak – serial to science fiction drama. Mamy w nim tajemnicę, mamy emocje bohaterów i intrygę, którą najlepiej poznawać samemu. Nie należy on raczej do takich, które ogląda się po kilka razy, bo teksty zrzucają z nóg. Efektów specjalnych, którymi można by sycić wzrok, też za bardzo tu nie uświadczymy (choć jest fajnie zrobiony, ma fajne ujęcia, a w oczy rzucają się zabawy z ostrością). Serial ma za to ciekawy scenariusz z fantastycznymi cliffhangerami i – przede wszystkim – ma Tatianę Maslany. Kanadyjska aktorka może i szerzej nie jest znana, ale jest po prostu fenomenalna. Dość powiedzieć, że za role w „Orphan Black” otrzymała Critics’ Choice Television Award dla najlepszej aktorki za Drama Series, a najprawdopodobniej nie będzie to jej jedyny laur. Chodzą słuchy, że jest czarnym koniem jeśli chodzi o następne Nagrody Emmy.

Tak czy siak, serial jest w dużej mierze jednostrzałem, który przy powtórnym oglądaniu nie będzie już tak bardzo ekscytujący. A bez spojlowania nie bardzo mogę przejść do dalszej części tekstu. Jeśli więc lubisz seriale z medycznymi eksperymentami i globalnymi konspiracjami w tle, zamiast dalej czytać, zabierz się za oglądanie „Orphan Black” i wróć dopiero potem. Jeśli nie masz zamiaru oglądać, nie przeszkadzają ci spojlery albo wolisz zignorować te słowa – nie miej pretensji, czuj się ostrzeżony. I tylko na marginesie – osoby uprzedzone do wątków homoerotycznych mogą mieć z serialem problem, choć moim zdaniem nadają one tej historii kolorytu.

Tatiana Manning w "Orphan Black"

 

UWAGA SPOILERY – SPOILERS AHEAD

Cała zabawa z „Orphan Black” polega na tym, że Sarah Manning i samobójczyni z dworca to klony. I to nie jedyne – dziewczyn jest dużo więcej. W serialu poznajemy ich ledwie kilka – Alison Hendrix, Cosimę Niehaus, Niemkę Katję Obinger, Rachel Duncan, Ukrainkę Helenę no i wspomniane już Sarę Manning i Elizabeth Childs. Tu dochodzimy do miejsca, w którym „Orphan Black” wiąże się z Magiciem. Każda z tych postaci, granych oczywiście przez Tatianę Maslany, ma bowiem inny charakter, nieco inaczej wygląda i nieco inaczej się zachowuje. Po obejrzeniu serialu, zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałyby karty z tymi postaciami. A w szczególności – jakimi kolorami wypadałoby je obdarzyć.

Zacznijmy może od postaci, o których wiadomo najmniej:

Rachel Duncan

Pojawia się w dwóch, może trzech scenach ostatniego odcinka. Występuje jednak po tej „złej”, korporacyjnej i konspiracyjnej stronie barykady, więc jeśli by miała się znaleźć na karcie, automatycznie kojarzyć się może z czarnym. Tym bardziej, że te krótkie spotkania z nią, sugerują stanowczość, wyniosłość i bezwzględność. Ze względu na obecność w konspiracji, można by się zastanowić nad dodaniem jej niebieskiego koloru – tak jak w przypadku Dimira.

Katja Obinger

Poza tym, że jest Niemką i że to ona pierwsza skontaktowała się z Beth Childs, niewiele tak na dobrą sprawę o niej wiadomo. Pojawia się w serialu na chwilę, nieco podekscytowana, co utrudnia odczytanie cech jej charakteru i jak się okazuje jest chora – ma jakiś problem z płucami czy coś… w każdym razie kaszle krwią. Więcej można wywnioskować z jej wyglądu. Jej ubiór i wygląd może świadczyć o pewności siebie, o oryginalności i pewnej stanowczości (a także – zdaniem niektórych – o kiepskim guście).

To jednak za mało, by można było wskazać jakiś kolor – choć podobnie jak w wypadku Garruk, the Veil-Cursed, mogłaby być reprezentowana przez czarną kartę. Jej choroba nie jest jednak aż tak mocno wyeksponowana by to miało sens. Katję wolałbym więc pominąć – przynajmniej dopóki nie dowiemy się o niej czegoś więcej.

Beth Childs

Z Beth jest podobnie, choć Sarah udając ją, dowiaduje się więcej o charakterze tej kobiety niż w przypadku Katji. Wiadomo jednak, że Beth była policjantką. Wiadomo też, że aby chronić siebie i pozostałe klony, zastrzeliła pewną kobietę przez co została na jakiś czas zawieszona. Wiadomo też, że brała leki, gdyż nie radziła sobie psychicznie z sytuacją oraz, że była aktywna fizycznie – biegała w maratonach. Ze względu na zawód, Beth mogłaby trafić na białą kartę.

Cosima Niehaus

Zdecydowanie niebieski! Co prawda Cosima bywa niezależna, momentami pełna pasji i potrafi być zmysłowa, ale jednak przede wszystkim jest studentką i naukowcem. Robi doktorat na Uniwersytecie w Minnesocie z ewolucyjnej biologii rozwoju. Niemal ślepo wierzy w naukę. Większość jej zachowań ma racjonalne, logiczne podłoże, choć też warto pamiętać, iż nie ma nic przeciwko trawce, a w jednej ze scen buchnęła z restauracji butelki z winem. Potrafi się bawić. Mimo wszystko – niebieski jest kolorem u niej dominującym. Można ewentualnie myśleć o połączeniu jej z zielonym, jak u simicowych naukowców, choć pod względem etyki to jednak dwie różne bajki.

Alison Hendrix

Chyba najbardziej niejednoznaczna i totalnie niezrównoważona z tego towarzystwa. Naprawdę, wolałbym chyba przebywać w towarzystwie Heleny (o niej za chwilę) niż kumplować się z Alison. Niby wydaje się, że jest przykładną matką, ułożoną i zasadniczą, trochę taką „prowincjonalną” – w końcu żyje na przedmieściach. Niby wydaje się twarda i stanowcza, i cholernie pedantyczna, ale to zwykła psycholka. W pewnym momencie wpada w taką paranoję, że wszystkich dookoła zaczyna podejrzewać o bycie monitorem (dla tych co nie oglądali – klony są obserwowane przez swych twórców dzięki podstawionym osobom). Swojego męża, fakt – nie bez powodu – wiąże i przypala mu klatkę gorącym klejem. Jest do tego stopnia mściwa, że idzie do łóżka z mężem swojej sąsiadki ponieważ – a jakże! – sądzi w pewnym momencie, iż to ona pełni rolę monitora. A potem… cóż, ostatnie spotkanie z sąsiadką pokazuje z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Alison wydaje się być poukładana, ale jest roztrzęsiona i emocjonalnie niestabilna. Dla mnie czerwony jak nic. Może nawet z dodatkiem czarnego ze względu na skrywaną bezwzględność.

Helena

Wychowywana na zabójczynię innych klonów sierota. Początkowo opiekowały się nią zakonnice, później przejęta przez wrogiego „siostrom” Tomasa. Dziewica i psychopatka. Szajbuska, której wmówiono, że jest oryginałem, światłością, istotą nadrzędną wobec innych klonów, a to obliguje ją do wymierzenia im sprawiedliwości. Kolejna niestabilna emocjonalnie postać w serialu. A do tego agresywna i świetnie wyszkolona. Innymi słowy czarny z białym – niesie sprawiedliwość i śmierć. I odrobinę chaosu. Do jej zachowania – niezdecydowania, poddawania się emocjom – pasuje również czerwony.

Sarah Manning

Główna protagonistka i prawdziwa feeria kolorów. Problem z Sarą jest taki, że możemy jej przypisać w zasadzie po trochę każdego koloru – jak shapeshifterzy potrafi „wcielić się” w inne klony. Przyjmuje tożsamość Beth Childs i gra rolę niemal do samego końca; zastępuje Alison, gdy ta prosi ją o pomoc. W takim razie może jej kolory to czarny i niebieski jak w przypadku Dimira? Niekoniecznie. Ani zmiennokształtni nie są przypisani tylko do tego koloru, ani Sarah nie jest aż tak jednoznaczna. Jej celem jest odzyskanie opieki nad córką – jest tu nieco egoistyczna (R/B) i nieraz zdarza się jej działać pod wpływem emocji. Zdarzały się jej też drobne kradzieże, problemy z prawem – jak na członkinię punkrockowej subkultury przystało jest niezależna i awanturnicza. W takim razie czerwony jak Chandra? Co w takim razie z tym, że gdy przyszło co do czego – oddała pieniądze należące do Alison. Nie zabiła też Heleny za pierwszym razem, gdy miała ku temu okazję. Nie zostawiła reszty dziewczyn w potrzebie. Czyżby biały? A może jednak czarny – ze względu na scenę, w której po raz ostatni widzimy się z Heleną.

Mimo wszystko, motywacją dla działań Sary jest jej uczucie do córki. Ona jest jej celem nadrzędnym, ona jest dla niej najważniejsza i z tego względu, gdybym projektował kartę z Sarą Manning, byłaby ona czerwona. Ewentualnie miałaby ona jakieś umiejętności aktywowane przy życiu innych kolorów. W skrajnym przypadku rozważałbym nawet uczynienie z niej istoty bezkolorowej lub złotej, ale z możliwością zmiany jej koloru w dowolnym momencie – oj, można by tu kombinować.

Jak by nie było, każda z dziewczyn jest nieco inna. Maslany udało się przekonująco zbudować kilka różnych osobowości i odegrać je tak dobrze, że aż trudno uwierzyć, iż mamy do czynienia tylko z jedną aktorką. Nie chodzi tu tylko o ich wygląd – o fakt, że chodzą w różnych ubraniach i mają różny akcent. Chodzi też o ich ruchy, o przeróżne manieryzmy i szczególne cechy w zachowaniu – chodzi o to, że na ekranie Maslany zamienia się w kilka autentycznie różnych osób. Na tyle różnych, że – jak widać wyżej – możemy im przypisać każdą barwę z color pie. Pięć różnych kolorów – i jak wiele ról do popisu dla jednej aktorki.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze