Planeswalking across Tajwan, a właściwie – łażenie po Tajpej

Ostatni wpis blogowy popełniłem na początku stycznia. Pisałem wtedy, że czeka mnie kolejny krok milowy jakim była obrona doktoratu. Obroniłem, jestem doktorem. Właśnie zmieniłem pracę. Prawdopodobnie dalej będę się rozwijał w profesji naukowca, co mnie bardzo cieszy. Jeszcze w ramach projektu badawczego na Politechnice miałem niedawno okazję z kolegą z pracy odwiedzić Tajwan. Wyjazd trwał dwa tygodnie i jego głównym celem były konsultacje naukowe z partnerem badawczym (Tatung University) oraz udział w konferencji naukowej. Co prawda tytuł wpisu „zawiera” cały kraj, to jednak tym razem ograniczyliśmy się do zwiedzania wyłącznie stolicy, czyli Tajpej. Może za rok uda się powtórzyć wycieczkę, wtedy pokusimy się o zwiedzanie dalszych rejonów wyspy : )

Tu powinienem zrobić jakiś wstęp o Tajwanie, bo wiele osób nawet kraju nie kojarzy, a większość od razu oczami wyobraźni widzi Tajlandię. To jednak zupełnie inne miejsca. No i mam drobny problem – Tajwan to temat rzeka, ciężko go dobrze opisać we wpisie blogowym, zresztą każdy z naszych dni nadawałby się na jeden wpis, a ja bym chciał od razu wmieszać tu trochę tematów naukowych, ciekawostek, piania z zachwytu nad klimatem i ludźmi oraz oczywiście dodać coś o Magicu. Będzie więc jak zawsze – w pigułce. Jeśli będziecie mieli pytania, a ja znał odpowiedzi, to chętnie je podam w komentarzach. Tak żeby nie przynudzać, od razu przejdę do sedna: Tajpej (i pewnie cały Tajwan), to jedno z najlepszych miejsc na Ziemi!

Tajwan – garstka informacji

Tajwan jest państwem nieuznawanym przez większość społeczności międzynarodowej, leży w południowo-wschodniej Azji na wyspie Tajwan (dawniej Formoza) u wybrzeży Chińskiej Republiki Ludowej (to te Chiny-Chiny, które wszyscy kojarzą, te wielkie, komunistyczne i znane dzięki Jackie Chanowi i Jetowi Lee), a mieszkańcy sami mianują się Republiką Chińską (to takie Chiny, których nikt nie bierze pod uwagę, a rozłam wziął się od wewnętrznych walk, przewrotów i ucieczki rządu z kontynentu na wyspę, po czym został zmarginalizowany). Republika Chińska kontroluje również wyspy Peskadory (Penghu Liedao), Kinmen (Quemoy) i Mazu. Tajwan jest uważane przez Chińską Republikę Ludową za swoje terytorium, ale tak naprawdę, to znajduje się pod kontrolą Republiki Chińskiej i nigdy nie należało do ChRL. Tajwan ma swoich przedstawicieli w Ogólnochińskim Zgromadzeniu Przedstawicieli Ludowych, którzy są jednak wybierani w Chinach kontynentalnych przez kolegium elektorskie osób pochodzenia tajwańskiego (a nie na Tajwanie).

Głównymi religiami są: taoizm i konfucjanizm (48,5%), buddyzm (43%), chrześcijaństwo (7,4%), islam (0,5%) – dane wg Wiki. Historycznie istotną religią, w czasach kolonii japońskiej było shintō. Japonia weszła w „posiadanie” Tajwanu na 50 lat, ale w okolicach końca Drugiej Wojny Światowej dali sobie spokój i stwierdzili, że nie chcą tam już rządzić ;p Japonia jednak sporo wniosła na Tajwan, cytując Wiki:

W 1895 po wojnie japońsko-chińskiej, na mocy traktatu z Shimonoseki wyspa została przekazana Japonii. Japończycy postanowili uczynić z wyspy modelową prowincję, przeznaczając na jej rozwój znaczną część kontrybucji otrzymanych od Chin. Połączyli północ z południem linią kolejową, rozbudowali sieć drogową i porty. Wprowadzili nowe odmiany ryżu, rozbudowali przemysł kamforowy, cukierniczy, drzewny i wydobywczy. Stworzyli sieć elektrowni (Tajpej było drugim po Tokio zelektryfikowanym miastem Azji Wschodniej). Największym osiągnięciem było stworzenie powszechnego systemu szkolnictwa, który pod koniec japońskiego panowania (1944 r.) obejmował ponad 90% dzieci; zostało też wówczas wprowadzone obowiązkowe nauczanie dziewięcioklasowe. W 1928 r. założono Cesarski Uniwersytet Taihoku, dzisiejszy Narodowy Uniwersytet Tajwański.

Wykorzystując potencjał odziedziczony po Japończykach (przemysłowy i edukacyjny) Tajwańczycy rozwinęli gospodarkę i wkrótce weszli w skład tzw. 4 azjatyckich tygrysów. Rozbudowano przemysł lekki, stalowniczy i petrochemiczny. Od lat 80. XX w. zaczęto rozwijać przemysł komputerowy i zbrojeniowy. Dzięki pomocy gospodarczej Stanów Zjednoczonych i Japonii dochód narodowy brutto w 1988 był znacznie wyższy niż w kontynentalnych Chinach. Ścisłe związki ze Stanami Zjednoczonymi potwierdzał układ obronny z 1954. Tajwan należy do państw rozwiniętych przemysłowo. W kraju tym działa kilka elektrowni jądrowych i kilkanaście węglowych. W eksporcie dominują wyraźnie produkty elektroniczne. Tajwańskimi przedsiębiorstwami są Acer oraz ASUS. 

Co do geografii – Tajwan, to wyspa na Oceanie Spokojnym, oddzielona od Chin kontynentalnych (ChRL) Cieśniną Tajwańską, znajduje się również blisko Japonii i Korei Południowej, Filipin i Hong Kongu. Jest wyspą w większości wyżynną, obrzeża Tajwanu są nizinne, a klimat określiłbym jako tropikalny, ale ja tam się nie znam, więc ponownie zacytuję Wiki:

Na północy wyspy panuje klimat podzwrotnikowy, w centrum i na południu wyraźne są wpływy klimatu zwrotnikowego. Zimą wieje silny monsun z północnego wschodu, latem silny monsun z południowego zachodu, który przynosi ze sobą silne opady.

 

Wracając do historii, oficjalnie rząd Republiki Chińskiej uznaje się sam za legalną władzę całego obszaru dzisiejszych Chin i Mongolii, aczkolwiek wskutek trwającej na kontynencie rebelii komunistycznej musiał przenieść się czasowo ze swojej konstytucyjnej stolicy Nankinu na wyspę Tajwan. Poza organizacjami marginalnymi nikt nie zamierza kontynuować wojny domowej z komunistami na kontynencie. Do 1971 Tajwan reprezentował Chiny w ONZ. Zbliżenie Chin Ludowych i USA na początku lat 70 oraz naciski władz w Pekinie spowodowały, że Republika Chińska (czyli Tajwan) uznawana jest tylko przez 22 państwa (Belize, Burkina Faso, Dominikana, Gwatemala, Haiti, Honduras, Kiribati, Nauru, Nikaragua, Palau, Panama, Paragwaj, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Salwador, Suazi, Tuvalu, Watykan, Wyspy Marshalla, Wyspy Salomona, Wyspy Świętego Tomasza i Książęca), głównie słabo rozwinięte ekonomicznie wyspiarskie kraje rejonu Pacyfiku, kraje Ameryki Środkowej i Morza Karaibskiego, a także kilka małych państw w Afryce. W Europie uznaje ją jedynie Watykan; w latach 1999-2001 uznawała ją również Macedonia w zamian za pomoc finansową (tzw. dyplomacja dolarowa). Od 1 stycznia 2002 Republika Chińska należy do WTO pod nazwą Oddzielny Obszar Celny Tajwanu, Penghu, Kinmen i Matsu. Tajwan jednak lubi się mniej oficjalnie z wieloma krajami i ma szereg umów handlowych, w tym z Polską. Od 1 października 2008 obywatele Unii Europejskiej udający się do Republiki Chińskiej zwolnieni są z obowiązku posiadania wizy na pobyt nie przekraczający 30 dni. 11 stycznia 2011 na zasadzie wzajemności (z uwagi na zwolnienie mieszkańców Tajwanu z obowiązku wizowego na obszarze krajów Schengen na pobyty nie przekraczające 90 dni w ciągu każdego okresu 6-miesięcznego) okres ten przedłużono do 90 dni. Warunkiem zwolnienia z obowiązku wizowego jest posiadanie paszportu ważnego przynajmniej 6 miesięcy w momencie wjazdu na Tajwan (zwolnienie z obowiązku wizowego nie dotyczy posiadaczy paszportów tymczasowych) – dane oczywiście z Wiki.

Tajwan oficjalnie uważa za część swojego terytorium 35 prowincji, 14 miast wydzielonych, 1 specjalny region administracyjny i 2 regiony, które zostały uznane za część Republiki Chińskiej w konstytucji z 1947. Zgodnie z nią, Republika Chińska uważa za część swojego terytorium cały obszar Chińskiej Republiki Ludowej (wraz z Tybetem, jednak bez Hongkongu i Makau), a także Mongolię i rosyjską Tuwę. Wysuwa również pretensje terytorialne wobec Japonii, Mjanmy, Tadżykistanu, Afganistanu, Bhutanu, Pakistanu i Indii. Faktycznie jednak Republika Chińska składa się obecnie z 2 prowincji: Tajwan i Fujian oraz 6 miast wydzielonych: Tajpej, Kaohsiung, Nowe Tajpej, Taizhong, Tainan i Taoyuan.

Jak dotrzeć, jak przeżyć

Dla nas zadanie było dość proste – znaleźliśmy bilet z przesiadką w Emiratach Arabskich, kosztował około 3000 zł, ale przy dobrym planowaniu pewnie da się znaleźć za 2500 w dwie strony lub taniej. Można też poszukać lotu przez Tokio lub Pekin. Od kiedy polski Lot ma bezpośrednie loty do tych miast, podróż stała się nieco prostsza. Zabraliśmy ze sobą kasę w euro, którą wymieniliśmy na lotnisku bez przycinek ze strony miejscowych. Azja, to nie Polska, gdzie największe oszustwa są właśnie na lotniskach, a każdy taksiarz pracuje dla mafii. Póki co, zaliczyłem wyjazdy do Japonii, Tajwanu i Korei Południowej, raz tylko poczułem, że ktoś chce mnie lekko oszukać i było to właśnie w Korei. Gość z hostelu chciał nam wcisnąć mały, paskudny i śmierdzący pokój. Jak uznaliśmy, że to jednak średni pomysł i zmienimy hostel, to nagle przypomniało mu się, że ma jednak lepszy pokój i nawet tańszy ;p Poza tym zdarzeniem nie miałem chyba innych podobnych doświadczeń. Podsumowując, kasę wymieniamy na lotnisku. Dostajecie tam Nowe Tajwańskie Dolary, których przelicznik wynosi mniej więcej 10 TWD = 1 PLN (a dokładnie 1.23 PLN = 10 TWD według kursu z 24 lipca 2016). Przejazd taksówką z lotniska do Tajpej kosztuje ~1000 TWD, czyli około 123 zł. Zamiast tego można wsiąść w autobus, który kursuje co 15-20 minut i kosztuje z 150-200 TWD. Jedzie godzinę, jest wygodny i przy braku pośpiechu na pewno lepszy od taksówki.

Tajpej 2016, nr 495

korean grill

Jeszcze w Polsce znaleźliśmy hotel z pomocą Booking.com. Wyszło dość tanio. Chyba 37000 TWD za dwa tygodnie (wtedy jakieś 4400 PLN). Nasz wybór padł na hotel japoński, który na miejscu miał również japońską restaurację. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać po tajwańskim jedzeniu, więc mieliśmy zawsze opcję dobrego japońskiego żarcia. Na szczęście jedzenie okazało się wyborne, a do tego zwiedzając miasto co chwilę trafialiśmy na restaurację chińską (nie wietnamską z polskimi akcentami, jak to mamy u nas), koreańską lub japońską. Na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ja jestem dozgonnym fanem chińskich pierożków, japońskich udonów i sushi oraz koreańskiego hot pota lub grilla, gdzie za jedną opłatę jemy przez dwie godziny do upadłego : )

Na miejscu rozmawia się po chińsku-chińsku lub chińsku-tajwańsku. Część miejscowych zna też japoński, przez swoją 50 letnią przygodę z tym krajem. Nie znałem i nie znam chińskiego, japoński już zapominam, więc najczęściej dogadywałem się po prostu po angielsku lub w sklepach wskazywałem palcem co mi potrzeba. To wystarczy. Znajomość chińskich znaków na pewno by pomogła, ale często dostawaliśmy menu po angielsku, były tłumaczenia albo sprzedawcy robili nam szybki tutorial po angielsku. Zawsze jedna osoba w obsłudze była w tym bardzo ogarnięta.

Ciekawostki i zwiedzanie

W ramach naszego pobytu odwiedziliśmy kilkanaście świątyń, które były rozsypane po całym mieście. Robiąc spontaniczny skręt w jakąś uliczkę masz sporą szansę trafić na jedną z nich, takie przynajmniej odniosłem wrażenie w Tajpej. Tu wspomnę zabawną (i ciut przerażającą!) historyjkę. Poznani na miejscu naukowcy oprowadzali nas po Świątyni Longshan. Koleżanka opowiada o Bóstwach, jakie tam są przedstawiane, jak się do nich modlić – tu ważny Bóg Mądrości, na tyłach pomniejsi Bogowie, do których modlą się studenci, żony itd. Rzeczywiście bardzo dużo ludzi, popularne miejsce, nawet trafiliśmy na małe przedstawienie z tańczącymi smokami i duchami, które przybyły złożyć hołd i dary. Pytam koleżanki: „tu mamy ważne Bóstwo, ale przyznam, że trafiłem niedawno do małej świątyni, gdzieś pomiędzy uliczkami, gdzie nikogo nie było. Był tam na podwyższeniu duży smok z czerwonymi oczami – co to był za Bóg? Za co był odpowiedzialny?”. Na co koleżanka na chwilę zamarła i bardzo poważnie ostrzegła: „Nigdy nie módl się do nieznanych Bogów!”. Na tym zakończyła się rozmowa, a ja już więcej nie pytałem. Do teraz jednak nie pamiętam, czy tylko tam przechodziłem, czy może pomodliłem się do czerwonookiego Shivan Dragona?

 

Jest również masa parków rekreacyjnych i parków historycznych, swoistych Miejsc Pamięci Narodowej, np. związanych z demokracją Tajwanu. Nie odmówiliśmy sobie wycieczki do jednego z najwyższych budynków świata, czyli Taipei 101, z którego widok był obłędny. W czasie wyjazdu także przebywaliśmy na konferencji naukowej, która odbyła się w Grand Hotelu, też bardzo charakterystycznym miejscu, a znanym również z filmu Eat, Drink, Man, Woman – doskonałe kino o świetnym tajwańskim jedzeniu i wartościach rodzinnych. Jedzenie w hotelu absolutnie nie zawiodło.

Tajpej 2016, nr 947

hot springs

Staraliśmy się poznać każde ważniejsze miejsce Tajpej, zostawiając oczywiście resztę Tajwanu na kolejną wizytę : )  Do tego warto wspomnieć o ciekawych krajobrazach. Jednego dnia mieliśmy trochę więcej czasu i wybraliśmy się na południe Tajpej, do dzielnicy Xin Beitou, znanej z gorących górskich źródeł. Całość przypominało małe miasto w stylu Zakopanego z masą hoteli i kąpielisk. Gorąca woda tryska tam z górskiego źródła, płynie wzdłuż miasta (a raczej to miasto obudowało się wzdłuż tych źródeł). Po obejściu terenu, lokalnych muzeów, wspinaczce na najwyższy szczyt i obczajeniu z oddali parku narodowego z dawnymi wykopkami siarkowymi, udaliśmy się do otwartego kąpieliska. Był to rodzaj otwartej łaźni, podobnej do japońskiego onsenu. Trzy baseny z gorącą wodą głębinowa (z tego co pamiętam, kolejno: 35-37, 38-40, 40-42 st. C) i dwoma basenami zimnymi.

W sumie nie wiedząc czego się spodziewać, wpadliśmy tam zupełnie nie ogarniając tematu. Na miejscu kupiliśmy kąpielówki i ręczniki, bo swoich oczywiście nie zabraliśmy. Ja przebrałem się w części przeznaczonej dla kobiet, bo stały obok siebie i nie rozumiałem oznaczeń : ) Zaraz potem poszedłem do pierwszego basenu jaki wydał mi się odpowiedni. W nim siedziało kilku wesołych dziadków zażywających relaksu. Wsadziłem stopę, od razu wyjąłem z miną – „you are not ready yet my young padawan”. To był najcieplejszy ze zbiorników. Lokalni prosi gorących kąpieli spojrzeli na mnie z politowaniem i uśmiechem, a ja zszedłem na swój poziom, czyli do najzimniejszego basenu. Dopiero stopniowo rozgrzewając się na wszystkich poziomach wtajemniczenia doszedłem do poziomu prosów. Po kilkunastu minutach ponownie spróbowałem ostatni basen, co tym razem poszło znacznie lepiej, ale i tak nie miałem jak zakamuflować mojej czerwonej jak u raka skóry, co również mogło bawić miejscowych. W tej dzielnicy odwiedziliśmy także bardzo ciekawy siarkowy stawik, który pięknie bulgotał i dymił, takie sulfurous springs dające czerwoną albo czarną manę za punkt bólu.

Tajwański Magic

Tajpej 2016, nr 1125

Taipei The Gathering

Na miejscu chciałem tradycyjnie odwiedzić przynajmniej jedno miejsce związane z Magiciem. Odwiedziłem nawet dwa. Do jednego trafiłem przypadkiem na dużym podziemnym markecie. Był to po prostu mały sklepik z grami, gdzie nakupowałem kilka pustych boosterów. Odwiedziny w drugim miejscu za to wcześniej zaplanowałem, tak by wpaść tam pod koniec wyjazdu. Poszedłem bez własnej talii, bo teraz praktycznie w karty nie gram (no może poza spontanicznymi 2-personami na MTGO w modernie), za to chciałem się rozeznać jak wygląda tutejsza scena karciana. Wybrałem najbliższy mojego hotelu sklep, którym jest CardMaster – niestety strona www nie ma wersji angielskiej, za to w stopce macie adres kontaktowy, a wydaje mi się, że spokojnie dogadacie się po angielsku (jeśli oczywiście kiedykolwiek traficie na Tajwan i zechcecie grać w Tajpej w Magica). Przynajmniej ze sprzedawcą nie było żadnego problemu się dogadać. Spytałem czy mogę zrobić kilka zdjęć za pomocą mojego Zorka 5. Nikt nie miał nic przeciwko. 

Z Tajwanu pochodzi pros Huang Hao-Shan, mający na swoim koncie 202 pro punkty, zrobił osiem Top 8 Grand Prix, z których jeden wygrał oraz Kuo Tzu-Ching, który ma 261 pro punktów, zaliczył 11 razy Top 8 Grand Prix kończąc jeden w finale (źródło), jest także 37 w wyścigu o tytuł Gracza Roku (nasz najlepszy Urlich jest obecnie 42 w tym wyścigu). Trzech tajwańskich graczy jest w Team MTG Mint Card (Kuo Tzu Ching, Huang Hao-Shan, Cheng Tung-Yi). 

Kwestie naukowe

dr ober, jeszcze zanim nastał Tajwan

Dr. Strange

Wyjazd przypadł na mały przełom w mojej karierze naukowej. Za pasem obroniony doktorat, a przede mną było szukanie pracy. Właściwie jechałem już prawie jako freelancer, wiedząc, że niedługo po powrocie będzie sporo zmian. Cały czas jednak jestem zatrudniony właśnie we wspomnianym projekcie polsko-tajwańskim poświęconym medycynie regeneracyjnej  i otrzymaniu odpowiedniego rusztowania komórkowego do implantacji (szczegółami nie będę zanudzał, ale ciekawskim mogę chętnie odpowiedzieć w komentarzach lub przez email). Partnerzy z Tajwanu (grupa Profesora z Tatung University) mają ogromny potencjał naukowy, są bardzo pracowici i mają sporo dobrych pomysłów. Zresztą niedawno składałem kolejny projekt do kolejnego konkursu polsko-tajwańskiego, który chciałbym wykonać wraz z grupą z Uniwersytetu Medycznego w Tajepej (TMU). Pod koniec roku pewnie będą wyniki i dowiem się czy moja przygoda z Tajwanem się przedłuży, a mam na to ogromną nadzieję. Grupa z TMU składa się głównie z bardzo pozytywnych młodych naukowców, którzy po pracy oprowadzali nas po mieście; zapoznawali z kulturą i pokazywali ciekawe miejsca.

Na razie skupiam się na nowej pracy – zostałem przyjęty na okres próbny do Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, gdzie będę zajmował się badaniem czystości powietrza oraz oceną zagrożeń związanych z nanocząstkami w miejscach pracy. Zapowiada się świetnie, na miejscu jest masa życzliwych i fajnych ludzi, do tego Instytut jest nieźle wyposażony. Przyznam, że bardzo się jaram tą pracą : )

P.S. zajmujecie się badaniami nad czystością powietrza, filtracją, nanocząstkami, medycyną regeneracyjną, mikroskopią AFM, SEM lub konfokalną, a może wiecie coś o wykrywaniu małych cząstek? Jeśli tak, to może zaczniemy jakąś współprace naukową? Smile

Krzysztof Gonciarz na Tajwanie

Chyba wszyscy polscy fani Azji dobrze znają Krzysztofa Gonciarza, obecnie jednego z naszych najlepszych jutuberów i wielkiego fana Azji. Nie mam szans mu dorównać w turystyce blogowej i nawet nie zamierzam podejmować rękawicy. Zresztą robi świetnie to co robi i pozostaje mi tylko dumnie go polecić. Jeśli ciekawi Was Azja w obrazkach, to od razu idźcie do Krzysztofa. Jeśli chcecie zobaczyć filmy z Tajwanu, to całkiem niedawno wspomniany bohater tam był. Poniżej przedstawiam kilka z jego produkcji:

-x-

To by było na tyle, serdecznie pozdrawiam i polecam Tajwan z całego sercaSmile

– Ober

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze