Raport M, czyli gościnna relacja z PTQ w Manchesterze

Przed sobą mamy sezon w Modernie. Jest to format dla mnie kompletnie nieznany, choć można by spokojnie powiedzieć, że jak każdy. Wracając do gry po kilku latach, właściwie wszystko się dla mnie zmieniło. Karty, zdolności, jak również ludzie, z którymi gram. Cóż, latka lecą, świat nie stoi w miejscu. Jedno można powiedzieć – Magic jest nadal bardzo ciekawą grą i chyba to się nie zmieni w najbliższym czasie, nawet mimo zmian w organizacji rozgrywek na poziomie turniejowym.

 

Deck

Mój wybór dotyczący decku na PTQ był zdeterminowany kilkoma czynnikami:

  1. Możliwością zdobycia kart. Nie miałem ochoty wydawać dużej ilości środków finansowych na Tarmogoyfy i fetch lądy. Choć nie powiem, koszt zakupu Arcbound Ravagerów, Moxów i Inkmoth Nexusów nie był mały. Resztę kart zapewnili chińscy kontrahenci.
  2. Prostotą decku. Preferuję ostatnio decki aggro. Nie mam ochoty siedzieć i zastanawiać się zbyt długo. Szczególnie że spodziewałem się sporej frekwencji i dużej liczby rund.

Po przejrzeniu dokładnie spisów z Mistrzostw Świata, jak również kilkunastu Daily Eventów na MTGO, doszedłem do wniosku, że może warto złożyć Affinty. W oko wpadła mi solidna konstrukcja Tzu-ching Kuo, którą zawodnik ten osiągnął bardzo dobry wynik.

 

Tzu-ching Kuo – 18 points

2011 Worlds, Modern Constructed

Main Deck

Blinkmoth Nexus
Darksteel Citadel
Inkmoth Nexus
Mountain
Arcbound Ravager
Atog
Frogmite 
Memnite 
Ornithopter
Signal Pest
Vault Skirge
Cranial Plating
Galvanic Blast
Mox Opal
Shrapnel Blast
Springleaf Drum

 

Sideboard

Ancient Grudge
Blood Moon
Etched Champion
Mindbreak Trap
Relic of Progenitus
Torpor Orb

Po kilku testach na cockatrice.de doszedłem do wniosku, że pewne rzeczy trzeba zmodyfikować. W skrócie postaram się przedstawić mój tok rozumowania.

Lądy

Tu właściwie bez zmian.

Mamy do dyspozycji 4 lądy-artefakty oraz 7 lądów zamieniających się w naporowców. Nexusy są świetne pod każdym względem: atakują, dają manę i stają się artefaktami, kiedy trzeba zdobyć metalcraft dla Mox Opala i Etched Championa . Nie należy zapominać, że pomogą również wyrzucać Frogmite dość wcześnie. Kolejną zaletą nexusowych kreatur jest fakt posiadania przez nie latania. Przy Cranial Platingu na stole stwór z lataniem potrafi zadać dużo obrażeń, nie mówiąc już o Inkmoth Nexusie, który potrafi zabić jednym atakiem.

Stwory

Tu zmieniłem trochę względem Tzu. W testach Atogi okazały się słabe. W meta gdzie jest bardzo dużo taniego removalu (Path to Exile, Smother, Terminate), nie ma szans na wielki wjazd, poświęcenie wszystkiego i szybkie zwycięstwo. To się udać nie może, no chyba że gra się Flingiem. Atogi wywaliłem – zastąpione zostały przez Etched Championów.

Etched Champion, jak się okazało, jest najlepszym stworem w decku. Jak posiadasz metalcraft, to większość talii nie ma żadnych szans na poradzenie sobie z nim. Najczęściej pojawiali się we dwóch z Darksteel Citadel. Z zarzuconym na nim Cranial Plating jest właściwie po grze w bardzo wielu przypadkach.

O Arcbound Ravagerach pisać wiele nie trzeba. Stwór świetny,  przeważnie przeżywa spotkania z większością blokujących go przeciwników, jak nie – to daje countery innym. Vault Skirge i Signal Pest to jednomanowe sloty. Dobre mięso armatnie. Z tym, że Pestki są słabsze niż zakładałem. W kolejnej wersji decku wsadzę komplet Vault Skirge kosztem Signal Pest.

Inne czary

Cranial Plating jest oczywiście świetne w tym decku. To super zabójca, jak przeciwnik nie ma odpowiedzi na artefakty.
Poza tym w decku znalazło się 8 spaleń, w tym 4 Shrapnel Blast. Daje możliwość zakończenia gry, kiedy przeciwnik upora się z szybkimi stworami. Shrapnel Blast zadaje 5 obrażeń a to jest przecież jedna czwarta startowego życia. Oczywiście spalenia odgrywają jeszcze jedną bardzo ważną rolę – creature removal.

Sideboard

Właściwie jeżeli chodzi o sideboard, to najważniejszą rolę w nim pełnią Blood Moony. Zatrzymują one sporą część decków w tym formacie, a Affinity traci jedynie lądy-stwory. Darksteel Citadel nadal pozostaje artefaktem. Nie ma o czym mówić, to był wybór „must have”.

Torpor Orb – anty-Splinter Twin. Jednak z perspektywy czasu uważam, że szkoda miejsca w sideboardzie. Shrapnel Blast i Galvanic Blast powinny wystarczyć.

Mindbreak Trap – anty-Storm/Sunrise i inne wieloczarowe comba.

Relic of Progenitus – anty-graveyard manipulation. Jednak uważam, że Tormod’s Crypt jest absolutnie lepsze.

Ancient Grudge – anty-mirror.

 

Ostatecznie złożyłem coś takiego:

Main Deck

Blinkmoth Nexus
Darksteel Citadel
Inkmoth Nexus
Mountain
Arcbound Ravager
Etched Champion
Frogmite 
Memnite 
Ornithopter
Signal Pest
Vault Skirge
Cranial Plating
Galvanic Blast
Mox Opal
Shrapnel Blast
Springleaf Drum

 

Sideboard

Ancient Grudge
Blood Moon
Mindbreak Trap
Relic of Progenitus
Torpor Orb

 

PTQ Manchester

Turniej odbywał się w norze zwanej FanBoy 3 w centrum Manchesteru. Jest to straszne miejsce. Ciasne, ciemne i słabo skomunikowane wewnątrz. Ze względu na dużą liczbę graczy – 180, mecze odbywały się również w pobliskim hotelu. Powodowało to kolosalne opóźnienia. Sędziowie nosili wyniki pomiędzy sklepem a hotelem, panował chaos. Każda runda trwała średnio koło 1,5 h, a przy liczbie 8 rund spowodowało, że swiss trwał do 20:30.

Z ciekawszych rzeczy: na miejscu obecny był niejaki Richard Hagon, prowadzący przeważnie sprawozdania z ważniejszych turniejów. Jednak tego dnia zdecydował się zagrać w PTQ. Grał Zoo i nie odniósł większego sukcesu.

Gra 1

Jund – Quinton Lip 

Pierwsza gra dość szybka. W pierwszej rundzie udało mi się wysypać z Memnitea i Skirge’a. Przeciwnik dodatkowo pomagał mi fetch ladami. Moje stwory, plus obrażenia z Dark Confidanta sprowadziły oponenta do 8. Potem Galvanic Blast i Shrapnel Blast zakończył grę.

Sideboard: 

out – Memnite, Signal Pest, Shrapnel Blast,

In – 3 x Blood Moon

Druga gra odbyła się pod dyktando Junda. Dwie Elfki z hastem i Dark Confidant plus Treetop Village były wystarczające.

Trzecia gra: Niestety nie dostałem porywającej ręki. Jednak zacząłem od Memnitea i Skirge’a. Potem wystawiłem kilku kolejnych naporowców. Jednak wszyscy zeszli od dwóch Ancient Grudge z flashbackiem. Kiedy mój przeciwnik miał 2 Elfki i Dark Confidanta, ja odpowiedziałem 2 Etched Championami z Darksteel Citadel na stole. Ja na 6 mój oponent na 6. Zaatakował swoimi stworami – blok 2 elfów. Pozostałem w zasięgu Lightning Bolt’a. Jednak na szczęście mój przeciwnik nie zadał mi już żadnych obrażeń. Nie mając kart na ręku, z góry biblioteki dociągnąłem Cranial Plating i wjechałem dwoma Etched Champion’ami za 6 kończąc grę.

1-0

Gra 2

W/U/G – Robert Wagner 

W sumie to nie wiem czym mój przeciwnik grał. Jedyne jakie karty pokazał poza dużą liczba non-basic landów był Path to Exile i Tarmogoyf.

Pierwsza gra: Otrzymałem bardzo dobrą ręke. W pierwszej rundzie udało mi się wywalić 2x Vault Skirge i Frogmite. Potem poszedł Path to Exile we Frogmite’a, ale w jego miejsce pojawił się Arcbound Ravager oraz Etched Champion. Potem jeszcze Cranial Plating.

Sideboard: 

out – 2 x Frogmite, 2 x Shrapnel Blast,

In – 4 x Blood Moon

Druga gra: Gra trwała do pierwszego Blood Moona. A że pojawił się on w 3 turze, gra była naprawdę krótka. Egzekucji dokonali Etched Championi.

2-0

Gra 3

UB Control – Bruno Panara

Bruno jest bardzo dobrym włoskim graczem. Uczestnikiem wielu GP (w tym jednego top 8) i mistrzostw świata. Miałem już przyjemność z nim grać w poprzednim PTQ Honolulu, gdzie niestety musiałem uznać wyższość jego talii z Garruk Relentlessem.

Pierwsza gra: Na pierwszej ręce nie znalazłem wystarczającej ilości szybkich zagrożeń no i niestety Delver i jego ożywione lądy zrobiły swoje.

Sideboard: 

out – 2 x Frogmite, 2 x Shrapnel Blast,

In – 4 x Blood Moon

Druga i Trzecia gra. Obie gry właściwie wyglądały podobnie po wyjściu na stół Blood Moona, gra stała się bardzo przyjemna. Jedyną kartą, która stanowiła dla mnie zagrożenie było Hurkyl’s Recall. Niestety Bruno miał w siedeboardzie 3 sztuki o czym przekonałem się dopiero w późniejszej fazie turnieju.

3-0

Gra 4

Jund – Stuart Pullin

Pierwsza gra była niezwykle trudna. Przez długi czas na stole przebywał Dark Confidant, który dawał przeciwnikowi niezłe przyspieszenie. Mogłem go zdjąć, ale byłem zbyt zachłanny. Chciałem aby Konfident zadał mu jak najwięcej obrażeń a ja mając Skirga i Championa wjeżdżających bez bloku mogłem mu zadawać dodatkowe obrażenia. Moja strategia się sprawdziła, kiedy będąc na 6 przeciwnik w upkeepie dostał 2 obrażenia od konfidenta (doszedł Tarmogoyf) – zakończyłem grę Galvanic Blast’em.

Sideboard: 

out – 2 x Frogmite, 2 x Shrapnel Blast,

In – 4 x Blood Moon

U przeciwnika zagościł mulligan do 5. Co przesądziło o całokształcie rozgrywki. W pierwszej rundzie dostałem Inquisition of Kozilek na Blood Moona. Jednak w zamian za to nastał szybki wysyp – Memnite i Skirge plus Frogmite.

4-0

Runda 5

Jund – Kevin Rossi

Przegrałem rzut kostką, a mój przeciwnik rozpoczął od fetch i z lądu wyciągnął Overgrown Tomb płacąc razem 3 życia. Potem dostałem Inquisition of Kozilek na Shrapnel Blast. Ja rozpocząłem od Darksteel Citadel, Memnite, Ornitopera i 2x Frogmite. Przeciwnik trochę się bronił niszcząc Frogmitea Terminate’m, jednak gdy pojawiła się para Championów, gra się zakończyła.

Sideboard:

out – 2 x Frogmite, 2 x Shrapnel Blast,

In – 4 x Blood Moon

Dostałem rękę z dwoma Blood Moonami, skirgem i Memnite oraz tylko jednym lądem – Inkmoth Nexusem. Przeciwnik mulliganował do 6. Dostał tylko jeden ląd. Przez 4 rudny atakowałem Skirgiem i Memnitem. Potem już tylko Memnitem po stracie Skirga. Jednak ląd mi już żaden nie doszedł w tej grze. Przeciwnik się odbudował i mnie zajechał. Nie jestem przekonany czy powinienem mulliganować. Ręka była dobra, posiadała stwory za 0, 1 manę oraz Arcbound Ravagera oraz 2 Blood Moony, jedynie co jej brakowało to źródła many.

Trzecia gra niestety tu popełniłem poważny błąd. Zatrzymałem rękę – Memnite, 2x Galvanic Blast, Shrapnel Blast, 2 lądy, Blood Moon. Niestety brak stworów spowodował porażkę. Potem doszły mi jeszcze jakieś spalenia, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Przeciwnik pozostał na 6 życiach, a ja byłem martwy.

4-1

Runda 6

Discard deck – Alexander Stellings 

Co ten deck robił – nie wiem. Discardował karty czarnym czarem, który można rzucać z grobu za zrzucenie lądu z ręki (Raven’s Crime). Jednak na mój deck było to zbyt wolne.

Zacząłem w swoim stylu od Memnite’a i Skirga, potem dorzuciłem Arcbound Ravagera i Championa.

Bez sidebordu.

Druga gra była jeszcze szybsza niż pierwsza. Przeciwnik mulliganował do 6. Ja miałem dużo szybkich stworów oraz Cranial Plating. Gra trwała może 7 tur.

5-1

Runda 7

Boros – Sam Poyntz

W pierwszej grze mój przeciwnik niczego szczególnego nie pokazał, poza kilkoma Lightning Boltami oraz Path to Exile. Nie doszły mu stwory. Za to mnie doszło 4 Championów.

Bez sidebordu

Druga gra była ciężką przeprawą. Okazało się, że Boros może być szybszy ode mnie. W pierwszej rundzie przywitałem Lynxa, w drugiej Goblin Guidea. Grzecznie wpuściłem, lądując na 14 i dociągając ląd (dość śmieszna sytuacja nastąpiła w tej grze – za każdym razem kiedy mój oponent atakował mnie goblinem, dostawałem ląd). Potem Plated Geopede, potem drugi Lynx i drugi Plated Geopede. Sytuacja była bardzo poważna. Musiałem zacząć się bronić. Lynxy pozdejmowałem Inkmoth Nexusami, a Plated Geopede blokowałem na Championa. W sumie zostałem na 8, kiedy przeszedłem do kontrofensywy. Zwycięstwo zapewnili mi championi z Cranial Plating .

6-1

Gra 8 – David Murphy

Remis. Bez historii.

6-1-1

Top 8

UB Control – ponownie Bruno Panara

Wygrałem rzut kostką, pociągnąłem rękę i wiedziałem, że wygram. Dostałem 2 x Frogmite, Memnite’a, Moxa, Arcbound Ravagera, Blinkmoth Nexusa, Mountaina. W pierwszej rudndzie wyrzuciłem wszystko, co się dało. Potem atak za 6, potem za 5, bo zdecydowałem wystawić Arcbound Ravagera i w 4 rundzie dostałem Cranial Plating, co zakończyło rozgrywkę.

Niestety, na tej grze moje szczęście się zakończyło.

Sideboard: 

out – 2 x Frogmite, 2 x Shrapnel Blast,

In – 4 x Blood Moon

Druga grę zacząłem od mulligana do 5. Walczyłem dzielnie i cała sprawa zmierzała do pozytywnego dla mnie zakończenia, jednak dwa Hurkyl’s Recall pozbawiły mnie jakichkolwiek złudzeń.

Trzecia gra – w skrócie: mulligan do 6, zbyt mała liczba zagrożeń, brak Blood Moona.

Koniec.

Podsumowanie

Deck się sprawdził, co do tego nie mam wątpliwości. Red Affinity jest deckiem bardzo skutecznym. Nie mówię, że najlepszym w formacie, ale przy dobrych podejściach przeciwnik nie ma wiele czasu na odpowiedź. W meta nie ma dużo mass removalu, więc nie jest źle. Ancient Grudge są bolesne, ale nie zdejmą Championa. Myślę, że po pewnych zmianach w następnym PTQ również zagram tym deckiem. Jednak pod uwagę biorę dorzucenie Steelshaper’s Gift – przez możliwość dociągnięcia Cranial Plating – oraz muszę popracować na sideboardem. Wiele gier przegrałem właśnie po sideboardzie, tak więc ten element należy jeszcze raz przemyśleć. Zastanawiam się jeszcze nad Thoughtseize oraz Whipflare.

 


Autor relacji, Szymon „Katsuichi” Białek, jest jednym z najstarszych stażem graczy polskiego Magica. Niegdyś członek legendarnego SQN Team; jednym z jego osiągnięć było Top 4 na Mistrzostwach Polski w 2001. Zagorzały fan Manchester United i Realu Madryt. Obecnie  jest stałym rezydentem UK, gdzie piastuje bardzo poważne stanowisku, a co ciekawe – jakąś dekadę temu, kiedy jechał na Pro Tour Londyn, nie został wpuszczony na wyspy. ;-P

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze