Być liściem na tafli jeziora…

Figar… czyli spontaniczny wylot do Francji oraz kierowaniem deckiem dla masochistów w arcytrudnym i skomplikowanym metagme standardu Post DKA. Relacja z GP Lille, gdzie kolejny rodak zrobił Top 8, czego mu gratuluje. Jako bonus króciutki opis talii Delver Aggro aka Hexproof Beatdown oraz przygotowanego side planu dla tego archetypu w obecnym standardzie..

 

 

Postaram się przedstawić opowieść o dosyć spontanicznym wyjeździe do Francji na magicowe Grand Prix. Bardzo lubię T2, podoba mi się obecny format, jego zróżnicowanie, mechanika oraz fakt istnienia decku, który sprawia mi dosyć dużo radości z gry. Od Mistrzostw Świata gram wariacjami Iluzji. „Gram” to dużo powiedziane, gdyż na same GP nie byłem dobrze przygotowany. Staram się dużo pracować, do tego dochodzi dom – na MTGO czasu brakuje. Ostatnie kilka tygodni starałem się wybierać na jakieś małe eventy z cyklu poniedziałkowe granie na Solcu , FNM w Gryfie czy też jakiś wyjazd z cyklu GameLord Premier Weekend. W kwestii ostatniego GPW oraz 10cio osobowego turnieju, muszę przyznać, że weekend okazał się wielkim niewypałem. Z jednej strony mamy Łódź – jedna z większych scen, niezły dojazd, sklep w porządku, natomiast z drugiej wjazd za 100zł i 95% w nagrodach. Jak się okazało, rozegrane turnieje były bardzo niewielkie, co przyczyniło się do tego, że podjęta przez Andrzeja inicjatywa Boat Tour legła w gruzach. W chwili obecnej ciężko mi zrozumieć naszą scenę. Zupełnie nie rozumiem fenomenu turnieju w Olsztynie. Turniej na 104 osoby, około 3000zł w puli i dodatkowe nagrody od sponsora w postaci produktu. Te dodatkowe nagrody przyniosły ludziom chęć gry? Może statuetka? Dodam, że Wrocław, Kraków, Katowice, Łódź czyli największe obecnie sceny nie wpadły na ten turniej. Od jakiegoś czasu nasze turnieje są niewielkie, niezależnie od nagród, czy lokalizacji. Warszawiacy chętnie wpadną zagrać w okolicy tani sealed deck, ale dalej już nie pojadą zbyt ochoczo. Jest kilku ludzi, którzy chcą jeździć chcą się bawić i sprawdzać się na większych turniejach. Chcą grać z innymi. Ale co dalej? Podobno zapadła jakaś ogromna decyzja odnośnie Power levelowych turniejów. Na turniej za 30zł za daleko, a za 100zł za drogo? Jak mamy ćwiczyć i rozwijać naszą scenę z takim zaangażowaniem? Rozumiem, że nie ma już Natsów, ale to teraz robimy ranking FNM? C’mon, ruszmy się!

Wracając do GP – turniej dla mnie bardzo spontaniczny, dla Polaków chyba dosyć udany. Gratuluje Grześkowi Kowalskiemu Top8, Marcinowi Łuczakowi tiebrakerów oraz Top32, a Mateuszowi Kopciowi Pro Pointa za Top64. Jednocześnie chciałbym podziękować chłopakom, których odpowiedź na napisanego w środę maila czy mają nocleg – przekształciła się w piątkowy wylot. Jak już wspomniałem nie mam czasu grać, ogrywać format i po zmianach PT i DA można powiedzieć, że zagrałem dwa maleńkie turnieje gdzie wtopiłem z Zombie oraz UWB Finkel Souls (łącznie). Publicznie przyznaje, że Zombie to deck który radzi sobie w meta – myliłem się najwidoczniej wcześniej. Dla mnie był to bardzo ciężki MU, który można śmiało powiedzieć wyeliminował mnie z gry o wyższe cele podczas DAY II.

Wybór decku, był nieprzypadkowy – oczywiście lepiej czuje się z ogranym deckiem niż każdym najlepszym w formacie, którym w życiu nie grałem. Dzięki namowom chłopaków z Łodzi, którzy mnie przygarnęli zdecydowałem się nie switchować ogranej wersji Piki na hit PT Honolulu jakim był Finkel Souls. Dodatkowo wygrana w Baltimore M. Costy, który zrobił Top4 chwile wcześniej na rzeczonym PT utwierdziła mnie, że deck jest solidny – tak samo jak jego kierowca. Zagrałem niewiele gier, wielokrotnie switchując między poprzednio przeze mnie testowanymi wersjami oraz spisem z ostatniego GP. Zaślepiony polskimi turniejami w mało zróżnicowanym środowisku postanowiłem zrezygnować z 2 Dismemberów autorstwa Costy.  Ponieważ byłem w Lille już w piątek postanowiłem zagrać jakieś triale do przećwiczenia. Efekt był niesamowity, dwa błyskawiczne mecze 0-2, w których starałem się jedynie walczyć z zagrożeniami przeciwnika i przeciągać swoją agonię. Przegrałem z UW Humans i GR Agro. Ku wieczornym namowom Sokoła postanowiłem grać 2 Gut Shot z uwagi na dużo mana fixerów w formacie. Wyrzuciłem Mutagenic Growtha, dodałem za niego 21 land (Darckslick Shores) z uwagi na duże problemy z maną na piątkowych trialach. Kilka zmian na szybko od razu po przylocie, niewiele snu, brak jedzenia – tym usprawiedliwiam sobie słabe wyniki meczów rozegranych w piątek. Wieczorem udało nam się jednak przygotować listę z jakiej byłem bardzo zadowolony. Teraz po turnieju, zdecydowałbym się grać main buildem identycznym jak M. Costa z kilkoma zmianami w SB – z uwagi na solidne wyniki deck listy. W sprawie naszego buildu byłem ogólnie zadowolony, wymieniłbym 1-3 karty w SB i to bardziej z uwagi na sugestię spisami z Top 8 niż fakt, że podczas GP czegoś brakowało.

Niezdecydowanie podczas budowy talii to niestety wina braku ogrania formatu. Nie sądzę, żebym popełniał wiele błędów, byłem skupiony i z uwagi na styl decku – musiałem bardzo walczyć o każde zwycięstwo (większość wygranych meczów 2-1). Niestety przegrałem 5 gier i do każdej mam jakąś historie. Trzy słabe/średnie MU drugiego dnia i szybkie 0-3 z rzędu po 9-1 były dla mnie bardzo ciężkie. Może nie podcięły skrzydeł, jednak wpłynęły na ogólny wynik i niesamowity niedosyt.

Postaram się trochę rozegranych gier przytoczyć. Co do wyboru buildu i sideboardu bardzo pomogli mi chłopaki z Łodzi. Łódź może być szara, jednak po raz kolejny przekonałem się, że ludzie to już inna bajka – bardzo super, dziękuje za wszelką pomoc!

W piątkowy wieczór udało nam się stworzyć deck, który spełniał moje oczekiwania oraz sideboard + side plan na większość MU. Stworzenie sideplanu spowodowało, że mimo wielkich chęci, postanowiłem nie mieszać w SB, żeby nie niszczyć zamierzonej taktyki.

O to co udało mi się przetestować na turniejach w Polsce:

 

GPW17 aka ostatni Boat Tour w T2

 

4 Delver of Secrets

4 Snapcaster Mage

3 Geist of Saint Traft

2 Invisible Stalker

 

2 Sword of War and Peace

2 Runechanter's Pike

 

3 Gitaxian Probe

4 Ponder

4 Mana Leak

4 Vapor Snag

2 Gut Shot

1 Mutagenic Growth

3 Thought Scour

2 Midinight Haunting

 

8 Island

1 Plains

4 Glacial Fortress

3 Moorland Haunt

4 Seachrome Coast 

 

Sideboard:

1 Act of Aggression

1 Revoke Existance

1 Divine Offering

2 Phantasmal Image

1 Dungeon Geists

2 Dissipate

1 Negate

2 Sword f Feast and Famine

2 Oblivion Ring

2 Day of Judgement

Ponieważ meta było bardziej agresywne zdecydowałem się zrezygnować z Midnight Hauntingów z powodu ich casting cost oraz gorszego zastosowania w agresywnym środowisku i zaczerpnąć natchnienia z wersji Costy. Trochę na siłę zmieściłem Dungeon Geistsy celem poprawy agresywnych MU. Czy pomogło? Ciężko mi stwierdzić, ponieważ gry były bardzo złożone. W tej chwili postarałbym się grać bez nich – na 7 Hexproof creatures maindeck. Jeżeli nie przyniosło by to rezultatu – wróciłbym do spisu z GP.

 

Oto co przyniosły nasze starania:

4 Delver of Secrets

4 Snapcaster Mage

3 Geist of Saint Traft

2 Invisible Stalker

2 Dungeon Geists

 

2 Sword of War and Peace

2 Runechanter's Pike

 

3 Gitaxian Probe

4 Ponder

4 Mana Leak

4 Vapor Snag

2 Gut Shot

2 Thought Scour

1 Dismember

 

8 Island

1 Plains

4 Glacial Fortress

3 Moorland Haunt

4 Seachrome Coast

1 Darckslick Shores

 

Sideboard:

1 Dismember

1 Revoke Existence

1 Divine Offering

2 Phantasmal Image

1 Dungeon Geists

2 Dissipate

2 Timely Reinforcements

2 Oblivion Ring

1 Surgical Extraction

2 Celestial Purge

 

W całej talii zamiana stworów -1 Geist -1 Stalker + 2 Dungeon Geists => miała przynieść mi największą korzyść w sobotę. Z ciężkich MU spodziewałem się RG Agro, Zombie, UW Human, RG Ramp, na które ta karta jest bardzo dobra i kupuje nam czas. Poprzedniego dnia, w dwóch rozegranych meczach sideowałem wyłącznie 2 Oringi, 2 Phantasmal Image oraz 2 Dungeon Geistsy. Mój sideboard był chyba porprstu zły. Dlatego jestem zadowolony, że udało mi się chwilę pograć – lepiej wtopić na GPT niż GP. Geisty miały przede wszystkim pomagać przeciwko Bx Zombie. Na początku gry dostaje wiele removalu w mniej znaczące do przetrwania stworki. Do tego dochodzą problematyczne przesłania Messanger’a oraz wracające Gravecralery. Obie te karty najlepiej zatrzymać unikając zabijania ich. Nie trafiłem jeszcze rozdania u przeciwnika, tak słabego, abym mógł go z łatwością prześcignąć.

 

Nasz Sideboard plan

przedstawiał się następująco (poproszę o Wasze komentarze):

 

RG Rampa

IN: 2 Dissipate 1 Celestial Purge 1 Surgical Extraction 2 Phantasmal Image 1 Dungeon Geists

OUT: 2 Gut Shot 2 Invisible Stalker 1 Gitaxian Probe 1 Thought Scour 1 Vapor Snag

 

UB Control

IN: 2 Celestial Purge 1 Revoke Existance 2 Dissipate 1 Oblivion Ring 1 Surgical Extraction

OUT: 2 Gut Shot 2 Vapor Snag 1 Dismember 2 Dungeon Geists

 

UW Human

IN : 2 Oblivion Ring 2 Phantasmal Image 1 Dungeon Geists 1 Dismember 1 Revoke Existance

OUT Draw: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe

OUT Play: 2 Mana Leak 2 Thought Scour 3 Gitaxian Probe

 

Zombie

IN : 2 Phantasmal Image 1 Dungeon Geists 2 Celestial Purge 2 Timely Reinforcements 1 Revoke Existance 1 Surgical Extraction 2 Oblivion Ring

OUT: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe 1 Dismember 2 Gut Shot 1 Vapor Snag

 

RDW

IN: 2 Celestial Purge 2 Oblivion Ring 2 Timely Reinforcements 1 Divine Offering

OUT: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe

 

RG Aggro

IN: 1 Dismember 1 Revoke Existance 1 Divine Offering 1 Celestial Purge 2 Oblivion Ring 2 Timely Reinforcements 2 Phantasmal Image 1 Dungeon Geists

OUT: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe 2 Runenchanter’s Pike 2 Invisible Stalker

 

UW Delver Pike

IN: 1 Surgical Extraction 1 Divine Offering 1 Revoke Existance 2 Phantasmal Image 2 Oblivion Ring

OUT: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe

 

UWB Finkel Souls

IN: 1 Dismember 1 Dungeon Geists 1 Surgical Extraction 2 Phantasmal Image 2 Oblivion Ring

OUT: 1 Mana Leak 3 Gitaxian Probe 2 Thought Scour 1 Runenchanter’s Pike

 

French Frittes

IN: 2 Oblivion Ring 2 Dissipate 1 Celestial Purge 1 Surgical Extraction 2 Phantasmal Image

OUT: 1 Geist of saint Traft 1 Gitaxian Probe 2 Runenchanter’s Pike 2 Invisible Stalker 2 Thought Scour

 

Mono Green

IN: 2 Timely Reinforcements 2 Phantasmal Image 2 Oblivion Ring 1 Divine Offering 1 Dungeon Geists 1 Revoke Existacnce

OUT: 3 Geist of Saint Traft 2 Thought Scour 1 Dismember 3 Gitaxian Probe

 

BW Tokens

IN: 2 Dissipate 1 Surgical Extraction 1 Revoke Existance 2 Oblivion Ring

OUT: 2 Gut Shot 1 Dismember 3 Geist of Saint Traft

 

UBW Flare

IN: 2 Phantasmal Image 2 Oblivion Ring 2 Dissipate 2 Celestial Purge 1 Revoke Existance 1 Surgical Extraction

OUT: 2 Gut Shot 2 Vapor Snag 2 Dungeon Geists  1 Dismember 2 Invisible Stalker 1 Gitaxian Probe

 

UB Summoning

IN: 2 Dissipate 1 Dismember 2 Oblivion Ring 2 Celestial Purge 1 Revoke Existance 1 Surgical Extraction

OUT: 2 Invisible Stalker 2 Sword of War And Peace 2 Gut Shot 1 Vapor Snag 2 Thought Scour

 

WWu Steel

IN: 1 Dismember 1 Revoke Existence 1 Divine Offering 2 Phantasmal Image 1 Dungeon Geists 2 Timely Reinforcements 2 Oblivion Ring

OUT: 4 Mana Leak 3 Gitaxian Probe 3 Geist of Saint Traft

 

Na nic więcej side plan nie był przygotowany, dlatego ominę silenie się na wymyślanie innych wariantów spisu, który raczej nie powróci.

 

DAY I

Day 1 pokazał zróżnicowanie meta. Można powiedzieć, że nie trafiałem zbyt wielu decków tier1.

Pierwszego dnia zacząłem z dwoma bye’ami, po których przyszło mi rozpocząć turniej.

Zacząłem od przyjęcia Naya Banta, w którym śmiało mogę powiedzieć, że MTG mnie nie rozpieszczało. Pierwsza gra, przegrałem rzut kostką, wziąłem muligana do 5 z dwoma Gitaxian Probami. Z jednego dobrałem kolejnego i tak zacząłem walczyć o Day II. Starałem się wygrać wyścig, jednak cały mój Game Plan legł w gruzach w momencie kiedy dostałem Seance. W tej chwili z obrazu gry, wydawało się, że ją wygram. Miałem Geista z Piką i jakieś tam możliwości pokonania Poda (crity cc=2 max na stole). Nagle wrócił Viridian Emissary z grobu, którego chyba zmuszony byłem Vaporować, żeby zadać dużo obrażeń. Potem do gry wrócił Huntmaster, token i 2 życia. Zadziałał Pod i z pięciu Mana wskoczył Geist-Honored Monk. Nie wiem czy zepsułem, tę grę ale Topdeck Seance był całkiem ok (na ręku został Fiend Hunter oraz Razor Hippogriff). W drugiej grze zaryzykowałem zatrzymując rękę Island, Ponder, 2x Snapcaster Mage, 1x Divine Offering, 1x Revoke Existance i chyba Dungeon Geists. Z Pondera odsłoniłem trzy karty – przetasowałem i łącznie dobrałem 2 wyspy. Zagrałem Pondera ze Snapcastera, znowu przetwasowałem i do końca gry dobrałem na zmianę Islandy i Moorland Haunty. Dostałem Inferno Tytana, którego zatrzymałem Geistem. Jednak to były wszystkie moje wysiłki w tej grze. Prawdopodobnie nie powinien się zrażać muliganami z G1 i spaść do sześciu. Jednak ta siódemka w tym momencie wydawała się do zatrzymania.

Z gier turniejowych tego weekendu, uwzględniając Triale osiągnąłem wynik 0-3. Nieźle, morale rosną.

 

WB Tokens

Tu zadziała Karma za poprzedniego przeciwnika – sprawdziłem rękę przeciwnika na początku gry za pomocą Gitaxian Probe’a i mogłem kontrolować przebieg rozgrywki. Kolega nie zobaczył piątej many do Elspetha ani czarnej do flashbacku Soulsów przez całą rozgrywkę (6-7 tura). Dobrany Mana Leak i jego flashback ustawiły grę, zatrzymując jakieś zagrożenia. W G2 znowu koledze czegoś brakowało, miał zdaje się muligana. Kilka dobrych wymian z mojej strony i deck wraz z dobrym Sideboardem pomógł mi wygrać z jego słabym drawem. Karma

3-1

 

UB Tezzeret

MU z Tezzeretem był bliski wyeliminowania mnie – w G1 grę zrobiła klatka w t3, gdzie moje dobrane trzy Snapcastery oraz trzy Vapor Snagi nie działały tak jak powinny. Broniłem się długo, przed Wurmocilem i kopią z Metamorpha oraz Nexusem zwiększonym z Tezzereta. Wiele czasu dała mi Pika. Przeciwnik postanowił dobrać kolejno Nexus, Metamorph w Pikę i Ratchet Bomb na moje tokeny. W G2 po Mulliganie mój opp szybko pozbył się kart, Geist plus pika skończyła grę. Zostało nam 7 minut i w tym czasie udało mi się pokonać go mając odpowiedz na wszystko, Purge w Curse’a, Oblivion w Tezzereta, Snapcaster w Purga na kolejne zagrożenie, było wszystko. Była też pika.

4-1

 

 UB Heartless Summoning

Z Heartless Summoningiem również nie było ciężko, w G1 skontrowałem Summoninga, zaczałem atakować, kilka sztuczek z Vapor Snagami, Pika i zabicie na styk. W G2 Przeciwnik miał trochę więcej szczęścia ode mnie. Wypurgowałem mu 2 Summoningi i w skrócie zostawiłem na jednym kiedy przejął inicjatywę. Zagrał Licha, z grobu przywołał wcześniej skontrowanego Massacre Wurma a turę później zagrywał Rune Scared Demona do bloku mojego ostatniego latacza (1 życia). Mnie dołem atakował Massacre Wurm oraz Lich. Z ciekawostek po graniu ratunkowego Rune Demona dobrałem Mana Leak (For the win turę wcześniej) oraz kolejno (po grze oczywiście) Vapor Snag. G3 bez historii, prawdopodobnie rozdanie z mulitple Denver+Ponder i kontrolą całego stołu. Zadziałało coś w stylu turn 4 Primeval Titan po dwa valakuty.

5-1

 

UB Zombie

Tego MU bardzo się obawiałem. Niespodziewanie wygrałem pierwszą grę, w której nie było wielu zagrożeń ze strony mojego oponenta. W ostatniej turze wracałem Vapor Snagami jedyne dwa stwory (Captain oraz Diregraf Ghoul) i atakowałem Stalkerem z Piką oraz Snapcasterem za 9, kiedy był na 10 i miał pusty stół. Bardzo przeciętne rozdanie po stronie oponent,a a u mnie festiwal. G2 była ciężka, miałem Purga, Obliviona, Geistsa, Delvery. Jednak miałem 2 haunty Fortressa i Islanda co generowalo problem z zagrywaniem 2 spelli na turę. Zagrożenia przybywaly a życie spadało. Nie mogłem Purgować/Ringować oraz tworzyć żołnierza/grać spell. Ogromnie trudne wybory, który mogły mnie przerosnąć w tej grze. Gdy już miałem utarty plan na niezbyt bolesną eliminacje Messenger’a , przeciwnik zagrywał Phantasmal Image’a, potem Mortar Poda. Pojawiły się nowe kłopoty a landy dalej nie przychodziły jak trzeba. Broniłem się Tokenami (Champbloki Imaga) i Geistsem (tapnięty Messanger). Jak już było całkiem znośnie, BSZ wyczyścił stół, na który wróciły 2 Messengery i tak się skończyła ta gra. G3 była close – zagrałem 2 Timely Reinforcements, które udało mi się zmieścić w SB i które kupiły bardzo dużo czasu. Dzięki dosyć sporej ilości drawu, udało mi się dobrać kilka kart z SB i dalej stalować sytuację na swoją korzyść, zmniejszając jego zagrożenia i tempo. W pewnym momencie przegrałem z rosyjskimi kartami. Dostałem do Graveclawera dwóch typków 2/1 Inntimidate. W swojej turze, zaatakowałem tylko jednym z pośród wcześniej stworzonych tokenów wyequippowanym w Pikę. Ponieważ chciałem blokować postanowiłem zaatakować tylko jednym żołnierzem. W konsekwencji, tę grę wygrałem jedynie dzięki top deckowi, a do pewnego zwycięstwa zabrakło właśnie dwóch żyć. Late game polegał na moich atakach latającymi tokenami z Piką vs Graveclawer z Mortar Podem. Dwa życia przeciwnika, których zabrakło w ataku z 4t mogły spowodować przegraną, ponieważ Graveclawer zresetował mi stół, pozostawiając jedynie dwa tokeny. Zakładając zabicie tokena z piką, przeciwnik zostawał na jednym i Graveclawer kończył grę, zabijając wszystkie zagrożenia. Jednak gość był z Moskwy, która dostała GP – więc ja dobrałem Pondera albo Snapcastera w Pondera, z Pondera Pika, equip i przy całkowitym tąpnięciu i możliwością zabicia tylko jednego stwora przeciwnik poddał grę w obliczu śmierci od każdego tokena z piką. Better lucky than good.

6-1

 

UWB Souls

Ponieważ bardzo chciałem zrobić Day II, lekko zaczynałem się stresować. Do tego trafiłem na porządny MU, ciężki do powstrzymania dla mojego decku. W G1 przeciwnik strasznie kręcił Soulsami, Ponderami, Probami, Snapcasterami i moje szybko flipnięte dwa Delvery nie doleciały do celu. Gość zresetował mi stół po czym zagrał 2x Souls, w swojej Captain i prześlijmy do gry następnej. Tutaj gość na Drawie zatrzymał rękę Probe/Probe/Seachrome Coast. Ja  T1 Delver, On T1 Probe/Delver, Ja T2 Ponder, Gut Shot. W T2 dostałem kolejnego Gitaxian proba a przeciwnik znowu opuścił Land Dropa. Długo wahałem się czy zagrać ostrożnie, oddając turę i mieć na Mana Leak’a czy zagrać Geista. Jeżeli omija kolejnego dropa albo nie ma Ph Imaga to ratuje każdą sytuację i kupuje 12 żyć samymi dwoma atakami z Geista + 6 z Delvera. More than enough. Zagrałem Geista. Gość dobrał kartę i poddał. Nice Keep sir. G3 była close i wiele więcej nie pamiętam. W late gamie stopdeckowałem czwartego landa do Geistsa (Moorland Haunt!) i utrzymałem tę grę. Opuściłem około 4 land dropów. Mój przeciwnik był wściekły za moje top decki, których kilka było, nie zaprzeczam. Jednak, mimo topdekocwania w poprzedniej rundzie Piki, wcale nie uważam, żeby tutaj sytuacja była podobna. Musiałem dobrać ten land, żeby ratować sytuację. Nie wygrywało to gry, znacząco ją polepszało. Samo dobieranie nic nie znaczy. Układałem grę by maksymalnie wykorzystać potencjał swoich kart oraz zwiększać prawdopodobieństwo dobrania outów. Ponieważ wytrzymałem presję z początku gry i miałem więcej outów, udało mi się zwyciężyć. Oczywiście w ustach mojego przecinwnika dobrałem samograja i nie mogłem przegrać, nie mogłem nic zagrać inaczej, powinien wynajdować wszystkie Mana Leaki i takie tam. No ale cóż, wystarczy zepsuć jedną sytuacje, żeby przegrać nawet z samograjem. Ja nieskromnie mam wrażenie, że dobrze rozegrałem ten mecz.

7-1

 7-1 i wielkie szczęście, że udało się zrobić ten Day2 w zasadzie bez przygotowania. Ogromna zasługa tutaj top decków i tego, że nie trafiałem na decki tier1, w szczególności na złe MU Smile Again better lucky…

 

UW Delver Pike

Ostatnia runda to Delver z kolejnym dosyć sympatycznym gościem. Gra pierwsza była dosyć ciekawa, ponieważ chłopak grał chyba trzy czy cztery Pondery, 2 Proby lecz tylko jednego Delvera ze stworów. Delvera zdjąłem za pomocą Vapor Snaga i Gut Shota. Dzięki tak małej ilości stworów podczas rozdania (jak dobrze mi znanej), miałem szansę walki w tej rozgrywce. W finalnym momencie gry zagrywałem Geista pod Dissipate'a (pokazanego z Delvera). Kontry nie dostałem z dwóch powodów – stworzenie ducha z Moorland Hunta oraz posiadania kontry na mój miecz w następnej turze. Plan niezły. Jednak ja mając Delvera w stole, po nieprzetasowanym Ponderze nie odsłoniłem Spellu, natomiast zagrałem Geista. Gość pomyślał, że ustawiłbym Vapor Snaga wcześniej żeby flipnąć Delvera, dlatego stwór z landa okazał się ważniejszy niż kontra. Plan był bardziej złożony z uwagi na zagrywany w swojej turze miecz, do którego chyba dopłacił trzy mana za mojego Mana Leak’a -> tu nie jestem pewien, ponieważ nie bałbym się Dissipate’a grając Geista. Zaeqipowany w biało czerwony miecz  stwór pozostawiony został do bloku mojego Geista i tura się skończyła. W tym momencie się odtarowałem, z Delvera odsłoniłem wcześniej ustawionego Dismembera, zabiłem blokera i zaatakowałem Geistem i Delverem. Być może dograłem jeszcze pikę/miecz. Bez odpowiedzi przeciwnik złożył karty – odwieczny problem braku stworów w UW Pike. W grze drugiej mój nieuczciwy Draw pokazał dlaczego miłość ludzi do delvera jest tak wielka. Samograj:  1t Delver, t2 Delver Ponder, 3t Flip delverów, kolejny Delver i chyba pika. Przeciwnik zagrywał Geista ja swojego Geista… Tak bez historii super Draw.

8-1

 Day 1, 8-1 big expectaion. Nie spodziewałem się tak dobrego wyniku, z którego bardzo się cieszę. Po tym dniu liczyłem po cichu na Top32, jeszcze bardziej gdy wygrałem pierwszą rundę z French Frittes drugiego dnia i byłem 9-1. Wiedziałem jednak, że Day II to całkiem Iny turniej, wreszcie normalne MU no i emocje, które starałem się ograniczać.

 

DAY II

 

RGWB French Frittes from France In France

 

Mecz z frytkami był ciężki ponieważ nigdy nie grałem tego MU i mój całkiem dobry draw został spowolniony zagrywaniem Lingering Soulsów aż do momentu zagrania Unbural Ritesów w Elesh (Mana Leak). Wiedziałem, że w następnej dostanę Ritsey i gra się może skończyć ponieważ nie mam twardej kontry. Wydaje mi się, że miałem zaequipowanego w miecz Geista (w momencie Mana Leakowania iRitesa), który sprowadził przeciwnika do 3 życia. Zagrałem Dismembera w Birdsa w swojej turze i oddałem grę przeciwnikowi. Liczyłem na przywołanie z grobu Elesh, kontrę z mojej strony i wytapowanie przeciwnika. Przeciwnik zagrał tak jak chciałem, Flashback Unburial Rites w Elesh, ja Snapcaster w  Mana Leak -> on może dopłacić, ale jest cały tapnięty i nie ma blokerów. Pewnie trzeba było inaczej zagrać tę turę i może poczekać Dismemberem dopiero na Elesh a

lbo na Bopa. Ale tak wtedy pomyślałem i udało się. Chłopak się zdenerwował ponieważ miał Lingering Souls na ręku, którego kupiły by mu dużo więcej czasu. No cóż. Greeeeed.

W G2 bardzo szybko zaczął kręcić deckiem, dostałem dwie kopie Souls, szybką Elesh z flashbacka Unburial Ritesów i bez Surgical Extraction mogłem jedynie przejść do następnej gry. W trzeciej zadziałał mój deck a i kolega miał color screw na czarny i nie mógł flashbackować Soulsów. Wydaje mi się, że tę grę wygrał mi Stalker z mieczem. Po zakończeniu rozgrywki zobaczyłem jakieś Inferno Tytany, ale na wszystko był przygotowany Purge i Oblivion. Outów było sporo i znowu wygrały moje Drawy.

9-1

9-1 i jakiś ogromny syt. Z Oberowych wykładów postanowiłem się trochę wyciszyć i zaczerpnąć powietrza. Nic się na to nie zdało gdyż trzy następne mecze teoretycznie wyeliminowały mnie z Top64.

 

RG Aggro

RG Agro gra pierwsza to Agro muligan z mojej strony – do znakomitej ręki: Pike, Delver, Scour, Seachrome Coast, Island, Stalker.  Dobrałem kolejnego Delvera a po jego zagraniu przyjałem llanowara. Nie zaatakowałem Delverem, po czym dostawiłem drugiego i przyjąłem Geista 2/1 haste oraz atak za 3. Delvery się nigdy nie flipneły a ja dobrałem same landy.  Na Pike dostałem mainowego Viridan Shamana, o którego chyba powinienem się zapytać sędziego czy jest aby na pewno mainowy. Tak dla zasady. Plan na grę skończył się razem z removalem w pikę, gdyż razem ze Stalkerem mogła to być moja jedyna szansa na wygranie tej gry. Z drugiej strony nie jestem pewien czy miałem chociaż jeden czar w grobie do końca gry. Zabił mnie wysyp jego stworów. W G2 dostałem miecz, Hellridera, (Dissmember) Thruna i drugi miecz. Thrun z dwoma mieczami w skrócie okazał się za duży i mimo czarowania z mleka i obrony Częstochowy musiałem uznać wyższość przeciwnika. Ten mecz to kara za te wszystkie wygrane gry dnia poprzedniego Smile.

9-2

 

Mono Black Zombies

Następnie zagrałem z Zombie. Gra pierwsza jest dla mnie z tym MU straszliwa. Dostałem kilka removali na moje nieźle rozdani, które zagrałem chyba za szybko (za mało używałem Moorland Haunta na początku gry). Slip w Delvera, Verdict w Stalkera, Slip w Delvera potem 3 Messengery i mniej więcej to tak wyglądało. W G2 męczyłem się  niesamowicie, ale udawało mi się stalować sytuację. Atakowały mnie trzy Gravecrawlery, ja natomiast miałem stalkera. Gość z pustej ręki zagrał mi Verdykt (token z Haunta). Ja dobrałem piąty land, zagrałem WR Sword i zaatakowałem Stalkerem. To było złe zagranie ponieważ nie przemyślałem Liliany, która wpadła z top decku. Zagrałem Dungeon Geistsa by stalować sytuację, natomiast z kolejnego top decku wpadł za chwilę Doom Blade i mniej więcej tak wyglądała ta gra. Irytujące takie top decki.

9-3

 

Mono Black Control Zombies

Kolejna gra to kolejne zombie i znowu magic mnie pokonał tak jak pokonywał do tej pory moich przeciwników. Te zombie były bardziej kontrolne i wydaje mi się, że dzięki temu miałem większe szanse na zwycięstwo. Kolejny dobry Draw w moim wykonaniu został zatrzymany przez kombo Skidrag Cleric + Grave Crawler + Messanger + Mortar Pod w momencie kiedy nie miałem żadnej odpowiedzi na to co jest w stole. Moje rozdanie zostało zatrzymane za pomocą Slip, Verdict, Slip, Doom Blade, Mortar Pod w pierwszych pięciu turach oraz kolejno przez kilka demonów ze Skidraga. G2 wziąłem muligana do 6, był stalker i miecz i ph image oblivion oraz 2 landy. Dostałem Distressa w miecz, który w skrócie wygrał grę. W dwóch Drawach, których nie widział mój przeciwnik dobrałem Timely Reinforcements oraz Surgical w jego Messengera. Gość zaatakował, a ja bardzo źle blokowałem Messengera tylko na dwóch żołnierzy (a jak się okazało na ręku był Doom Blade). Gość chwilę pomyślał odłożył potwora do grobu po czym zanim go powrócił ja użyłem extrakcji utrafiając jednocześnie 2 Messengery na ręku (oraz Doom Blade’a). Znowu się nasłuchałem jakim to jestem topdeckerem, gdzie w moim odczuciu to on popełnił błąd chciwości. Nawet widząc moją rękę wcześniej powinien grać Messengera przed atakiem albo zabijać blokera i nie stracić zombie. Coś mi tam naopowiadał, że zagrał właściwe, bo mogłem mieć Day of Judgement i wtedy coś by się stało. W cale nie zrozumiałem tego tłumaczenia. Nie dociera do mnie ono nawet teraz. Bo jakiekolwiek niezagrywanie tego stwora w tej turze było błędem. A skoro nie zabijał Doom Bladem blokera, to tym bardziej powinien zagrać Messenega przed atakiem. Dodatkowo jeżeli mamy sobie wyobrazić trudne karty do grania przeciwko to chyba właśnie ekstrakcja boli bardziej niż wyimaginowany Day, który wcale nie zmienia sytuacji. A propos top decków: Fume Spitter (żebym nie mógł zagrać 2 Phantasmal Image’ów; potem Lilliana (Oblivion), Chwile po tym Obliterator (Vapor Snag). Ja skończyłem grę z dwoma Geistsami na ręku i trzema landami grze. Wcześniej pingowały mnie Diregraf Ghoule. Myślę, że łatwo bym wygrał mogąc grać Dungeon Geists’a w turze 6, jednak w turze 10-11 dalej nie było mnie na niego stać. Wrzuciłem Geistsy właśnie na ten MU, był zdecydowanie bardziej kontrolny i mając na ręku 2 Dungeon Geists, 2 Phantasmal Image, 14 żyć i jedynie 2 Diregraf Ghoule oraz pustą rękę przeciwnika naprawdę liczyłem na zwycięstwo.

9-4

 Koniec marzeń. Zostały trzy gry i żeby być top64 musiałem wygrać wszystkie z nich.

RG Rampa

W rundach 14 i 16 trafiłem RG Rampę oraz drugą, trochę bardziej techowaną: z białym splashem dla Elesh Norn. Z pierwszym przeciwnikiem wszystko szło po mojej myśli i udawało mi się przeskoczyć wszystkie zagrożenia widziane z Gitaxian Probea. Ratunkowe Tytany napotkały kontry i był dosyć łatwy win. W drugiej grze przeciwnik zatrzymał bardzo silną rękę z niewielką ilością landów, co pozwiliło mi zbudować przewagę i radzić sobie z zagrożeniami (via Gitaxian Probe). Gdy zrzucił w fazie discardu Green Sun Zenitha postanowiłem go ekstrakcjować. Oczywiście miał drugiego na ręku, co było dosyć łatwe do przewidzenia. Przeciwnik miał na ręku Huntmastera, Galvanic Blasta, Inferno Titana, Slagstorma,Wiplflarę i Primeval Titana. Potem zaczął dobierać landy i dodatkowe Huntmastery, ale jakoś udało mi się ograć wszystkie zagrożenia, które po kilku turach ponownie sprawdzałem na ręku za pomocą Gitaxian Probe. Dodatkowe informację były kluczowe i ta gra każe mi się zastanawiać nad 4 kopiami Gitaxian Probe w Mainie. Wiedząc, że ma Direct spalenie + 2 Pyroclasmy zmuszałem go do zrzucania removalu w mojego jednego stwora. Z uporem maniaka, mój przeciwnik jednak zagrywał dodatkowe Huntmastery i stalował grę do momentu, gdzie i na Pyroclasmy miałem odpowiedź (nie pamiętam czy eliminowałem je kontrą czy Swordem). Niestety, ale bardziej nie potrafię opisać tego meczu. On układa swoje puzzle dążąc do zagrania Tytana, przeszkadzając mi mass removalem. Ja mam ominąć mass removal i tak właśnie udało mi się zagrać ten mecz. W grze drugiej bardzo slowplayowałem nie mając w zasadzie żadnego szybkiego zagrożenia + mana screw. Jednak doprowadziłem do sytuacji, w której jednocześnie mogłem kontrować tytana i rzucać jakieś ochłapy pod removal. W mid gamie dobrałem landy i stopniowo mogłem pozwalać sobie na coś więcej. Cały czas sądzę, że to mój dobry MU. Szkoda, że nie trafiłem go z pięć razy jak Marcin UB Controla grając WWu Humans.

10-4

 

Mono Green Aggro

Mam naprawdę niewielką chęć opisywania gry z Mono Greenem, przeciwnika, który wyeliminował mnie z gry o Top64 (w rezultacie, przegrał chyba 2 ostatnie gry i spadł niżej niż ja w ogólnej klasyfikacji). W pierwszej grze, udało mi się łatwo wygrać. W drugiej on zaczynał i tym razem miał o wiele szybsze rozdanie oraz dwa Garruki oraz 2 Zenity. Ja niestety żadnej z 6 kontr. W grze trzeciej, powinienem zatrzymać rękę Snapcaster, Revoke Existence, Coś (nie ponder, nie Denver, nie kontra) + 4 landy. Wziałem muligana do 6, potem do 5 i zaczałem z jednym landem. Mój przeciwnik również wziął muligana do 6, a po dobraniu 7 kart w rezultacie do 5. Zagrał lepsze rozdanie niż ja z wielu 7emek rozgrywanych na tym turnieju. Mimo mojej heroicznej walki z wiatrakami nie byłem wstanie sobie poradzić z dwoma Garrukami, Slimem i dwoma Dungrove Elderami. Nieukrywam, że byłem okropnie zły i zawiedziony przebiegiem tego meczu, ale mimo, że to był pierwszy turniej mojego przeciwnika, z 0-2 zrobił 7-2, miał ogromne problemy z odejmowaniem, to tylko mogę mieć do siebie pretensje o niepotrzebnego aggro muligana.

 

RGw Rampa

Druga gra z rampą to wtopa pierwszej gry po szybkim Tytanie bez zagrożeń z mojej strony (Wipflare, Slagstorm, Galvanic).  Gry 2 i 3 to muligany do 6 mojego przeciwnika, które na pewno pomogły wygrać ten mecz. W g2 przeciwnik układał pasjansa z landów, jednak jego celem była Elesh Norn, a nie o wiele groźniejsze Tytany. Miałem na nią Mana Leak, a dobrany turę później Zielony Tytan niczego nie zmieniał – chyba z uwagi na Pikę na lataczu. Nie pamiętam niestety. Na zakończenie turnieju dostałem samograja. Delver>Flip>Ponder>Agresywny Snapcaster bez targetu> Mana Leak w zielonego Tytana oraz Mana Leak w Autumns Veila. Ja atakowałem bardzo szybko zmniejszając liczbę punktów życia, a przeciwnik zagrywał landy i sfery. W turze po Tytanie dostałem jedynie Rampant Growtha, co było ostatnim zagraniem w turnieju mojego przeciwnika. W tym momencie miałem 2 Dissipate na ręku i otwarte 7 mana. Samograj. Karma. Poza Top64. Ogromny niedosyt.

 

Po ostatniej rundzie postanowiłem chwilę potrade’ować i z uwagi na obecność na Sali Steve Argyle’a zakupiłem skośną Lilianę. Stanąłem w 10 osobowej kolejce, w której spędziłem 2 godziny. Okazało się, że łakomym kąskiem dla kolekcjonerów, graczy, nerdów i innych była alteracja tejże o to karty. Widziałem wersje świąteczne – Santa Claussa, religijne – w stroju zakonnicy z XVIIIw, sportowe – Ala Pamela Anderson ze Słonecznego Patrolu, a także wersje śmiało po 22giej. Ubaw po pachy i 2 godziny w kolejce. Tym samym ominąłem ćwierćfinał Grześka i zupełnie nie wiem co działo się w Top 8.

Po powrocie do domu, postanowiłem wybrać się na dwu godzinny spacer po brukowanych uliczkach centrum (Pasaże typu Chmielna/Piotrkowska/Krupówki). Spacer w takich miasteczkach polecam każdym szukającym spokoju i weny. Znajdziecie chwile dla własnego ja nawet podczas znacznych opadów deszczu. Polecam. Zakończenie wyjazdu to wisienka na torcie. Jadąć TGV z Lille do Paryża, utknąłem w polu na 4h i mimo, że wyjechałem dużo wcześniej, spóźniłem się na samolot do Warszawy… Na szczęście transfer łączony AIR France + TGV umożliwił mi powrót do domu następnym lotem bez żadnej dopłaty.

 

Brave New World


W tej chwili gdybym jedynie miał czas, zacząłbym grę od takiego buildu:

 

4 Delver of Secrets

4 Snapcaster Mage

4 Geist of Saint Traft

3 Invisible Stalker

 

2 Sword of War and Peace

2 Runechanter's Pike

3 Gitaxian Probe

4 Ponder

4 Mana Leak

4 Vapor Snag

1 Gut Shot

2 Thought Scour

2 Dismember

8 Island

1 Plains

4 Glacial Fortress

3 Moorland Haunt

4 Seachrome Coast

1 Darckslick Shores

Sideboard:

1 Batterskull

1 Revoke Existence

1 Divine Offering

2 Phantasmal Image

2 Angelic Destiny

2 Dissipate

2 Timely Reinforcements

1 Oblivion Ring

1 Surgical Extraction

2 Celestial Purge

 

Chętnie znalazłbym miejsce na dodatkowe Timely Reinforcments bądź Ekstrakcję, ponieważ trochę mi brakowało tych kart na GP, jednak zdecydowanie najpierw chce sprawdzić tę wersję. Z uwagi na chęć przetestowania bardziej agresywnej wersji hexproof aggro, postanawiam dołożyć do SB 2x Angelic Destiny i w tej karcie upatrywać zwycięstwa z RG Aggro i Mono B Zombie. Pierwszym slotem do wymiany, może być w maindecku Dismember. Po krótkich testach wpadnie za niego Gitaxian Probe/Thought Scour/Dungeon Geists/Phantasmal Image. Do sprawdzenia.

Deck polecam ludziom, którzy tęsknią za Brainstormem, uwielbiają interakcję i mają coś z nutki masochisty. Stwierdzam z niechęcią, że w obecnym meta, ten deck wymaga naprawdę dużego ogrania, niezłego pilota i odrobiny szczęścia. Tak jak na Worldsach tak i teraz – ciągła walka o każdy punkcik. Jeżeli lubisz prowadzić emocjonujące gry, których rezultatu nie potrafisz przewidzieć, nie zrażają Cię trudne MU i potrafisz zaakceptować częsty brak Flipa pierwszo turowego Delvera, to gratuluję – właśnie znalazłeś deck dla siebie. W tym chodzi więcej niż o przekręcanie potworów, tu jest akcja!

Dziękuje za uwagę i cierpliwość dla tych, którym udało się przebrnąć przez kolejny z cyklu moich so-called artykułów. Surowe, ale z przekazem.

Zapraszam do dyskusji.

 – Tomasz Figarski

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze