Relacja Kesila z GP Warszawa 2016

Dawno nie pisałem na Toga czegokolwiek, bo właściwie też nie było czym się pochwalić, od jakiegoś czasu brakowało sukcesu. Najbliżej byłem na modernowym WMCQ, gdzie przez własne błędy przegrałem Top 8. Tym samym osiągnięcie z GP Warszawa 2016 jest póki co najjaśniejszym punktem w tym roku gry. 

Przygotowania do GP Warszawa właściwie należały do najkrótszych. Pojechałem, bo było blisko, CFB nie żałuje na nagrody i ogólnie eventy są całkiem niezłe. W razie porażki miałem decka do moderna.

I już na wstępie mała dygresja – największe EV+ mają side eventy u kilku organizatorów, przy czym CFB prowadzi (BoM jest też ok, SCG całkiem niezłe, tragiczny był za to GameKnot, ale oni już nie hostują GP). 

Decka locknąłem w niedzielę – był to UW Flash, kupiłem karty, których mi brakowało i zacząłem czytać SCG, CFB, relacje z turniejów oraz spisy z Kuala Lumpur. Wiedziałem, że będę miał problem z BG Delirium, bo karta, która psuje plany najbardziej to Ishkanah. Stąd do 75-tki wsadziłem dwie kopie Elder Deep-Fienda, choć dzisiaj poważnie bym się zastanawiał nad 1-2 Descent Upon the Sinful w SB plus innym mixem kontr.

elder-deep-fiend-na-gp-warszawaStąd chcę też podziękować Szymonowi Cofalikowi i Marcinowi Pisuli, bo Szymon gospodarzył całkiem dobrze, a Marcin zadbał, żebym po czwartku nie miał ochoty na alkohol Grin Deczek zacząłem testować w piątek na dwóch LCT. Poranny dawał dodatkową matę, wiec ogólnie po wygraniu jednej rundy było się w kasie. Łącznie zagrałem 6 meczy w piątek, 5 z BG Delirium (3-2) i jeden z 4c Aggro (1-0). Deck po tym dotuningowałem (wyrzuciłem jednego Fluxa, wrzuciłem Elder Deep-Fienda, z powodu spodziewanych mirrorów został Always Watching – choć tutaj powinien być drugi Flux, bo dużo stworów ma się wtedy, kiedy gra się Gideona, a on się z Always Watching nie kombi, a dwa – na trzecią turę jest najlepszy Queller lub Reflector – chodzi też o mana efficiency). Granie LCT i sajd eventów w piątek było całkiem niezłe, wiedziałem jaka ścieżka z BG Delirium jest dla mnie  najgorsza, miałem też ustawione mniej więcej sideobard plany (sam rzadko korzystam z notatek – one bywają dość złudne, czasem warto wymienić np. Stasis Snare’a na Deklaracje, jeśli w jednej grze widziało się trzy niszczenia enczantów, zwykle też Always Watching trzeba było wysajdować). Warto zwracać uwagę kto ile kart sajduje – to jest tez ważny element – zdarzało się, że przeciwnicy pokazują dokładnie, ile kart dorzucają. Np. jeśli wrzucają 3 – to znaczy, ze Liliana zostaje, jeśli więcej, można zmienić sajdboard i utrzymać Selfless Spirita w talii, który jest zwykle wyrzucany w pierwszej kolejności – wtedy zostają też fluxy, a ścina się np. 1-2 Reflectory, czy 1 Quellera (na draw), czy czasem 1 Coptera (na draw), bo oznacza to tyle, że ktoś zamienia się w kontrole i wyrzuca Flayery. Podstawa w Magicu jest bowiem taka – grasz tak, jak gra przeciwnik, niektórzy telegrafują swoje zagrania i sajdboard plany – kwestia rozporządzania taką informacją jest najważniejsza. Stąd żadnego gapienia w kartkę; wyczytywanie informacji jest kluczowe. Moje sajdowanie często przez to wygląda na chaotyczne, no ale trudno.

Zagrałem talią, której spis jest dostępny na Mothershipie, o tu.

 

GP Warszawa – Dzień 1 

Sobotę zacząłem od wysłania decklisty o 8 rano, a potem pojechania na sajt koło 10 rano. CFB dało nam wszystkim z bajami sleep-iny, więc w sumie ostatecznie z tej opcji skorzystałem. Byłem pewny, że będzie OK, deczek, jak prawdziwy midrange, potrafi grać z aggro jak kontrola pierwszej wody, z większymi deckami zamienia się w aggro, kwestia najważniejsza była taka – jak szeroko grać?

III Runda: Chris Festre (WB aggro konstrukcja Craiga Wescoe)

Z obu gier pamiętam, że szybko stabilizował grę czempion Gideon. Zdobywca wielu boardów, kluczowe były Snary na Coptery, a sam przeciwnik miną zdradzał jakość drawów. W drugiej grze nie stworzył presji, spodziewałem się Snare’ow, stąd Gideon był na modzie produkcji tokenów. Po szybkim 2-0 mój przeciwnik zdropował, mimo że miał baje, i powiedział, że woli drafty.

(3-0 / 2-0)

 

IV Runda: Marco Boccalari (5C aggro)

5C Aggro to ciekawa konstrukcja – ma właściwie szkielet Mardu, różnica jest taka, że Tamiyo i Wanderer 6/6 tworzą niezłe opcje. Przeciwnik popełnił jeden błąd – zamiast iść całkowicie w prawo i ignorować mój stół dał mi jeden oddech – kiedy miałem Gideona, Reflectora i token – zaatakował mimo szerszego boardu tylko Wandererem – obroniłem się Stasis Snarem, odtapnąłem dorzuciłem kolejny token i zestalowałem board, po czym sam Gideon wziął grę.

Mój przeciwnik ostatecznie poszedł 10-5. Była to jedna z przyjemniejszych gier, jeśli chodzi o klimat.

(4-0 /4-0)

 

V Runda: Dzmitry Fedarovich (RG Energy)

Ten mecz zupełnie był inny od reszty. Po pierwsze dlatego, że prowadziliśmy go po polsku (mój przeciwnik był Białorusinem z Grodna), był casualem – większość kart miał po rosyjsku, a to było moje pierwsze spotkanie z RG Energy, więc nie dość, że odgrywałem rolę „we’ve got a reader”, to jeszcze ciągle patrzyłem, jak mój przeciwnik zapomina o triggerach.

Pierwszą grę urwałem ostatkiem sił, nie miałem specjalnego drawu, na stole był Pummeler, którego nie miałem długo jak ściągnąć oraz hydra, a u mnie token z Gideona i Reflector. Skoro nic nie grałem (Gideon produkował tylko chumperów), to mój przeciwnik postanowił w końcu, że to jest ta tura do heroicznego ataku. Wcześniejszego Snare’a trochę źle rzuciłem i zamiast wziąć Pummellera czekałem na spokojnych 16 życia, mając w obronie jakieś 5 toughnessu. Opp zrobił Pummelera 20/20 trampki i razem z typem 3/2 co za energię robi się 4/3 trampki była jazda. Na ręce miałem Avacyn, łącznie 9 w obronie. Przeżyłem na jednym życiu i wygrałem w swingbacku.

Druga gra bez historii – trzy Hydry mnie przejechały.

Trzecia gra była do końca czasu – wygrałem w drugiej turze terminacji. Najpierw wybroniłem się Deklaracjami, Quellerem, który stukał, w końcu Gideonem, ale nie mogłem dalej atakować już nim, bo board przeciwnika powiększył się o dwie hydry i typa co daje kanterki na siebie za dwie energie. Przekminiłem, że jedyna ścieżka to zrobić emblem z gideona i flipnąć avacyn. A ponieważ na ręce miałem dwa Blessed Alliance nie bałem się jakiegoś specjalnego Swingu w drugą stronę – odpalenie Avacyn też wyglądało jak zła kalkulacja – mi przeżywały dwa stwory – przeciwnikowi trzy, jednak Blessed Alliance bardzo pomaga. Przeciwnik na ratowanie stworki z  flipniecia Avacyn zużył całą energię, więc się nie obawiałem, że będzie coś naprawdę przegiętego, a Pummelery wcześniejsze wyłapały removal.

(5-0 / 6-1)

 

VI Runda – Grzegorz Kowalski (UW Flash, 71 card Mirror) – gold pro

Grzesiek jest jednym z tych graczy, z którymi gierki są najtrudniejsze – po pierwsze – nie pomaga, po drugie – znacznie lepiej widzi, co się dzieje na boardzie, po trzecie – miał ten deck ograny. W pierwszej grze widziałem, że ma przewagę w kartach na ręce – a ja sam zaciąłem się na 4 mana i Avacyn mi zrobiła kuku.

W drugiej grze popełniłem błąd z triggerem Bruny – zamiast patrzeć na natychmiastowe odpalenie triggera po Brisele nie udało mi się to, dostałem cast Spell Quellera, a następnie przesunąłem ją do strefy gry – ze złym wordingiem – „to co, weszła?”, bo trigger castu jest rozpatrywany nim wejdzie na stół. I zamiast wygrać, dostałem w mój szeroki board flip Avacynki.

(5-1 / 6-3)

 

VII Runda – Marcio Carvalho (BG Delirium) – gold pro, wicemistrz świata 2016

Niestety nie miałem jak liczyć na błędy przeciwnika w tej grze, a moje oba podejścia to były smutne floody i patrzyłem w sumie przez 20 minut jak przeciwnik świetnie gra tym BG Delirium.

(5-2 / 6-5)

 

VIII Runda – Marco del Pivo (UW Flash)

Po przegranym rzucie kostką zobaczyłem Plains i Thraben Inspectora, a potem wyspę i odetchnąłem. Miałem rękę bardzo proaktywną – Selfless, Queller, Essence Flux, Reflector, Gideon i lądy. Po wymianach 1 za 1 kiedy w końcu przeciwnik się wytapował – Flux i Queller zjadły Gideona, po czym dostał Deep-Fiendem.

Druga gra to był flood przeciwnika dość mocny i mimo że moje rozdanie też było nie najlepsze, to skasowałem go znowu Deep-Fiendem – tak to jest jak się gra Avacynke jako combat trick.

(6-2 / 8-5)

 

IX Runda – Carlos Oliveros (Mardu samochody + U)

Jak zobaczyłem, że nie gram z prosem to poczułem, że jest szansa na solidne 7-2 po pierwszym dniu. Niestety, nie udało się. Mój przeciwnik miał dość solidne rozdanie w pierwszej grze, kiedy ja w pierwszej grze miałem flooda, a w drugiej grze miał tragiczne rozdanie – do uruchamiania Caravany używać Coptera, a do niego Inspektora. A mnie do końca gry brakowało drugiej białej many. To była jedyna gra przegrana przez color screw.

(6-3 / 7-7)

 

Ta ostatnia gierka mnie trochę podłamała, bo nie było szans za bardzo na Top 8, a i sama kasa wymagała 6-0 lub 5-1. Po tej ostatniej grze, gdzie miałem naprawdę bardzo do przodu MU (jak gra się na Avacynkach to ten deck nie przeżywa zbyt długo), szansa się oddaliła. Spadek z 5-0 na 6-3 to też była nieprzyjemna historia, ogólnie miałem poczucie po grze z Grześkiem i Carvalho – że moje szanse zarówno w mirrorze jak i z BG delirium są maluteńkie, jak ktoś wie, co ma robić.

 

GP Warszawa – Dzień 2

Przed Day 2 ogólnie poczułem, że lepszy był burger w Ziggy Poincie, niż cały ten turniej z 6-3. Nie omieszkałem zresztą o tym napisać, ale z racji przeliczników PP i chęci utrzymania dwóch bajów bardziej opłacało mi się grać Main Event niż side eventy.

Wstaliśmy zatem rano z Lego i Szymkiem, po czym ruszyliśmy na sajt. Tym razem byłem też o wiele bardziej wyspany na event, spałem całe 7,5 godziny i wziąłem profilaktycznego ibuproma, bo czułem lekkie przeziębienie.

 

X Runda: Christian Rothen (WG Delirium)

WG Delirium to był deck zrobiony przez Duńczyków do zanglowania meta – WG ma dalej power play białego (Gideony, Avacynki) i rekursje z Delirium – Grapple, Vessele, Traversy. Pierwsza gra toczyła się spokojnymi atakami za kilka dmg przez ściany 0/4 reach. Kiedy w końcu przeciwnik zagrał Emrakul, zresolwował trigger, to z końcem rzuciłem za pełną cenę Deep-Fienda i w mojej turce sprowadziłem go do 1. Ponieważ nie miał nic, a ja miałem już możliwe zagranie w Avacyn i/lub odpalenie Abbeya, gra się skończyła.

Druga gra wyglądała dość podobnie – również zyskiwałem małe przewagi, Gideon wykonał sporo pracy i ściągnął przeciwnika do bezpiecznych kilku życia, powtórzyłem zagranie z Fiendem, tym razem jednak nie do letalu, lecz do zwiększenia presji. W końcu dostałem Descentem z aniołem, opp był na 2, zagrałem pustego Quellera, a z góry doszła Deklaracja.

(7-3 / 10-7)

 

XI Runda: Jan Hanzalek (RW Samochody)

Zacznijmy od najważniejszej informacji. Przegrałem rzut kostką.

0-1

Druga gra zaczynałem, Inspector, Selfless, Reflector, Gideon T4. 1-1.

Trzecia gra, tutaj ciekawiej, bo się odbudowałem po presji, a przeciwnik specjalnie nie przeszkadzał, bo miałem w tempo reflectora, w końcu wygrałem Snare’ami i Gideonem.

(8-3 /12-8)

 

XII Runda: Lukas Blohon (BG Delirium) Platinum pro

Pairing był zwyczajnie zły. Lukas zaczyna od lądu, Vessela potem Sinister Connoction i zrobiło się bardzo bardzo trudno, w dodatku miałem kiepskie rozdanie.

W drugiej grze udało mi się wreszcie przejść przez jego karty i nie uratowała go nawet Ishkanah Smile Gideon T4 so stronk.

W trzecie grze otworzyłem rękę reaktywną – 4 landy, Queller, Shrivel, Deklaracja. Dwie tury później byłem po dwóch transgressach i o dwa lądy bogatszy. Przyfloodziłem, a Lukas jeszcze na idealnie dobranego Gideona miał To the Slaughter z delirium.

(8-4 / 13-10)

to-the-slaughter-gp-warszawa-vs-kesil

 

XIII Runda: Wayne Dillon (UW Flash)

Wayne też zaczął od Port Towna i Inspektora, ja natomiast od Coptera w spirita, Gra dość szybko potoczyła się moim torem – zaatakował, rzuciłem Avacyn, on Snare’a, a ja Fluxa Wink Po tym Elder Deep-Fiend i do bazy.

Druga gra wyglądała dość podobnie – znów dostałem Deep-Fienda i Fluxa. W dodatku nie miał tylu deklaracji, a ja miałem Giselę Smile To bardzo pomogło.

(9-4 / 15-10)

 

XIV Runda: Panagiotis Kirenes (WR tokens)

To był niezły mecz do anegdoty. Przeciwnik wygrywa rzut kostką, zaczyna od zrobienia dwóch serv, ja natomiast mam Coptera na drugą, on atakuje i dogrywa Coptera, ja się odtapowuję i mam 3 mana wolne. Puszczam turkę i czekam. Przeciwnik mówi „Crew” w kopterka na co kiwam głową i zagrywam Snare’a w Coptera. Przeciwnika uznał, że nie oddał mi priorytetu i musiałem w takim razie odpowiedzieć na Crew Copterka. Sędzia pierwszy uznał, że mogę zrobić pełny rewind, bo zagranie było nielegalne. Poszła apelacja do Head Judge’a. I widzę jak się konsultują miedzy sobą obaj – czerwona z czarną koszulą i czekam. Dostaję ostateczny wyrok – pełny rewind. Mój przeciwnik już gra na tilcie i zaczyna grać słabo. Ja dogrywam w końcu Gideona i przejmuję całą grę, kiedy mam 8 życia. Gra była dość długa, bo on czekał na Bushwackera, a ja już miałem emblem Gideona, drugiego Gideona na ręce i Avacyn w razie problemów.

Druga gra wyglądała jeszcze zabawniej, Inspector, Copter, który zaczął szybko kutać, queller, w końcu też i Gideon zatrzymały atak, przeciwnik miał jakieś 8 stworów na stole, w tym 3 Inspektory. Ja miałem w stole Emblem z Gideona, Always Watching i Blessed Alliance, umożliwiające mi atakowanie oraz uruchomionego Abbeya. Zabiłem Ormendahlem i flipnietą Avacyną.

Na stole, to wyglądało niezwykle.

W dodatku ze względu na doliczony czas siedział przy nas sędzia, Polak. Notował skrupulatnie całą grę i nic nie mówił. Jest to standardowa procedura, gdy ktoś ma doliczony czas, żeby nie było stallowania. Przeciwnik zaraz po skończonej grze miał uwagi do tego, że sędzia siedział przy nas. Po grze mi powiedział, że po pierwsze jego judge call był bardzo shady, a po drugie lekko przedłużał grę. Gdyby na tym tilcie dostał jeszcze od sędziego reprymendę za wolną grę, to by pewnie nas poparzył oddechem.

(10-4 / 17-10)

 

XV Runda: Giannis Kiritsis (UW Flash)

Z tej gry pamiętam tylko tyle, że byłem w tym mirrorze o wiele lepszy, a najmocniejsza była Gisela po sajdzie, bo przeciwnik zostawił Gideony. Gra była w pełni kontrolowana od początku do końca.

W drugiej grze zagrałem moje techowe MVP – Deep-Fienda na koniec.

(11-4 / 19-10)

 

Ponieważ na standingach przed ostatnią rundą byłem 68 wiedziałem, ze wygrana pozycjonuje mnie w top 64, co oznaczało 250 dolców i za wynik 11-4 2 pro pointy. W końcu okazało się, że byłem piątym z Polaków na GP Warszawa. Był to mój drugi najlepszy wynik w historii występów na turniejach Grand Prix, czwarty Day 2, trzeci pay out, drugie top 64.

szkatulka-mtgoPotem zagrałem ostatni zaplanowany side evencik za 50 pln o 17 i wygrałem Boksika za wynik 3-0-1. Ogólnie wynik taki, że skeszowalem prawie tysiąc peelenów, boxa BfZ, foil Mother of Runes z FNMa, foil Canopy Visty, boosterka z chińksiego Planar Chaosu i jeden boosterek Kaladeshu na koniec. Stąd mówię – na GP trzeba jeździć, nawet jak się skipuje main event. Leszek „Eld” przyjechał tylko w pitek na Big Modern event – splitnęli w top 4 – dostał 3000 punktów (circa 3k złotych w produkcie), Fidziu na evencie Legacy, gdzie payout był do 32 miejsca, a uczestników 42, w top 8 splitnął i dostał 2000 punktów, bo CFB gwarantował nagrody. Także następnym razem warto być nawet po to, żeby pograć swój format.

 

 


Kesil posycił na GP WarszawaTymoteusz „Kesil” Staniucha – WPN Tournament Organizer (Core), długoletni magicowiec turniejowy. Uczestnik PT Born of the Gods, 35 miejsce GP Londyn 2015, 43 miejsce GP Warszawa 2016.

Gra w MtG od 1998 roku z przerwami. Był organizatorem turniejowym w latach 1999-2002 i powrócił do tego od 2011 roku do dziś.

Uczestnik Mistrzostw Polski 2003 i ćwierćfinalista Mistrzostw Psychatoga 2013. Jestem kierownikiem w korpo i lubi hot-dogi z żabki.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze