Relacja Urlicha z Pro Tour Honolulu: „5 lat marzeń, dla 2 tygodni w raju”

Dzięki uprzejmości United Airlines, linii lotniczej, która postanowiła popsuć mi powrót do domu po przeżyciu dwóch tygodni w istnym raju, miałem zdecydowany nadmiar czasu. Standardowa procedura: odwołamy ci lot, w zamian przebookujemy na jakiś żałosny zamiennik. W ten sposób zamiast wracać do domu 23h, wracam niemal 30, z dwiema ponad-pięciogodzinnymi przesiadkami (swoją drogą, w życiu nie leciałem gorszą linią; system rozrywki pokładowej nie istnieje, fotele bez monitorów, wifi płatne 20$, whisky na pokładzie płatna nawet na locie międzykontynentalnym, opóźnienia, brak jakiejkolwiek informacji, w skrócie: żenada).

Postanowiłem wykorzystać ten wspaniały prezent od United na napisanie czegoś, co będzie mi w przyszłości przypominało o tripie życia. Tak więc oto przypadkiem powstaje właśnie pierwsza w życiu mini relacja z eventu w moim wykonaniu Razz

Cabin Fever

Po pięciu latach od zagrania pierwszego PT i wyznaczenia życiowego marzenia, którym był lot na Hawaje za hajs Wizardsów, udało mi się dopiąć swego i wbić pierwszego w życiu golda. Moment idealny, tuż przed Pro Tourem na rajskiej wyspie. Przygotowania do PT standardowo rozpoczęły się od wyjazdu do Czech w poniedziałek po prereleasie i spotkaniu się z resztą teamu Cabin Crew w dość okazałej chacie (w sumie ciężko stwierdzić, co to jest, najbliżej chyba temu do jakiegoś opustoszałego górskiego schroniska) Martina Juzy w samym środku lasu Smile

cabin-1-pro-tour-honolulu

cabin-2-pro-tour-honolulu

Limited

Standardowo testing rozpoczęliśmy od grania Limited. Zanim przystąpiliśmy do grania Constructed na poważnie, zagraliśmy około 20 draftów. Osobiście wziąłem udział w jakichś 12 albo 13 (team liczył 13 osób, więc trzeba było jakoś podzielić sloty), w których nie zrobiłem żadnego 3-0 Smile Podnosi pewność siebie, prawda ;p?

System grania draftów w Cabinie jest dość ciekawy. Po najzwyklejszym w świecie procesie draftowania decków dzielimy się na dwa losowo wybrane czteroosobowe teamy. Po podziale i zbudowaniu talii każdy gra trzy mecze, parując się tylko z osobami z przeciwnego teamu. Pozwala to podczas budowania decków komunikować się z resztą teammate’ów bez obawy o spoilowanie swojego spisu potencjalnym przeciwnikom, a jednocześnie wymianę przemyśleń na temat budowy decku/konkretnych picków/sb planów z większą liczbą osób, co wnosi dużo value do testingu. Stosunkowo szybko wyszło, że format jest dość specyficzny. Z jednej strony jest dużo broken erek, które same potrafią urwać mecz. Z drugiej bardzo ważne jest, aby zbudować deck w konkretny sposób w oparciu o to w jakim archetypie jesteśmy. Jest sporo kart mono kolorowych, które pasują tylko i wyłącznie do danych kombinacji kolorów, np. typek 1/3 za 1R, pingujący za wchodzące artefakty (Reckless Fireweaver), jest tak naprawdę kartą WR albo RB, a 5/6 5UU serpent (Gearseeker Serpent) jest stricte UB. Ważne jest, aby budować decki w konkretnych kolorach w oparciu o konkretny pomysł. Jak UB to niemal zawsze artifact-base control. Jak Boros to w zasadzie artifact-base aggro itd. Specyfika formatu sprawiła, że zanim ogarnęliśmy, jak należy budować decki, zdążyliśmy trochę przekłamać statystyki, poprzez nieumiejętne budowanie talii i losowe 0-3. Szczególnie to widać na przykładzie niebieskich spisów, które dobrze złożone nie są tak tragiczne, jak może się wydawać patrząc na cyferki (obrazek poniżej – przyp. red.). Dodatkowo w formacie istnieje bardzo dużo commonów, wydających się na pierwszy rzut oka na niegrywalne, a dzięki synergii są corem niektórych archetypów, jak np 1/1 B pinger (Night Market Lookout), 1/3 1R pinger za artefakty (czyli wspomniany wcześniej Fireweaver – przyp. red.), B i W puzzleknoty, itp.

draftstatsy-1

draftstaty1

kliknij, aby powiększyć

statsy, statsy

 

Constructed

Testing constructed zaczął się od potężnego brainstormingu, którego zadaniem było wyłonienie wszystkich, nawet bardzo dziwnych pomysłów na decki, którym chcielibyśmy dać szansę, a potem po zagraniu odpowiedniej ilości gier sukcesywnym ich eliminowaniu, aż do pozostania kilku najlepszych. Niestety, w przeciwieństwie do limited, Constructed nigdy nie było mocną stroną Cabin Crew. W całym procesie przygotowań ustaliliśmy, że nie da się złożyć dobrej kontroli i przez to bardzo minęliśmy się z naszym expected metagame turnieju, będąc pewnymi, że deck to beat to ciągle będą RW tramwaje. Aby zrozumieć w jak dużym błędzie byliśmy, wystarczy spojrzeć na finał PT Grin.

tablica-contructed

Z całej listy brew decków dość szybko uznaliśmy, że najlepszymi możliwymi opcjami są Mardu Vehicles, BG Delirium i Marvel, więc na tych trzech konstrukcjach skupiliśmy pod koniec największą uwagę. Mój wybór padł na Marvela, chociaż trzeba przyznać, że do końca miałem wątpliwości i jeszcze w czwartek rano w panice zastanawiałem się czym mam grać. Z tego miejsca chciałbym pięknie podziękować chłopakom z Wrocławia za wsparcie mindsetowe, niby zwykła rozmowa przez FB, ale ostatecznie była strasznie pomocna i podtrzymująca na duchu, oraz Sodkowi, który poświęcił kilka godzin swojego snu, żeby wspomóc mnie swoimi marvelowymi przemyśleniami, z których ostatecznie w dużej mierze skorzystałem, piona! Finalnie skończyłem z takim spisem:

pokaż / ukryj

Temur Marvel

Mainowe mealtdowny to wynik pomyłki w szacowaniu metagame. Kompletnie misnęliśmy Spell Quellery oraz kontrole, które były znaczną częścią topowych stolików. Nie spodziewaliśmy się również tak dużej ilości mirrorów, na które karta była fatalna. Z pozytywnych tweaków wymieniłbym na pewno 1U ponder (Contingency Plan), który jest zdecydowanie lepszy niż Reunion. Kopie głębiej, ustawia na topie grubasów pod Marvela, robi Delirium pod pająka, nie jest tak podatny na counterspelle. Gdybym rejestrował decklistę jeszcze raz, na pewno grałbym 4. Super sprawdziły się też sidowe trackery. Karta w pojedynkę wygrywała mi MU z nieprzygotowanymi Jeskai Controlami. Tracker bardzo wyrównuje MU, który przed sidem jest bardzo na naszą niekorzyść.

Turniej

Dokładnego przebiegu rund już nie pamiętam. Wiem natomiast, że podczas turnieju przegrałem 2x do RW vehicles, raz do mirrora i raz do UW midrange (najgorszy MU decku so far), wygrywając 2x z Jeskai Controlą, po razie z RB i RW agro/vehicles i 2x z Delirium (zdecydowanie najlepszy MU, żeby przegrać trzeba mieć naprawdę sporego niefarta), kończąc ostatecznie z wynikiem 6-4, co biorąc pod uwagę panikę i niezdecydowanie w czwartek rano, jest wynikiem, z którego należy być zadowolonym.

Dużo lepiej poszło natomiast w limited i to uważam był klucz do sukcesu i solidnego wyniku na PT. Drafty to chyba element, w którym zyskałem najwięcej dzięki współpracy z Cabin Crew. Pamiętam, że testując przed pierwszym Pro Tourem czułem się wśród ludzi pokroju Blohona, Juzy czy Sochurka jak Legia w Lidzie Mistrzów, jednak regularna gra z lepszymi od siebie, to najlepszy sposób na poprawę skilla i myślę, że to bardzo owocuje w tym przypadku. Pierwszy draft zaczął się idealnie. Ze średniej paczki wziąłem erkową świnkę, która za 8 energii wstawia klocka 6/6, a na drugim dostałem w prezencie najlepszą niebieską kartę w formacie – Saheeli’s Artristy, co oznaczało, że niebieski będzie musiał być open. Pamiętając, że najefektywniejszy sposób na złożenie UG, to tempo energy-based deck, wziąłem na last pickach przez nikogo niechciane żółwie 0/3 (Thriving Turtle) i ziomki 2/1 dające 3 energii (Sage of Shaila’s Claim) i kończąc z maszyną szatana zrobiłem swoje pierwsze w życiu 3-0 na Pro Tourowym drafcie!

deck 1 - Pro Tour Honolulu

kliknij, aby powiększyć

Drugi deck to festiwal jeszcze większego porno. Deck co najmniej level wyżej niż poprzedni. Draft w zasadzie poprowadził się sam, ponieważ zacząłem od zielonego mana dorka, w rhino, w zielonego typka 1/2 z counterem, aby na 4 picku dostać UG uncommona. Nie było tu jakiejś dużej finezji. Znowu udało się od początku wskoczyć w open kolory. Deczek raz się niestety zaciął, jednak 5-1 w limited to ciągle życiówka, więc pozostaje tylko się cieszyć z progresu, który udało się osiągnąć przed ostatnie pół roku Smile

deck 2 - Pro tour Honolulu

kliknij, aby powiększyć

Ostatecznie w wynikiem 11-5 udało się zakończyć turniej w Top 32 i zacząć sezon od 10 Pro Pointów, co jest bardzo przyzwoitym startem i całkiem niezłą motywacją to dalszego ścigania platyny. W końcu musi się udać.

Kolejny równy i solidny wynik niezmiernie mnie cieszy, (cytując Petra Sochurka – „Grigor ‚x-5 every fucking PT’ Kowalski”), ale jednocześnie pokazuje, że aby osiągać względnie solidne wyniki w tej grze naprawdę wystarczy tylko chcieć i znaleźć trochę wolnego czasu, który można poświęcić, aby przygotować się do turnieju. To nie koszykówka czy siatkówka, gdzie można odpaść, bo nie ma się wystarczających warunków fizycznych. W Magicu wszystko jest kwestią wolnego czasu oraz motywacji i determinacji Smile.

Nadchodzi GP Warsaw, najlepszy turniej, aby spróbować swoich sił w osiągnięciu czegoś na scenie competetive MTG. Fajnie by było, gdyby polska scena pokazała siłę, a gdzie najlepiej to zrobić jak nie na własnym podwórku.

team-dinner

kliknij, aby powiększyć

Podsumowanie

Magic to też nie tylko gra w karty. Pro Tour Honolulu zafundował mi najlepsze wakacje mojego życia. Prawie dwa tygodnie na rajskiej wyspie. Opalanie się w październiku na piaszczystych plażach, pod palmami, przy 30 stopniach Celsjusza z jednoczesnym widokiem na ocean i góry to niesamowite przeżycie. Piękna przezroczysta woda, przez którą widać dno na kilka metrów. Możliwość podziwiania rybek i innych morskich zwierzątek, których nie ma w Europie, czy wreszcie szansa zobaczenia na własne oczy zatopionego wraku USS Arizona albo wejścia pod pokład oryginalnego okrętu podwodnego zachowanego z czasów drugiej wojny światowej, to doświadczenia, które sprawiają, że zrobię wiele, aby móc tu wrócić za dwa lata, na kolejny Pro Tour Honolulu. A wszystko to w zajebistym towarzystwie wspaniałych ludzi, z którymi dzielisz swoją największą życiową pasję Smile. Czego chcieć więcej?

Jeśli więc ktoś zapyta, czy warto się postarać, ze szczerego serca odpowiem, że warto.

Do zobaczenia w Warszawie!

– Urlich.


grzegorz-kowalski

Grzegorz „Urlich” Kowalski – Gra od Coldsnapa, zaś competitive (pierwszy Pro tour) od 2011. Grał na Pro Tour Nagoya, Zaliczył dwa Top 8 Grand Prix, 10 miejsce PT, 2x Top 16, raz 25, raz 32.

Kiedyś grał w piłkę nożną na bramce.

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze