Relacja z GP Ghent

Nadchodzi taki czas (i akurat tak się dzieje, wypada w weekend GP Legacy w Europie), kiedy trzeba porzucić wszystkie inne aktywności, zebrać odpowiednią ekipę i uciec z dala od domów, żon, matek, kochanek po to, by oddać się kartograjstwu. Niestraszne nam mrozy, upały czy belgijskie deszcze.

 

 

 

Ekipa:

Shadook – nielojalny Delverowi i wracający do elfickich korzeni w niedzielę

Dave – „niepokonany w 9 pierwszych walkach, oszukany przez sędziego z Włocławka”

Etyl – najlepszy, choć nadal żałosny personal best

Pasek – „odwalcie się wszyscy”

 

Preludium

Spotkaliśmy się z Paskiem na Centralnym, by dojechać do Łodzi, skąd wyruszaliśmy, używając samochodu Shadooka. Już na samym początku fail kolejowy, gdyż obrzydliwie długa trasa pociągu ze stacji Warszawa Wschodnia spowodowała jego opóźnienie… o skromne 22 minuty. Niemniej jednak udało nam się wbić do właściwego środka transportu, gdzie poczyniliśmy pierwsze testingi – Bant vs Elfy i Delver vs Elfy.

Podróż do Łodzi minęła dość szybko i wylądowaliśmy… w mieszkaniu Dawida na następne 3 godziny. No, może 3,14. Ponieważ Shadook się lekko spóźniał, poczyniliśmy kolejny testing. Finalnie o 21:30 wyruszyliśmy, by pół godziny później zatrzymać się na kolację w restauracji „Pod Złotą Podkową” na wyborny makzestaw.

 

Day 0

Podróż była owocna – wymyśliliśmy nowe decki natakich kartach jak Sadistic Sacrament (o roboczej nazwie Waffen-SS), Omniscience i Worldfire (Gut-Fire).

Holenderskie korki spowodowały, że na miejscówkę dotarliśmy około 9 rano, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu na szybki prysznic, rozkminę decków, śniadanie w Ikei i wędrówkę do Expo. Oczywiście przez całą trasę nie padało, ale tuż po przekroczeniu granicy z Belgią sytuacja drastycznie się zmieniła.

 

Trial nr 1

Zdecydowałem się na elfy. Porzuciłem Enchantreskę, RUG Delvera, WB Pikle, by zagrać leśnymi dziadami.

pokaż / ukryj

Leśne Dziady

Runda 1 – Hanjo de Vries 

Trzeba było grać MBC!

Ciekawostka: trafiam na kombo-elfy. Na stoliku obok – kolejny mirror elfów. Z drugiej strony – duel deck Elves vs Goblins…

Przegrywam rzut kostką, mój opponent zaczyna mnie jechać regałem i 3 elfami, jednak mam Rangera, Wizjonarza, Arbor i Symbiota, więc przyjmuję 2 obrażenia netto na turę.

Dwie tury później Glimpse z mojej strony i się kręcę, mam ogromne połacie many, ale myślami jestem chyba już przy zagrywaniu Emraka i najpierw ciągnę z Glimpsa zamiast zagrać elfa. Judge! No cóż, gameloss za „drawing extra cards”. Jedyna opcja dla mojego przeciwnika, by wygrać – złapać mnie na błędzie. Cóż, head judge potwierdził lossa, więc nie pozostało mi nic innego, jak walczyć w kolejnych gemach.

Side in: 2x Jitte

Side out: 1x Birchlore, 1x Quirion

Scenariusz kolejnych dwóch gier wyglądał podobnie – Priest of Titania, trochę elfów, trochę many, telefon po Regal Force, Cradle, Emrak.

 

Runda 2 – Mathieu Deloly

Heh, nie ma to jak trafić na rodaka Smile. W pierwszej grze przegrywam ze Snapcasterem w Sworda, Fowem w Glimpsa i Vapor Snagiem x2.

Side in: 2x Choke, 2x Jitte, 1x Elvish Champion

Side out: 1x Ranger, 1x Birchlore, 1x Glimpse, 2x Fyndhorn Elves

Tym razem Mathieu nie miał FoWa, więc śmiało mogę się skręcić w 4 turze, korzystając z Regal Force i Emraka. Niestety, decydująca gra nie pozostawia mi złudzeń – Mystic z Dzidą i Sword w Symbiota dziesiątkują moje leśne ludziki, a duch Świętego Trafta kończy to smutne widowisko.

 Koniec triali na dziś dla mnie i Shadooka – Pasek zostaje i dropuje w finale, a cała reszta idzie na kebsa w centrum miasta.

 

Day 1

Piątkowo-wieczorna rozkmina nad deckami wprowadza drobne modyfikacje do elfów. Na stałe w mainie ląduje Archdruid zamiast drugiej Priestki, a sideboard zyskuje Karakas i Crop Rotation #2. 

pokaż / ukryj

using the deck view

Jak widać, niewielkie zmiany w mainie: powitaliśmy Archdruida, który poprawia zdecydowanie matchup z Delverem/Darkblastem. Spore za to modyfikacje sideboardu – decyzja na graniu Karakasm na S&S.

Palenie szkodzi!

 

Runda 1 – Christoph Wilczek (Nic-Fit)

Po briefingu i oddaniu decklist wybrałem się na powietrze celem dotlenienia organizmu i zagadałem się z Popielem, a tu runda sobie leci…

Zacząłem więc od gamelossa za spóźnienie, w dodatku nieciekawym dla elfów matchupie. Terapia w moje 2 Glimpsy, Explorer-Terapeuta w Wizjonarza i pozamiatane. Udało mi się małymi ludkami i Regal Forcem zjechać przeciwnika do 5 życia, jednak w kolejnej turze pojawia się Moat, a po nim Eternal Witness i Recurring Nightmare. Bohatersko zbieram elfy na ręce, wystawiam lądy. U przeciwnika na pole bitwy wkracza Sigarda, a turę później Elżbieta. Na szczęście po drugim ataku pojawia się Glimpse (ach, te cuda) i udaje mi się wystawić Makarona.

Side in: 3x Macabre

Side out: Quirion, Llanowar, Birchlore

Trzecia gra (teoretycznie trzeciaBig Smile zaczyna się od zabicia mojego Llanowara i powrót sprawcy na rękę, czyli dredge w Darkblasta. Kolejny Darkblast w następnego Llanowara, ale Fyndhorn przeżywa i zezwala mi na wstawienie Archdruida i kolejnych naporowców. Mój przeciwnik zagrywa Terapię w Glimpsa (trafiony, zatopiony), ale przy Veteranie na stole zostawia Emrakula. Na spokojnie dobieram Crop Rotation, dostawiam Rangera, odtapowuję źródełko many w postaci szefa elfów, Rotuję Plony i zagrywam Makarona.

2:1, 1-0

 

Runda 2 – Thomas Watin (RUG Delver)

Mulligan do wdzięcznej piątki, a on zaczyna z Lavamancera i Forked Bolta w moje elfy. Good game.

Side in: 2 dzidy, 2 Choke

Side out: Quirion, Birchlore, Hivemaster, Glimpse

Znów mulligan, tym razem Delver, Goyf i Submerge robią swoje.

0:2, 1-1

 

Runda 3 – Benjamin Puissant (Miracle Control)

Elfy przeszły w tryb beatdownu po skontrowaniu Glimpsa. Telefon po Archdruida zresolvovał i jaaaazdaaa!.

Side in: 2x Choke, 2x dzida, 1x Elvish Champion

Side out: 2x Fyndhorn, Quirion, Birchlore, Glimpse

Od niechybnej śmierci w 2 grze ratuje go cud, pozostawiający opponenta na 1 zycia. Jednak 3 gra to napór ludków, FoW w Glimpse pitchujący Counterbalance i brak opcji na mass removal, mimo długiego szukania. Moje Elfy są 3/3, a jest ich dużo. Jedna tura na odpowiedź: a tu klątwa Kononowicza – nie było Terminusa, nie było niczego.

Nie będzie Terminusa. Nie będzie mirakla. Nie będzie niczego!

2:1, 2-1

 

Runda 4 – Joona Tiinus (Esper Stoneblade)

Gładko poszło kombo w obydwu grach, po sideboardzie poparte Chokiem.

Side in: 2x Choke, 2x Dzida

Side out: Quirion, Birchlore, Hivemaster, Glimpse

W pierwszej grze przeciwnik doczepił się triggerów podczas komba, że najpierw zasygnalizowałem wstawienie toksa z Hivemastera, a potem chciałem pociągnąć kartę z Glimpsa. Zawołał więc sędziego, który mu wytłumaczył, że to taki minor misplay, a skoro zasygnalizowałem chęć wzięcia karty, to nie ma o czym mówić; Fin bardzo chciał odwołać się do HJ, ale sędzia spytał dość dobitnie, czy koniecznie chce zawracać gitarę taką bzdurą.

Pasek trafia na burna na początek swojej przygody z GP Ghent.

2:0, 3-1

 

Runda 5 – Philipp Helle (Maverick)

Opisywanie kombo-gier jest dość nudne – tym bardziej z Maverickiem, gdzie przed sideboardem nie ma za dużo pola do popisu. 4-turowy Emrakul wiele wyjaśnia przeciwnikowi.

side in: Virdian Zealot, Dzidy

Side out: Fydhorn Elves, Quirion, Birchlore

Obie gry po bordzie wyglądają, jak w lusterku: pierwszoturowa Matka, drugoturowa Kanonistka, trzecioturowy Gaddock. Przy wyłączonych telefonach pozostaje liczenie na dobre drawy, ale nawet Dzida nie pomaga – Quasali Pridemage rozwiązuje ten problem.

Oczywiście udało mi się nawet zadzwonić Zenitem po ludka przy Gaddocku w stole, przeciwnik zaprotestował 2 tury później. Rezultat był taki, że ja oberwałem warninga za dzwonienie w strefie zakazu używania telefonów, a on za FTMGS.

1:2, 3-2

 

Runda 6 – Jeremy Cazal (Dredge)

Mój przeciwnik nie umie grać dredgem. W jego drugiej turze ma 2 LEDy, Faithless Looting, dredgerów i… oddaje mi turę. Na nieszczęście to była ostatnia tura w jego wykonaniu.

Side in: 3x Faerie Macabre, 3x Thorn of Amethyst

Side out: Hivemaster + gromadka elfów

Druga tura Thorn, trzecia Thorn, następnie kombo.

2:0, 4-2

 

Runda 7 – Daneel Starr (maverick)

Tu była bardzo krótka piłka – w pierwszej grze nie zagrał nic poza Thalią, w drugiej jakieś drobiazgi. Ja skręciłem się w odpowiednio 2 i 3 turze. Shadook złapał się za głowę, widząc, że wybordowałem 1 Glimpse.

Side in: Virdian Zealot, dzidy

Side out: Glimpse, Quirion, Birchlore

2:0, 5-2

 

Runda 8 – Cary Bouakkaz (Maverick)

Wybitnie myślący przeciwnik. Myślał, myślał i wymyślił, by dograć mi Thalię, a zaraz po niej drugą – time walk otworzył drogę do komba bez przeszkadzania mi w żaden sposób. Niestety, 2 kolejne gry wyglądały nieco gorzej: Dzida, Matka, Miecz Głodu i Wyżerki na 1:1, a rycerz z protekcją od zielonego nie pozwolił na zwycięstwo w wyścigu. Zostawiłem go na 1 życia, dokładnie na tym, którego nie zabrał mu Heritage, bo nie zaatakowałem w 2 turze.

1:2, 5-3, koniec szans na Day2

 

Runda 9 – James Lessaffre (Burn)

Flagowy przykład na to, że moje ludki się zabija, zamiast walić w głowę gracza. Brak interakcji przeciwnika pozwolił na swobodne wystawienie Emraka z Priestki i paru elfów.

Side in: 2x dzida

Side out: 1x Fyndhorn, 1x Quirion

Druga gra to trzecioturowe kombo. W sumie dostałem ok. 15 obrażeń w 2 grach, z czego 4 z moich fetchy. To mniej niż Pasek!

2:0, 6-3

 

Co jest lepszego od Emrakula? Emrakul z Dzidą!

Podsumowując:

Elfy są obrzydliwie fajnym deckiem, choć na niedzielne Big Legacy wprowadziliśmy komisyjnie niewielkie zmiany do sideboardu (pojawienie się Mortarpoda, który jest wyborny!). Potrafią się nieźle rozplenić nawet bez komba i od drugiej-trzeciej tury zadawać XX obrażeń w trybie alpha strike. Najgorszy ich wróg to małżeństwo Kanonistki z Lavamancerem, potem Gaddock i Matka Rumunów.

Pole do zmian nadal jest – choćby zielony Behemoth, po którego można zadzwonić, albo Ezuri, który potrafi wykorzystać chore ilości many produkowanej przez ten deck.

Koniec dnia, więc czas upolować jedzenie. Okazało się, że jest święto – nici z klopsików w Ikei. Sezon urlopów w trakcie, co widać było niedaleko domu; większość knajp była zamknięta albo z powodu święta, albo urlopu. Domino’s Pizza ratuje kolację (i jednocześnie śniadanie).

To by było na tyle,

 

 


Marek „Etyl” Szymański

Przekręca kartoniki od Urzy, a turniejowo od bloku Mercadian Masques. Jego ulubioną kartą jest Nether Void, a najlepszym kombem – Dark Ritual, Duress, Hymn. Mówi, że „woli Legacy od standardu, ale gra we wszystko, co popadnie. No, z wyjątkiem Commandera”.

Łodzianin z urodzenia, obywatel Warszawy z potrzeby zawodowej. 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze