Rivals of Ixalan w Constructed – Modern, Pauper, Legacy

Pierwszy artykuł, który poświęciłem omówieniu Rivals of Ixalan w Constructed, skupiał się na Standardzie. Po prawdzie jednak pierwszą częścią tego tekstu, która powstała, była ta poświęcona Pauperowi. W niezmienionej formie pojawia się ona tutaj, chociaż dodałem na jej końcu info o jednej karcie, którą pominąłem. I choć nie sądzę, aby faktycznie coś w meta zwojowała, to spotkałem się już z nią, więc wypada jednak naprawić niedopatrzenie.

Opis Rivals of Ixalan w Constructed Moderna, Legacy i Vintage ma już jednak zupełnie inny charakter. Tekst miał się ukazać jeszcze przed releasem, ale ze względu na brak czasu – niestety nie dałem rady. Siłą rzeczy zamiast o przewidywaniach tego, co będzie w tych formatach, możemy podsumować to, co się mówiło oraz wspomnieć trochę o turniejach i decklistach, które z RIX-owych kart korzystają.

Rivals of Ixalan w Constructed – Modern

Zacznijmy może od najgłośniejszego tematu w ostatnim czasie, czyli od wyników Pro Tour. Krótko mówiąc – top 8 nie ma żadnej karty z RIX, ani w main, ani w sideboardzie. Najświeższe karty to Hostage Taker w sideboardzie Death’s Shadow i Unclaimed Territory w ludzikach. W sumie brak w tym zaskoczenia, bo tak na dobrą sprawę Rivals of Ixalan nie ma formatowi do zaoferowania niczego, co by przypominało Fatal Pusha. Brak tu karty, która natychmiast stawałaby się obowiązkową pozycją w całym formacie czy nawet w danym archetypie.

To nie znaczy jednak, że RIX w ogóle nie ma i nie będzie mieć wpływu na Moderna. Być może po prostu za wcześnie na to, aby Rywale zagrzali miejsce na dłużej w formacie. W tym kontekście interesujący tekst napisał dla Wizardów Frank Karsten. Omawia on w nim karty, które przebiły się w ostatnich dodatkach do Moderna. W wielu przypadkach musieliśmy trochę poczekać na to, aby pojawiły się odpowiednie warunki dla zaistnienia nowych konstrukcji czy dla ulepszenia starych – karty z nowych dodatków miesiącami czekały na swój czas. Karsten zahacza zresztą o RIX, pokazując nam na samym końcu te kilka kart, które już teraz – na Pro Tour – zaczęły nieśmiało pukać do bram formatu. Nie ma tego wiele. W Bilbao w spisach pojawiły się Dire Fleet Daredevil, Wayward Swordtooth, Blood Sun i Ravenous Chupacabra. Konkluzja tekstu wskazuje jednak właśnie na to, że czas RIX w Modernie jeszcze może nadejść. Taka jest przynajmniej nauka z analizy poprzednich dodatków.

Wspomniane cztery karty też w zasadzie nie są zaskakujące. Jeśli prześledzić teksty, które pojawiły się przed i po releasie Rivals of Ixalan, a także kiedy zajrzeć na fora, okaże się, że wiele osób trafnie przewidziało potencjał tych kart. Gracze i prosi wcale nie ograniczali się jednak tylko do tych czterech opcji. Gabriel Nassif zwracał na przykład uwagę na Azor’s Gateway, Azor, the Lawbringer, Kumena, Tyrant of Orazca, Paladin of Atonement, Slaughter the Strong, Induced Amnesia, Release to the Wind, Blood Sun, Dire Fleet Daredevil, Jadelight Ranger, Wayward Swordtooth, Journey to Eternity, Riverwise Augur, Arterial Flow, Ravenous Chupacabra, Swift Warden, Thrashing Brontodon, Merfolk Mistbinder, Squire’s Devotion. To bardzo szeroka lista i w wielu przypadkach Nassif jasno stwierdza, że nie daje zbyt wysokich szans tym kartom.

Warta uwagi jest też youtube’owa dyskusja goldfishowa, w której wymienione zostały takie karty jak Storm the Vault / Vault of Catlacan, World Shaper, Mastermind’s Acquisition, Induced Amnesia, Dusk Legion Zealot, Legion Lieutenant, Wayward Swordtooth, Silent Gravestone, Thrashing Brontodon, Slaughter the Strong, Journey to Eternity // Atzal, Cave of Eternity, Dire Fleet Daredevil, Deeproot Elite, Merfolk Mistbinder, Jungleborn Pioneer, Kumena, Tyrant of Orazca, Warkite Marauder i Blood Sun – w kolejności od tych najmniej znaczących do tych najistotniejszych. I choć jest tu parę kiksów (Pionier jako ciekawa opcja dla merfolków), jest w tej dyskusji sporo interesujących konceptów jak choćby sugestia, że Merfolki powinny skręcić w UG, Gravestone to opcja na protekcję grobu w Living Endach i Dredge’ach czy combogenność Podróży do Wieczności z Sakura-Tribe Elderem. Autorzy podcastu są nieco zbyt optymistyczni, ale nawet jeśli momentami ‚odlatują’, to już powoli zaczyna nam się kształtować obraz oczekiwań i możliwości nowego setu.

Z bardziej egzotycznych opcji trafiłem jeszcze na Admiral’s Order (w agresywnych konstrukcjach jak Infect czy Death’s Shadow), Enter the Unknown, Form of the Dinosaur (dla decków zbudowanych wokół Enduring Ideal), Baffling End (jako alternatywa dla Journey to Nowhere… które wszakże i tak nie gra), Curious Obsession (w niebieskich boglach, gdyby takie powstały, a nawet… we wróżkach), Flood of Recollection (teoretycznie dodatkowa opcja dla Storma), Pitiless Plunderer (ze względu na combogenność), Huatli, Radiant Champion (z jednej strony overkill, z drugiej dość atrakcyjna rzecz w trzeciej turze, gdyby WG tokeny miały zacząć grać w Modernie), Twilight Prophet (oczywiście w tokenach). Stosunkowo niewiele mówi się o Rekindling Phoenix, co z jednej strony jest zrozumiałe – nie przechodzi bolt testu – a z drugiej to jednak wciąż 4 powera i karta, która wymaga dwóch removali, aby się jej pozbyć. To też w gruncie rzeczy pokazuje power level formatu. Sceptycznie jestem nastawiony do Vona’s Hunger. Choć trafnie ktoś wskazał, że karta nie targetuje oponenta, to jednak koszt i efekt nie wydają się – nawet z Ascendem – dobrze rokować pod względem power levelu. Spodobała mi się za to sugestia combo Famished Paladin z Viridian Longbow i Basilisk Collar – mniejsza z tym na ile to kompetytywne, brzmi zabawnie. Podobnie Pitiless Plunderer, którego w pierwszej chwili zignorowałem i o którym zapomniałem przy okazji Standardu, a to był błąd. W Modernie ten stworek kombi się z March of the Machines doprowadzając do remisu, a z Disciple of the Vault wygrywa gry. Pewnie bym przegapił, gdyby temat nie pojawił się w jednym z tekstów, a Wizardzi sami się tym nie pochwalili.

Generalnie rzecz biorąc, pierwsze wrażenie na temat Rivals of Ixalan w Constructed Moderna nie było jednak najlepsze. Set wzbudził rozczarowanie Ascendem. Mimo że kilka kart uznano za interesujące, to nic nie rzuciło na kolana. Trochę mówiło się o wampirach, sporo o merfolkach, przy czym wielu kwestionuje przydatność Kumeny, sugerując konieczność wydrukowania rybiego Dwynen’s Elite, aby Orazcowy Tyran miał sens. Kumena ma bowiem nie rozwiązywać problemów Merfolków, a do tego niekoniecznie dokłada się do realizacji planu na grę. Tribal nie idzie bowiem tak szeroko, a do tego jak już się tapuje, to woli to robić, aby atakować. Kumena ma potencjał, ale głównie do grindujących MU. Tak się przynajmniej mówi.

Rivals of Ixalan w Constructed - merry merry fish

Z kolei o Blood Sun już chyba wszyscy zdążyli podkreślić, że to nie jest Blood Moon i karta ma inne zastosowanie. Jedno z trafniejszych moim zdaniem porównań odwoływało się nawet do nazw kart, sugerując, że obie są od siebie tak różne jak Słońce i Księżyc. Nie zmienia to faktu, że Blood Sun było najczęściej ocenianą i analizowaną kartą z całego setu. Zaraz za nimi był Dire Fleet Daredevil przeważnie umieszczany w kontekście ludzików, fiolki i WR Prisonów/D&T. Potem zaś Warkite Marauder, Ravenous Chupacabra oraz Wayward Swordtooth i merfolki. Czyli – pomijając Marudera i merfolki – dokładnie to, co pojawiło się na Pro Tour Rivals of Ixalan.

Nie powiedziałbym jednak, że to wszystko na co stać RIX. Zgadzam się z twierdzeniem, że jeszcze za wcześnie, aby móc oceniać faktyczne oddziaływanie dodatku na format. Mam też awersję do twierdzeń, iż oto dostaliśmy ‚najsłabszy dodatek do constructed’ w ostatnim czasie. Takie teksty pojawiają się przy każdym kolejnym secie i choć – jak to w poprzedniej części zaznaczyłem – kwestia ‚wpływu’ danego dodatku na format a ‚liczby kart w secie, które w nim grają’ nie są ze sobą skorelowane, to są one dla mnie efektem przewrażliwienia, a nie rzeczywistej oceny sytuacji. Może i RIX pod kątem Moderna to taki sobie set, ale myślę, że na odkrycie jego prawdziwego potencjału jeszcze przyjdzie pora.

Przy okazji warto zauważyć, że ostatnio Wizardzi zatrudnili Toma Rossa w Play Design, między innymi właśnie po to, aby ogarniać to, co dzieje się w Modernie. Nie jest to na pewno jego jedyna funkcja, ale wraz z kolejnymi setami możemy spodziewać się więcej po dodatkach w kontekście tego formatu. Pierwsze efekty zmian w tworzeniu dodatków mamy poznać w nadchodzącej Dominarii. Tu warto też dodać, że RIX jest specyficznie przygotowywane. Kiedy powstawało Wizardzi byli przekonani, że będzie jeszcze funkcjonować zmieniony, szybszy system rotacji. I to też pewnie miało spory wpływ na power level dodatku.

Rivals of Ixalan w Constructed – Pauper

Wygląda na to, że cały blok Ixalanu jakoś specjalnie w Pauperze się nie zaznaczy. Niestety, Rivals of Ixalan nie daje w zasadzie żadnej nowej karty, o której by można powiedzieć – wow, jakie to dobre do Paupera. Teoretycznie jest kilka commonów, które jakąś tam szansę jednak mają na zaistnienie. Przyjrzyjmy się im, bardziej z obowiązku niż ze względu na to, że coś mogą namieszać.

Martyr of Dusk

Martyr ewazję tokena z Doomed Travelera zastępuje lifelinkiem. Z kolei z Loyal Cathara bierze tył na przód, opuszczając przy okazji klauzulę o niemożności blokowania. I w sumie nie jest to złe, ale ani to Traveler, ani Cathar. Miejsce tej karty to pauperowe arystokratki, tokeny oraz white weenie decki z naciskiem na te ostatnie. Raczej mamy już jednak lepsze opcje. Poza tym, Pauper nie ma wampirycznego tribala, a i bycie soldierem jakoś specjalnie tej karty nie nobilituje. W efekcie nie wart cierpienia, ale kto wie – może znajdzie się miejsce dla niego w jakimś decku i doczeka świtu. Na razie poza zmierzchem nic na niego jednak w Pauperze nie czeka.

Squire’s Devotion

Albo za mało we mnie wiary, albo nie jestem giermkiem, bo nie sądzę, byśmy w pauperze często spotykali tę kartę. Jest ku temu kilka powodów. Najpierw wypada ją jednak umieścić w kontekście. Dewocję widzę jako kolejną opcję do pauperowych Bogli. Zaletą tej karty jest uodparnianie naszego decku na edykty. To jej główna funkcja. Lifelink ma tu też istotne znaczenie, a choć bonus do statystyk niewielki, ochrona dla hexproofowego stworka oraz  efekt skali – im więcej aur tym lepiej – każą przynajmniej się nad tym enchantem pochylić. Karta ma jednak sporo problemów. Niski bonus do statsów, wysokie CMC – 3 mana to dużo, biały kolor w koszcie, wypełnienie slotu za 3 mana w boglach, brak trample – to największe przeszkody. Karta nie zastąpi ani Ancestral Mask, ani Armadillo Cloak. Może jednak posłużyć jako uzupełnienie wachlarza opcji i odpowiedź na edyktowe meta. W jednej sztuce w main karta ta może znaleźć się na podobnej zasadzie jak Cartouche of Strength. Żeby było jasne, cenię sobie interakcję i jeżeli już coś, to i tak wolę kartusza, ale dostrzegam potencjał Dewocji.

Dusk Legion Zealot

Ach, wiem, ta karta już ma wielu fanatyków, gorliwie kreślących jej przyszłość w formacie. Imię ich legion. I może to mało oryginalne, ale w sumie wcale im się nie dziwię i w zasadzie nic nowego tu nie dopowiem. Dusk Legion Zealot to strictly worse colorshifted Elvish Visionary. Albo może nie strictly, ale, według wielu, zdecydowanie better Phyrexian Ravager… ops, pardon, Phyrexian Rager. I o to właśnie tu chodzi. To też jedyna karta z całego dodatku, co do której wszyscy są zgodni, że najprawdopodobniej pojawi się w Pauperze. I to w konkretnym miejscu – w Mono Black Controli, co zapewne załapali wszyscy od razu po wspomince o Ragerze.

MBC od dawna ma nierozwiązany problem, który wiąże się z efektywnością wykorzystania many i krzywą, którą Zelota pomaga wygładzić. Archetyp od dawna narzekał bowiem na brak sensownych dropów za 2 i ograniczenia w zagrywaniu kart w tempo. Między innymi dlatego spis jest wypełniony tonami taniego removalu i to z tego rodzaju kartami musieliśmy się liczyć w drugiej turze, walcząc przeciwko MBC. Z nimi lub z takimi rzeczami jak Sign in Blood. Co więcej, deck miał zbyt mocno wypchany slot za 3 mana. Dodatkowo dochodzą do tego kwestie związane z mulliganami i liczbą zachowywanych na startowej ręce landów. Zelota rozwiązuje wszystkie te problemy, a i pewnie parę innych.

Problemem tej karty jest jej ciało, które robi małą presję. Ok, to nie jest największy problem tego decku, nigdy nie był. Mimo to nie raz w potyczkach MBC zdarzały mi się sytuacje, w których Rager – wsparty dobranym removalem – działał jak finisher. Wymieniał się też z dowolną dwójką w defensywie i stopował ataki. Nasz nowy czarny 2-drop tego nie robi. Zelota utrudnia też grę Cuombajj Witches, ograniczając nieco możliwość istnienia obu kart obok siebie. Nie zmienia to faktu, że będzie to karta co najmniej testowana i pewnie trafi do spisów MBC. Nie tylko zresztą do nich, co zaprezentował zresztą spoilujący kartę artykuł Alexa Ullmana.

Grasping Scoundrel

Niszowy Suicide Black chętnie podłapie tego łajdaka, stając się dzięki temu nieco mniej samobójczą konstrukcją. Znaczy, w teorii. W praktyce może być wcale nie tak łatwo ze znalezieniem slota, a główny problem jest w statsach, które nie pozwalają mu odpalać Renegade Frightera. Z drugiej strony, jeśli mielibyśmy go wstawiać za coś w rodzaju Bonded Constructa, to w sumie i tak wychodzimy na tym nieźle. Suicide Black to jednak zbieranina kiepskich stworków, które nadrabiają tempem. Część spisów gra większymi crapami. Im łajdak się przyda. Kluczowe w tym wszystkim jest jednak słowy ‚niszowy’. Poza Suicide Blackiem nie bardzo wiadomo, gdzie można by tą kartą grać. W agresywnym MBC? Być może jest w tym metoda na przywrócenie archetypu do łask. Może właśnie zamiast stawać się coraz bardziej midrange’ową czy kontrolną opcją, warto postawić na agresję. A może nie. Thorn of the Black Rose skłania jednak do bardziej powolnych, durdlujących buildów. Skoro do tej pory takie agresywne MBC nie powstało, Scoundrel tego raczej nie zmieni.

Moment of Craving

Jeśli pragnąłem grać tą kartą to tylko przez moment. To jedna z tych opcji, które niestety mają już lepsze odpowiedniki, choć na pierwszy rzut oka wydaje się mieć potencjał. 2 obrażenia mogą zabić wiele istotnych stworków w pauperze, a tu na dodatek minusujemy kreaturę i robimy to na instancie. I jeszcze zyskujemy 2 życia. Czego chcieć więcej? Problem w tym, że Echoing Decay robi coś podobnego lepiej. Z kolei Dead Weight jest tańsze i zostaje na stworku, jeśli ten jest większy. Moment wciąż pozostaje jednak kolejną opcją, którą czarne decki mogą stosować, zależnie od tego, jak układa się metagame. Jeśli jest bardzo agresywne, jeśli jest w nim sporo, np. goblinów, można to rozważyć nie tylko w side, ale i w mainach. Prędzej widzę tę kartę w UB kontrolach, zwłaszcza w tych na Mystical Teachings (a i to raczej w stukartowej wersji decku), niż w MBC, ale jeśli 4 Echoing Decaye to z jakiegoś powodu za mało, a w meta każdy punkt życia ma znaczenie (lub w konkretnym MU), nie skreślałbym tej karty zupełnie. Mało to prawdopodobne, że się gdzieś pojawi, ale nie zdziwiłoby mnie to jakoś szczególnie – 2 życia to cenny dodatek.

Jungleborn Pioneer

Taki pionier to nam może Ameryki nie odkryje, ale kawałek Ixalanu w Pauperze mamy szanse dzięki niemu zobaczyć. To druga karta w secie, która może ucieszyć bogle. Pionier może stanowić rozwiązanie na część problemów tego archetypu, choć moim zdaniem jest on na granicy tego, co tak naprawdę potrzebujemy.

Bogle w standardowym spisie mają 12 hexproofowych stworów – Slippery Bogle, Gladecover Scout i Silhana Ledgewalker. Te karty są niezastępowalne, przynajmniej nie za pioniera. Bogle grywają jednak także na Heliod’s Pilgrim i/lub Aura Gnarlid. I tu już o zastępstwie pogadać możemy, bo są to elastyczne sloty i opcje, które czasem bywają w mainie, czasem schodzą do sideboardów, a czasem wcale ich nie ma.

Pionier daje dodatkowego stworka z hexproofem, a bywa, że boglom tego brakuje. Pozwala także osłabić edykty i wstawia stworka, którego możemy wrzucić pod koła, dając czas na podpakowanie merfolka aurami w kolejnej turze i odbudowę. Fakt, że Merfolk jest niebieski, to także szansa na rozwiązanie problemu kółek zielonej protekcji. Te rzadko pojawiają się w spisach, a ja grając boglami preferuję w takich MU i tak wsadzić artifact/enchant removal, gdy się ich spodziewam lub gdy je zobaczę – co sprawdziło mi się nie raz, walcząc np. z Tronem – jednakże w ten sposób ograniczamy sobie konieczność kombinowania i grania pod ten removal. Oczywiście, aktualne bogle mają dodatkowo pielgrzymów oraz tokeny z Cartouche of Solidarity, które ten problem też rozwiązują w podobny sposób, jednak – jak wspomniałem – te stworki są wystawione na creature removal. Inna rzecz, że zamiast kółka generalnie Serene Heart i tym podobne są zwyczajnie lepsze, ale ten temat wolę zostawić już brewerom.

Dlaczego jednak jestem sceptycznie nastawiony do tej karty i nie sądzę, by z automatu wskoczyła do wszystkich decków? Po pierwsze dlatego, że kosztuje aż 3 many, a to nie jest liczba, która daje nam komfort manewrowania. Bogle czasem tną nawet Ancestral Maski na rzecz tańszych opcji, a przecież maska to kluczowa karta. Boglom czasem tej dodatkowej kreatury brakuje, ale bywa że nie jest ona wcale aż tak bardzo potrzebna – a już na pewno nie za trzy mana. To jeszcze pół biedy. Prawdziwy problem polega na tym, że zarówno Gnarlid jak i Pilgrim mają po prostu inną funkcję niż może mieć pionier. Gnarlid to finiszer, karta dobra w defensywie i ofensywie, niezła na decki, które grają dużymi stworami, blokując im dojście i omijając w ataku wszelkie maluchy. To, że Gnarlid jest zagrożeniem, które bezkarnie może wbić ostatnie obrażenia, nie raz wygrało mi gry – nie mówiąc już o tym, jak sympatycznie działa on w mirrorze. Pielgrzym z kolei to toolbox, pozwalający dobrać tę kluczową kartę dla decku, której potrzebujemy – Cloak, Mask, Armor – lub poszukać silver bulleta – Rancora, Lifelinka, zielonego lub białego Cartouche’a, etc. Funkcją pioniera jest ochrona przed edyktami i pomoc w odbudowie. Pionier przedłuża grę i daje szansę na wyciągnięcie się z dołka, ale ani nie jest finiszerem, ani nie pomaga nam kończyć gier. To po prostu karta innego rodzaju, której obecność w spisach zależeć będzie od meta. Im bardziej ono będzie skręcać w stronę UB kontroli, MBC i tym podobnych, tym bardziej będzie ona atrakcyjna.

Jest jeszcze coś, co może mieć wpływ na jej obecność w pauperowym meta i kwestia ta wiąże się z szybkością bogli oraz kolorami decku. W tej chwili dominującą wersją jest WG, ale już mieliśmy 4C bogle, a kto powiedział, że w przyszłości nie będzie wersji UG. W deckach pojawiało się już też Favor of the Overbeing, które nieco zyskuje obecności niebieskiego merfolka z hexproofem. Bogle zasadniczo budują sobie większego stworka niż opp, ale z Affinity czy z elfami nie zawsze da się swobodnie atakować i wtedy bardzo pragniemy mieć Ledgewalkerkę na stole. Do tego dochodzi fakt, że m.in. decki grające na kółku protekcji i Moment’s Peace atakują z powietrza choćby Mulldrifterami. Latanie pozwala wyłączyć to zagrożenie. Nie stanie się to jednak w aktualnym meta, bo tak jak przed chwilą opisałem wyglądały decki dawniej. Dziś trony – bo to przede wszystkim o nie chodzi – korzystają z Dinrova Horrorów i dopóki meta nie przewartościuje się, rezygnując z Horrorów, nie sądzę by taka zmiana strategii na większe poleganie na stworkach miała miejsce. To wszakże też problem dla brewerów, a nie dla nas.

Sporo tego opisu wyszło, ale obok zealota to dla formatu najciekawszy common w secie. Byle tylko nie zawiódł nas w te ostępy, w których się urodził, bo nikt z nas przecież nie chce skończyć w pauperowej dżungli.

Gleaming Barrier

W pierwszej chwili całkowicie pominąłem barierę, wychodząc ze słusznego założenia, że nigdzie nie pogra. Bo nie oszukujmy się, ta karta nie ma wielkich szans na zaistnienie w pauperowym meta. Potem jednak przyjrzałem się jej bliżej i uznałem, że to jednak może mieć sens – w końcu wstawia Treasure’a. Jest co najmniej jeden deck, który mógłby skorzystać na defenderze za 2 mana, który przyspiesza w kolejnej turze combo. Chodzi oczywiście o Freed from the Real combo, a także wcześniejszą wersję talii na defendersach. Problem pojawił się jednak, gdy doczytałem tę kartę jeszcze dokładniej. Niestety, skarb dostajemy już po tym, gdy defender spadnie z battlefielda. I to ją w zasadzie dyskwalifikuje, przynajmniej w kontekście decku na Freedzie. On i tak jest już wypchany na maksa – nie wsadzimy przecież bariery za Doorkeepera, bo to dodatkowy wincon. Gatecreeper Vine robi nam CA, więc to też trzymamy, choć statsami odstaje od reszty opcji. Battlement to mana, a cała reszta decku to de facto elementy combo. No nie ma opcji. To jest ta różnica między wstawieniem skarbu na wejściu a wstawieniem go na zejściu. Starsza wersja konstrukcji, która zamiast Valakut Invokera miała jako wincon Kaervek’s Torcha i Fireballa, też nie bardzo ma miejsce. Ewentualnie – z zaprezentowanego spisu – moglibyśmy rozważać Wall of Tanglecord, ale tracić Reacha i 2 Toughnessa za potencjalną akcelerację? Nie sądzę, by to miało sens. Gdzie byłby on większy? Być może w decku na Tortured Existence. Chodzi o coś takiego jak tu w linku, jednakże nieco bardziej defensywnie nastawionego. Pytanie tylko po co to wsadzać i za co – rozsądnej odpowiedzi znaleźć nie mogę. Myślę jednak, że kierunek abuzywnego wykorzystywania tej karty do generowania many z jej triggera, jest lepszy niż kombinowanie z defenderowymi synergiami. Pomijając niszowość obu archetypów, to nawet w ich kontekście nie wróżę tej karcie kariery. Wypada posłuchać Angratha. Nie wszystko złoto, co się świeci.

Inne Commony

Mimo wszystko wspomnę też o paru innych kartach, które moim zdaniem na pewno nie znajdą się w formacie. Nie mogę tego jednak stuprocentowo wykluczyć w co najmniej dwóch przypadków.

Pierwszym z nich jest Snubhorn Sentry. Ten mały dinek jest ciekawą kartą, która niestety jest za słaba, aby faktycznie robić różnicę. W early robi defensywę, w late 3/3 za 1 mana to nie jest zaś zły deal. Problem w tym, że wymaga sporo zachodu, aby ją uruchomić i nie ma wielu decków, które mogą to zrobić. W zasadzie są to dwa rodzaje talii – Boros Monarch, który ma wszakże lepszego 1-dropa w postaci Thraben Inspectora i orzełków. Dinek nie robi CA. Bardziej mi on zresztą pasuje do białych tokenów. Te decki nie przejmują się jednak defensywą, realizując po prostu swoją strategię. Statsy 3/3 to też nie jest coś nadzwyczajnego w pauperze. Są przyzwoite, ale niekoniecznie w turach 5+, kiedy możemy się spodziewać Ascenda. Jeśli chcemy takiego stwora, to podobny efekt szybciej uzyskamy szkoloąc Ardent Recruita.

Drugą taką kartą, która potencjalnie jeszcze jest grywalna, jest Hardy Veteran w kontekście Stompy. Jednym z problemów tego archetypu są bolty i tym podobne rzeczy. Veteran pozwala nam zakładać nań Rancory, rzucać Hunger of the Howlpacki i inne rzeczy bez obawy, że stworek spadnie. Pozwala on też atakować w inne miśki bez obaw o wymianę, a także z nałożonym Rancorem mierzyć się z Myr Enforcerami, itd. To wszystko w naszej turze. W turze oppa wracamy do słabych miśkowatych statsów. I to jest problem, bo o ile w ofensywie weteran jest w porządku, tak już w defensywie jest słabszy od Wild Mongreli czy River Boa. Jego pseudoewazja też jest słabsza od tej na Silhana Ledgewalker. Czasem Howplack z 3 counterkami na elfce oznacza automatyczne poddanie się oppa. Podobna sytuacja na Veteranie będzie oznaczać dalszą grę. Nie widzę miejsca na tę kartę w decku, ale też nie będę zaskoczony, jeśli ludzie będą ją próbować i gdzieś uda się jej przebić.

Z kolei Gruesome Fate fajnie wygląda w kontekście splashu w jakichś elfach, białych tokenach i innych masowych deckach. Problem w tym, że to taki win more, który psuje manę. Szkoda splashu. Mało tego, już teraz są lepsze opcje. Ostatecznie kartę zabija koszt 3 many i bycie na sorcery. Chociaż w jakimś Suicide Blacku… nie, nie przesadzajmy. 

Ostatnią rzeczą wartą w ogóle jakiekolwiek uwagi są Merfolki. Oglądając spoiler, w oko wpadł mi Mist-Cloaked Herald. Nieblokowalny, tani drop w popularnym tribalu… może tego właśnie ryby potrzebowały, aby zaistnieć w Pauperze? Skoro istnieją gobliny, może i jest wsparcie dla niebieskich. Niestety, szybko okazało się, że poza Streambed Aquitects nie ma lordów ni pay offów, które umożliwiałyby przeniesienie ryb z moderna czy legacy do Paupera. Oprócz niego jedynymi w miarę agresywnymi i sensownymi Merfolkami okazali się Gravelgill Duo i Shaper Apprentice. To mało, a do tego wymuszałoby granie Blackiem. Tymczasem Giltgrove Stalker i Jade Bearer, kolejne dwie nowe karty, skłaniają do gry zielonym. Przy okazji przypomniałem sobie, że Herald to praktycznie przedruk karty, która już w formacie wcześniej była. Chodzi o therosowego Triton Shorestalkera. Czyli to jednak nic nowego. Co ciekawe, tych nieblokowalnych stworków za 1 many ze statsami 1/1 jest tyle, że praktycznie tworzą one już swój własny tribal. Niegrywalny, ale potencjalnie do złożenia. Mimo to mam nadzieję, że w Heraldzie tkwi potencjał. Nie dlatego, bynajmniej, że jest to karta, która ma szansę na grę w tej chwili. Może jednak kiedyś pula Merfolków w Pauperze zostanie rozbudowana na tyle, że ten stworek będzie mógł posłużyć jako one drop dla wersji tego tribala w tym formacie.

To przeglądanie Merfolków w Pauperze nie było jednak tak zupełnie na marne. Przyszedł mi dzięki temu pomysł na absurdalny, casualowy deck, który nie ma prawa działać, ale jest to na tyle ciekawe wyzwanie, że pewnie go jednak złożę. Ma ktoś ochotę na merfolkowego milla? Okazuje się, że – o dziwo – commonowe ryby mają kilka kart wspierających przewijanie biblioteki – Drowner Initiate, Ink Dissolver, Merfolk Mesmerist, Merrow Witsniper. Można by je połączyć z Jace’s Erasure, Moment’s Peace’ami, Brainstormami, Curse of the Bloody Tome oraz Whirlpool Rider. Dobrze wiemy, co by z tego wyszło (czyt. mielibyśmy sympatyczną kupkę crapu). Dobrze też wiemy, że już teraz są lepsze decki, które millują skuteczniej – Turbo Fog na przykład; UB Mystical Teachings jako inny przykład. Nie szkodzi. Słyszałem i widziałem już bardziej absurdalne decki i koncepty decków. Poza tym w Magicu nie chodzi tylko o tworzenie kompetytywnych decków.

Post Scriptum

Już po napisaniu tego tekstu przekonałem się, że nie doceniłem jednego z commonów. Fanatical Firebrand nie wydał mi się niczym szczególnym. Pauper miał już przecież Mogg Fanatica. A że goblinek ma haste? Cóż z tego. I nadal w sumie uważam, że tech się nie przyjmie, ale jednak z nowym Fanatykiem spotkałem się podczas grania Paupera. Oczywiście, znalazł się on w gobosach, takich trochę all-in szeroko idących i agresywnych.

Rivals of Ixalan w Constructed - red sun

Rivals of Ixalan w Constructed – Legacy i Vintage

Będę szczery – totalnie nie znam meta w obu formatach. Znam je tylko na papierze, w teorii, ale od czegoś w końcu mamy magicową społeczność i internetowy hive mind. Z niego właśnie skorzystam, konkretnie z reddita, streszczając wam dyskusje i oceny kart, które zainteresowały wypowiadających się tam graczy Legacy i Vintage. Tak będzie najuczciwiej. Chociaż też muszę podkreślić, że Vintage’owcy specjalnie aktywni nie są. Komentarze dotyczą zatem przede wszystkim Legacy.

I tak pierwsze o czym pogadamy to Merfolk Mistbinder, choć… nie ma o czym gadać. Mówiąc krótko, ta karta zdaniem redditowców nie pogra. Merfolki w Legacy wcale nie potrzebują kolejnego lorda. Nie rozwiązuje on ich problemów. Do tego psuje manę, a rybki już teraz mają z tym problem. Choć Mistbindera dałoby się jeszcze potraktować z fiolki, to nie ma powodu, aby tylko dla niego iść w zielony. Kumena też ma być średnim ku temu powodem.

Z kolei Silent Gravestone określany jest jako nowy, inny Ground Seal. Jego zastosowanie miałoby być głównie w sideborach ANTów, ze szczególnym naciskiem na hejtowanie Deathrite Shamana i Snapa, a także reanimujących czarów. W gruncie rzeczy raczej pochlebnie się o tej karcie ludzie wypowiadają, ale zarazem oceniana jest jako gorszy Relic of Progenitus. Problemem tej karty jest też to, że jest to grave hate, który nie działa na część opartych na grobie strategii. Gryzie się też z Surgical Extraction. Zdaniem niektórych 1 mana mniej niż Ground Seal i bezkolorowość to wystarczający argument, aby tym grać. Zdaniem innych, nie bardzo ma to sens.

Azor’s Gateway i Sanctum of the Sun jest za to zbyt delikatne, zbyt wolne, zbyt niestabilne, zbyt wymagające i nie dające wiele w nagrodę. Dyskusja na reddicie jasno wskazuje, że nie ma co liczyć na tę kartę. Mam jednak wrażenie, że część osób nie doczytała, jak toto działa. Nie zmienia to faktu, że do Legacy Wrota Azora niemal na pewno nie wskoczą, ale jednak każe z ostrożnością podchodzić do samych opinii redditowców. Cóż, internetowy hivemind może i wiele wie, ale nie zawsze jest mądry.

Tak czy siak kolejną kartą na liście jest Dire Fleet Daredevil. Nie wywołuje jednak wielu emocji. Przymierzany jest niby do kilku decków, ale trochę to naciągane i mało entuzjastyczne. Generalnie mamy raczej narzekania na to, że Śmiałek nie ma flasha, co go dyskwalifikuje. Jedynie z fiolką ma on mieć sens, co sytuuje go niejako w RW Death and Taxes. Cieszyć ma też, że może pozbywać się kłopotliwych czarów oppa – np. Loama, ale biorąc pod uwagę, że do tego celu lepiej wykorzystać choćby Relic of Pregenitus

Mastermind’s Acquisition to wreszcie karta, o której możemy poważnie mówić w kontekście Legacy – przynajmniej według redditowców. Ludzie widzą ją w ANTach i Stormach. Trudno się dziwić – tutory to coś, co tego rodzaju decki zawsze mają na oku. Co ważne, Akwizycja nie exiluje się, ale jest tylko Diabolic Tutorem z bonusem. W kontekście Vintage kartę zabija konkurencja w postaci Dark Ritual oraz koszt. Okazuje się, że nawet mimo wishowości, karta nie bardzo ma gdzie grać – przynajmniej zdaniem Joe Fioriniego. Jak i inne spoilowane opcje jak Induced Amnesia czy Blood Sun. Ta ostatnia karta w Vintage to taki ‚ułomny’ Blood Moon. I to mocno ułomny, bo ‚kastruje’ tylko utility landy. W Vintage jest zaś sporo many z artefaktów i źródeł innych niż landy. Dlatego też nawet Blood Moon nie jest tak skuteczny jak w Legacy, a co dopiero Blood Sun.

Legacy to inna sprawa. Blood Sun to karta, która w Legacy wywołała największe poruszenie. Pierwsze skojarzenie – Moon Stompy. Tam to najlepiej pasuje. Ktoś wspomniał o elfach, ktoś jeszcze o innych rzeczach. W dyskusji mamy też analizy tego, co gorsze i co lepsze, z oczywistym przywołaniem feczy, taplandów, karoo landów, sol landów i wszelkiego rodzaju utility i ziem w rodzaju City of Traitors. Brak w tej dyskusji jednak jakichś… konkretów. Jakiegoś spójnego pomysłu, który mógłby się przerodzić w decklistę.

Trafiłem też na sugestie, że Profane Procession może być interesujące w Nic Fitach a jakieś zielone Stompy może chcieć skorzystać z Ghalta, Primal Hunger. W to ostatnie w formacie z Karakasami średnio wierzę, ale przecież nie ja tu jestem ekspertem. Pytanie po co jakikolwiek deck chciałby takiego kolosa zagrywać uczciwie, mając w stole już stwory z około 10 powera. A jak już czitować, to zawsze lepiej Emrakulę albo Griselbranda. Już prędzej Dusk Legion Zealot coś gdzieś zdziała. Tylko niby gdzie? Zwłaszcza że jest już Baleful Strix. O pozostałych kartach nie ma w sumie co mówić.

Tyle teorii, a jak to wygląda w praktyce? Kiepsko. Wręcz bardzo kiepsko. Przejrzałem sobie ostatnie wyniki z lig w obu formatach, zwracając szczególną uwagę na Challenge’a. W Legacy najświeższą kartą jaką znalazłem w ogóle było… Shapers’ Sanctuary z Ixalanu w Elfach i w Infekcie. Do czasu aż wreszcie trafiłem kartę z RIX w Dredge’u. Jest nią Silent Gravestone w sideboardzie jednego decku. Serio, dosłownie JEDNEGO decku jednego gracza i to w jednej sztuce. W Vintage jest jeszcze gorzej. Z RIX nie ma zupełnie nic, choć muszę też przyznać, że wygląda na to, iż Sorcerous Spyglass na dobre zagościło w mainach i sideboardach. Znajdziemy tę kartę w Inferno Oath, Staxie, Ravager Shopsach. Nie we wszystkich spisach, ale jednak coś tam to gra.

Rivals of Ixalan w Constructed – podsumowanie

O ile w Standardzie myślę, że możemy mówić o sporym oddziaływaniu dodatku, tak już w nierotujących formatach – lub jak kto woli ‚rzadziej rotujących’ tudzież ‚rotujących od bana do bana’ – Rywalom idzie opornie. Częściowo to wina faktycznie tego, że spora część kart jest mało ekscytująca. Częściowo to kwestia power levelu. Częściowo to efekt podporządkowania setu tribalom. Mimo to, szczególnie w Modernie, wstrzymałbym się jeszcze z ostateczną oceną Rivals of Ixalan. Myślę, że dodatkowi należy dać trochę więcej czasu. Statystyka sugeruje, że coś się przebije na stałe. Czy to będzie Blood Sun, czy Kumena? A może Dire Fleet Daredevil? Może jeszcze coś innego?Poczekamy z rok, może dłużej, a z pewnością się tego w końcu dowiemy. Na razie jednak RIX zawodzi.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze