Rivals of Ixalan w Constructed – Standard

W zasadzie nie porywam się na takie tematy. Brak czasu w okolicy prerelease’ów i związane z nimi analizy to jedno – stąd zresztą tekst pojawia się tak późno. Druga kwestia to niechęć do wszelkich spekulacji i gdybań. Tym razem jednak spróbuję przyjrzeć się najnowszemu dodatkowi i ocenić, które karty ‚mają szansę’. Rivals of Ixalan w Constructed wydaje się być naprawdę ciekawy i szkoda zmarnować okazję – zwłaszcza że to ostatni ‚mały’ dodatek.

Oczywiście Wizardzi musieli dodatkowo namieszać i kompletnie przemeblowali meta, choć efekt jest przyjemny – Standard się otworzył i ożywił. W Pauperze też się dzieją ciekawe rzeczy, a Modern właśnie otrząsa się po Pro Tourze. I choć w tym formacie rewolucji RIX nie przyniósł, to i tak jest interesująco (nawet jeśli mamy teraz dyskusję ‚co zbanować’). Kluczowe jest tu jednak to, że wchodzimy w niestabilny i niepewny okres jeśli chodzi o meta, a wszelkie zgadywanki są obarczone wysokim ryzykiem niepowodzenia. W tym tekście skupię się na Standardzie.

O małym dodatku wspomniałem na starcie specjalnie, bo zanim w ogóle zabrałem się za przeglądanie spoilera RIX, sięgnąłem najpierw do poprzednich setów. Chciałem sprawdzić, ile kart zazwyczaj przebijało się do różnych formatów, aby mieć jakiś wyznacznik tego, na co w ogóle możemy liczyć i czy Rivals of Ixalan w Constructed ma szansę się wyróżnić, czy też raczej rozczaruje. Tym takim małym porównaniem sięgam do pięciu ostatnich bloków. Innymi słowy, zanim o RIX najpierw kontekst w postaci Hour of Devastation, Aether Revolt, Eldritch Moon, Oath of the Gatewatch i Fate Reforged. Oczywiście w wypadku tych dodatków wiemy, co się sprawdziło, a co nie. W przypadku RIX na razie możemy mówić tylko o nadziejach i przewidywaniach.

Bez wdawania się w szczegóły z Fate Reforged – w różnych formatach – pograły:

Ugin, the Spirit Dragon / Raymond Swanland

Z kolei Oath of the Gatewatch przyniosło Constructed karty takie jak:

Khalitas, Traitor of Ghet / Todd Lockwood

Eldritch Moon dorzuciło:

Liliana, the Last Hope / Anna Steinbauer

Dzięki Aether Revolt mogliśmy się cieszyć z:

Heart of Kiran / Jaime Jones

I wreszcie Hour of Devastation, z którego w Constructed pojawiły się te karty:

The Scarab God w wersji z Inwokacji / Grzegorz Rutkowski

Już pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to liczba tych kart. Obala ona wszelkie argumenty o tym, że nowe dodatki niewiele wnoszą do constructed. Wręcz przeciwnie – w każdym przypadku dostaliśmy około trzydziestu-czterdziestu nowych kartach, które znalazły sobie miejsce w Standardzie, Modernie, Legacy, Vintage i Pauperze. Oczywiście, nie wszystkie naraz wszędzie. W T2 siłą rzeczy ma szansę pojawić się więcej kart z dodatku niż w Legacy. Nie zmienia to jednak faktu, że te karty się przebijają. Wniosek jest taki – i to uwaga na marginesie – że rzeczywista ‚słabość’ czy ‚siła’ oraz postrzeganie danego setu, nie są skorelowane z liczbą kart, które faktycznie są wykorzystywane do gry.

Widać tu też wyraźnie jakie karty mają szansę na grę w constructed. Niezależnie od tego, czy chodzi o nierotujące formaty, czy o T2, możemy je podzielić na kilka kategorii:

  • staple – karty automatycznie wskakujące do decków, o tak dużej sile, że stają się najważniejszymi dla całego środowiska lub archetypu. Przykład – Heart of Kiran;
  • solidne karty – karty po prostu dobre, nie na tyle, aby trafiały z miejsca do każdego decku, ale jeśli jest archetyp, który je może przyjąć, to się w nim znajdą i będą próbowane. Przykład – Earthshaker Khenra może już za bardzo mieć charakter staple’a, ale Resilient Khenra na pewno się tu łapie;
  • enablerzy – może nie nazbyt precyzyjnie nazwana kategoria, ale przyjmijmy, że chodzi o te karty, wokół których można budować deck i które zaczynają nowe archetypy. Najlepszym przykładem czegoś takiego jest dla mnie Sphinx’s Tutelage, a z wspomnianych wyżej np. Hidden Stockpile;
  • utility – karty o szczególnym zastosowaniu, niekoniecznie wąskim, ale jednak nie generujące same z siebie nowych konstrukcji. To karty, które czasem kleją deck i pozwalają mu zaistnieć, ale są tylko narzędziem do celu, często działając też jako silver bullety. Przykład – Renegade Map lub Trophy Mage.
  • removal – opcje niszczenia stworów, sweepery, point removal, sac effecty. Przykład – Wild Slash;
  • karty sideboardowe – tu niewiele trzeba tłumaczyć, bo to karty, które mają stricte sideboardową rolę; znajdziemy je w piętnastkach, a do maina trafiać będę tylko wtedy, gdy jakaś strategia stanie się dominująca. Przykład – Arashin Cleric.

Żeby było jasne, te kategorie siłą rzeczy są płynne. Przy każdym nowym dodatku zmienia się kontekst dla starych kart, a choć czasem zdarzają się wpadki jak ostatnio z energią, to w zdrowym środowisku zmiany będą następować. Coś co w jednym formacie jest staplem po wydrukowaniu lepszej karty może stać się utility czy kartą sideboardową lub bezużytecznym crapem. Wystarczy porównać Lightning Bolta z Lightning Strike’iem, ale to też casus np. Tragic Arrogance. Zmiany meta też mogą wywołać podobny efekt, choć nie na taką skalę jak z błyskawicami. Nie przywiązywałbym więc nadmiernej uwagi tym łatkom, które kartom nadałem. No, chyba że z czymś radykalnie przestrzeliłem.

 

Rivals of Ixalan w Constructed – Standard

Trzeba też od razu przyznać, że tym razem Wizardzi wcale nie ułatwili zadania. Zazwyczaj wytypowanie grywalnych kart nie jest aż tak bardzo trudne. Oczywiście, rzeczy takie jak Anointed Procession czy God-Pharaoh’s Gift bywają nieoczywiste, ale rzadko kiedy jakiś prawdziwy crap pojawia się w deckach. Tribale to inna sprawa – one skłaniają do grania synergiami, a przez to karta, która normalnie raczej nie miałaby szans, tym razem nie jest tak zupełnie poza grą.

 

Staple

Ravenous Chupacabra, Rekindling Phoenix, Jadelight RangerZacama, Primal Calamity

Od razu jedna ważna uwaga – w tej kategorii miałem więcej kart, ale jednak zdecydowałem się ją zawęzić, bo na ten moment mamy de facto dwa staple z Rivals of Ixalana i są nimi Chupacabra i Phoenix – w tym typowym rozumieniu staple’a jako karty istotnej z punktu widzenia całego środowiska. Mimo to zostawiłem Rangera i Zacamę, bo wierzę, że jest duża szansa, by Ranger stał się jedną z podstawowych kart formatu, a Zacama odpowiednikiem ostatniego Ulamoga czy – może nawet bardziej – Dragonlord Atarka.

Ravenous Chupacabra w tym towarzystwie może się wydawać niektórym dziwna. Inni z miejsca zakrzykną – broken. Ja jestem gdzieś pośrodku, bez emocji stwierdzając, że ta karta po prostu będzie miała spory wpływ na meta i dopóki będzie w Standardzie, dopóty trzeba będzie się z nią liczyć. Chupacabra daje ogromny potencjał midrange’owym i kontrolnym konstrukcjom, zwłaszcza w UB, które grało jeszcze przed banami. Reanimowana z The Scarab Goda daje ogromne CA i to jej ‚biedne’ 2/2 przestaje być wadą, zwłaszcza że pewnie po drodze chumpowało/blokowało i zniszczyło jakąś kreaturę na ETB. Nie chodzi zresztą o statsy. Chupacabra przypomina w dużej mierze Hostage Takera, który był stałym elementem UBx decków. Nie inaczej będzie – i jest – w tym wypadku. Szukając slota na 4 turę wiele decków wybierze właśnie tę kartę.

Feniks to też w gruncie rzeczy oczywistość. Dobry koszt, ewazja, świetne statsy – choć wrażliwe na Lightning Strike, Abrade i tym podobne – a do tego odporność na removal czynią z niego kreaturę godną uwagi. Ważniejsze jest jednak to, że ptaszek daje czerwonym agresjom trudnego do pozbycia się finishera, a midrange’om zapewnia solidnego stwora ładnie wpasowującego się w krzywą.

Podobnie jest z Jadelight Rangerem, który ma wszakże bardziej niszową pozycję, ale to też jedna z tych kart, na których zielone beatdowny i midrange’owe decki będą się opierać. Choć uważam, że porównania do Rogue Refinera są przesadzone, to jednak podobieństwo obu kart jest spore. Jeśli wartością dodaną u kaladeshowego stworka były synergie z energią, tak tu mamy synergie z merfolkami oraz – co na razie nie ma specjalnego znaczenia, ale w przyszłości mieć może – z graveyardem. Z pewnością w tej chwili trudno mówić o tym, że ta karta to staple, ale jest tego statusu blisko. Warto mieć na nią oko, bo jest wszechstronna i ma bardzo duży potencjał.

Zacama to kolejna karta, która w praktyce nie stała się jeszcze staplem, ale jeśli oprócz wspomnianych kart któraś ma potencjał na wskoczenie do meta i przemodelowanie go, to właśnie ten dinozaur. To w tej chwili najlepsza kreatura, do której można się rampić. Doskonale chroni nas i atakuje przeciwnika. Być może zresztą wcale bym jej tu nie umieszczał, ale w meta mamy mnóstwo dobrych, rampujących się spelli, zaczynając od Thunderherd Migration na Hour of Promise kończąc. Zielony ma również Carnage Tyranta, co sprawia, że rampa wcale nie jest bez szans w walce z kontrolami, ale… na razie czegoś jej brakuje. Może nikt jeszcze po prostu nie wpadł na odpowiedni spis. Może meta jest nadal zbyt agresywne, ale Atarka również nie pojawiła się w meta zaraz po releasie i niewiele wskazywało, że będzie aż tak dominować. Oczywiście, są dwie zasadnicze różnice – smoczyca była tańsza, a do tego pojawiła się w czasie, gdy mieliśmy jeszcze Elvish Mystica i Nykthosa. Ulamog też nie zaskoczył od razu, a i gdyby nie Aetherworks Marvel, to także nie wspominalibyśmy go z aż takim niesmakiem. Mimo to – o ile nie pojawi się coś lepszego – Zacama jest teraz i w odpowiednich kolorach, i w najlepszej pozycji, aby zająć miejsce na samym szczycie Standardu jeśli chodzi o kreatury i cele do rampienia się.

 

Solidne karty

Wszystkie wymienione wcześniej karty mają – lub mogą mieć – kluczowe znaczenie dla całego formatu. Obok nich po pierwszym przeglądaniu setu umieściłem jeszcze te opcje:

Skymarcher Aspirant, Nezahal, Primal TideSilvergill AdeptDeeproot EliteThrashing Brontodon, Legion Lieutenant, Merfolk MistbinderKumena, Tyrant of Orazca

I gdybym trzymał się swojej definicji staple’a, to każda z tych kart znalazłaby się we wcześniejszej kategorii. Każda z nich pogra lub już gra w Standardzie i automatycznie każda wskoczyła do odpowiednich decków. Różnica między tymi kartami, a tymi wcześniejszymi, polega jednak na sile oddziaływania na format i na deckbuilding. Wymienione cztery staple mają bardziej wszechstronne zastosowanie w konstruowaniu talii i oferują wiele opcji w grze. Te karty tutaj są za to ograniczone do konkretnych archetypów i w normalnym rozumieniu tego słowa nie są staplami, przynajmniej nie z perspektywy całego formatu.

Zarówno Adept, jak i Kumena, Mistbinder oraz Elite, będą podstawą merfolkowych decków. Z kolei Legion Lieutenant pojawi się w każdych tribalowych wampirach, jakie spotkamy w meta. Thrashing Brontodon ma nieco szersze zastosowanie – to nie tylko niezła kart sideboardowa, dobry dinozaur, ale i kreatura o solidnych statsach z dodatkową opcją istotną w niektórych MU. Podobnie Aspirant – jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, drop w białym za 1 mana. Długo będzie podstawą kreaturowych konstrukcji w tym kolorze i jeśli tylko jakieś białe aggro będzie w formacie sensowne, jest stuprocentowo pewne, że ten stworek się tam znajdzie. Nezahal z kolei to najlepsza niebieska kreatura do kontroli. To co najmniej sideboard, a w odpowiednich warunkach także main – to typowy finisher, który w typowych kontrolach draw-go często bywał dostępny. Siłą rzeczy do nich trafi – i jak pokazują pierwsze wyniki – już trafia.

Pomijając Zacamę, do tego momentu omawiałem pewniaków do gry. Teraz przechodzimy do kart, które powinny w formacie się pojawić, ale nie można wykluczyć, że tego nie zrobią lub ich znaczenie nie będzie duże. To te solidne karty, które trafiają do decków w sprzyjających warunkach – na przykład, gdy jest odpowiednia liczba synergii w deckach, które można z nich wyciągnąć. Dla orientacji każdą z tych kart przypisuję do jednej z trzech kategorii – A – duża szansa i/lub duży wpływ, B – średni, C – niski – pod kątem tego, jak duża moim zdaniem jest jej szansa na grę oraz jak duże piętno odciśnie na Standardzie. Z samego opisu nie zawsze może to wynikać. Ale to też trzeba traktować dość umownie, bardziej po to, by czytający wiedział jak traktuję daną kartę.

Tych kart jest sporo, więc przyjrzymy się im w formie listy:

  • Martyr of Dusk – tani drop do wampirów, który fajnie blokuje wraże agresje i się wymienia, a do tego aż się prosi o deck z rodzaju ‚arystokratek’. Nie zastąpi Adanto Vanguarda, to zupełnie inne poziomy kart, ale w tribalu? Trzeba by się przyjrzeć innym dropom za 2, bo konkurencję ma sporą. B;
  • Radiant Destiny – anthem do White Weenie, czyli w tej chwili albo tech do tokenów, albo do wampirów, ewentualnie dinozaurów. Tego rodzaju karty grały już nie raz, więc i Destiny ma na to szansę, choć tribalowość tę kartę trochę ogranicza. A;
  • Zetalpa, Primal Dawn – cel pod reanimację, rampę i ewentualny finisher do kontroli. Przede wszystkim stworek, który może stać się techem w Giftsach. Mało to prawdopodobne, bo deck ma już kaladeshowego anioła. Po rotacji AKH i KLD nie można wykluczyć, że jednak coś pogra, ale do tego czasu – raczej nie, ale nie zdziwię się, jeśli mu się uda wyjść poza kuchenne stoły. C;
  • Seafloor Oracle – CA merfolków na pewno w cenie, co zresztą widać w deckach merfolkowych, w których się pojawił. Pytanie na ile merfolki będą silne i czy Dominaria da im jakieś ciekawe karty, ale jeśli tylko tribal ‚odpali’, to on tam znajdzie dla siebie miejsce. B;
  • Warkite Marauder – tani drop do piratów i nie tylko, bo w innych agresjach też się sprawdzi. Liczę po cichu na to, że to jeden ze sleeperów setu, mimo słabych statystyk. Już pojawił się deck na Favorable Winds, który z tego lataka korzysta, ale to raczej ciekawostka. B;
  • Champion of Dusk – pięć mana to dużo, zwłaszcza kiedy u oponenta latają Glorybringery i wyskakują The Scarab Gody, ale dociąga przynajmniej jedną kartę w tribalu, który nie ma nadzwyczajnego drawu, więc wykluczyć jego pojawienia się jako top end curve w wampirach nie można tak do końca. C;
  • Dire Fleet Poisoner – kolejny stwór, który aż się prosi do grania w piratach, ale jest na tyle dobry, że pojawi się nie tylko w nich. Ba, już się pojawił i to może być obok Maraudera kolejna karta, której prawdziwy potencjał objawi się nam dopiero po czasie. A;
  • Dusk Legion Zealot – kolejny drop do decku na wampirach, ale nie jest tak dobry jak elfowy odpowiednik. Chętniej bym go zobaczył w arystokratkach albo grindującym decku, zwłaszcza z sac outletami, ale tych w meta w chwili pisania nie ma. B;
  • Grasping Scoundrel – agresywny drop do monoblacka. Nie aż tak dobry jak wampirzy Aspirant w białym, ale pewniak do gry i nie dziwne, że już możemy go zobaczyć w spisach. B;
  • Oathsworn Vampire – i jeszcze jeden potencjalny drop za 2 do wampirów. Nie jest to Bloodghast, ale budzi podobne skojarzenia. To jednak kolejna karta, którą widziałbym raczej w arystokratkach/sac outletowych deckach aniżeli w wampirzym tribalu. Gdyby tylko był do tego jakiś enabler… W jego przypadku ‚solidna karta’ to może być ocena trochę na wyrost. C;
  • Twilight Prophet – profecie nie wróżyłbym przesadnie dużej szansy na grę, bo koszt robi swoje. Efekt jest jednak mocny i czy to w tribalu, czy to w kontrolnym lub grindującym, midrange’owym decku, który jest w stanie osiągnąć Ascend oraz ochronić tego przepowiadacza przyszłości, mógłby zagościć. Tokeny, jakieś arystokratki, esperowa kontrola… tu mogłoby być dla niego miejsce. Karta jest warta uwagi, ma niezłe statsy, ale czarny ma w tej chwili Chupacabrę, Hostage Takera i Scarab Goda, więc to raczej porotacyjny materiał. B;
  • Daring Buccaneer – wierzę, że piraci nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i ta kreatura jednak coś pogra. Nie robię sobie dużych nadziei na to, ale chętnie zobaczyłbym agresywny tribal tego rodzaju. Raczej to jednak porotacyjny materiał, który nawet wówczas może nie wypalić. Konkurencji z klasycznym mono redem na razie nie wytrzymuje. Gdyby Earthshaker Khenra była piratem… B;
  • Dire Fleet Daredevil – pewniak do gry w standardzie. Nie dziś, to jutro. Nie w sideboardach, to w mainach. Jeśli nie pogra, to będzie jednym z największych rozczarowań tego setu. A;
  • Fanatical Firebrand – mały agresywny napieracz w tribalu plus opcja na strzał w kritę/oppa? Ma teoretyczną szansę pograć, ale nie przesadzałbym z tym. Raczej skłaniam się na nie, ale jego pojawienie się nie zdziwi mnie aż tak bardzo – zwłaszcza jeśli zacznie grać więcej stworków 2/1 jak kaladeshowy Siphoneer czy wspomniany wyżej Daredevil. Szanse na grę niskie, ale red grywał gorszymi kartami. Co ciekawe, gdybyśmy dostali coś a’la Tormented Existence lub inny ciekawy i tani sac/reanimate engine, to w sumie ma jakiś tam combogenny potencjał. Znając Wizardów – na pewno nie w tym standardzie. C;
  • Goblin Trailblazer – goblin i pirat z Menace, do tego drop za 2. Dajcie lorda goblinów w Dominarii, to pogadamy o jego szansach na grę. W chwili gdy w meta jest czerwona Khenra, Kari Zev i parę innych rzeczy wiele sensu nie ma, ale po rotacji warto będzie o nim pamiętać, aby sprawdzić, czy gdzieś się nie wpasuje.  C;
  • Reckless Rage – pewniak do gry, ale częstość jego występowania jest skorelowana z powodzeniem dinozaurów na turniejach. Potencjalnie combogenna rzecz. B;
  • See Red – z jednej strony karta pułapka, ale z drugiej w meta jest Consuming Fervor i parę innych tanich enchantów. Meta zaskoczyło nas już heroicowymi UW Aurami. Gdyby ktoś chciał pójść w reda, to z See Red ma na to opcję. No i to też w jakimś samobójczym all-in boss sligh decku też mogłoby pograć – tylko czy na taki deck jest miejsce w meta? C;
  • Ghalta, Primal Hunger – pewniak do gry. Nie dość, że pasuje do wszelkich zielonych beatdownów, to jeszcze idealny top end do dinków i zielonych midrange decków. A;
  • Swift Warden – pewniak w merfolkach, w tej czy innej formie. Niewiele więcej można dodać. Gdyby dawał dowolnej kreaturze hexproofa, byłby jedną z czołowych kart formatu. A;
  • Angrath, the Flame-Chained – moim zdaniem zobaczy grę w standardzie. Przypominał mi Ob Nixilisa, ale w jednym z tekstów znalazłem jeszcze lepsze porównanie – Angrath jest jeszcze bardziej podobny do Liliana Vess. Lilka grała, sprawdzała się przynajmniej jako materiał sideboardowy, to i minotaurzy planeswalker pogra. Co najmniej w tej samej roli, a jeśli dostaniemy wreszcie jakiegoś fajnego czarnego sweepera, to BR kontrola czy Grixis kontrola z nim w roli finishera jest możliwa. Oczywiście, na razie Grixis kontrola to raczej energetyczne decki, ale nie popadając w jakiś wielki zachwyt, nie przesadzajmy też, że Angrath to crap (w takim wypadku ostatni Bolas to jeszcze większy crap). Musi tylko znaleźć sobie miejsce. A;
  • Atzocan Seer – dinozaury są raczej zielono-czerwone niż zielono białe i mają tendencję do bycia agresorami. Nie wykluczyłbym jednak, że ten stworek jako utility nie pojawi się w bardziej rampowej WG/naya wersji decku. C;
  • Azor, the LawbringerSphinx’s Revelation to to nie jest, a na Dragonlord Ojutai też specjalnie nie wygląda. Mimo to może pełnić podobną funkcję jak smok, choć przez koszt i wrażliwość na removal będzie się tym grało inaczej. Nie zmienia to faktu, że pogra na pewno. A;
  • Huatli, Radiant Champion – o ile Angrath nie potrzebuje wsparcia, tak Huatli musi je mieć. WG do tej pory było na obrzeżach meta i mimo wszystko nie sądzę, aby Huatli jakoś dramatycznie ten stan rzeczy zmieniła, aczkolwiek potencjał jest. Nie-tribalowe WG robi dokładnie to, czego Huatli chce, więc pograć może choćby tu. A pewnie jej potencjał jest trochę większy i w jakimś Naya decku też by się odnalazła – jakaś szansa jest. B;
  • Relentless Raptor – pojawienie się WR wersji czerwonego aggro świadczy o tym, że jakiś potencjał w tej karcie jest. Nie sądzę jednak, aby splash w mono redzie był dobrym kierunkiem. Raczej trzeba by składać zupełnie nowy deck. B;
  • Journey to Eternity // Atzal, Cave of Eternity – z wszystkimi DFC enchantami jest problem, poza Azcantą, bo choć oferują wiele, to albo za późno, albo są ‚zbyt fikuśne’, albo nie wpasowują się do żadnego decku. Z tą kartą może być różnie. Może ‚zatrybić’, a może też i zupełnie nigdzie nie pograć. Teoretycznie mogłaby stać się elementem rekursywnego silnika w decku korzystającym z graveyarda, ale choć jest parę kart do tego w meta, nie bardzo widać dla niej miejsce. Patrzę na tę kartę z nadzieją, ale na razie niewiele sobie po niej obiecuję. B;
  • Path of Mettle // Metzali, Tower of Triumph – Ścieżka już trafiła do RW mono reda. Tam bardziej jest to splash. Niestety, jak wiele kart w RW może mieć ona pecha, że jest w tych kolorach, które zazwyczaj są słabo reprezentowane w meta i poza agresją niewiele oferują. Ścieżka ma zaś ten problem, że z jednej strony jej enchantowa strona wymaga stworów, a więc skłania ku kreaturowej konstrukcji, a z drugiej jej landowa strona lepiej by pasowała do decku kontrolnego. Oczywiście, karta daje agresji zasięg i ochronę przed wrażymi atakami, więc to nie tak, iż do niej nie pasuje. Po prostu gdybyśmy dostali osobno obie strony, to tył pojawił by się przede wszystkim w kontrolnych RWx deckach. B;
  • Profane Procession // Tomb of the Dusk Rose – procesja podobnie jak Azcanta powinna pograć. Nawet jeśli to wolny removal, to wciąż jest to właśnie removal, do tego powtarzalny. To kwestia czasu, kiedy znajdzie się dla tej karty miejsce w meta. A.

Tyle dobrych kart, które szukają domu lub już go znalazły. Przejdźmy do bardziej wyszukanych opcji.

 

Enablerzy

Induced Amnesia, Tomb Robber, Polyraptor, Wayward Swordtooth, World Shaper

To tylko pięć kart i żadna z nich nie jest na tyle dobra, aby grać samodzielnie. Trudno znaleźć im dom w aktualnym standardzie. Potencjalnie istnieje szansa, że komuś się jednak to uda – jak z Day’s Undoing, do którego ktoś znalazł zastosowanie. I podobną pozycję ma Induced Amnesia, choć akurat tę kartę trudniej będzie ‚złamać’. Robber i Shaper to karty, które z chęcią zobaczyłyby grę skoncentrowaną na grobie. Obie aż się proszą o jakieś rekursywne zagrania. Shaper przypomina mi trochę Sidisi, Brood Tyrant, ale to oczywiście dwie różne karty, a ja mam do nagi spory sentyment. W sumie dlatego tylko o niej wspominam. Polyraptor jeśli pogra to w jakichś dzikich combo-rampach, ale pytanie, gdzie takie się znajdzie. SaffronOlive już coś tam niby próbował, ale powiedzmy sobie szczerze – to nie są poważne zabawy, choć samo combo z Forerunner of the Empire działa zadziwiająco skutecznie. Niestety, koszt zabija Polyraptora i raczej w Standardzie nie zapisze się zbyt mocno. Swordtooth to też kreatura do rampowego decku. Statsy ma sensowne, a drawback w odpowiednim decku jest możliwy do ogarnięcia. Problem raczej z tempem, Swordtooth jest wolny. Z tej piątki kart on ma największe szanse pograć w obecnym T2. Dopóki jednak agresywne redy dominują w formacie, szanse te nie są za wysokie.

 

Utility

Tu też mamy parę kart. I też je w formie listy omówię. Warto tylko wcześniej zaznaczyć, że w przeciwieństwie do enablerów nie sądzę, aby którakolwiek z tych kart miała charakter ‚build around’ lub pozwalała na stworzenie nowego archetypu. To także karty, które mocno zależeć będą od meta, a sięgać po nie będziemy nie dlatego, że są dobre same z siebie, ile dlatego, że oferują efekt, którego potrzebujemy. Ponieważ pierwszy raz piszę taki tekst, nie upieram się też, że podział i dobór kart jest tu dobry. Widzę pewne problemy i dlatego cenne będą wszystkie komentarze do tekstu.

  • Curious Obsession – ta karta już się pojawiła w UW Aurach, a to właśnie przykład takiego decku, który gra tą kartą ze względu na koszt i dociąganie kart – czyli jej użyteczność w kontekście samego archetypu. 1/1 czy 2/1 z nałożonym nań kolejnym +1/+1 to nie jest wcale coś imponującego. Znaczenie raczej marginalne, ale opcja na draw w niektórych deckach czy MU może być przydatna.
  • Expel from Orazca – póki co mamy w formacie Unsummon i dlatego Expel raczej nie pogra, chyba że w specyficznym, kontrolnym decku. Jeśli jednak po rotacji będzie potrzebny taki efekt, to karta ta może pograć, zwłaszcza ze względu na przydatność w late game.
  • Kumena’s Awakening – kolejna karta do kontrolnego decku, trochę build around, trochę jako sideboard do kontroli – to po prostu kolejna opcja, która może dawać ‚edge’ w określonych buildach i sytuacjach.
  • Release to the Wind – być może to jednak powinien być enabler, jako że karta jest combogenna. Ale jest też manożerna. Nie zmienia to faktu, że jakiś deck w pewnym momencie może chcieć czaru, który wyratuje kluczową kreaturę przed removalem i pozwoli ją jeszcze raz zagrać – a jak to będzie jeszcze do tego karta z ETB efektem, to już w ogóle fajno.
  • Riverwise Augur – przydrogi Brainstorm na kiju nie jest czymś budzącym ekscytację, ale może się przydać, gdy z jakiegoś powodu sekwencjonowanie kart będzie w formacie istotne. Wyobraźcie sobie na przykład powrót Miracle do T2. Mało prawdopodobne, ale zawsze może pojawić się jakaś nowa mechanika, która też będzie grała wokół tego, co mamy na topie biblioteki. W takim wypadku Augur ma jakieś perspektywy na grę.
  • Secrets of the Golden City – Divination nie raz grało w Standardzie, a draw 3 kart za 3 mana może mieć spore znaczenie. W tej chwili mamy lepsze karty, instanty, do tego cyclujące się, a choć kosztują nawet więcej many, to dobrze wpisują się w swoje kontrolne archetypy. Sekrety Złotego Miasta się jednak pojawią w grze, o ile nie wydrukowane zostanie coś lepszego i o ile jakiś deck będzie potrzebował efektu dociągu 3 kart za 3 mana. To się prędzej czy później stanie.
  • Gruesome Fate – przez długi czas Kessig Malcontents było zapomnianą kartą aż wreszcie ktoś sobie o niej przypomniał i uznał, że w modernowych ludzikach będzie idealnym techem. No i podobnie może być z Fatem. W pewnym momencie może sobie ta karta znaleźć deck, ale równie dobrze może wcale nie pograć.
  • Mastermind’s Acquisition – tech do wielu decków, ale przede wszystkim pewnie do kontroli, które wąską paletę odpowiedzi czy finisherów będą chciały poszerzyć o sideboard.
  • Blood Sun – bardziej niż z Blood Moonem ta karta kojarzy mi się z Burning Earth, przynajmniej jeśli chodzi o Standard. To hoser na utility landy, a tych trochę w meta jest. Paradoksalnie, ten najczęściej używany czerwony desert, dostał banem, więc Blood Sun nawet jako karta sideboardowa niespecjalnie się teraz w mirrorze nadaje. Zresztą, pytanie czy utrata tempa w ogóle uzasadniałaby granie tym. I to w sumie jest największy problem krwawego słońca – to hoser, który nie za bardzo czego powstrzymywać, ale jeśli jakiś land wymknie się spod kontroli, Blood Sun w Standardzie jeszcze zabłyśnie. Los tej karty zależy od tego, co dalej planują Wizardzi i jak się meta ułoży.
  • Thunderherd Migration – ta karta pogra na bank, bo Rampant Growth dla dinozaurów to coś obok czego trudno przejść obojętnie. Jej ograniczone do tribala działanie sprawia jednak, że jest uzależniona od konstrukcji reszty talii. I choć uważam, że jakoś się w standardzie zaznaczy, zwłaszcza jeśli dinki pójdą w kolory Naya, to Migracja nie jest kartą, po którą każdy deck tego rodzaju sięgnie. RG Dinozaury na razie wydają się obywać bez niej, choć w meta nie wiedzie im się najlepiej.
  • Jungle Creeper – coś idealnego do rekursywnego, wolnego, grindującego decku. Jeśli w meta pojawi się jakiś Rock, to ta karta ma szansę pograć, choć też ma sporą wadę – wraca na rękę, a nie na battlefield. Jest to jednak element, który może stać się uzupełnieniem lub częścią silnika decku grającego grobem.
  • Arch of Orazca – jedna z tych kart, które na pewno zagrają. I to jej funkcjonalność zadecyduje o tym, a nie to, że ma ona jakiś dobry efekt. Owszem, dociąg kart jest zawsze dobry, zwłaszcza powtarzalny, ale to jest dla mnie przykład właśnie takiej typowej ‚utility’ karty.

Z powyższych kart na razie widzę miejsce tylko dla Thunderherd Migration i Arch of Orazca. Obsesyjna ciekawość na razie jawi mi się jako ciekawostka i nie sądzę, aby deck z nią miał ‚długie nogi’. Po resztę kart będziemy sięgać wraz z rozwojem meta i kolejnymi dodatkami, o ile w ogóle ich będziemy potrzebować.

 

Removal

Removal to specyficzna kategoria, bo właściwie mógłbym te karty uznać po prostu za dobre karty czy staple. Removal pełni jednak na tyle istotną rolę w deckach i formacie, że zasługuje na osobne wyróżnienie.

Baffling End, Slaughter the Strong, Golden Demise, Moment of Craving

Rivals of Ixalan daje w gruncie rzeczy niewiele i nic na poziomie Fatal Pushy i tym podobnych rzeczy. Baffling End z dużym prawdopodobieństwem będzie jednak blisko poziomu stapla w sensie podstawowego białego removalu w formacie, jak nie teraz, to po rotacji. Na pewno będzie popularny. Slaughter jest trochę jak Tragic Arrogance. I jeśli tylko format znajdzie swojego Siege Rhino, to może pograć. Sweeper za 3 mana poparty point removalem to nie jest zła opcja. Vona, Butcher of Magan, albo Elenda, the Dusk Rose mogłyby pełnić taką funkcję. Trzeba jednak pamiętać, jak Arogancja szybko wypadła z meta. Póki co mamy zresztą Fumigate oraz Yahenni’s Expertise w kontekście kolejnej karty. Golden Demise niby przypomina tradycyjnego Infesta, ale paradoksalnie tym razem to karta przede wszystkim dla aggro mirrorów i głównie do sideboardu. Przynajmniej na razie. Podobnie Moment of Craving, który może jednak da trochę wytchnienia kontrolnym taliom. Generalnie kiedy efekty obu kart są w meta, można się czuć trochę bezpieczniej. Standard potrzebuje takich tanich czarnych kart, nawet jeśli w danym momencie nie są one najlepszym wyborem, bo stwory są zbyt duże.

 

Sideboard

Squire’s Devotion, Admiral’s Order, Crafty Cutpurse, Naturalize, Silent Gravestone,

Aby Squire pograło, musiałby powstać dedykowany pod aury deck. Ale nie jestem pewien, czy chcielibyśmy enchantresskę lub bogle w T2. Albo inaczej – nie chcemy, przynajmniej bogli. Na razie to jednak przede wszystkim opcja sideboardowa, która przez swój koszt i wrażliwość na removal wiele nie pogra, przynajmniej na razie. Rozkaz admirała mógłby nawet pograć w main w odpowiednim środowisku, ale to też wygląda na kartę przede wszystkim sideboardową. Cutpurse również sam z siebie nie jest za dobry, chyba że meta zdominują Polyraptory. Nie ma chyba innych tokenów w tej chwili, które warto byłoby kraść. A że Polyraptor meta nie zdominuje, to pirata nie zobaczymy nawet w sideboardach. Zobaczymy jak będzie przy kolejnych dodatkach, ale to nigdy nie będzie mainowa karta. Naturalize to w tej chwili na pewno najlepszy zielony hejt na artefakty i enchanty. Kto wie czy nie najlepsza tego rodzaju karta w formacie. Choć to Abrade nadal będzie główną maszynką do rozwalania artefaktów, Naturalize jest przydatnym dodatkiem do Standardu. Przy okazji – wiem, RIX ma także Negate. Obie karty to nie nowość. Negate w aktualnym Standardzie jednak już było, podczas gdy Naturalize właśnie wraca. Dlatego karta warta wspominki i dlatego wymieniłem ją także na początku przy wymienianiu kart z Aether Revolt. Silent Gravestone to kolejny hejt na groby. Mamy ich w T2 mnóstwo. Szkoda, że Wizardzi nie wpadli na pomysł, aby je drukować w czasie panowania Emrakuli. Tak czy siak, Gravestone na razie nie pogra. Do rotacji mamy Scavenger Grounds i Crook of Condemnation, a potem będziemy mieli choćby Sentinel Totem. Karta może wszakże wskazywać na rolę graveyardu w kolejnym meta. Jeśli w Dominarii zostanie wydrukowane coś, co korzysta z grave’ów, przynajmniej będziemy mieli kolejną rzecz, która pomoże groby utrzymać pod kontrolą.

Tu na koniec jeszcze muszę wymienić dwie Merflokowe karty, które same z siebie są po prostu słabe. Mist-Cloaked Herald i Jade Bearer oferują jednak synergię z tribalem, któremu one dropy na pewno się przydadzą. I patrząc po pierwszych spisach, mimo że Merfolki w constructed jakoś furory w ligach na MTGO nie robią, to się znalazły. Jest też grupa kart, przy których się waham lub szanse na ich pojawienie się oceniam jako ekstremalnie niskie, ale nie mogę zupełnie wykluczyć zagoszczenia przez nie w T2. Jedną z takich kart jest Bishop of Binding. Wrażliwość na removal, koszt tej karty, a także obecność innych, bezpieczniejszych kart o podobnym działaniu sprawia, że nie wróżę mu szczególnych sukcesów. Jest to jednak wampir i właśnie ze względu na tribalowe synergie nie mogę go tak całkowicie wykluczyć. Z podobnych powodów – karta za słaba, ale może znajdą się wampirze synergie – wspomnieć mi wypada o Famished Paladin, Forerunner of the Legion, Paladin of Atonement.

Sceptycznie jestem nastawiony również do Pride of Conquerors, choć masowe dopałki grywają czasem, a 2 P/T za 2 mana to nie jest zły deal, zwłaszcza jeśli w stole jest Radiant Destiny. Kolejna taka karta, której raczej nie zobaczymy zbyt często, to Cleansing Ray. Żeby pograła muszą się zdarzyć dwie rzeczy naraz – w meta musi być sporo decków grających na enchantach, a jednym z dominujących archetypów muszą być wampiry. Po banach jest na to większa szansa na wcześniej i może Promień wskoczy do sideboardów. Na razie się na to jednak nie zapowiada. Problemem tej karty jest też to, że kosztuje dwa mana i jest na sorcery. Dlatego nigdy to nie będzie specjalnie kusząca opcja. Gdyby dodatkowo niszczyła artefakty albo była na instancie, szansa byłaby dużo wyższa.

Zupełnie nie liczyłbym z kolei na Trapjaw Tyranta, chyba że pojawi się jakiś powtarzalny sposób na zadawanie obrażeń i ochronę tej kreatury przed removalem oponenta. Jest Blossoming Defence, jest Heroic Intervention, ale to nie jest realny kierunek, a Tyrant nie jest kartą wartą budowania wokół niej talii. Inny dinozaur, Tetzimoc, Primal Death, też nie widzi mi się w meta, które jest dość agresywne i szybkie. Red wciąż jest jednym z Tier 1 decków, a zanim Tetzimoc pojawi się na polu bitwy, to trochę czasu i many trzeba zużyć. Power level czarnego dinka jest na tyle wysoki, że w wolniejszym środowisku może się to zmienić. Tyle że nawet po rotacji z Merfolkami, wampirami i piratami nie liczyłbym przesadnie na to zwalnianie. Na razie z wcale nie gorszym Noxious Gearhulkiem za bardzo nie ma co robić, a co dopiero z jaszczurem. Ciekawy jest też przypadek Siegehorn Ceratopsa. Z jednej strony Watchwolf miał swoje 5 minut, także pod postacią Fleecemane Liona. Tu zaś mam potencjalne 4/4 za 2 many. Sposobów na efektywne zadawanie Ceratopsowi obrażeń za bardzo nie ma, a podstawowe 2 Toughnessa nie wróży wiele tej karcie.

Na pewno nie pogra Sphinx’s Decree. Trudno znaleźć jakiekolwiek sensowne zastosowanie dla tej karty, nie mówiąc o tym, że tracimy na nią slota w decku. Musielibyśmy mieć w meta instantowego win cona, którego odpalalibyśmy w turze przeciwnika. Albo musielibyśmy wiedzieć, co opp zamierza zrobić w kolejnej turze. Być może jest to sposób na walkę z kontrolami, karta sideboardowa do białych agresji, aby mogły się ustrzec przed kontrolą draw-go czy tapped-out kontrolą. Nawet wówczas, utrata slota na kartę jest nieuzasadniona.

Dead Man’s Chest to karta, którą chciałbym zobaczyć w akcji. Chciałbym, aby działała i chętnie zobaczyłbym jej ‚combo’ z Ghaltą, ale to niestety nie jest praktyczny sposób na kompetytywnego Magica. Cóż, powodzenia w EDH lub na kuchennym stole. Gleaming Barrier jest z kolei ciekawą rzeczą. Statsy tylko trochę małe, aby sensownie spowalniać meta, którym zresztą i tak wstrząsa Earthshaker Khenra. Widzę za to światełko w tunelu dla Awakened Amalgam. W sumie nawet w tej chwili zrobienie z niego 4/4 czy 5/5 za 4 mana nie powinno być wcale takie trudne. Wiele decków już gra na 6 i więcej rodzajów landów, a jeśli połączyć to z Hour of Promise i desertami, Amalgam w sumie źle nie wygląda. Albo inaczej – widziałbym światełko dla Amalgama, gdyby miał trample. W tej chwili to tylko ciekawostka, jednak nie jest to aż tak abstrakcyjna karta, jak mogłoby się wydawać. SaffronOlive robił bardziej absurdalne decki do Against the Odds.

To by było na tyle, jeśli chodzi o Rivals of Ixalan w Standardzie. Gdybym miał pisać ten tekst jeszcze raz, pewnie podszedłbym do niego inaczej i go sobie tak nie komplikował. Na pewno też nie omawiałbym tematu tak dokładnie. Jest też trochę elementów, które bym zmienił. Na pewno są też rzeczy, które mi umknęły tudzież takie, co do których się mylę. Już wiem, że trochę wzgardzona i zignorowana przeze mnie Elenda, the Dusk Rose pogrywa w wampirach i warto było o niej powiedzieć choć słowo. Azor’s Gateway też mnie zaskoczyło. Ciekawie będzie też wrócić do tematu za jakiś czas, aby zrewidować te moje przewidywania, które od chwili rozpoczęcia pisania tekstu do jego opublikowania częściowo zaczęły się sprawdzać.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze