Rozwój Paupera a nowe dodatki

W ostatnim tekście Marek Walter napisał, że commony z ostatnich lat zachwycają raczej rzadko i wspomniał o tezie, zgodnie z którą w oparciu tylko o najnowsze dodatki Paupera czekałaby stagnacja skoncentrowana wokół starych kart. Tezę tę od razu obalał Mastersami i zjawiskiem downshiftów, które miały sporo mieszać w meta. Rozumiem doskonale, że tamten artykuł nie był najlepszym miejscem na tego rodzaju dywagacje, ale jednak się trochę skrzywiłem na te słowa. Bo i owszem, Mastersy są ważne, ale wydaje mi się jednocześnie, że jeśli chodzi o rozwój Paupera zwykłe dodatki zostały tam mocno niedocenione, a teza o stagnacji to mit, z którym należy się rozprawić.

Od razu muszę zaznaczyć, że ja tu nie tyle chcę wchodzić w polemikę z Markiem, ile zainspirowany jego słowami chciałbym sprawdzić, jak to tak właściwie jest. Jak duży jest wpływ regularnych dodatków na rozwój Paupera? Czy faktycznie Mastersy aż tak przemeblowują meta? A co z pozostałymi commonami, których Wizardzi dostarczają nam co jakiś czas w produktach pre-constructed?

Żeby te rozważania miały w ogóle sens, powinienem wyznaczyć jakąś cezurę – najbardziej idealny byłby tu moment zastosowania NWO. Problem w tym, że wówczas w Magica nie grałem. Z tego samego powodu trudno byłoby mi prześledzić dodatki i produkty, które pojawiły się zanim wszedłem w format. Doświadczenie w Pauperze i znajomość meta mają tu zbyt duże znaczenie, a ryzyko pominięcia czegoś czy merytorycznej wpadki jest za wysokie. Dlatego muszę poszukać innego punktu wyjścia. I widzę w sumie dwie opcje – M15 i zamiana ramek oraz Magic Origins, które postrzegać można jako początek nowej ery w historii karcianki (choćby ze względu na wzrost znaczenia fabuły i jej reprezentacji na kartach, co miało spory wpływ na design, likwidację Core Setów i komplikację mechanik w kolejnych dodatkach). W sumie różnica niewielka – tylko rok czasu, a w tym M15, blok Tarkiru i Commander 2014. Dla przejrzystości zacznijmy więc właśnie od Originsów.

Zanim jednak o nich, musimy się cofnąć do kilku bardzo istotnych, jeśli chodzi o rozwój Paupera, dodatków po NWO. Pierwszym z nich musi być New Phyrexia. To set, który dostarczył Pauperowi karty z phyrexiańską maną. W formacie regularnie od dawna grają Apostle’s Blessing, Gitaxian Probe, Vault Skirge, Mutagenic Growth. W deckach pojawia się także Suture Priest, Vapor Snag, Geth’s Verdict, a Glistner Elf jest podstawą pauperowego Infecta. To zresztą w dużej mierze przez niego zbanowany w formacie jest Invigorate. Trafić też można (lub raczej można było) na Blinding Souleatera jako opcję sideboardową i Immolating Souleatera w alternatywnej wersji decku a’la Izzet Blitz. Wypada przy tym podkreślić, że to był mały set i zawierał zaledwie 60 commonów. Z tego prawie 1/6 znalazła swoje miejsce w pauperze i na stałe się w nim zadomowiła, stając się podwaliną lub istotną częścią obecnych w meta decków.

Delver of Secrets, rozwój paupera

Delver of Secrets

Drugim niezwykle ważnym setem dla Paupera był Innistrad, jako że pewien common zrewolucjonizował format i praktycznie do przedruku Burning-Tree Emissary w Modern Masters 2017 niemal nieprzerwanie trzymał meta w kleszczach. Wiecie doskonale o kogo mi chodzi – o delvera. Możemy dyskutować, czy Delver of Secrets był pomyłką, czy jest broken, czy wcale nie. Faktem jednak jest, że po jego wydrukowaniu Pauper – i nie tylko on – doznał wstrząsu, a kolejne karty – jak Treasure Cruise – tylko umacniały pozycję czarodzieja-insekta w meta. Już tylko z tego względu Innistrad jest wart wzmianki. Są tam też jednak Doomed Traveler, Selfless Cathar, Curse of the Bloody Tome, Forbidden Alchemy, Dead Weight, Victim of Night, Curse of the Pierced Heart, Gnaw to the Bone i Travel Preparations. Jasne, żadnej z tych kart nie można porównywać do Delvera, ale wiele z nich do dziś ma stałe miejsce w decklistach. Kolejny dodatek z bloku – Dark Ascension – też przyniósł kilka grywalnych commonów – Midnight Guarda, Stormbound Geista, Thought Scoura, Tragic Slipa (czasem grywa), Faithless Looting, Forge Devila (był chyba moment, że grywał sideboardowo), niezwykle istotnego Young Wolfa, a także Haunted Fengraf. Avacyn Restored dało zaś silnik wielu decków w postaci Ghostly Flicker oraz Abundant Growth. Wszystkie te karty nikną jednak w cieniu Delvera. No, może Flicker w pewnym momencie mógł z nim stawać w konkury, ale to bardziej za sprawą niesławnego Peregrine Drake’a.

Trzecim punktem, na którym należy się zatrzymać, jest Theros. I tu też za sprawą jednej karty, która wyniosła na piedestał deck, należący do archetypu mającego skończyć Magica. Gray Merchant of Asphodela nikomu, kto zna meta, przedstawiać nie trzeba. Fakt, w całym bloku jeszcze chyba tylko Satyr Wayfinder znalazł sobie miejsce w formacie, ale pojawienie się Gary’ego jest na tyle istotne, że nie sposób go pominąć.

Czwartym i ostatnim przystankiem przed Originsami jest blok Tarkiru, ze szczególnym uwzględnieniem Khans of Tarkir. Możliwe zresztą, że to najmniej ekscytujący przystanek, jednakże ważny z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, mamy tu szybko wycięte z formatu jako brokenowe wspomniane już Treasure Cruise. Po drugie, mamy kolejną kartę z Delve – Gurmag Anglera. Rybcia ustanowiła nowy standard dla kompetytywnego Paupera jeśli chodzi o maksymalny P/T. Jasne, w formacie największy jest Ulamog’s Crusher, ale jednak liczba Anglerów jest większa. Pojawienie się Anglera miało też wpływ na pojawienie się nowych techów, strategii i decków. Trzeci powód naszego zainteresowanie Tarkirem może się wydać najmniej spektakularny, ale to tylko pozory. Jest to też powód chyba niedoceniany, więc tym bardziej warto go podkreślić. Chodzi o commonowe duale, tapowane na wejściu i dodające 1 punkt życia. Niby niewiele, ale wzmocniło to kilka decków. W inne – jak w Burna – mocno uderzyło. Co jednak ważniejsze, wreszcie zapewniło Pauperowi w miarę sensowne dwukolorowe landy. Owszem, były wcześniej Guildgate’y, ale ten jeden punkcik życia za ziemię robi różnicę, pozwalając pewnym strategiom na względną stabilizację. Z innych kart z tego bloku wymienić można jeszcze Goblin Heelcuttera, Epic Confrontation i najważniejszy wśród nich – Temur Battle Rage. To alternatywa dla Flinga w Affinity oraz istotny element Izzet Blitza.

Oczywiście po drodze były i inne karty – choćby Worldwake z Groundswellem, przez długi czas podstawą Stompy, czy Return to Ravnica z Electrickery, które jest jednym z najlepszych sweeperów formatu (aczkolwiek to raczej przez słabość i sporadyczność pauperowych sweeperów) – jednakże zaryzykowałbym tezę, że cztery wspomniane wyżej punkty były jednymi z najważniejszych punktów zwrotnych, jeśli chodzi o rozwój Paupera w ostatnich latach. I jeśli nawet nie były ważniejsze niż pojawianie się kolejnych Mastersów, to przynajmniej równie ważne.

Teraz możemy się zająć Magic Origins. W praktyce niewiele tu doszło. Jedną z kart, która okazała się mieć pauperowy potencjał, to Faerie Miscreant. Wróżka znalazła sobie miejsce w Delverze, choć – jeśli dobrze pamiętam – nie od razu ją podchwycono. Dziś wszakże jest staplem w taliach, w których Spellstutter Sprite. Stałe miejsce w borosowym Monarsze ma też Alchemist’s Vial. Opcja powstrzymywania ataków okazała się lepsza niż alternatywa, a samo dociąganie kart i koszt są takie same jak w kartach, które fiolka zastąpiła. Inna rzecz, że karta weszła do łask dopiero po wydrukowanie mechaniki Monarch w drugim Conspiracy (do czego jeszcze dojdziemy). Dla równowagi Pauper otrzymał też sideboardowe Aerial Volley, które i dziś pojawia się w Stompy i innych zielonych deckach. Caustic Caterpillar też stał się raczej sideboardową opcją w deckach na Tortured Existence. Te talie jednak rzadko grają w meta. Parę osób próbowało również zrobić coś z Mage-Ring Bullym, ale z tego niewiele wyszło. I jeśli chodzi o Originsy to tyle – dwie karty do main i 2 do side.

Kolejny na liście jest Battle for Zendikar. Ulamog’s Crusher dostał kuzyna w postaci Eldrazi Devastatora. Tenże jednak okazał się niewypałem – statystyki 8/9, trample i brak konieczności atakowania to za mało, by trafić do meta. Lepiej poradził sobie pod tym kątem Eldrazi Skyspawner, który przez pewien czas stanowił uzupełnienie niektórych niebieskich decków. Ten tech szybko wszakże się wypalił i dziś też za wielu Skyspawnerów nie uświadczymy (mówiąc ściślej – jest ich okrągłe 0). W zasadzie dom w Pauperze udało się znaleźć tylko dla Complete Disregard, Blisterpoda i Mortuary Mire. To nic co by miało zrewolucjonizować format, ale w określonych archetypach się przydaje. Na upartego można też doliczyć Sandstone Bridge, ale to bardzo na upartego. Battle for Zendikar i tak wpadł lepiej niż Commander 2015. W sumie to i dobrze, bo tego rodzaju produkty nie powinny mieszać za dużo w formacie, choćby tylko ze względu na poślizg między wejściem produktu na papierowy rynek a pojawieniem się kart na MTGO.

Drugi dodatek z bloku BFZ również niewiele wniósł do Paupera. Mimo to ta jedna zielona karta, którą dostaliśmy, sporo namieszała i doprowadziła do renesansu nieco przykurzonego archetypu – powiedzmy sobie szczerze, to nie był najlepszy czas dla Trona. Pulse of Murasa z Oath of the Gatewatch tchnęło w deck nowe życie, a efekty widzimy do dziś. Zresztą, nie tylko tron na tym zyskał. Mieliśmy także mariaż MBC z zielonym, mieliśmy i inne opcje. Pauper dostał też role playerów w postaci Natural State do sideboardów oraz Crumbling Vestige i Holdout Settlement. Z tych dwóch landów to ten pierwszy mocniej odcisnął się na meta. Ten drugi szybko został porzucony. Vestige przez pewien czas stanowił jednak podstawę kolorowej wersji bogli. Może i dziś by się zresztą grało tą kartą, ale w tej chwili Pauper ma bardziej wartościowy fixing.

Shadows over Innistrad z kolei zabłysnęło przez chwilę Angelic Purge, które w niektórych deckach – zwłaszcza boros/jeskai kitty zastąpiło O-Ringa. Ten tech nie jest już wykorzystywany, bo decki mocno się zmieniły, ale teoretycznie jest to nadal alternatywa dla talii, które synergizują z wrzucaniem sobie np. artefaktów do grobu. Dużo większy efekt wywołało jednakże Pieces of the Puzzle. Ta karta de facto stworzyła nowy archetyp, w którym gra się na non-creature spellach, z kontrami i paleniami. Deck funkcjonował raczej na obrzeżach meta, ale miał parę sukcesów na koncie. Spore znaczenie ma też Insolent Neonate. Ta karta sprawdziła się w BR Reanimatorze, a i Burn czasem nią grał. Tu wszakże też mamy do czynienia z raczej niszową opcją. Podobnie zresztą w przypadku Sanitarium Skeleton. Ten przyjemniaczek odnalazł się w – jakże by inaczej – deckach na Tortured Existence, dredgującym pauperze, a i jego obecność w jakichś czarnych arystokratkach też by mnie nie zdziwiła zbyt mocno. Prawdziwie mainstreamowy charakter z tego dodatku miało tak naprawdę Grotesque Mutation, zwłaszcza w UB Delverze. Wszystko przez to, że w połączeniu z Gurmag Anglerem mutacja zapewnia absurdalnie duży lifeswing. Wchodziło oczywiście z sideboardów, np. w starciu z Burnem.

Następne w kolejce mamy Eternal Masters. W tym dodatku wreszcie na commonie pojawiła się Kird Ape. Oprócz małpy White Weenie dostały Elite Vanguarda. Czy to cokolwiek w formacie zmieniło? Mówiąc krótko – nie. Małpa trochę częściej się pojawia w taliach, ale te w miarę gorące downgrade’y okazały się nie mieć dużego znaczenia. Podobnie z Wakedancerem, choć wiele sobie po tej karcie niektórzy obiecywali. Mimo przymiarek do kilku archetypów, Wakedancer nie chwycił. Już lepiej sprawdziło się Night’s Whisper. Czarny draw w Pauperze miał do tej pory tylko Sign in Blood, co ograniczało deck pod kątem mana base i wymuszało jednokolorowość. Whisper pozwolił dosplashowywać do Mono Blacka na przykład kolor zielony. Dał po prostu trochę więcej elastyczności deckbuilderom, ale prawda jest taka, że karta furory nie zrobiła.

Eternal Masters dało formatowi tak naprawdę dwie naprawdę ważne karty. Chodzi o Rally the Peasants oraz Elvish Vanguarda. Ta pierwsza wzmocniła tokenowe strategie, które nagle stały się o wiele bardziej sensowne. Zaraz meta wysypało się różnego rodzaju WR tokenami, białym tokenami ze splashem, a przede wszystkim wariantem Jeskai Kitty, które odrzuciło niebieski kolor i poszło szeroko z Battle Screech, jeszcze po drodze otrzymując Palace Sentinelów. Boros Monarch to jeden z najważniejszych, jeśli wręcz nie najpopularniejszych obecnie, decków w formacie. Elvish Vanguard miał mniejsze znaczenie, bo wpisał się tylko w jeden niszowy archetyp – elfy. Nie da się jednak ukryć, że dla tej talii to miało spore znaczenie. Teraz elfy mogą iść nie tylko szeroko, ale mają też stworka o dużych statsach. I to bez konieczności polegania na Timberwatch Elfie.

Ten set warto jednak docenić ze względu na rzecz, która jest związana z Pauperem, ale nie bezpośrednio. Chodzi o to, że Eternal Masters zwiększyło dostępność takich kart jak Hydroblast, Pyroblast, Daze, Innocent Blood, Ancestral Mask. To karty, które online były jednak dość drogie jak na Paupera, a set był świetną okazją, aby je podłapać. Choć niektóre ceny wróciły do dawnych poziomów, część kart staniała na stałe, a Eternal Masters miało istotny wpływ na finansową przystępność formatu.

Kolejny w zestawieniu Eldritch Moon dał w praktyce tylko dwie karty – Take Inventory i Thermo-Alchemist. Niebieski draw tego rodzaju już był w meta. Tu więc rewolucji nie było, ale miło mieć sztuki 5-8, gdyby ktokolwiek tego potrzebował. Na razie nikt nie potrzebuje, ale teoretyczna możliwość wykorzystania tego w deckach jest. Swego rodzaju rewolucją w obrębie Burna okazała się za to czerwona karta. Razem z kolejnymi dodatkami znaczenie Alchemista tylko wzrastało, a burn wyraźnie przyspieszył i zaczął nadążać za innymi deckami, trochę niwelując efekt khansowych duali. Od tego momentu Burn zaczął wracać na należne mu miejsce.

Równie ważny co Eternal Masters – może nawet ważniejszy – okazał się kolejny dodatek. Conspiracy Take the Crown wprowadziło mechanikę Monarch. Na rozwój Paupera mocno wpłynęło pojawienie się w meta Palace Sentinels i Thorn of the Black Rose. To nie stało się od razu, bo Conspiracy nie trafiło na MTGO natychmiast po premierze, ale jednak w końcu do tego doszło. Wpływ tego dodatku na Paupera trudno zresztą oceniać – brakuje jeszcze trochę commonów z tego setu online i jest możliwe, że kiedyś jeszcze je zobaczymy. Wrzucenie tych kart do Treasure Chestów na pewno byłoby fajnym prezentem od Wizardów. Faktem jednak jest, że biały i czarny common od razu znalazły miejsce w meta.

Następny dodatek to już regularny Kaladesh. Tak na dobrą sprawę wniósł on niewiele. Dostaliśmy przede wszystkim Gearseeker Serpenta. Nie od razu przekonał on graczy, ale w końcu zadomowił się na stałe w Affinity. Tam wężyk najlepiej pasował. Kombinowano również z Renegade Freigtherem. Ten samochodzik miał pomagać agresjom, ale meta nie zawojował. To wciąż potężna maszyna, więc może kiedyś jeszcze go zobaczymy. Istotne okazało się też Fragmentize – to opcja sideboardowa, ale nie należy jej nie doceniać. Wiadomo, najlepszym removalem na artefakty jest Gorilla Shaman, a nawet Gleeful Sabotage może zrobić 2 za 1, jednakże biały removal na artefakt za 1 CMC to już coś, czego niektóre decki potrzebowały.

Największą niedostrzeżoną rewolucją – choć chyba jeszcze nie do końca zrealizowaną – tamtego okresu było pojawienie się Ash Barrens. Land pojawił się przy okazji decków z Commander 2016. To najlepszy fecz formatu, który pozwolił szybszym dwukolorowym konstrukcjom na zaistnienie. Bez tego można sobie wyobrazić takiego URa – taki deck w meta pogrywa – jednakże nie jest to talia równie agresywna co UR Skred Delver. Tireless Tribe Combo, UB Delver, Slivery – to inni beneficjenci, a jak by pogrzebać trochę w spisach, szybko byśmy znaleźli więcej przykładów. Nie każdy deck potrzebuje Barrensów, ale ich obecność zmieniła manabase formatu.

Aether Revolt dało nam tylko jedną kartę (implementy pomińmy). Bez zaskoczenia powinno być to, że karta ta trafiła do Affinity. W końcu blok Kaladeshu miał silny artefaktyczny motyw w sobie. Metallic Rebuke – bo o tej karcie mowa – nie stało się jednak staplem. To tech, z którego korzysta tylko część graczy. Najważniejsze stało się jednak chwilę po Revolcie. Nikogo nie zaskoczy to, że tym najważniejszym wydarzeniem roku dla Paupera okazało się Modern Masters 2017.

Wbrew hurraoptymistycznym opiniom dodatek wcale jednak dostarczył wielu kart do Paupera. Oczywiście, downshiftów było sporo. Znaczenie miały tak naprawdę tylko dwa, ale warto też odnotować kolejne wzmocnienie Burna. W MM17 dostaliśmy bowiem Magma Jet i Thunderous Wrath. Mimo to obawy, iż Chittering Rats staną się bezużyteczne, okazały się płonne. Wrath bywa niby grywany i oberwanie nim może robić wrażenie, ale jednak karta nie przebiła się wyraźnie do Tier1. Częściej można spotkać Jeta, ale i ta karta nie jest bardzo popularna.

To, co naprawdę zawdzięczamy Modern Masters 2017, to downgrade Burning-Tree Emissary. I to już była zmiana na miarę pojawienia się Gray Merchant of Asphodel czy Delvera. Swoją drogą, jak do tego momentu Delver był na topie, emisariusz doprowadził do jego detronizacji w imieniu zielonego Stompy. Emissary totalnie zmienił tempo pierwszych tur gry. To Stompy stało się zegarem i odnośnikiem dla całego formatu. Z drugiego końca meta wyskoczył za to inny downgrade – Dinrova Horror. Właściwie możemy tu mówić o dwóch wersjach decków. Pierwsza to Trony, które zaadaptowały Horrora jako finishera i zmieniły buildy na bardziej kontrolne. Druga opcja to UB na tym samym silniku – Mnemonic Wall i Ghostly Flicker – ale z dodatkowym lockiem w postaci Chittering Rats. Horror okazał się potężną kartą, choć jest zarazem dość opresywna. Z drugiej strony, w formacie mamy przecież Capsize, więc wracanie wszystkiego z battlefielda na rękę wcale nie jest novum. MM dało też downgrade Augur of Bolas. W tej chwili to także jedna z ważniejszych kart w meta.

Tak dochodzimy do przedostatniego bloku. Amonkhet nie dostarczył pauperowi nadzwyczajnych techów. Lekkiego wzmocnienia doznały Bogle za sprawą Cartouche of Solidarity i Cartouche of Strength. Ta pierwsza karta dała ochronę przed edyktami. Ta druga zapewniła talii możliwość interakcji ze stołem przeciwnika. To przydatne, ale nie rewolucyjne dodatki. Doomed Dissenter stał się zamiennikiem dla khansowego stworka o podobnym efekcie, ale zamiast Manifesta mamy tokena, do tego zombiego, co niby nie ma znaczenia, ale… tak czy siak, Dissentera częściej zobaczymy niż Sultai Emissary. A i to jednak zdarza się dość rzadko. Amonkhet zapewnił nam też Anointer Priesta. I choć Abzan Tokeny ze Standardu to jednak zupełnie inna bajka, trzeba mimo wszystko odnotować mignięcie UW tokenów w ostatnim czasie. Niby trochę podobne. Kto wie, co się z tego urodzi. Dodatek dał nam też Sacred Cata. I choć nie przypominam sobie, by ta karta gdzieś faktycznie porządnie grała, to jednak jest to opcja, nad którą nie można przechodzić do porządku dziennego.

Kontynuacja Amonkhetu – czyli Hour of Devastation – znowu niewiele dała, ale śmiem twierdzić, że efekt dodatku był silniejszy niż w przypadku poprzednika. Wszystko za sprawą jednej karty i nie jest nią Life Goes On – sideboardowa opcja dla zielonych decków. Nie jest nią też Striped Riverwinder, który trafił do UB Reanimatora. Chodzi o Firebrand Archera. To kolejne wzmocnienie Burna, który wraz z tą kartą de facto wrócił do Tier 1. Dalej to już jednak posucha. Ani Commander 2017, ani Ixalan nie dały pauperowi nawet jednej karty. To trochę smutne, ale taka jest rzeczywistość. Coś przegapiłem? Możliwe, kart jest sporo i coś mogło umknąć, ale te najważniejsze na pewno są wspomniane.

Jakie z tego wnioski? Przede wszystkim muszę przyznać, że faktycznie coś jest na rzeczy. W opisanym zestawie mamy dwa Mastersy i oba mocno odbiły się na meta formatu. Ich wpływu na rozwój Paupera nie sposób nie docenić. Mimo to wypada podkreślić, że oba dodatki dały środowisku raptem dwie naprawdę ważne karty. Tak, tylko dwie, takie, które przemeblowują i ożywiają meta, ale nie robią totalnej rewolucji (zdetronizowany Mono Blue Delver ostatnio wraca do łask mimo obecności BTE). Skąd więc przeświadczenie o roli Mastersów w funkcjonowaniu Paupera? To efekt przedruku i downgrade’u Peregrine Drake’a w Modern Masters 2015. Ta karta mocno zapisała się w świadomości pauperowców. Zbyt mocno. Mimo niewątpliwego wpływu jaki Mastersy mają na środowisko, wcale nie jest on tak nadzwyczajnie dramatyczny. Pokazuje to porównanie z innymi dodatkami i produktami (jeśli chodzi o nowe karty – kwestia ekonomiczna jest nie do przecenienia, ale to osobna sprawa).

Wpływ Conspiracy wcale nie był mniejszy niż ten Mastersów. Kolejne dodatki też stale dodawały dodatkowe opcje – niekoniecznie warpujące meta, ale na pewno je rozwijające. Kiedy przyjrzymy się bliżej, jakie karty trafiały do formatu, szybko dostrzeżemy kilka prawidłowości. Po pierwsze, Pauper z chęcią wchłania karty z nowymi mechanikami i nowe mechanicznie rozwiązania. To casus decków z Monarch, wehikułu, ale i kartusze lub utility landy z BFZ. Rzecz jasna, sam fakt zaistnienia nowej mechaniki nie daje gwarancji jej wykorzystania. Pauper ma w końcu ogromną bibliotekę, więc trafiają tu wyłącznie najlepsze opcje. Po drugie, Pauper z radością przygarnia lepsze alternatywy dla starych kart. Tu wskazać możemy np. Gearseeker Serpenta, Night’s Whisper czy Alchemista. Trzeci wyraźny powód, by dostać się do Paupera to potencjał sideboardowy. W tym wypadku mówimy chociażby o kartach takich jak Fragmentize, Life Goes On, a także Metallic Rebuke, które raz są w mainie, raz w sajdzie – takie karty na granicy. Czwarta kategoria wiąże się z kartami, które same stwarzają nowe archetypy. To nie zawsze są karty build-around-me, ale takie Pieces of the Puzzle w doskonały sposób obrazuje ten aspekt. Rzadkie to przypadki, ale istnieją.

Co więcej, w zasadzie każdy dodatek – także te suplementarne – dokładał od siebie jakąś cegiełkę. Nie jest więc tak, że rozwój Paupera zupełnie nie następuje poza Mastersami. To nie zawsze są commony, które wywołują zatrzymanie akcji serca, ale w większości wypadków coś tam zawsze się przebija. No, prawie zawsze. Ixalan jest wyjątkiem, ale czy to zwiastun ciężkich czasów, czy jednorazowa wpadka, dowiemy się za jakiś czas – wraz z Rivals of Ixalan. Są jednak dwie opcje. Możliwe, że doszliśmy do granicy tego, co może trafić do Paupera. Poziom jest już tak wysoki, że karta musi być naprawdę wyjątkowa. Raczej mało to prawdopodobne. Druga opcja bardziej mi się widzi – po ostatnich mocno skomplikowanych setach Wizardzi zdecydowali się trochę obniżyć power level commonów i ich złożoność. To pokrywałoby się z narzekaniami na limited Ixalanu – wiele osób mówi, że format ma sporo niegrywalnych kart i zapychaczy. To w jakiejś mierze pokrywa się także z decyzjami Wizardów. Enrage i Raidy są na wyższych rzadkościach lub wyższych CMC. Bardziej złożone karty są na uncommonach, choć power levelem nie odstają od niektórych commonów – przykładem Raptor Hatchling. Porównajcie sobie z Brindle Shoat. Skłaniałbym się wszakże ku stwierdzeniu, że Ixalan jest wyjątkiem.

Warto też podkreślić, że Pauper to format eternalowy. Pomijając kwestię rzadkości kart i dostępności niektórych z nich online, jednak banlista to zaledwie 10 kart. Commonów jest mnóstwo i niektóre z nich są naprawdę potężne – nie zawsze same w sobie, ale w synergii z innymi kartami. Mimo to są to potężne rzeczy, dające wiele możliwości. Nie bez powodu jakiś czas temu David Wright przyrównywał Paupera do Legacy. Nie bez powodu Marek Walter podkreślał w swoim tekście, że w Pauperze mamy karty, której nawet w Vintage mają restrykcję. Dlatego też nie można oczekiwać z kolejnymi dodatkami dopływu dużej liczby kart. Myślę jednak, że te kilka – czasem 2, czasem 5 – kart, którym udaje się zagościć w meta, to porównywalna liczba z tym, co trafia do Vintage czy do Legacy. I nawet jeśli nie wywołują one reperkusji na miarę downshiftów z Mastersów, to jednak trudno tu mówić o stagnacji.

Tak czy siak, przed Pauperem dobry okres. Nadchodzi Iconic Masters. W meta pojawią się – w zasadzie już się pojawiły, bo dodatek jest legalny od 15 listopada – Seeker of the Way, Jaddi Offshoot, Lead the Stampede i parę innych rzeczy. Lead the Stampede już zagościło w elfach i sliverach. Co w formacie zdziała Seeker? Czy Offshoot to tylko sideboard, czy może pierwszy krok na stworzenie w formacie nowego zielonego midrange’a/rampy? Jakie inne karty mają potencjał? Cóż, wkrótce to się okaże. Z pewnością pauperowcy z zainteresowaniem będą śledzić wyniki turniejów w oczekiwaniu na nowe techy.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze