Sliver story 5 – dookoła sliverów

Prezentujemy dziś ostatnią, piątą część wielkiej rozprawki na temat Sliverów. Mieliśmy już zastosowania turniejowe, ceny kart i produktów, umiejscowienie Sliverów w magicowej fabule. Tym razem coś bardziej nerdowskiego.

Jak w przypadku każdego udanego produktu popkultury, slivery są źródłem inspiracji dla fanów. Objawia się to choćby poprzez alternatywne wersje kart. Z naszego podwórka warto wymienić dwa przykłady.

Jeden to karta Promila, który stworzył „śliwkę” stricte pod Legacy (Cloning Sliver) i drugi – karta Ivvanna (Glistner Sliver), będąca pomostem między odradzającą się na Mirrodinie Phyrexią a starymi sliverami. Bardzo fajne jest również dzieło cudfathera z forum Alternatywnych Kart Mtgnews.pl, łączące stare slivery z Ravnicową mechaniką extort (czysto subiektywna uwaga: wersja zwykła jest lepsza od promo, m.in. ze względu na grafikę). Nie sposób nie wspomnieć też o karcie miodowego, która wykonanie nadrabia przewrotnością i dowcipem. Trochę gorszą wariacją na temat jest Rastaman Sliver, ale skoro pojawił się tu już Sliver Egoist, to i upaloną „śliwkę” można do tego tekstu wcisnąć (a nuż się komuś spodoba). Gdyby te dwie karty nie wystarczyły, jest jeszcze Academic Sliver – niestety mniej pomysłowy niż egoista. Przejdźmy może jednak do bardziej poważnych rzeczy.

Poza Polską też jest kawałek świata, który warto obserwować. Także i tam ludzie tworzą alternatywne karty. Tu warto zaznaczyć jedną rzecz – na pierwszy rzut oka slivery wydają się wyeksploatowane. Te najpopularniejsze i najprostsze keywordy już zostały wykorzystane. Można by pomyśleć, że nie ma już miejsca na kreatywność i nie da się nic nowego stworzyć. A jednak! Sentinel Sliver to prosta, ale elegancka karta. Może wywoływać skojarzenia z Synchronous Sliverem, a jej abilitka jest typowo biała. Najciekawsze jest w niej wykorzystanie hybrydowej many, co dowodzi, że nadal istnieje pole do zabawy z designem sliverów. Jak wyglądałby cały cykl takich stworków? Odpowiedź można znaleźć na stronie Uwe Hoeppe, gdzie zobaczyć możemy pozostałe cztery kreatury: Contaminated Sliver, Disruptive Sliver, Nebulous Sliver i Savage Sliver.

sliver_overtroll mtg, magic, magictcg

Żródło: Sliver Overtroll / dochetwas (deviantart.com)

Wymieniane wcześniej karty ukazują zwyczajne slivery. Żaden z nich nie jest legendarny, ale to nie znaczy, że nikt nie próbował tworzyć legend. Wręcz przeciwnie, tego rodzaju kart jest właśnie najwięcej! Można w nich jednak dostrzec pewną zachowawczość, choćby przy obieraniu kosztu many (co jest też źródłem krytyki, ma być WUBRG, bo tak było w oryginale i już). Ten Hidden Sliver może być przykładem takiego podejścia. Charakterystyczne jest też, choć to subiektywne odczucie, że karta nie wydaje się być wystarczająco legendarna. Mechanicznie – ok, jak najbardziej zasługuje na Mythica (abstrahując od power levelu), ale flavorowo trudno w niej dostrzec coś równie wyjątkowego co u Sliver Queen.

Z drugiej strony, można przesadzić też w drugą stronę. Ten uroczy Sliver Tyrant Overlord (podtyp Dragon Sliver!) jest tak legendarny, że aż absurdalny. I nie chodzi nawet o abilitki, ale o koncepcję połączenia „śliwki” ze smokiem. Warto rzucić okiem na wątek na forum z tym stworzeniem, choćby po to, by zobaczyć jak ewoluował do swej ostatecznej formy (uwaga: jeśli komuś ostatnie zdanie nasunęło skojarzenia z pokemonami, to są one chybione. Mimo wszystko). Smokosliver nie jest jednak jeszcze taki zły. Wystarczy go porównać z Naya Sliverem (choć to nie legenda). Plusem i godnym uwagi novum przy tej propozycji jest trójkolorowy koszt (podobny koncept tutaj). Jednakże ileż zamętu ta karta wprowadzałaby na polu bitwy! Ze względu na poziom komplikacji, w oficjalnym secie coś takiego na pewno by się nie pojawiło. Podobnie niezgrabny jest Sliver Origin, dla którego wstępne założenia nie były złe, ale ich egzekucja nie wydaje się najszczęśliwsza (ze względu na koszt, mechanikę, nazwę i zapis oraz flavor).

Niebezpieczne jest również kombinowanie z niezniszczalnością. Pomijając obrazek i niezbyt udany flavor, warto zadać sobie pytanie czy – nawet z takim kosztem – rzeczywiście chcielibyśmy zobaczyć na stole takiego slivera. Widać coś jednak jest z tym Indestructible, bo podobnych stworków z darksteel w nazwie jest więcej: przykład 1, przykład 2, przykład 3, przykład 4, przykład 5 (uwaga: karta z obrazkiem zastępczym). Kłopoty mógłby również sprawić Skyfall Sliver za pięć mana dający sliverom o CMC wyższym niż 4 Cascade (choć zapis karty jest nienajlepszy). Albo ten legendarny sliver, dopakowujący inne stworki tego rodzaju za każdy kolor w CMC, co nie jest jeszcze jakoś bardzo przegięte, gdyby nie druga abilitka dodająca sliverowe Affinity. Fakt, że koszt zagrania Sliver Warchiefa to WUBGR, teoretycznie ogranicza jego zagranie. W praktyce i tak gdyby go wydrukowano, dostawalibyśmy kreaturę 12/12, pozwalającą zagrywać slivery prawie za darmo, działającą jak lord, a to wszystko za skromne 5 CMC.

Jest też trochę sliverów z umiejętnością przejmowania kontroli nad stworami innego gracza. Jednym z nich jest Ensnaring Sliver. On przynajmniej ma wyważony koszt 4UG z przejmowaniem za tę samą cenę, choć karta jest niedopracowana (np. mimo że to stwór brak power/toughness, nie ma podpisu autora, etc.). Na forum Wizardów znaleźć można inną wariację na temat, czyli Mindcontrol Slivera. Ma on jednak bardziej oryginalne działanie. Za 1UU możemy go wystawić na pole bitwy. Jeśli jednak chcemy przejąć kontrolę nad innym stworem, to nie wystarczy go mieć po prostu na stole. Trzeba jeszcze dograć inną „śliwkę”, dopłacić 2UU i zexilować świeżo wystawionego stwora. Dopiero wtedy przejmujemy wrogą kreaturę, która, rzecz jasna, sama staje się częścią roju. Pomysłowe to, oryginalne, choć raczej niezbyt grywalne ze względu na duże obostrzenia.

Tu też możemy dostrzec kolejną prawidłowość. Jeśli istniała gdzieś jakaś umiejętność i była ona w miarę popularna, to wysoce prawdopodobne jest, że znalazł się ktoś, kto umieścił ją na swojej „śliwkowej” AK. To najprostszy sposób projektowania, który twórcy obierają. W ten sposób zaś powstają takie kreacje jak ten chociażby stworek (1UG), przekazujący reszcie roju Split Second.

Fluttershy and the Sliver, mtg, magictcg, pony

Źródło: Fluttershy and the Sliver / UlyssesGrant (deviantart.com)

Są też ciekawe karty, czasem nadrabiające wykonanie pomysłem. Do nich można zaliczyć Hive Containment Slivera z fatalną grafiką i umiejętnością wywracającą koncepcję sliverów do góry nogami. Niestety nie działa ona z nowymi wordingami, co tylko pokazuje jak tworzenie tego rodzaju „kart zależnych” nie jest przykładem najlepszego designu. Niewiele z kolei brakuje propozycji o nazwie Sliver Hive. A propos tej ostatniej karty: to przykład kolejnej tendencji przy tworzeniu „śliwkowych” AK. Oprócz zwykłych stworów, pojedynczych „gatunków” w roju, w internecie jest sporo pozycji dotyczących całego roju. W tej kategorii przeważają artefakty (drobny przykład), choć zdarzają się także i inne rodzaje kart.

Ostatnią kategorią alternatywnych sliverów, która pojawia się w twórczości fanów, są sliverowi planswalkerzy. Idea istnienia takiego Wędrowca kłóci się trochę z konceptem roju. Wśród sliverów nie ma przecież indywidualności, nawet jeśli zmiany w M14 trochę podobne wizje uprawdopodobniły. Mimo to, jeśli tylko wszystkie karty tego rodzaju tworzone byłyby tak elegancko jak Neddell, the Divisive (do tego tak dokładnie opisany), to wszelkie fabularne wątpliwości można by twórcom wybaczyć. Całkiem ciekawy jest też Sliver Hivemind, choć w równie dużym stopniu wywołuje skojarzenia z Overmindem Zergów, co z Królową roju. Ma nietypowy podtyp (Tribal Planeswalker – Sliver Queen) i można mieć obiekcje co do flavoru. Widać jednak, że w kartę tę włożono sporo pracy. Ciekawe, że w tej wersji pozwala ona wyszukiwać sliverowe legendy już po wejściu na battlefield. Wspomniane wyżej kłopoty z kwestią „śliwek” jako indywidualności, niektórzy obchodzili, tworząc karty wskazujące na iskrę obecną w roju jako całości. Przykładem tego podejścia jest Plane Sliver, noszący podtyp „Planeswalker – Hive”. W wątku z nim na forum salwacji mamy też drugiego Wędrowca, który jest z kolei podpisany jako „Planeswalker – Hive-Mind”. Abstrahując od umiejętności tych kart, ich cechy i zróżnicowanie w podejściu do tematu, pokazują, że postrzeganie „śliwek” wśród fanów już przed M14 nie było jednolite. Wyobrażenia o nich były zaś czasem sprzeczne.

Przegląd alternatywnych sliverów wypada zakończyć na najbardziej absurdalnych koncepcjach. Za pierwszy przykład posłuży dzieło Chrosisa, przypominające czasy, w których bawiliśmy się w piaskownicach. Tu z kolei jest niezbyt tolerancyjny sliver. Magic też ma swoich rasistów. Chciwość to z kolei cecha tej „śliwki” przygotowanej specjalnie pod Halloween (każdy stworek w roju po zatapowaniu zmusza gracza do oddania cukierka). Choć z drugiej strony może to po prostu tradycja?

Nie należy też zapominać o alteracjach. Największym wzięciem cieszy się tu oczywiście Sliver Queen oraz Sliver Overlord. Tu mamy najprostszy przykład takiego podejścia do kart (Cardkitty, więcej ich kart tutaj, także dwie inne wersje Królowej; szczególnie sympatyczna jest ta druga). Są też grafiki w większym stopniu ingerujące w kartę (link 1, link 2, link 3, link4, link 5, link 6). Część alteracji jest zdecydowanie bardziej inwazyjna (link, link 2 [też Cardkitty], link 3 [theartiste83], link 4 [Nascimento], link 5). Miłośnikom Obcego i prac Gigera z pewnością spodoba się ta wersja Królowej, interesująca także ze względu na polemikę mixedknutsa z Beyerem. Dla tych, którzy wysoko cenią sobie Starcrafta i na widok Sentinel Slivera z M14 zakrzyknęli Sarah Kerrigan, ucztą dla oczu będzie kolejna alteracja matki całego roju. W podobnych klimatach jest także ta wersja karty. Co to jednak za królowa bez korony. Jak dowodzi ta alteracja i takie insygnia opisywana tu istota posiada. A może ktoś ma ochotę na wersję z ramką taką, jaka jest w kartach Future Shifted. Jeśli tak, wystarczy kliknąć w tego linka.

Zdarzają się też przeróbki innych kart. Pod tym linkiem możemy na przykład zobaczyć Sliver Legion w wersji disco (autor eddy-pochy), a tu w wersji Cardkitty. Rzadziej można też spotkać zwykłe slivery, ale i takie istnieją – choćby ta grafika z Clot Sliverem albo ta z Blade Sliverem. W sieci można też trafić na Winged Slivera, Sinew Slivera czy Bonesplitter Slivera. Mimo wszystko jest jasne, że to przede wszystkim Królowa przyciąga uwagę i to ona najczęściej jest poddawana modyfikacjom.

Alteracje to nie wszystko. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć choćby na jedną z tych dwóch figurek czy na tę wersję Królowej – fanom z pewnością oczy wychodzą z zazdrości – albo na maty pod tymi linkami: pierwsza, druga, trzecia. Ktoś wpadł też na pomysł zrobienia origami. Jak dobrze poszukać, można znaleźć powiązane ze sliverami memy (przykład 1, przykład 2) oraz paski z komiksów (na przykład ten – o ile znacie czeski), choć w gruncie rzeczy nie ma tego typu rzeczy aż tak dużo. Przeglądając internet w poszukiwaniu sliverów, warto zajrzeć na deviant arta. Można tam się nadziać na przykład na takie rzeczy. Dla wielu Bonescythe nigdy nie stanie się „śliwką”, ale jak by nie było – grafika w powiększeniu może robić wrażenie. Podobnie jak obrazek Galeridera.

Wypada tu też wspomnieć o kartach z samego Magica, na których nie znajdziemy samych sliverów, ale które są z nimi związane. Będą wśród nich: Disenchant (z „Tepmesta”), Change of Heart, Riptide Replicator, Uncontrolled Infestation, Graxiplon, Hivestone, Vedalken AEthermage, Sliversmith, Hive Stirrings. Istnieje również sliverowy token z „Legions” oraz Sliver Queen w wersji Vanguard (Sliver Queen, Brood Mother).

Jak widać, działalność fanów kwitnie, a i samych sliverów w Magicu jednak jest sporo. Nie na tyle dużo, by zdominować tę karciankę, ale wystarczająco wiele, by „śliwki” mocno odcisnęły swą obecność tak w grze, jak i w świadomości graczy. A co przyniesie przyszłość? Tego w tej chwili nie wiedzą pewnie nawet sami Wizardzi. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa jednak założyć, że rasę tę zobaczymy jeszcze nie raz. Choćby w twórczości osób nimi zainspirowanych.

 

Fakty czy fik… stop, same fakty

  1. Przed zapowiedzią sliverów w M14 istniało 76 kart z tym typem stwora.
  2. Wśród 76 pierwszych sliverów były 33 commony, 30 uncommonów, 13 eRek (jedna przemianowana potem na Mythica)
  3. W M14 pojawiło się 14 nowych sliverów
  4. Istnieją trzy wersje językowe Sliver Queen: angielska, japońska i koreańska.
  5. Jak do tej pory slivery pojawiły się w trzech blokach (Tempest, Onslaught, Time Spiral) i zadebiutowały w Core Secie (M14)
  6. Tylko cztery slivery z 76 kart przed Core Setem M14 nie miały umiejętności dającej bonusy innym sliverom. Są to legendarne Sliver Queen i Sliver Overlord oraz artefaktyczne Metallic Sliver i Venser’s Sliver
  7. Tylko dwie karty ze sliverami (Essence Sliver i Spined Sliver) zostały przedrukowane jako normalne karty z bloku (chodzi o karty timeshifted z Time Spiral)
  8. Inne fakty i ciekawostki można znaleźć na tej stronie: http://wiki.mtgsalvation.com/article/Slivers/Trivia

sliver mtg


Nota na koniec

Artykuł jest zbiorem informacji porozrzucanych w sieci w różnych miejscach. Niekoniecznie oznacza to jednak, że jest wolny od błędów, przekłamań, czy niedopowiedzeń. Jeśli czegokolwiek tu brakuje, jeśli coś warto poprawić, dodać lub uzupełnić, jeśli z czymś się nie zgadzacie albo macie jakąś ciekawostkę, piszcie o tym w komentarzach. Jeśli będzie dużo takich informacji lub będą one istotne, do tekstu zostanie dopisana errata.

Wszystkie części sliverowego cyklu:

Sliver story 5 – dookoła sliverów
Sliver story 4 – ze sliverem na turniej
Sliver story 3 – sprzedaj mi slivera
Sliver story 2 – miejsce sliverów w fabule
Sliver story 1 – wstęp

Informacje o autorze możecie znaleźć w zakładce – redakcja.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze