State of Standard: Rivals of Ixalan – Graj czym chcesz, czyli Standard po banach

Po dwuletniej chorobie, nieskutecznym leczeniu i wejściu Rivals of Ixalan Standard staje na nogi. To dobry moment, by do niego wrócić, bo wygląda na to, że Wizardom w końcu udało się go uzdrowić.

Ostatnie dwa lata były trudne dla Standardu. Ten najpopularniejszy format MTG cierpiał na skutek polityki Wizardów, którzy zdecydowali się zwiększyć moc zagrożeń przy jednoczesnym ograniczeniu odpowiedzi. Efektem była dominacja jednej lub dwóch konstrukcji, co sprawiła, że gra stawała się nudna, powtarzalna, a sam format tracił fanów. Lekarstwem na to była niespotykana w historii gry seria banów, której ostatnią odsłonę zobaczyliśmy na początku stycznia.

Wizardzi zaskoczyli sporą część graczy i zdecydowali się wyrzucić poza burtę T2 aż cztery karty, osłabiając dwa dominujące archetypy – konstrukcje oparte na energii oraz szybkiego, pustynnego Reda:

Banhammer to nie jedyne narzędzie, po które sięgnęli twórcy gry. Zmienili także politykę tworzenia dodatków, stawiając mocniej na interakcje między kartami i ograniczając tworzenie kolejnych pojedynczych bomb, bardzo mocno wpływających na rozgrywkę. Dzięki temu w puli kart dostępnych w T2 mamy obecnie największą od długiego czasu liczbę odpowiedzi na zagrania przeciwnika. Chcecie dowodu? Proszę bardzo.

Sensowny czerwony removal/palenie: Magma Spray, Shock, Chandra’s Defeat, Lightning Strike, Abrade, Harnessed Lightning, Cut // Ribbons, Fling, Struggle // Survive, Unlicensed Disintegration.

Sensowny czarny removal: Fatal Push, Liliana’s Defeat, Moment of Craving, Walk the Plank, Unlicensed Disintegration, Never // Return (Never), Doomfall, Vraska’s Contempt, Ravenous Chupacabra.

Małe i duże sweepery: Golden Demise, Sweltering Suns, Fiery Cannonade, Dusk // Dawn, Bontu’s Last Reckoning, Slaughter the Strong, Settle the Wreckage, Hour of Devastation, Fumigate.

Grywalny hate na artefakty: Abrade, Appetite for the Unnatural, Dispossess, Dissenter’s Deliverance, Forsake the Worldly, Fragmentize, Naturalize, Release the Gremlins, Slice in Twain.

Grywalny hate na grób: Deadeye Tracker, Ashes of the Abhorrent, Commit // Memory, Crook of Condemnation, Deathgorge Scavenger, Scavenger Grounds, Silent Gravestone.

Wybaczcie tę przydługą i niepełną wyliczankę. Jest ona jednak potrzebna, by pokazać, że Standard doszedł do punktu, w którym można powiedzieć, że jest normalnie. W końcu nie trzeba wybierać między deckiem A a deckiem B, bo cała reszta do niczego się nie nadaje. W mojej ocenie po banach oraz po zapełnieniu formatu odpowiedziami i grywalnymi kartami o średniej mocy rażenia gracz może przebierać w konstrukcjach i znaleźć taką, która najlepiej pasuje do jego profilu. To zaś czyni format ciekawym. Nie ma bowiem nic bardziej fascynującego niż brak pewności, czym może grać przeciwnik. To zaś – przynajmniej na ten moment – gwarantuje nowy Standard.

By o tym się przekonać, zapraszam was na krótką wyprawę po archetypach, które objawiły się w ostatnim czasie. Muszę przy tym zastrzec, że format cały czas jest jeszcze otwarty i jest w nim miejsce na nowe konstrukcje oraz szlifowanie już dostępnych. Z uwagi na to, że najbliższy Pro Tour odbędzie się w formacie Modern, okres dojrzewania nowego T2 będzie wydłużony. To z jednej strony gwarantuje dużo zabawy w otwartym formacie. Z drugiej zaś – rodzi ryzyko zainwestowania w niewłaściwy deck. Niestety, spora cześć graczy czeka do momentu PT z wkupieniem się w nowy Standard.

Standard Rivals of Ixalan – Aggro

Jak wszyscy wiemy, pierwsze tygodnie nowego Standardu to okres, w którym króluje aggro. Szybkie konstrukcje oparte na tanich stworach i removalu oraz tempie są idealne, bo nie muszą oglądać się na resztę meta. Robią po prostu swoje. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że obecne T2 jest pełne decków agresywnych. Możemy je podzielić na dwa rodzaje: czerwone, wykorzystujące potęgę Hazoret the Fervent (to obecnie piąty najczęściej grany stwór w Standardzie) oraz pozostałe.

W przeciwieństwie do tego, co miało miejsce w T2 z czasów Ixalanu, konstrukcje z Hazoret nie mają jednego oblicza. Na dole mamy do czynienia z typowym Redem opartym na małych stworach z czerwonym bogiem w roli finiszera. Z nowych kart sięgają one po Fanatical Firebrand, Invigorated Rampage i Dire Fleet Daredevil. Największą zaletą Reda jest tempo oraz konsystencja.

Pozostałe konstrukcje z Hazoret to Boros Aggro (dzięki białemu mamy dostęp do Relentless Raptor i Path of Mettle), Rakdos Aggro (Red ze wsparciem Dread Wanderer, Night Market Lookout i Unlicensed Disintegration) oraz znany wszystkim Mardu Vehicles. To stara konstrukcja, która udowodniła swoją wartość. Dzięki otwarciu się meta po banach wróciła do gry i dzięki szybkości oraz wszechstronności (trzy kolory pozwalają na głębszą modyfikacje planu gry) są jednym z najlepszych wyborów dla osób, które lubią agresywne podejście. Wskazują na to wyniki pierwszego PTQ na MTGO, gdzie pojazdy w kolorach Mardu poradziły sobie dość dobrze.

Do konstrukcji Hazeretowych można zaliczyć także piratów. Choć do tej pory nie wypłynęli oni na szerokie wody gry competetive, to są cały czas mocno testowani. Taki spis proponuje SamBall49 – amerykański streamer, który spędził kilka tygodni pod koniec 2017 roku w Polsce: www.mtggoldfish.com/deck/887226#online.

Jeśli chodzi o aggro-decki, które nie korzystają z Hazoret, to mamy to do czynienia z wysypem nowych spisów. Mamy więc białe lub biało-czarne wampiry, tropikalne merfolki, znane sprzed banów, nadal pozostające w grze, ale nieco przykurzone GW Cats oraz nadal bardzo mocne Mono Black Aggro. Największą jednak niespodzianką jest konstrukcja, po którą sięgnął na SCG Standard Classic Dallas Jim Davis. Chodzi o UW Auras, zwane także UW Heroic (od mechaniki z okresu bloku Khansów, która premiowała grę dużą liczbą dopaków do stworów). Tę konstrukcję można na siłę próbować wepchnąć do kategorii voltronów, ale nie jest nią do końca z uwagi na to, że może pozwolić sobie na szerszy atak czy stratę wzmocnionego stwora:

pokaż / ukryj

UW Aury

Sercem konstrukcji są dwie karty: Adanto Vanguard i Adorned Pouncer. Ten pierwszy stwór pozwala nam na realizację strategii voltrona, dzięki jego niezniszczalności, kosztującej cztery życia. To pozwala dobrze nosić aury. Drugi stwór jest naszym planem B na grę. Za pięć many możemy go wrócić z grobu jako zombie 4/4 z double strike. Po rzuceniu na niego Cartouche of Knowledge otrzymujemy stwora 5/5 z doublestrike i lataniem. W większości gier wystarczy to, by dobić przeciwnika.

Deck jest szybki i generuje bardzo wysoki card adventage. Jego wady to podatność na dużą ilość removalu u przeciwnika, wrażliwość na efekty exile oraz szybki mass removal.

standard z Rivals of Ixalan, mtg

Cartouche of Solidarity

Standard Rivals of Ixalan – Midrange

Kraina, o której teraz będziemy mówić, to miejsce, w którym królują bardzo groźni predatorzy. Najstraszliwszym z nim jest The Scarab God, który nadal jest najlepszą kartą w formacie. Część graczy domagała się jego bana, ale jak za chwilę sami zobaczycie, nie ciąży nad Standardem tak mocno, jak to miało miejsce jeszcze miesiąc temu.

Skoro już jesteśmy przy przerośniętym i obdarzonym boską mocą Skarabeuszu, to musimy powiedzieć o Grixis Midrange aka Grixis Energy. To konstrukcja, która zrobiła dobre wyniki w pierwszym tygodniu nowego Standardu. Jeśli zajrzycie na www.mtggoldfish.com, jest obecnie deckiem mocnego Tier 1. Nie ma jednak w tym spisie jakieś głębszej myśli przewodniej. To typowy junk, który korzysta z najmocniejszych kart, które oferuje mu kolor czerwony i czarny, dodając niebieski właśnie po The Scarab God, Whirler Virtuoso czy Glimmer of Genius. To dobra konstrukcja, która idealnie nadaje się do walki z wolniejszymi dekami, opartymi na dużej ilości stworów. Ma też w sobie spory potencjał na zmiany. W zależności od potrzeb może ewoluować w kierunku bardziej kontrolnym lub też zrezygnować z czerwonego i pójść w kierunku dobrze znanego UB Midrange z nawet czterema kopiami The Scarab God ma pokładzie.

Mimo, że Grixis Midrange ma za sobą bardzo udany tydzień, to muszę podkreślić, że nie jest to nowy Temur Energy. Ta trzykolorowa konstrukcja ma mocne dziury. Największą z nich jest nowy deck, który wymyślił i wziął go na pierwszy duży turniej Brennan DeCandio. Ponieważ lubię oglądać jego streamy, miałem okazję obserwować proces tworzenia talii. Mowa oczywiście o GR Monsters:

pokaż / ukryj

GR Monsters

Czego tu nie ma! Mamy nowego, irytującego feniksa, który czyni ten deck odpornym na removal (Rekindling Phoenix), mamy aż 11 kart z lataniem i nieśmiertelnego Rhonasa, który może dać innemu stworowi trample oraz 10 value stworów (Merfolk Branchwalker, Jadelight Ranger i Pia Nalaar). Całość uzupełnia feniksopodobny Scrapheap Scrounger oraz pakiet removalu. W zanadrzu trzymamy zaś Chandra, Torch of Defiance, która pozwala talii nadać nieco bardziej kontrolny charakter i prowadzić dłuższe gry, w których liczy się dostęp do większej liczy zasobów.

Kolejnym rodzajem midrange’ów, który dobrze sobie radzi w meta, jest Golgari Constrictor. Popularne „Snejki” to kolejny dek, który wrócił z zaświatów. Sporo zyskał na pojawieniu się  Jadelight Ranger, który w parze z Winding Constrictor pozwala na wybuchową mieszankę i często na free-win. Ten deck czasami sięga po niebieski, by mieć dostęp do The Scarab God i kontr po side.

Na koniec chciałem napisać o dinozaurach, ale niestety ten tribe nie radzi sobie za dobrze w T2. Owadzio-smoczo-feniskowe środowisko okazało się być zabójcze dla miłych dinusiów. Dlatego też na końcu wspomnę o dwóch innych konstrukcjach: Rakdos Midrange i Big Red aka Red Flies. Łączy je to, że korzystają z mocnego pakietu removalu w połączeniu z trzema czerwonymi potęgami: Rekindling Phoenix, Chandra, Torch of Defiance i Glorybringer. Siegają także po rampę w postaci np. Wily Goblin.

Na koniec warto wspomnieć o świeżej konstrukcji z dalekiej Japonii: Jund Walker. To deck, który zrobił Top 8 w Season First Feast – turnieju na blisko 200 graczy. Z dokładnym spisem możecie zapoznać się tutaj: http://www.hareruyamtg.com/en/k/kD40674S/. Mamy w nim damskie trio: Chandra, Liliana i Vraska, wspomagane toną removalu oraz smokami i Gonti, Lord of Luxury. Ciekawostka jest wykorzystanie Treasure Map w podwójnej roli źródła card advantage i potencjalnej rampy.

PS. Jak ktoś chce może nadal grać Temur Energy. Tylko po co?

Playmata z GP Seattle za Standard z Rekindling Phoenixem

Standard Rivals of Ixalan – Control

Ten typ decków ma swoich wielkich zwolenników. Bywały okresy, kiedy kontrolami nie dało się grać w T2. Teraz Standard obrodził nam w kontrole i fani kontr, długich gier i terminacji mają do wyboru kilka opcji. Z jednej strony jest znane już wcześniej UB Control, które w pełni korzysta z potęgi nowej karty: Ravenous Chupacabra. Umożliwia ono grę w stylu draw-go i zabawę kontrami. Jego wariacją jest Grixis Control, które dodaje czerwony removal i korzysta z Hour of Devastation w roli mass removalu. Typowe UB zazwyczaj gra punktowym removalem, nastawiając się na wymiany jeden za jeden.

Mamy też starego U/W oraz Esper Approach, gdzie finiszerem jest Approach of the Second Sun. Mocno kontrolnie wygląda także UW Cycling, który wrzucił na pokład pakiet mass removalu i stara się kończyć grę, korzystając z  Drake Haven.

Jak widzicie nie ma tu dużych nowości. Ale ponieważ obiecałem sobie, że będzie po jednym spisie w każdym z typów konstrukcji, to chciałbym Wam przedstawić Bant Approach autorstwa Jim Davisa.

pokaż / ukryj

Bant Approach

Przede wszystkim powiedzmy sobie szczerze: nie jest to nowa konstrukcja. Bantowa wersja wyprawy ku drugiemu słoneczku grała już we wrześniu i październiku ubiegłego roku. To deck, który może doprowadzić przeciwnika do szaleństwa. Mamy szybką rampę, mass removal i Approach of the Second Sun w roli finiszera. Dodatkowo mamy Thaumatic Compass i Search for Azcanta, dające nam początkowe value, a później flipujące się w bardzo dobre landy. Dziurą tego decku są oczywiście wszystkie możliwe agresje. Ciekawostką są dwa Carnage Tyrant w sideboardzie. To zaskakujący finiszer na przeciwników, którzy lubią posiadać w zapasie 4 Negate.

approach z Rivals of Ixalan, std mtg

Approach of the Second Sun

Standard Rivals of Ixalan – Combo

Zdrowy format musi mieć combo deki. Nie inaczej jest w obecnym T2. Dzięki banom i nowym kartom znów lśnią talie, które były już znane wcześniej. Przede wszystkim chodzi o konstrukcje korzystające z takich kart jak God-Pharaoh’s Gift (UW i Esper Gifts) oraz Hidden Stockpile i Anointed Procession (Tokeny). Te ostatnie dobrze radzą sobie przeciwko Grixis Midrange’owi, więc powinny być coraz popularniejsze. Nie wolno także zapominać o tkwiącym w zapomnieniu mocno kombogennym Marionette Master, który może ładnie zaskoczyć przeciwników na mniejszych turniejach. Jeśli chodzi o spis, chciałbym wam jednak pokazać, co wymyśli SaffronOlive z MTGGoldfish. Przed Wami jego budżetowy i bardzo ciekawy Mono-Black Gateway:

Sercem konstrukcji jest nowa karta Azor’s Gateway, która po flipnięciu daje tyle many, ile mamy życia. By ją w pełni wykorzystać, musimy o to życie zadbać. W tym celu dysponujemy pakietem czarnych stworów i removalem. Finiszerem jest Torment of Hailfire. W mojej opinii deck aż się prosi o dodanie Walking Ballista jako alternatywnego finiszera i jednocześnie dodatkowego removalu. Więcej na temat deku znajdziecie tutaj: https://www.mtggoldfish.com/articles/against-the-odds-mono-black-gateway-standard.

Nie wiem, czy taka konstrukcja ma szansę na dłużej zaistnieć w meta. Ale to, że powstała i osiągnęła dobry wynik (4-1), pokazuje, jak otwarta jest meta i ile jest w niej miejsca na nowe, świeże pomysły. No i dobrej zabawy, czego sobie i wam w nowym Standardzie życzę!


Mariusz Gawrychowski o MarduMariusz „MGGG” Gawrychowski

Grał casualowo ze znajomymi do czasów Mercadian Masques. Potem MTG poszedł w kąt. Hobby wróciło w połowie 2013 roku. Ze starych czasów pozostał mu alergia na niebieski kolor.

W nie-magicznym życiu miłośnik military sf.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze