Co sprawia, że format jest zdrowy

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów okołomedżikowych ostatnich lat jest tzw. „Zdrowie Formatów”. Termin ten, choć używany w zasadzie przy każdej okazji, dla każdego znaczyć może coś innego. W zasadzie nie sposób podać wzoru bądź definicji zdrowia formatu. Dla jednych zdrowie to określą jedynie suche liczby, innym w zrozumieniu tego terminu chodzić będzie o vibe, jeszcze inni potrzebować będą bardziej złożonych danych – przedstawienia sobie wielu za i przeciw, które finalnie i tak mogą nie prowadzić do jakiegokolwiek werdyktu. Czym zatem może być zdrowie formatów w Magic: The Gathering i jak je określić? Do tego właśnie spróbuję dojść w moim wywodzie. Jedno jest pewne – zdrowie danego formatu nie zależy od subiektywnej opinii konkretnej osoby, a już na pewno nie autora tego artykułu :)

1. Czy procentowy udział poszczególnych talii w mecie wystarczy?

Entuzjaści stricte liczbowego podejścia do formatów rzec mogą, iż najważniejsze jest, by dany format był różnorodny. Podejście to często wiedzie prym szczególnie w artykułach publikowanych przez Wizards of the Coast, gdyż niewątpliwie jest to najłatwiejszy do zauważenia czynnik. Kierując się nim, nie trudno zauważyć, które konstrukcje radzą sobie obecnie najlepiej. Czynnik ten cechuje się też świetną dostępnością danych – można je znaleźć na stronach typu https://www.mtggoldfish.com/ oraz https://mtgtop8.com/. Czy jednak jest to wystarczające źródło, aby ocenić właściwe zdrowie formatu? Moim zdaniem nie.

Doskonałym przykładem formatu, którego liczby na tą chwilę wyglądają cudownie jest Modern – najpopularniejszy obecnie kompetytywny format gry, a przy okazji także mój ulubiony. Na pierwszy rzut oka nie ma z nim żadnego problemu:

Modernowy metagame na październik 2025

Mimo to społeczność moderniarzy (modernistów?) jest silnie podzielona. Z jednej strony mamy osoby, według których wszystko jest w porządku – działających decków jest rzeczywiście sporo, a każdy kolor many posiada jakąś swoją reprezentację. Jednakże istnieje też druga strona trybun, dla której gry w obecnym modernie często zamykają się w formie niejako licytacji o to, kto ma w danym momencie większe zagrożenie i kto szybciej tymże skończy grę. Obie grupy mają swoje racje, a istnienie podziału pomiędzy nimi wskazuje, że udział procentowy w mecie nie jest decydującym czynnikiem przy określeniu zdrowia formatu. Czy można, zatem mieć zdrowy format, w którym rzeczony udział procentowy nie jest czynnikiem w ogóle? Moim zdaniem znowu nie (nie i jeszcze raz nie).

Aktualna (w chwili pisania tego artykułu) meta w Standardzie większości graczy kojarzy się z toczącą trzewia chorobą – w zasadzie dostępne mamy trzy decki i, nawet nie grając nimi, gramy zwykle na nie.

Standard metagame na październik 2025

 

2. Może chodzi o wsparcie?

Na przestrzeni lat przez grę Medżik przelało się mnóstwo formatów. Jedne przyjęły się lepiej, inne gorzej, ale znaczna większość z nich zostawiła po sobie mniejszy lub większy ślad. Niegdyś popularne Extended ustąpiło miejsca Modernowi, a gdy okazało się, że ten może już nie być wystarczający, Wizardzi wprowadzili nowe rozwiązanie – Pioneer.

Nowe formaty często wiążą się z problemami – powstają talie w oczywisty sposób lepsze, a metę często przejmują te najbardziej złamane konstrukcje. Młody tryb gry jest, więc jak dziecko, które bez wsparcia rodziców nie da sobie samo rady. Na szczęście, w przypadku medżika mamy tysiące ciotek i wujków, prowadzących testy i uczących młokosa przez 24/7 z całego świata. Wystarczy tylko, aby rodzic spojrzał od czasu do czasu.

Przykład Pioneera, jako formatu doskonale obrazuje, że samo zaangażowanie graczy nie wystarczy. Decyzja wydawcy o usunięciu tego trybu gry z kalendarza kompetytywnych rozgrywek na rok 2025 diametralnie zmniejszyła poziom zainteresowania, w zasadzie wyciszając go na długie miesiące. Niestety jednak, nie jest on odosobniony. Starsze, operujące większą ilością dodatków i kart formaty, także zmagają się z problemami. Nie raz i nie dwa okazuje się, że prowadzony przed sobą balkonik wywraca się, a wraz z nim po raz kolejny obniża się zdrowie starego i poczciwego medżikowego dziadka – Legacy.

Brak bezpośredniego wsparcia dla Legacy nikogo już w 2025 roku nie dziwi, choć w ustach jego graczy, między narzekaniem na tą dzisiejszą młodzież, bardzo często pojawiają się słowa prawdziwej i życzliwej troski. Jest to w końcu tryb znany, grany przez wielu od zawsze, a jego entuzjaści nie wyobrażają sobie, że kiedykolwiek mogłoby go zabraknąć. Niestety, tutaj znowu pojawia się problem braku opiekuna prawnego, który sędziwego staruszka podniósłby i pomógł w przedostaniu się na drugą stronę ulicy. W teorii moglibyśmy zaleźć zespół osób odpowiedzialnych za poprawienie obecnego stanu rzeczy. W praktyce jednak coraz częściej okazuje się, iż mamy do czynienia z siedzącym po drugiej stronie korytarza wolontariuszem, który czeka tylko do końca zmiany i nie zagląda do swojego podopiecznego, jeśli przyrządy nie zaczną pikać. Porównanie Legacy do schorowanego seniora nie jest jednak najlepsze, gdyż jak wszystkie formaty naszej gry również ten jest podatny na gwałtowne zmiany, spowodowane nie tylko wszechobecnym power creepem, ale także wprowadzeniem do niego setów zaprojektowanych z myślą o casualowej rozgrywce czteroosobowej. I to ten ostatni czynnik przekłamuje działanie wspomnianych wcześniej przyrządów – dodatki z Universes Beyond często trafiają do gry online z opóźnieniem, a różnica w prędkości rozgrywania lig sprawia, że cały czas istnieje różnica między Legacy-papier, a Legacy-Magic Online. Dane pozyskane z procentowego udziału nie są, więc rzetelne, a głosy graczy często nikną gdzieś we wszechobecnym hałasie.

Wsparcie WotC to zdecydowanie bardzo istotny czynnik dla określenia zdrowia formatu. Zespół testujący, co jakiś czas nie znajduje oczywistej dla ogółu graczy interakcji, przez co niezbędne są interwencje twórców-entuzjastów trybu.

 

3. Fale banów i unbanów powinny pomóc, prawda?

Błędy zdarzają się każdemu, a nie myli się tylko ten, co nic nie robi. Tak uczyli nas wszystkich rodzice i tak pewnie jest. Ważne jest nie tyle, by ich unikać, a wiedzieć jak i kiedy naprawiać ich skutki. Nie inaczej jest w Medżiku. Bany i unbany to wręcz obowiązkowa część gry, gwarantująca balans i w pewnym sensie „uzdrawiająca” formaty. Każda taka akcja ma zwykle na celu poprawę rozgrywki. Nie każda jednak ją gwarantuje. Na przestrzeni lat formaty zyskiwały na właściwie przeprowadzonych emergency banach. Czasem jednak gorzej przemyślane decyzje o wyborze usuwanej z formatu karty wprowadzały stagnację i wymuszały dalsze działania. W dawnej epoce, kiedy istniały jeszcze bloki, karty typu Jace the Mind Sculptor powalały na kolana całe rzesze graczy, nie posiadając naturalnych wrogów. Z czasem Jachu stracił na sile i zastąpiony został znacznie bardziej wydajnymi opcjami typu Teferi, Time Raveler czy Narset, Parter of Veils. Wyrzucenie tej karty ze Standardu i jej preban w Modernie, zdecydowanie można zaliczyć do udanych. To samo powiedziałbym jednak o późniejszym przywróceniu do gry, kiedy poziom zagrożeń napuchł do granic wytrzymałości i niegdyś silny Jacek przysiadł przy kominku wspominając czasy swej świetności. Jeśli Rzeźbiarz Umysłów jest dowodem na przemyślaną i zaplanowaną drogę, Grobowy Troll Golgari staje do niego w opozycji, szczerząc okropne zębiska i skacząc po banliście niczym żaba po nenufarach. Czy zatem powinniśmy strzec się unbanów jak ognia, budować przed nimi schrony i zakładać specjalne hełmy? No… Nie do końca.

Unbany to ciekawa rzecz. Oferują powrót do nostalgicznych elementów gry (Splinter Twin), pozwalają skorygować błędy przeszłości (Faithless Looting) lub ponownie dają szanse taliom, które straciły swą iskrę (w pewnym sensie Mox Opal). Każdy kij ma jednak dwa końce i nawet unbany, mające na celu powrót jednej konstrukcji, mogą sprawić, że inna staje się nie do powstrzymania – jak stało się przy niedawnym usunięciu z modernowej czarnej listy Mox Opala, co zaskutkowało supremacją Underworld Breacha.

Zarówno bany i unbany stanowią cenne narzędzia w drodze do naprawy formatów. Ale czy jedyne?

 

4. Cel: Reprezentacja w mecie różnych archetypów

Ważnym elementem balansu jest możliwość wyboru talii dopasowanej do swojego stylu gry, preferencji czy nawet zwykłego widzi-mi-się w danym momencie. Od początku istnienia gry, medżikowcy starali się utworzyć klasyfikację, by lepiej zrozumieć, czym mogą grać i opowiedzieć o tym casterom, kolegom, mamie czy siedzącej na drzwiach ćmie. Zdrowy format sprawiłby, że każdy gracz, niezależnie od preferencji, znajdzie coś dla siebie.

Wróćmy, zatem na chwilę do punktu pierwszego i Modernu. W swoim niedawnym podsumowaniu Pro Toura użytkownik IslandsInFront, znany niektórym, jako Skura, tak opisał 10 najczęściej używanych talii:

Pozorny balans formatu, a zatem także jego zdrowie dość łatwo zakwestionować.

Nieco inaczej ma się sytuacja w jednym z najbardziej budżetowych trybów gry. Król biedaków, władca skner czy po prostu Pauper, bo to o nim mowa, oferuje w tej chwili prawdopodobnie największy wybór strategii. Gdzie nie spojrzeć, tam inny archetyp. Tempo? Jest. Combo? Obecne. Kontrola? Może nieco inna niż tradycyjna, ale już siedzi z zapakowanym tornistrem i czeka na rozpoczęcie lekcji. Burn? Właśnie wrócił od dyrektora. Różne makroarchetypy i sama liczba sposobów na granie sprawiają, że format ten cały czas cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Pisząc te zdania raz jeszcze zwróciłem uwagę na punkt pierwszy mojego wywodu i zacząłem się zastanawiać – czy to już czas, aby nominować Pauper do nagrody Zdrowego Formatu?

Pauper metagame na październik 2025

 

5. A co jeśli formaty „online-only” są zdrowe?

Nie bez powodu określiłem Pauper, jako „jeden z najbardziej budżetowych”. Istnieją przecież inne formaty, w których, z założenia, można nie wydać ani szylinga. Są to określone przeze mnie przydomkiem „online-only” Alchemia, Historic oraz Timeless, dostępne wyłącznie dla graczy arenowych.

Od tradycyjnych, papierowych trybów, „online-only” różnią się diametralnie. Podstawową przewagą Alchemiopodobnych jest możliwość reakcji niezakładającej banów. Najmocniejsze karty są co jakiś czas zmieniane, aby dostosować ich siłę do panującej średniej, ale nie usuwać ich w całości. Pozornie rozwiązanie to nie ma wad. Bo przecież jak to? Mamy orka na flashu za 2 many, ale nie strzela na wejściu. Miodzio! Ocelot za 2 many? Zbalansowany! Rzeczywistość jednak wygląda nieco inaczej, gdyż gracze medżika – w tym i ja – zwykle wybierają spójność pomiędzy produktami papierowymi i cyfrowymi.

Kolejnym aspektem formatów „online-only” jest alchemizacja, czyli wprowadzenie kart bez jakichkolwiek papierowych odpowiedników, a nawet takich, których mechaniki byłyby kompletnie niemożliwe do zrealizowania w warunkach tradycyjnego FNMa. U znacznej większości graczy powodują one niemalże palpitacje, a kiedy zostały po raz pierwszy ogłoszone, społeczność nie bez powodu ogłosiła MTG Arenę klientem Hearthstone: The Gathering. Nawet sam, będąc sympatykiem formatu Historic niekorzystającym z alchemicznych „udogodnień”, muszę przyznać, że świat (a na pewno Historic) byłby bez nich lepszy. Mimo wszystko tryb ten wydaje mi się w tym momencie zdrowy, choć dowody na to mam tylko empiryczne – nie ma lub nie znam rzetelnych źródeł, podających aktualny stan metagame w Historicu. Jeśli uznamy, że jest to zdrowy format, nasuwa mi się kolejne pytanie – „Ale czy to jeszcze prawdziwy Magic?”. Moim zdaniem w 80% tak. Pozostaje jednak te 20%, ta cząstka niepewności, która sprawia, że sam nie będę w stanie odpowiedzieć.

 

6. Jakie są zatem najzdrowsze formaty obecnego Magic: The Gathering?

Biorąc pod uwagę wszystkie poprzednie punkty, przodownikiem w dziedzinie ogólnego Zdrowia Formatu wydaje się Pauper. Dzięki względnie wyrównanemu podziałowi procentowemu, wsparciu przez Wizardów, regularnym banom/unbanom, balansowi archetypów, a przede wszystkim ZAANGAŻOWANIU GRACZY, to właśnie ten tryb wysuwa się w tej chwili na prowadzenie. Nawet osoba tak mocno niezaangażowana w format jak ja nie jest w stanie tego odmówić. Ale czy nie ma już ratunku dla innych rodzajów gry? Czy gargantuiczna ilość dodatków typu Universes Beyond na stałe pogrąży Medżika? Moim zdaniem jest jeszcze nadzieja, że pozostałe formaty podążą za Pauperem. To jej się trzymajmy.

Nadzieja umiera ostatnia.


Kacper Koman – entuzjasta formatów, których nie ma.

Twórca tokenów.

Dumny członek drużyny RHC.

Moderator drugiego największego polskiego kanału o Magic: The Gathering na twitchu.

Komentarze

Psychatog.pl