Szybkość gry w Magica i obecny poziom komplikacji gry – Felieton

Pozwoliłem sobie na ten mały felieton po kilku spostrzeżeniach z ostatnich turniejów, a także zainspirowany uwagą naszego dobrego kolegi Michała Szaszkiewicza. Powiedział nam mniej więcej – Magic mocno się skomplikował, gry nie są już tak proste jak kilka czy kilkanaście lat temu. Trudno się nie zgodzić.

Problem tylko w tym, że długość rundy pozostała taka sama a nacisk sędziów na szybką grę najwidoczniej zelżał.

Główną myśl macie już we wstępie – Mtg jest coraz bardziej złożone, ale gramy tak samo długie rundy. Do tego wychodzi więcej edycji, Wizardzi muszą mocniej kombinować, żeby nowe karty sprawiały wrażenie świeżych.

Savannah Lions Mtg

Ilustracja: Daniel Gelon

Nie gramy już waniliami jak Savannah Lions, tylko kartami mającymi coraz dłuższe ściany tekstu. Co więcej, nie każda karta ma wyjaśnienie odpowiednio rozpisane. Wisienką na torcie są mechaniki „The Ring Tempts you”, „Initiative” z kilkoma dungeonami i najlżejszy z nich – Monarch. Dwie pierwsze wymagają własnych instrukcji i dodatkowych kart.

Aby zwiększyć sprzedaż, dostajemy kilka wersji jednej karty – regular, foil, extended art, promo art, secret lair, commander version i pewnie kilka innych, z których najgorsze dla graczy są textless, gdzie często trzeba wyguglować co to właściwie robi. Pamiętajmy też, że kartę można dostać w językach: angielskim, japońskim, francuskim, włoskim, niemieckim, hiszpańskim, portugalskim (brazylijskim), chińskim uproszczonym i tradycyjnym, rosyjskim i koreańskim. Sick.

Teraz grając turniejowo musisz znać te karty, używać odpowiednich tokenów, counterków, czasem zaznaczyć warp, wybrać odpowiednią strefę (exile face up, exile face down, suspend, grób, battlefield, góra biblioteki, pamiętać co poszło na spód ze scry, co przeciwnik pokazał z Duressa itd.). Wciąż gramy 50-55 minut.

No dobra, to co z tego wynika?

Terminacja

W efekcie jest coraz więcej terminacji. Aby jej uniknąć w trzech grach wychodzi, że średnio mamy jakieś 17-18 minut na rundę. Jak ktoś się tasuje do 2 minut, to spoko, ale czasem wykracza się poza ten czas, zwłaszcza jak jest jeden albo dwa mulligany. Wtedy pozostaje z 10 minut na rundę – tyle potrafią trwać 3-4 tury u spokojniejszych, analitycznych zawodników.

old man of the sea MTG

Ilustracja: Susan Van Camp

Poza tym, gracze w terminacji mają tylko 5 tur, ale nie mają właściwie limitowanego czasu. Ktoś tam może i naciśnie, ktoś powie, że nie mamy całego dnia, ale serio – jest na to „turniejowa podstawa prawna”? Chyba nawet nie ma większych wytycznych dla sędziów, żeby stać z zegarkiem nad terminowanym meczem.

Tu będzie szacowanie na oko (jak zresztą w całym moim tekście, bo nie robię dokładnych notatek), ale wydaje mi się, że na turnieju do 64 osób, terminacje dochodzą do 15-20 minut. Na ostatnim Paprykarzu sealed mający koło 30 osób zaczął się o 12:00 a skończył po 23:00. 11 godzin na 6 rund i top 8. Na turnieju typu Spotlight, Regional Championship czy Grand Prix potrafią być terminacje około półgodzinne, a nawet dłuższe.

Nie krytykuję organizatorów, nie krytykuję graczy. Mamy przyjazne środowisko, lubimy się, chcemy grać dobrze. Rzecz w tym, że opłacamy to sporym zmęczeniem. Jeszcze dla młodych graczy pewnie znajdzie się potem czas na picie, imprezowanie i zagranie kilku gier online. Dla takich dziadów jak ja to jest kaplica, a przynajmniej problemy zdrowotne xD

Zmęczenie

Exhaustion Mtg

Ilustracja: DiTerlizzi

Skoro już wspomniałem, to idę dalej – zmęczenie. Jeśli gramy talią kontrolną, combo czy nawet midrange i nasze gry nie rozwiązują się w 3-4 turach, to najpewniej będziemy grać pełne rundy i czasem skończymy w terminacji. Każda kolejna runda będzie trudniejsza.

Jeśli jesteście w obcym mieście, to musicie wrócić jeszcze na miejsce noclegu, ogarnąć bajzel poprzedniego dnia, zorganizować sobie jedzenie i najpewniej pogadać ze znajomymi o grach, doświadczeniach, towarzysko spędzić czas. Jeśli rozgrywki są planowane na kolejny dzień, możecie w nich słabo wypaść.

A wspomniałem już, że zasad, mechanik i opisów na kartach jest więcej? No więc, przy zmęczeniu i wymogu intensywniejszego skupienia ciężko o dobry wynik. Albo jedziecie w proszki na ADHD, energetyki, czy inne stymulanty, albo oszukujecie organizm. Jako ludzie mamy swoje ograniczenia, mózg ma pewną przepustowość na przyswajanie i przetwarzanie informacji. Nawet nie będę rozwijał tematu szumu informacyjnego, nadmiaru bodźców, ataku informacji z każdej strony. Sami dobrze wiecie w jakich żyjemy obecnie czasach.

Wybór decku i wybór formatów

Osobiście staram się ograniczać liczbę formatów w jakich gram (przynajmniej na jednym evencie). Serio, chciałbym zagrać kiedyś (for science) w team trios pauper, chciałbym przysiąść się do kolegów z EDH czy poznać nową karciankę, do której namawiał mnie chyba Hawaj. Ale muszę znać linie mojego nowego decku do moderna i pamiętać co pikować w drafcie Edge of Eternities w kontekście otrzymywanych i przyjmowanych sygnałów.

Possibility Technician Mtg

Ilustracja: Antonio José Manzanedo

Zazdroszczę graczom-maszynom, którzy potrafią zagrać kilka formatów w 2-3 dni i dalej wyglądają jak modelki z reklamy. Ja chyba postarzałem się o 10 lat grając ostatnią Paprykę. Jedynie w dwóch formatach! Potem i tak musiałem solidnie odespać. Co jest zresztą ciekawe, bo w swoim młodym prime time potrafiłem pojechać na mini konwent do Trójmiasta i solidnie zagrać 3 czy 4 turnieje, każdy w innym formacie. Ale poza młodością, miałem też do zagrania w prostszego Magica: trzy do gracza, dwa z hejstem, żadnych planeswalkerów, żadnych battle, żadnych przekombinowanych mechanik.

Zresztą widziałem niedawno panikę w oczach kolegi, który grał ze mną w tamtych latach, a teraz próbował przeczytać kilka kart z EOE.

O co tu mamy? Kavu, co daje zagrać z exile kartę i do tego ma warp, ale też za inne kavu, no i jak wróci to też. WTF?

Kiedyś wstawiał mamuta 3/3 za trzy mana, który miał snow-covered landwalk i to było coś.

Co robić, jak żyć?

Klasyk – dbaj o siebie, wysypiaj się, nie utrzymuj kontaktów z innymi, wyłącz telefon, nie używaj social mediów i zamknij się w socjopatycznej strefie komfortu. No i jeszcze ogranicz stres!

Strategic Planning

Ilustracja: Robbie Trevino

A poważnie, to zalecam wybieranie prostych talii i skupianie się na 1-3 formatach z mniejszą pulą kart niż ma Vintage. Grasz w Legacy, albo cEDH – zostań tam dla swojego zdrowia psychicznego. Grasz standard, który ma szybką rotację, co miesiąc wychodzi nowa edycja, a co dwa miesiące są bany zmieniające metagame – zostań tam. Ewentualnie graj standard for fun jakimś top tier deckiem i nie kombinuj nic nowego. Niech za Ciebie zrobią to inni. Dobrze ograj to co bierzesz na turniej.

Jeśli chcesz nauczyć się dobrze zasad, to je przeczytaj : ) Prostszą metodą jest chyba granie na Magic Online. Tam zasady działają nieźle i nie ma animacji ryjących banię jak na Arenie. Przynajmniej dla mnie działa całkiem ok. Granie casualowo, testing z kolegami i pytanie o skomplikowane zasady też daje radę. Czytanie zmian jakie wprowadzają Wizardzi i zasad nowych kart kiedy wchodzą dodatki powinno być dla graczy normą.

Na turnieju skup się na grze, a mniej na otoczeniu. Wiem, że duże turnieje to świetne miejsce na kontakty z innymi, nawiązywanie znajomości i generalnie doskonałe imprezy towarzyskie dla nerdów. Ale jak już chcesz wygrywać i wydajesz kilkaset czy kilka tysięcy PLNów na karty, to chociaż miej jakiś zwrot z tego. Poza tym, bardzo łatwo zagadać się na fajku i dostać game loss za spóźnienie. Polecam też zatyczki do uszu, żeby mniej przeciążać głowę, wodę dla dobrego nawodnienia – żadne udziwnione napoje kofeinowe, bo można się odwodnić. Miałem właśnie nieprzyjemny epizod zdrowotny z tym związany, kiedy podczas gry zaczęły mi się skurcze mięśni w dłoni, a potem w nocy kosmiczne skurcze łydek. Dzięki CHAT-GPT za pro tip, że trzeba rozgrzać i napić się wody. Gdyby nie to, pewnie dzwoniłbym po pogotowie.

Staraj się grać szybko i pilnuj, żeby przeciwnik również podejmował szybkie decyzje. Od tego może zależeć Twoja wygrana. Przykro jest stracić mecz, bo przeciwnik wystalował ostatnie tury.

Prośby o litość, prośby o szybkość

Na koniec ogólna prośba do zawodników – grajcie szybciej. Dobrze, ale szybciej. Nie róbcie tego pojebanego teatru, że coś macie na ręce, jak trzymacie land. Przeciwnik i tak zaatakuje. Nie celebrujcie untapu, jakbyście dostawali nagrodę Nobla. Nie zastanawiajcie się nad blokiem, jakby to była decyzja o wzięcie kredytu na całe życie. Szanujmy się, szanujmy organizatorów, którzy muszą na koniec jeszcze posprzątać i wychodzą z sali zawsze ostatni.

Ogólna prośba do organizatorów i sędziów – terminacja może i nie ma limitu czasu, top 8 może i nie ma limitu czasu, ale jeden mecz nie powinien trwać 2 godzin. Są też pozostali zawodnicy czekający na kolejne rundy. Ba, wy też macie życie i rodziny xD Czasem podpowiedzcie graczom, że to nie jest ich prywatny wolny czas, tylko ostatnie tura, po której zacznie się runda dla kilkudziesięciu innych graczy.

Pamiętajcie, że możecie mieć na sali dinozaura, którego zwłoki niedługo zmienią się w ropę naftową, a w historii pozostaną tylko jego błagalne felietony.

Pozdrawiam serdecznie,
– Ober


Informacje o autorze znajdziecie w zakładce o nas” i w zakładce blogi„.

Komentarze

Psychatog.pl