„Dupa” to główne kryterium oceny każdego większego turnieju w dowolnym formacie, ze szczególnym uwzględnieniem mojego ulubionego. Ten wdzięczny wulgaryzm, odmieniany przez wszystkie przypadki, pozwala w mgnieniu oka zrelacjonować przebieg wydarzenia, w którym czytelnik nie brał udziału, lecz z jakiejś przyczyny wciąż interesuje go ono dostatecznie, by taką relację przeczytać. To słowo – klucz o szczególnie uniwersalnym zastosowaniu dla medżikowców, wytrych, którego z rozmysłem będę nadużywał w niniejszym, możliwie krótkim, sprawozdaniu z niedzielnych rozgrywek w Legacy na warszawskim „BBB Challenge Episode 2”.
Znacznik: bbb
wrz 16
Co jest grane w Legacy?
Odkąd zacząłem grać w ten wiecznie „umierający” format, nieustannie zadziwia mnie jego zdolność do przeżywania kolejnych kataklizmów zmyślnie (lub bezmyślnie) sprowadzanych nań przez WotC. W wąskim ujęciu panuje w nim największa stagnacja od czasów dominacji Oko i Astrolaby, a jednak metagame wciąż ewoluuje, płynąc drobnymi zmianami wewnątrz ustabilizowanych archetypów, by niekiedy zabulgotać czymś zupełnie nowym, pozwalającym konkurować z hegemonem formatu.
Miłościwie nam panujący robią, co mogą, by wymazać Legacy z mapy competitive play, sabotując je dodatkowo serią żenujących ogłoszeń B&R, lecz oddolne inicjatywy fanowskie na poziomie krajowym i międzynarodowym oferują turnieje o wysokiej jakości, skutecznie wypełniające luki po sankcjonowanych rozgrywkach.


