„Sięgnął Dawid do torby pasterskiej i wyjąwszy z niej kamień, wypuścił go z procy, trafiając Filistyna w czoło, tak że kamień utkwił w czole i Filistyn upadł twarzą na ziemię”. Kto z Was nie zna tej biblijnej opowieści? Potężny Goliat terroryzował przeciwników. Nikt nie chciał z nim stanąć na ubitej ziemi, bo wiedział, że to pewna śmierć. Ale znalazł się młody śmiałek: Dawid. Nie sięgnął jednak po mieczy i tarcze, ale po pasterską procę i kamień. I nimi powalił przerażającego Goliata. A potem jego mieczem odciął mu głowę. To archetypiczna przypowieść idealnie pasuje do planu, który od pewnego czasu kiełkuje w mojej głowie. Skoro Eldrazi to modernowe wcielenie Goliatów, to wybierając się do Bolonii na Grand Prix trzeba szukać Dawidów. A nikt inny lepiej nie pasuje do tej roli niż… Elfy.


