Znacznik: Japonia

Wyprawa do Kioto na Team Limited Trios

Z mojego drugiego wypadu do Japonii wróciłem już w grudniu, ale przygnieciony pracą, przygotowaniami na Grand Prix Pragę i wieloma drobnymi zajęciami, jakoś nie miałem kiedy wziąć się za ostatniego bloga z Kraju Kwitnącej Wiśni. A szkoda, bo do opisania miałem prześwietne Grand Prix Kioto w formacie Team Limited Trios. Co ciekawe, udało nam się nawet skończyć w kasie! Akurat przyszła dobra okazja, aby wrócić do tematu, bo już w ten weekend (1-2 marca) rozgrywany jest podobny turniej teamowy w Barcelonie.

Może komuś przydadzą się moje przemyślenia z takiego specyficznego formatu Limited, a może zabawię Was po prostu historyjkami. Zapraszam do lektury : ) Czytaj dalej

Pick order w BNG i jak widzę nowy dodatek

Jaram się jak ogień olimpijski. No dobra, może trochę przesadzam. W końcu to tylko karty, ale naprawdę podoba mi się najnowszy dodatek. Mam tu na myśli przede wszystkim środowisko Limited i flav Born of the Gods. Standard, modern czy legacy, także EDH – to zupełnie inna bajka. Rzecz jasna, widziałem już opinie sceptyków, malkontentów i rozczarowanych. Mają oni swoje powody. I dobrze. Nie wszystkim można dogodzić, ale ja tam się cieszę. Znowu chce mi się grać i pewnie posiedzę trochę na MTGO przy THS i BNG. I wyrazem tego jest również ta notka, w której piszę, co mnie w nowym dodatku rusza.

Dodatkowo uzupełniam ją o przewidywania co do tego, jak wyglądałby pick order w BNG, gdyby oceniać karty w próżni. Trochę sobie pospekulujemy. Te przewidywania nie muszą się sprawdzić, ale kto nam broni sobie powróżyć.

Czytaj dalej

Odwyk vs GP Kioto

Przestawiłem się znowu na japoński tryb pracy, czyli siedzę do wieczora w robocie, a weekendami, poza grą w piłkę i karty, zaczytuję się w artykuły naukowe. Co więcej, to sprawia sporo przyjemności. Nawet jest szansa, że do wyjazdu wyrobimy się ze wszystkimi zaplanowanymi badaniami.

Niestety odbija się to trochę na wolnym czasie, zrezygnowałem praktycznie ze spotkań z ludźmi, na imprezy nie chodzę (chyba, że sportowe) i zaczynam ograniczać wszelkie rozrywki. W efekcie robię sobie odwyk od MTGO. Czytaj dalej

Ober returns to Japonica

Ober, Architect of toxicological data, powraca do miasta instytutów Tsukuba, aby dokończyć sprawy ze smokiem NIES-Mizzet. Labirynt, który eksploruje zawiera głównie nanocząstki, fosforany wapnia, pomiary mikroskopowe, lektury z biologii i inżynierii materiałowej oraz badania przeżyciowe komórek. W końcu jakoś musi awansować w swojej Akademii tolarianskiej!

Fajna sprawa, dużo magii, nawet dla mnie :D Oto przed państwem kolejny epizod z Planeswalking across Japan, tym razem z mojej drugiej, acz krótszej podróży. Może jak uda mi się zachować krótkie formy notek, to częściej je będę pisał ;p Czytaj dalej

Part 6 – instrukcja jak używać Japonię

Dziś podsumowanie całego wyjazdu, porady na temat podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni, trochę faktów i mitów. Miałem dać info przed GP Yokohama, ale przez masę dziwnych spraw po powrocie nie miałem jak się ogarnąć. Dodatkowo informacje turystyczne mogą się bardzo przydać przed kolejnymi azjatyckimi turniejami, jeśli oczywiście komuś z Was przyjdzie do głowy się na nie wybrać.

Koniec wielkiej przygody, pora jakoś ładnie zakończyć Planeswalking Across Japan. Zapraszam do lektury szóstego, ostatniego wpisu z tego cyklu.

Czytaj dalej

Part 4 – extension: Korea

Pod koniec studiów na chemii miałem opcję darmowego uczenia się języka koreańskiego, taki bonus z Uniwersytetu Warszawskiego. Uczęszczałem na nie z zapałem i chłonąłem wszystko, co się dało. Po trosze wynikało to z podniety, że uczę się czegoś egzotycznego, po trosze uzupełniało moją wiedzę o kulturze wyniesioną z treningów Taekwondo – koreańskiej sztuki walki, a jeszcze spory wpływ miał nasz nauczyciel, doktor Christoph Janasiak, geniusz językowy i jednocześnie taki rubaszny, stary Indiana Jones.

Wspominając jego przygody, wybraliśmy Koreę na nasz wizowy reset. Jednak wyśniony raj okazał się nie być aż ta wspaniały jak myślałem…

Czytaj dalej

Part 2 – magical sakura!

Załamany podróżowałem krainą Tsukuby w poszukiwaniu innych Planeswalkerów. Na nic zdały się czary internetowidzenia, telepatie, pondery i te wszystkie sztuczki do podglądania górnych kart z biblioteki – przyszłość była wciąż zamglona. Traciłem nadzieję, że może istnieć jakaś magia tego miejsca, jakieś źródełko kolorowej many. Bliski poddania się chciałem już zawrócić z wytyczonej drogi i przerzucić się na zbieranie kart z baseballistami, aż tu nagle – światełko w tunelu! (oczywiście międzyplanarnym, a nie ciemnym i źle pachnącym).

Czarna mana zamigała w szklanej kuli, jedna wiadomość niczym z zaświatów: „Dear Przemek Oberbek.
I am belongs to M:tG circle of Tsukuba”

Czytaj dalej

Part 1 – przybycie do Tsukuba

Mana wszelkich kolorów spakowana, księga czarów w plecaku, equipmenty na swoich miejscach. Zarzucam płaszcz planeswalkera i przywołuje w głowie obraz konstruktów międzyplanarnych. Kolorowe płaszczyzny przelatują mi w głowie. Nagle pęknięcie w powietrzu i granatowy wir zaczyna formować się przed oczami. Silny podmuch i ładunki elektryczne zbierające się na koniuszkach palców zwiastują długą podróż.

Brama otwarta – pora rozpocząć podróż do siostrzanej krainy Kamigawy, czyli Japonii.

Czytaj dalej

Psychatog.pl