Kiedy pojawiła się legendarna kostka, to rzuciłem się w wir draftowania, mimo że początkowo dość ostrożnie podchodziłem do tego „dziwnego” formatu. Legendary Cube mnie mocno wciągnęło. Ba, spodobało mi się na tyle, że dołączyłem do EDHowców, którzy może nie tylko legendami grają, ale równie zabawne rzeczy wyczyniają. Innymi słowy – sukces marketingowy. W małym wymiarze, bo co to tam te moje parę złotych, ale jednak Wizardzi sprawili, że z mojego portfela w cudowny sposób zniknęła pewna kwota.
Wracając jednak do samej kostki, okazała się ona fajną odmianą od klasycznych setów, zorientowanych bardziej na Spike’a niż na Timmy’ego czy Johnny’ego. Widać to zresztą w draftach prosów z zagranicy, którzy do kostki podchodzili bardziej jak do żartu niż jak do poważnego formatu. Szkoda trochę, bo Legendary Cube i dla Spike’ów może być interesująca. Teraz wraca, więc dobra to okazja, by sobie przypomnieć jak format wyglądał parę miesięcy temu w czasie jego premiery. Trzeba jednak pamiętać, że nowa kostka mocno się zmieniła, a niektóre fajny karty tu prezentowane „wyrotowały”.


