Załamany podróżowałem krainą Tsukuby w poszukiwaniu innych Planeswalkerów. Na nic zdały się czary internetowidzenia, telepatie, pondery i te wszystkie sztuczki do podglądania górnych kart z biblioteki – przyszłość była wciąż zamglona. Traciłem nadzieję, że może istnieć jakaś magia tego miejsca, jakieś źródełko kolorowej many. Bliski poddania się chciałem już zawrócić z wytyczonej drogi i przerzucić się na zbieranie kart z baseballistami, aż tu nagle – światełko w tunelu! (oczywiście międzyplanarnym, a nie ciemnym i źle pachnącym).
Czarna mana zamigała w szklanej kuli, jedna wiadomość niczym z zaświatów: „Dear Przemek Oberbek.
I am belongs to M:tG circle of Tsukuba”


