Odkąd zacząłem grać w ten wiecznie „umierający” format, nieustannie zadziwia mnie jego zdolność do przeżywania kolejnych kataklizmów zmyślnie (lub bezmyślnie) sprowadzanych nań przez WotC. W wąskim ujęciu panuje w nim największa stagnacja od czasów dominacji Oko i Astrolaby, a jednak metagame wciąż ewoluuje, płynąc drobnymi zmianami wewnątrz ustabilizowanych archetypów, by niekiedy zabulgotać czymś zupełnie nowym, pozwalającym konkurować z hegemonem formatu.
Miłościwie nam panujący robią, co mogą, by wymazać Legacy z mapy competitive play, sabotując je dodatkowo serią żenujących ogłoszeń B&R, lecz oddolne inicjatywy fanowskie na poziomie krajowym i międzynarodowym oferują turnieje o wysokiej jakości, skutecznie wypełniające luki po sankcjonowanych rozgrywkach.



