W tej historii nie ma bomby atomowej, ale mogłaby być, gdyby tak traktować magicowy Armageddon. W zasadzie nawet nie pamiętam dokładnie, jak to się zaczęła. Chyba Michał Pajek się do mnie odezwał z pytaniem o drafta, czy bym nie udostępnił info o evencie na togu i czy sam bym nie wziął udziału. W pierwszej kwestii miałem to zrobić, ale zwyczajnie zabrakło czasu. W drugim przypadku uznałem, że w sumie czemu nie, ale do samego końca nie byłem pewien, czy się wyrobię. Tak właśnie bliżej się poznaliśmy – V edycja i ja. To nie była zresztą miłość od pierwszego wejrzenia, ale już po kilku pierwszych pickach wiedziałem, że to będzie coś więcej niż chwilowe zauroczenie.
Jak dziś draftuje się set taki jak V edycja? Jak broni się on na tle współczesnych dodatków? Co było złe, a co fajne w doświadczaniu tego setu? Zarazo tym opowiem.


