Wszyscy kochamy bany, zwłaszcza zanim nadejdą. Żaden FNM, GP ani ProTour nie generuje takich emocji w naszym kartonowym świecie, co widmo kolejnego rozpieprzenia przez Wizardów czyichś snów o potędze. Dzięki nim na chwilę wszyscy stajemy się prosami, ekspertami, analitykami wiedzącymi wiele rzeczy na pewno i kategorycznie. O swoje racje względem całkowicie niezależnych od nas przemian jesteśmy gotowi walczyć jak mata z Najmanem, choćby na śmierć i życie (np. grożąc komuś zabójstwem za wyrzucenie Bieda-Lotusa z EDH).
Szczególnie wesoło robi się, gdy – w swej nieskończonej mądrości – Czarnoksiężnicy z Morskiej Krynicy zapowiadają trzy kontynentalne mistrzostwa w Eternal formacie, a zaraz potem anons B&R między dwoma z nich.


