Przez ponad pół roku grałem UW Delverem w różnych konfiguracjach i specyfikacjach. Testowałem na MTGO, rozmawiałem z prosami polskimi i zachodnimi, rozegrałem setki gier testowych. Wszystko to w jednym celu: wygrać WMCQ! I w Warszawie po wielu godzin zaciętych bojów przegrałem walkę o top8 przez screw w jednej i flood w drugiej grze. No bywa, życie. Ale skoro mam przegrać przez landy, to dlaczego mam to robić najnudniejszym deckiem obecnego standardu? Postanowiłem więc pogonić w diabły Delvera i złożyć sobie coś innego.


