Wywiad: Sebastian Pękala

Główny turniej Grand Prix Warsaw startuje już jutro. Dziś trwają jeszcze turnieje trialowe – ostatnia szansa na zdobycie bye lub przetestowanie decku. My zaś skorzystaliśmy z okazji i wypytaliśmy sędziego trzeciego levelu, Sebastian Pękala, znany bardziej jako Sebol; opowiada trochę o GP, ostatnich wydarzeniami na Worldsach oraz sędziowaniu.

Miłej lektury!

 

Sebastian Pękala

GPpiatek29Psychatog.pl: Pozwól, że na samym początku rozmowy pogratuluję Tobie i Kai wstąpienia na nową drogę życia.

Sebastian Pękala: Dziękujemy.

Zanim przejdziemy do kwestii jutrzejszego GP, chciałbym najpierw zapytać o parę bardziej ogólnych rzeczy. Czy jako sędzia trzeciego poziomu nieco inaczej postrzegasz profesję sędziego? Jak obowiązki tak wysokiego levelu odbijają się na życiu w porównaniu do dwóch niższych leveli?

Dochodząc na taki poziom, wytwarzasz w sobie jako sędzia trochę inny sposób patrzenia. Sędzia pierwszego poziomu to jest sędzia, który prowadzi turnieje w sklepie, odpowiada na pytania bezpośrednio. Ma najbliższy kontakt z graczami. Im wyższe są poziomy, tym więcej pracuje się z sędziami i troszkę dalej od graczy. Nie mówię, że sędziowie piątego poziomu widzą graczy tylko na video, jednak już od drugiego poziomu – taki sędzia może na przykład Head Judge’ować PTQ – zwykle pracuje się z innymi sędziami w różnych lokacjach. Sędzia trzeciego poziomu operuje na poziomie całego regionu i jeździ po różnych większych turniejach. Jest też liderem na Grand Prix, czyli dowodzi grupą sędziów, zajmujących się jakimś konkretnym zadaniem. Opiekuje się też sędziami niższego poziomu. To jest struktura mniej więcej w kształcie piramidy, więc tych sędziów na wyższych poziomach jest już znacznie mniej niż tych poniżej.

Będąc sędzią trzeciego poziomu na pewno widzi się większy zakres obowiązków, potrzeb na turnieju czy nawet poza turniejami. Wyższy poziom to też więcej pracy, czasem innej niż zazwyczaj kojarzy się z tym zajęciem, którą wykonuję poza turniejami, przygotowując się do nich. Sędzia niższego poziomu przychodzi i on ma zrobić swoje na turnieju. Jak on to robi dobrze – świetnie. Fajna sprawa. Ale im więcej się pracuje na tym poziomie regionalnym, czy na coraz wyższym, z większą skalą, więcej jest już koordynacji, organizacji, pomagania, mentorowanie innym ludziom i trochę inne umiejętności się wtedy szkoli. Na początku są to głównie zasady i wydawanie rulingów, a potem jest to już bardziej zarządzanie ludźmi i pomaganie im w osiąganiu lepszych wyników, lepszej pracy i ich rozwoju jako sędziów. A że te umiejętności rozwijają też nas jako ludzi i przydają się na innych polach, czy to zawodowych czy prywatnych, to  jest tylko bardzo miły bonus przy okazji.

Czy możesz przybliżyć, jak wyglądają Twoje obowiązki na GP Warsaw?

Odpowiedź na to pytanie pokaże, jak wiele rzeczy robię poza samym turniejem, ponieważ jestem nie tylko sędzią trzeciego poziomu, ale też koordynatorem regionalnym. Jako że jest to Grand Prix w naszym, w moim, regionie, to kiedy zaczynaliśmy przygotowywać się do tego turnieju, musiałem ogłosić, że zaczynamy nabór sędziów do niego. Przyjmowałem zgłoszenia przez stronę sędziowską. Sędziowie zgłaszają się tam, a później ja zajmuję się tym, żeby koordynatorzy z pozostałych regionów ocenili swoich sędziów i wskazali, którzy powinni się dostać na listę, którzy mają większe doświadczenie, którzy mniejsze. Później robię to też dla swojego regionu, a następnie na podstawie tych wszystkich komentarzy i priorytetów wybieram ekipę sędziowską. Konsultuję ją oczywiście z organizatorem i sędziami głównymi, ale generalnie jest to moje zadanie. Dostarczam informacji o ekipie sędziowskiej. Jestem takim punktem stykowym między organizatorem, po części także sędziami głównymi a sędziami, którzy mają przyjechać lub tymi, którzy nie dostali się, lecz są w rezerwie. No bo jednak jak się okaże, że mamy kilkaset osób więcej, potrzebujemy też na takim evencie więcej rąk do pracy.

Mieliśmy taką sytuację np. w Londynie kilka miesięcy temu, że potrzebowaliśmy ludzi do ekipy. Mieliśmy znacznie więcej chętnych uczestników turnieju niż to przewidziano. Chyba około dziesięciu sędziów musieliśmy znaleźć. Ale jako że na turniej przyjechało dużo osób, więc też statystycznie był jakiś odsetek sędziów na sali. Wiedzieliśmy, że się uda, tylko trzeba było ich znaleźć. I wtedy wymyśliliśmy, żeby następnym razem zaplanować, abyśmy mieli kilku sędziów na rezerwie i żebyśmy mieli do nich numer telefonu, by móc ich łapać. Tacy sędziowie wiedzą też, że w razie czego będą potrzebni i sami też się zgłaszają do takiej roli.

Dalej, to komunikacja już przed eventem z sędziami i załatwianie naszych technicznych spraw związanych z przygotowaniem turnieju. Plus na tym Grand Prix mamy także konferencję sędziowską, więc to też trochę czasu zajmuje. Oddelegowałem koordynację samych konferencji Adamowi „Cetiemu” Cetnarowski i Adamowi „Plazmonikowi” Kolipińskiemu, ale wciąż muszę to nadzorować i wciąż jednak mimo wszystko mam w niej swój czynny udział.

Jak już wszystko zostało przygotowane, mogłem na szczęście pojechać na wakacje, półtora tygodnia i wrócić. Po powrocie czekało mnie jednak  jeszcze wczorajsze spotkanie, na którym ustalaliśmy wszystkie szczegóły dotyczące konferencji. No i dzisiaj od rana konferencja ta wystartowała, trwają zapisy, triale. Trochę jeszcze pomagam to nadzorować, trochę zajmuję się sprawami związanymi z Grand Prix jeśli chodzi o stronę techniczną, jeśli coś trzeba załatwić. Przykładem może tu być kwestia sędziów potrzebujących koszul, także w przypadku, gdy sędziowie przyjechali grać, ale wiedzą, że na GP można je dostać [oficjalne, sędziowskie koszule rozdawane są tylko na większych turniejach – przyp. redakcji]. Ja mam do nich dostęp i zarządzam tym, wydając te koszule odpowiednim osobom.

Poza tym, jutro będę oczywiście sędziował. Tym razem nie będę team leaderem. Kto inny podejmie się tej roli. Team leaderami będą oczywiście inni sędziowie trzeciego poziomu. Ja wiedziałem, że będę miał sporo na głowie. Grand Prix jest u mnie, w moim regionie. Tymczasem wielu sędziów, których na co dzień trudno mi jest spotkać, bo są czy to rozproszeni po Polsce, czy to po całym regionie, będzie się chciało przywitać i zapoznać. Ja niektórych z nich znam tylko z internetu. Wiem, że ktoś zdał egzamin sędziowski i wiem, że jest sędzią. Miło będzie ich poznać na żywo i byłem pewien, że będą ludzie przychodzić i zagadywać. Dlatego nie chciałem brać jeszcze na siebie obowiązków team leadera, bo mógłbym trochę zawalać jedno lub drugie, a nie chcę. Jest nas tu jednak dość sędziów trzeciego poziomu, żeby nie było problemu z tym żebym ja nie był team leaderem. Bardzo dużo dobrych sędziów się zgłosiło, więc mamy tu naprawdę świetną ekipę. Dlatego też się wycofałem i poprosiłem, żeby jednak nie dokładać mi jeszcze tego obowiązku. Jutro będę po prostu floor judgem, pracującym w teamie dowodzonym przez innego sędziego trzeciego poziomu.

W niedzielę będę dowodził teamem community i będziemy zajmować się certyfikacją nowych sędziów, jeśli będą jacyś chętni, tudzież egzaminami na drugi poziom. Do tego będziemy jeszcze przeprowadzać rozmowy dwa na jeden z niektórymi sędziami. Poza tym będziemy się też zajmować tzw. judge boothem, czyli stanowiskiem sędziowskim ustawionym tutaj na floorze Grand Prix. Będziemy zadawać pytania, zagadki dla graczy, żeby popularyzować wiedzę o zasadach Magica. Odpowiedzi będą się wiązały z jakimiś drobnymi nagrodami.

Wspominałeś o team leaderach, floor judge’ach, itd. Jaka jest w takim razie struktura sędziowska na Grand Prix?

Na szczycie hierarchii zawsze jest Head Judge – jeden lub kilku. Jeśli GP jest podzielone na dwie połówki, jest jeden Head Judge do każdej części. Head Judge to sędzia czwartego poziomu. To ci, co chodzą w bordowych koszulach. Oni zajmują się koordynacją całego eventu, podają wszystkie ważne ogłoszenia, ogłaszają początek i koniec rundy, etc. Zajmują się też wszystkimi appealami. Kiedy dostajesz ruling, zawołasz sędziego i poprosisz o ruling w turnieju, lecz nie zgadzasz się z nim, zawsze masz prawo appealować. Wtedy wołany jest właśnie Head Judge. W przypadku Grand Prix mogą to jeszcze być inni sędziowie, którzy też noszą bordowe koszule i też są czwartego lub wyższego poziomu. Mamy tutaj na GP Warsaw takich sędziów – jednego sędziego czwartego poziomu, który nie będzie HJ i jednego sędziego piątego poziomu. Oni wszyscy będą na bordowo jutro i oni też mogą odpowiadać na appeale.

Sędziowie na GP WarsawSędziowie główni i ci sędziowie 4+ zajmują się też investigation, czyli dochodzeniami w momencie, kiedy podejrzewamy, że ktoś może oszukiwać czy jest jakieś niesportowe zachowanie, które może podpadać pod dyskwalifikację. Nie jest to częsta sytuacja, ale na każdym Grand Prix zdarza się kilka, więc to jest rola tej grupy sędziów. Oni też zajmują się przygotowaniem do eventu, briefiengiem sędziów, briefiengiem na koniec i tak dalej.

Dalej są team leaderzy. W pierwszym dniu Grand Prix są to sędziowie trzeciego poziomu. W drugim dniu mogą też być sędziowie drugiego poziomu, którzy przygotowują się żeby zostać sędziami trzeciego poziomu. Oni zajmują się kontaktem między górą a dołem, czyli między sędziami głównymi a floor judge’ami Koordynują pracę swoich teamów. Każdy team jest odpowiedzialny za jakieś konkretne zadania. Mamy team deck check, team paper, logistics. W zależności od Grand Prix niektóre teamy mogą nie występować. Logistyka jest zawsze, ale ma inne zadania na rożnych Grand Prix. W Limited, czyli sealed deck plus drafty, są inne zadania: trzeba podać produkt, drugiego dnia trzeba podać produkt do draftów, etc. Team paper zajmuje się wszystkim, co jest związane z papierami turniejowymi, czyli pairingi, sittingi, result slipy – takie rzeczy. Deck checki zajmują się deck checkami, czyli zbierają wszystkie deck listy, liczą je i sprawdzają. Później robią deck checki przez cały dzień. No i czasem mamy jeszcze jakieś inne teamy, które mają specyficzne zadania. Na przykład team odpowiedzialny za coverage, czyli zajmujący się graczami na feature meczach, pomagający ludziom od coverage’u. W zasadzie to są takie główne teamy na Grand Prix.

Niżej są floor judge, czyli sędziowie, którzy są w teamach i wykonują już konkretne zadania. Team leader opiekuje się teamem i również zajmuje się tymi zadaniami, ale głównie nadzoruje pracę zespołu i upewnia się, że zadania są wykonane. Raportuje to potem do HJ i dostaje od niego jakieś wytyczne i wskazówki. Taka drzewiasta struktura istnieje po to, żeby HJ nie musiał mówić bezpośrednio, że:  „ty robisz deck check, ty wieszasz kartkę z pairingami”. No i wiadomo, poza HJ wszyscy pracują już bezpośrednio na floorze, czyli na sali turniejowej i bezpośrednio odpowiadają na pytania, itd.

Tak jesteśmy podzieleni. Jest kilka teamów w każdym po jednym team leaderze. W każdym teamie po czterech-pięciu sędziów poza team leaderem. Tutaj na Grand Prix Warsaw mamy ponad 50 sędziów plus ekipa odpowiedzialna za public eventy. Z tego co pamiętam jutro właśnie Kaja z Konradem Wieczorkiem i jeszcze dwóch innych sędziów będą odpowiedzialni za to. Z czasem będzie coraz więcej osób grało na public eventach, a troszkę mniej na main evencie bo później część osób dropuje. Także public eventy będą rosły. No i to są takie główne części. W niedzielę dużo większą częścią są już public eventy, bo main event ma tam już 100-200 osób. Mniej sędziów jest potrzebnych, ale wciąż są teamy, bo to jest ważna część eventu.

Czy uważasz, podobnie jak jakaś część dyskutujących o banie na Worldsach, że wygrywanie na wysokim poziomie musi zakładać oszukiwanie?

Nie. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Jestem przekonany, że bardzo, bardzo, bardzo duża część graczy profesjonalnych nie oszukuje i o ile rzeczywiście jest część graczy, którzy grają na granicy, czy próbują wykorzystywać jakieś potknięcia do samego końca, czy jakąś niewiedzę na temat zasad, o tyle wydaje mi się, że graczy, którzy regularnie oszukują jest dosłownie bardzo, bardzo mało. No nie chcę mówić, że na palcach jednej ręki można ich policzyć, bo to też nie jest tak mało. Nie widzę też wszystkiego, nawet jeśli jestem na danym turnieju, ale nie zgadzam się z tym, że wszyscy, którzy wygrywają to oszuści. Mimo wszystko sędziowie już na tych najważniejszych turniejach to jest elita wśród sędziów. Ich sędziowanie jest na bardzo wysokim poziomie i wszystkie takie rzeczy jeśli nie za pierwszym razem to za kolejnym już złapiemy.

Czy Twoim zdaniem system wykrywania oszustw jest odpowiednio restrykcyjny? Są przecież sytuacje, gdy wały uchodzą płazem, a w innych obrywają zupełnie niewinni ludzie (np. ostatnio dyskutowana na forach akcja z poczęstowaniem pizzą).

Jakiego byśmy nie wymyślili systemu wykrywania oszustw czy łapania oszustów, nigdy nie będzie on idealny moim zdaniem. Staramy się go poprawiać cały czas. Zasady ewoluują i tak jak zasady gry ewoluują, tak zasady turniejowe i wytyczne dla sędziów też się rozwijają. Pewnie część osób wie np. że zasady triggerów zmieniały się ostatnio, więc cały czas pracujemy nad tym, żeby wszystkie zasady, którymi się kierujemy były coraz lepsze. Między innymi po to są nasze konferencje sędziowskie, różne materiały szkoleniowe i artykuły dla sędziów, czy teksty publikowane na blogach. Służą one temu żeby rozwijać wiedzę, umiejętności sędziów, aby jak najlepiej mogli dostarczać pozytywne doświadczenia graczom. Żeby można było spokojnie przyjść na turniej i móc rozegrać go na zasadzie: „ok, byłeś lepszy, wygrałeś. Podeszły ci karty trochę lepiej, ale jednak wygrałeś – spoko”. A nie żebym siadał do każdego stolika i myślał, że muszę się mega pilnować, bo jak nie to gość mnie oszuka.

Wiadomo, że są ludzie, którzy będą próbowali oszukiwać i są ludzie, którym będzie się to udawało. Sędziowie nie są wszędzie i nie patrzą jak gdyby na każdego gracza. Plus, czasem jak człowiek zrobi coś głupiego, to naprawdę może być przypadek. Samemu zdarzało mi się bez premedytacji robić jakieś głupie rzeczy na turniejach i wiem jak się głupio wtedy można poczuć. I jak przekonać drugą osobę, że to się zrobiło przez przypadek? Albo jak przekonać ją, że właśnie nie? No i wiadomo generalnie nikt nie chce się przyznać sędziemu. Są oczywiście ludzie uczciwi, którzy mówią „no tak, rzeczywiście zrobiłem to specjalnie i tak dalej, myślałem, że go przytnę, złapał mnie.” To się też zdarza, ale to jest dość trudna gra w odczytywanie emocji, intencji i tego jak się gracz zachowuje. Szkolimy się w tym, są jedni sędziowie, którzy są w tym lepsi, są inni, którzy są gorsi. Na dużych turniejach tymi sprawami zajmują się właśnie sędziowie najbardziej doświadczeni, najwyższych poziomów. Właśnie dlatego tymi dochodzeniami, investigation, zajmują się HJ.

Staramy się żeby gra był fair, żeby nasze decyzje były jak najbardziej trafne. Dokładamy wszelkich starań. Mamy nadzieję, że całkiem dobrze to wychodzi i mam wrażenie, że nasze wysiłki przynoszą skutek, że jest coraz lepiej. Turniejów i graczy jest coraz więcej – trudno nad tym wszystkim zapanować. Ale to też o czymś świadczy, bo gdyby program sędziowski był w powijakach i zupełnie ignorował sprawy oszustw, ludzie nie chcieliby grać w taką grę. Byłaby to gra na zręczność, kto dobierze kartę jak ja nie patrzę – i tak: „haha, już dobrałem, za późno, więc nie mamy na to kary, bo już mam na ręce, nie zauważyłem”. To by była tragedia i gra by się nie rozwijała.

Widać też choćby po tym jak piętnowani są oszuści, jak w internecie zaraz rozpętują się burze, jak ktoś zostaje wykryty, złapany, czy ktoś zostanie nagrany. Nawet rzeczywiście czasem są przypadki, zdarzy się, że ktoś trąci talię, pociągnie kartę, coś tam wpadnie mu do ręki, on tego nie chciał zrobić. To co się zdarzyło ludzie zobaczą tylko na video, ale nie zobaczą całej otoczki i od razu słyszymy „o, on oszukał”. Widać, że ludzie to potępiają, więc dopóki ludzie mają takie podejście i będziemy szli w tą stronę, będzie dobrze.

Kilku grających na wysokim poziomie graczy daje jasno do zrozumienia, że sami oszukują, bo „tak robią wszyscy”. Czy sędzia podchodząc do takiego zawodnika powinien mieć na uwadze podobne deklaracje?

Jeśli gracz na forum napisze „jestem oszustem, jeszcze mnie nie złapaliście” i ja to przeczytałem… Cóż, jako sędzia zawsze staram się być neutralny i podchodzić do każdej sprawy z osobna. Mam nadzieję, że wszyscy sędziowie tak podchodzą do tematu, że nie mają jakiegoś negatywnego nastawienia i nie traktują graczy na zasadzie: „on to na pewno oszukał, więc w tym rulingu będę próbował dojść tylko w jaki sposób”. Niemniej, nie da się czegoś takiego pozbyć z głowy i tak jak to się mówi, że niektórych rzeczy nie da się „odzobaczyć”, tak zapomnieć też niektóre trudno. To jest część reputacji gracza i jeśli on chce, żeby to tak wyglądało i żeby sędziowie byli ostrożniejsi w jego przypadku, jego sprawa.

Może to nawet dobrze dla nas, bo będziemy go bacznie obserwować. Na pewno nie klasyfikowałbym gracza jako oszusta, nawet jeśli został zdyskwalifikowany i nawet jeśli dostał zawieszenie na ileś tam czasu. Ale gdy to zawieszenie było piąty raz z rzędu, można mieć już jakąś opinię na temat gościa, że robi to regularnie. Ja jednak wychodzę z założenia, że to nie jest tak, że ludzie z założenia oszukują i to jest tylko kwestia jak ich złapać. Jak mówię to jest gra. To są fizyczne obiekty, którymi obracamy. Są karty, są jakieś znaczniki. To się może przesunąć. To się może skleić. Te koszulki na kartach na przykład. Wszyscy o tym wiemy. Bądźmy realistami. I to też nie jest tak, że oszukujesz w każdej turze. A i zdarzają się błędy, przeciwnik czegoś nie zauważy, jak robiłeś. Ty potem mówisz „nic nie zrobiłem”, „ale ja nie widziałem”. No i rozwiąż sytuację. I co? Podchodzisz do stolika i widzisz, jeden gracz którego znasz, jeden którego nie znasz. Może nie wiesz, ale to ten drugi właśnie oszukał, a o tym pierwszym masz złe zdanie… No nie można tak robić moim zdaniem.

Także jeśli kto rzeczywiście oficjalnie napisze na forum, że jest oszustem i „haha, nie złapaliście mnie” to na pewno gdzieś tam w głowie siedzi i człowiek może się dwa razy zastanowić zanim lekką ręką powie, że „a, na pewno wszystko spoko”. Ale to nie jest też tak, że będę tylko czekał na niego, żeby go złapać.

Jakie są różnice między lokalnymi turniejami, a dużymi eventami w rodzaju GP czy Pro Tour właśnie z perspektywy sędziego i gracza, jeśli możesz się takimi wrażeniami z nami podzielić?

Sebastian PękalaNo, nie grałem nigdy na Pro Tourze. Na Grand Prix zagrałem dawno temu dwa razy. Grałem na Grand Prix w Krakowie sześć lat temu i później na Grand Prix w innym mieście. Mogę się tylko pochwalić tym, że w Krakowie byłem w drugim dniu i to jest tyle z osiągnięć jako gracza. Niemniej jeśli chodzi o sędziowanie, na lokalnych turniejach sędziują lokalni sędziowie. Nikt nie sprowadza sędziów-gości z drugiego końca Europy, aby sędziowali FNMy czy GPT. Tutaj na Grand Prix zjeżdżają się ludzie z całej Europy, czasem nawet spoza Europy. Teraz w Warszawie też mamy kilku takich. Na Pro Toury z kolei wybierani są sędziowie z praktycznie całego świata, choć wiadomo, że sędziowie z danego kontynentu mają trochę większe szanse, bo to Pro Tour jest u nich. Jak będzie Pro Tour w Stanach to amerykańscy sędziowie mają większe szanse.

Tak czy siak, to są dwa różne poziomy. Sędziowie z wyższych levelów sędziują te turnieje z wyższej skali. Już teraz dochodzimy do etapu, gdzie na Grand Prix niemal w ogóle nie ma sędziów pierwszego poziomu, między innymi dlatego, że na egzaminie sędziowskim na pierwszy poziom jest mniej zasad sprawdzanych. Jeśli ktoś już lepiej operuje w tych zasadach, zna je i tak dalej, powinien się przymierzyć do zdawania na drugi poziom i wtedy będzie miał możliwość sędziowania GP. Plus, wiadomo też, że sędziowie wyżsi rangą, mają większe doświadczenie i możemy bardziej na nich polegać, jeśli chodzi o sędziowanie tych turniejów.

Z takich jeszcze różnic.. jest to inna skala. Tutaj przyjeżdżamy na Grand Prix powiedzmy w piątek i sędziujemy przez sobotę niedzielę. Są to długie, męczące turnieje. Mamy pracę w zespołach, czego na lokalnych eventach nie ma, gdzie jest jeden-dwóch sędziów, z których jeden jest Head Judgem na przykład, a ten drugi robi deck checki. Tamten HJ mu trochę jednak pomoże, ale generalnie obaj będą mieli dość bezpośredni kontakt z graczami. Tutaj mamy Head Judgy, którzy się kontaktują głównie z team leaderami, plus jak się coś ważnego dzieje, to podchodzą do graczy i interweniują. Jest też inna organizacja, bo pojawiają się przyjezdni. Wszyscy wiedzą jak to wygląda na lokalnych turniejach.

Jest też trochę inne podejście. Większość eventów, które gramy lokalnie, to jest REGULAR, gdzie stopień aplikacji zasad jest łagodniejszy i kary są łagodniejsze. Bardziej jesteśmy nastawieni na uczenie graczy zasad i poprawianie sytuacji, żeby jednak grali po prostu w karty, żeby wiedzieli jak się powinno grać. Łagodniej ich karzemy za drobne wykroczenia, a tutaj na turniejach typu Grand Prix czy bardziej Pro Toury jednak stricte trzymamy się zasad i wszystkie wykroczenia są surowiej oceniane. Nastawiamy się na technicznie czystą grę, zgodną z zasadami, zgodną z wszystkimi wytycznymi i pilnujemy tego, bo to też jest część skilla. Znajomość zasad, znajomość techniki gry już samej to też umiejętność gry w Magica. Jak ktoś przychodzi na duży turniej to wygrywa nie tylko tym, że nie grał na sześćdziesięciu lasach, tylko też tym, że umiał zagrać.

Jakich problemów, szczególnie jeśli chodzi o sędziowanie, spodziewasz się w czasie tego GP? Czy jest coś, co może być kłopotliwe dla graczy tu w Warszawie, a przed czym warto ich przestrzec lub co warto im przypomnieć?

Mógłbym powiedzieć, że nie spodziewam się problemów, bo już na niejednym Grand Prix byłem, ale zawsze są jakieś rzeczy, na które warto uważać, czy to związane z samym bezpieczeństwem turnieju, czy z salą, z tym żeby wszystko się bezpiecznie i płynnie toczyło. Niemniej mamy naprawdę doświadczoną ekipę i jestem przekonany, że turniej będzie przebiegał sprawnie. Jeśli nie zdarzy się, że jutro przyjdzie nagle dwa tysiące osób i braknie nam krzeseł i miejsca, to myślę, że będzie spoko.

Przed czym przestrzec graczy? Jeśli coś jest nie tak lub jeśli czegoś nie wiecie, wołajcie sędziego – podstawowa zasada. Możemy ją powtarzać do znudzenia, ale naprawdę róbcie to, bo wiemy, że tego nie robicie. Szkodzicie wtedy sobie, szkodzicie nam i przez to też niektóre rzeczy, czy to właśnie uchodzą płazem, czy później są jakieś kreatywne rozwiązania proponowane przez przeciwnika. To naprawdę nie jest dobre. Jest sędziów dość, wołajcie ich i korzystajcie z tego, bo my tu jesteśmy po to, żeby wam pomóc.

Nie próbujcie oszukiwać, bo i tak was złapiemy. Może wam się wydaje, że siedzicie na siedemdziesiątym piątym stole w trzecim rzędzie i nikt tego nie widział, ale cztery rzędy dalej stoi sędzia i akurat patrzy dokładnie na was, albo po prostu gracz na sąsiednim stole zauważy jakieś dziwne rzeczy. Naprawdę nie warto. To jest gra, gramy dla przyjemności. Wiadomo, gramy też o nagrody i jest trochę spiny, ale naprawdę. I pilnujcie tego co się dzieje na stole. Pilnujcie swojego przeciwnika, a wszystko będzie fajnie i bawcie się dobrze. Mamy nadzieję, że będziecie mieli fajny weekend i po to tu jesteście, żeby tak było.

Co jako sędzia radziłbyś graczom, którzy po raz pierwszy pojawiają się na GP? Oczywiście poza typowymi poradami w stylu „wołaj sędziego” i „nie bój się sławnych przeciwników”.

O, nie bój się sławnych przeciwników – bardzo dobra rada, bo wcale to nie jest tak, że wszyscy znani gracze mają akurat dobry dzień i na pewno was zmiażdżą. Grajcie po prostu swoje i będzie spoko. Poza tym, pamiętajcie o tym, że jedzenie i picie jest ważne, bo jak w siódmej rundzie poczujecie, że jesteście głodni, a idziecie 6-1 i musicie wygrać jedną z dwóch kolejnych gier, to zaraz się okaże, że z głodu nie będziecie w stanie myśleć. To też jest istotne i wiele osób o tym zapomina. Tak samo jak macie przerwę, pójdźcie do łazienki. Może teraz nie potrzebujecie, ale za chwilę… Miło nam też będzie, jak weźmiecie prysznic rano i wieczorem. Robicie to też dla siebie w szczególnie przy temperaturach 30+. Ale realnie – grajcie swoje, skupcie się na tym, żeby grać dobrze. Pilnujcie żeby wszystko się działo w porządku i w sumie tyle.

To GP jest też okazją do przeprowadzenia konferencji sędziowskiej. Czy mógłbyś przybliżyć nam charakter tego rodzaju spotkań? I czy możesz opowiedzieć, co ciekawego dzieje się w ich trakcie? Czemu one służą?

W każdym regionie są dwie konferencje rocznie co najmniej. Często wiąże się je właśnie z Grand Prix, bo wielu sędziów zjeżdża tak czy siak na taki event i to jest fajne miejsce do tego. Ale nie wszystkie konferencje tak się odbywają, bo czasami lepiej jest się spotkać po prostu ze sobą. Konferencja to jest spotkanie dla sędziów, zorganizowane, aby rozwijać ich umiejętności nauki czy to zasad, czy to właśnie umiejętności miękkich: obserwacji graczy, rozwiązywania konfliktów, wydawania rulingów. Dobrze wydać ruling to też nie jest takie oczywiste, bo można zadać pytanie i dostać odpowiedź, a można zadać pytanie sędziemu i ten sędzia zbada sytuację, zada dodatkowe pytania i przeanalizuje, wyda ruling i gracze będą z tego czy to bardziej zadowoleni, czy wynik będzie bardziej poprawny, bo czasem pytanie wyrwane z kontekstu skutkuje domyślną odpowiedzią: „to działa tak, to działa w ten sposób, więc razem to jest to”, a później się okazuje, że jeszcze są trzy inne karty w grze, które mają na to wpływ, ale gracz o nich nie wspomniał. To jest też ważne, żeby umieć to przeanalizować i podejść nawet do prostego rulingu odpowiednio.

Także rozwijamy umiejętności, przedyskutowujemy jakieś ciekawe sytuacje, uczymy się nawzajem, jak rozstrzygać sporne sytuacje, żebyśmy mieli dobre wyczucie – gdzie jest ten punkt w zasadach, że to jest punkt zwrotny, gdzie raz zrobimy tak, a raz tak. Żeby wszyscy sędziowie, gdziekolwiek gracz nie pójdzie na turniej, otrzymywali w analogicznej sytuacji właściwy ruling i żeby była spójność, a nie tak że na jednym końcu sali dostajesz jedno, a na drugim końcu coś innego, bo sędzia był nieprzygotowany, nienauczony. Chcemy żeby sędziowie znali się na tym i działali jak najlepiej. Głównie jest więc to szkolenie umiejętności, plus wiadomo – także spotkanie towarzyskie, żeby się socjalizować i spotykać, poznawać się wzajemnie coraz lepiej.

I na koniec takie dość luźne pytanie: gdybyś miał postawić na talię, która Twoim zdaniem wygra GP, co by to było?

Dawno nie grałem, to jest fakt, ale myślę, że Jund jest teraz strasznie mocny. Widziałem, że ludzie cisnęli tym ostro, także jest to chyba jedna z najsilniejszych talii. Jak bym miał stawiać w ciemno to – nie wiem czy wygra – ale na pewno będzie dużo Jundów i przypuszczam, że się przepchają do topa.

Dzięki za rozmowę.

Dzięki również.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze