Junk Reanimator na Top 4 Sezonowego Psychatoga

O pomyśle na triale pod patronem Psychatoga słyszałem miesiąc temu na GPT Warszawa w Gorzowie. Bardzo spodobała mi się idea turniejów podobnych do tych, co na SCG. Zaciekawiło mnie, jak może to wyjść w przełożeniu na nasze polskie realia, gdzie przekręcanie kolorowych kartoników w prawo (bądź lewo) jest uznawane za, co najmniej, niepoważne.

Trzeba przyznać, że wyszło całkiem dobrze. Pierwszy „Psychatog” miał miejsce we wspomnianym wcześniej Gorzowie Wielkopolskim, co dla kogoś mieszkającego w Szczecinie było całkiem komfortowe. Dzięki uprzejmości Wiktora mieliśmy nocleg niedaleko site’u, za co bardzo dziękuję.  W pierwszy dzień rozgrywany był Standard, zaś dnia drugiego odbył się sealed M14. Na obydwu turniejach było 26 osób z całej Polski, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Zdecydowałem się wziąć Junk Reanimator- od dawna nieistniejący deck. Jak obserwowałem duże turnieje Moderna mogłem zauważyć pewną zasadę odnoszącą się do wszelakich Affinity. Kierowca małych, artefaktycznych ludków wygrywa GP. Na następny turniej ludzie włożyli tyle hate’u do side’u, że Affka nie robi nawet top 8. A potem ludzie zapominają o istnieniu tego decku i kilka dużych turniejów dalej znowu wygrywa. Kierując się tą właśnie zasadą wybrałem Reanimatora. Nikt się nie spodziewał, że ten deck może jeszcze spotkać. Decklista trochę mniej zależna od grobu, bardziej grająca stołem, z całkiem dobrą opcją na aggro decki i niezgorszym matchupem  z kontrolami.            

Junk Reanimator – decklista

pokaż / ukryj

Mariusz Winnicki
Junk Reanimator
Top 4, Sezonowy Psychatog #1

Przebieg turnieju

Runda 1 – WBR Control

Pierwszą partię grałem z jednym z członków, jeśli się nie mylę, poznańskiego teamu. Na pierwszy rzut oka myślałem, że gra Arystokratami, bo to połączenie kolorów kojarzy mi się praktycznie tylko z nimi, aczkolwiek napotkałem już wcześniej tego typu deck. Pierwszą grę wygrało mi dobranie chyba wszystkiego co mogłem, Fiend Huntera w tempo na Reckonera, wskrzeszenie Obzedata po dobrym Grisly Salvage, no i Shadowborn Demon z tokenami z Soulsów w stole. Na drugą grę wrzuciłem Liliany, Garruki, Charma, Shamany, Decaye i Putrefy. Wyrzuciłem wszystkie Ritesy, jednego Mulcha, dwa Salvage i jednego Soulsa. Liczyłem na grave hate, ale przy okazji dorzuciłem Shamany, w nadziei, że będą w stanie wygrać grę same z siebie, jeśli opcje z sideboardu przeciwnika nie dojdą, a przynajmniej kupią removal i jakaś znaczna postać to wykorzysta zajeżdżając oponenta. W drugiej grze puściłem Decaya w Reckonera z końcem 3 tury przeciwnika, w 4 turze Poznaniak dograł nowego Minotaura, który został poświęcony z Liliany w mojej następnej. Wydaję mi się, że przeciwnik podjął dobrą decyzję uderzając Dreadborem w Lilianę, zamiast w Deathrite Shamana, aczkolwiek dzięki zjadaniu instantów i sorcery z grobów sprowadziłem kolegę do niskiego stanu zdrowia i dokończyłem Obzedatem.

2-0

Runda 2 – RG Kibler

Zdecydowanie najcięższy matchup mam właśnie z tym deckiem. Ostatnio odnotowałem jego popularność, ale nie miałem pojęcia ile osób może go wybrać na Psychatoga. Jak się potem okazało, trzy osoby z top 8 nim grało. Dosyć szybko zostałem zmieciony, armia elfów, Geistów z Hellriderem na czele i Hellkitem w następnej całkiem dobrze robi grę. Dorzuciłem Garruka i wszystko co ma cokolwiek wspólnego z removalem + charm na Burning Earth. W drugiej grze podobny wcisk, tylko zwieńczony Burning Earthem. Odpowiedź nie doszła, that’s the game. Nie pomogło, że mecz zacząłem od wygranej, bo przeciwnik trzymał odrobinę za dużo kart w sideboardzie, a sędzia postanowił nam zrobić deckcheck.

1-2

Runda 3 – Junk

shadowborn demon w junk reanimator decW trzeciej rundzie sądziłem, że spotkałem drugiego szaleńca, który wybrał Junk Reanimator na turniej. Lifebane Zombie w 3 turze dosyć rozwiał moje wątpliwości.  Junk Midrange, tak mi się wydaje. Voice, Zombie, Baron of Vizkopa, jakieś Tuski no i mój ulubiony Scavenging Ooze. Pierwszą grę było okropnie ciężko, wszystko mnie bolało w tym decku. Ooze i Zombie jako hate w mainie, Baron z ciężkimi do obejścia protekcjami, Voice wymuszający granie tylko w mojej turze. Thragtusk z całego zestawu jego kreatur był najłagodniejszy, ale nadal problematyczny. Pierwszą wygrałem Obzedatem. Przy sideboardzie wyjąłem Ritesy, Soulsy, Salvage, generalnie cokolwiek, co działało z grobem. Wrzuciłem Garruka, Lilkę, Fiendhunterów, jakieś Decaye. Ostatnią grę wygrało mi zagranie Shadowborn Demona i zblinkowanie go dwa razy z Restoration Angel. Zakończyłem dosyć sporym najazdem z powietrza.

2-0

Runda 4 – WR Aggro

Sparowało mnie z WR Aggro. W mojej ocenie jest to całkiem dobry matchup, spory lifegain w mainie + removal. Pierwsza gra była walką moich Fiend Hunterów i Serenity z Banisher Priestami przeciwnika. Dużo blinków, dużo zmian w exile’u, ostatecznie dwa duże anioły zrobiły grę. Side jak na każde aggro, removal in, opcje z grobu out, zostawiłem tylko sztukowe Ritesy. Sądziłem, że może i warto, bo jedyny hate na grób jaki byłem sobie w stanie przypomnieć w tych kolorach to Rest in Peace, co nie jest aż tak straszne, jak na przykład Ooze w zielonym. To jest moje odczucie, możliwe, że jestem w błędzie. Druga gra nabrała kolorów, kiedy oponent zagrał Burning Earth. W mojej turze zmuszony byłem zagrać Tree of Redemption, które bardzo ładnie trzymało bastion. Z Restoaniołami moje życie trzymało się blisko liczby 13. Pomimo ogromnej liczby błędów jakie popełniłem udało mi się wygrać, aczkolwiek czuję, że można było zrobić to o wiele lepiej.

2-0

Runda 5 – Jund

Remis i do topa.

Top 8 – RG Kibler

Po wejściu do ćwierćfinału, na start dostałem tego samego przeciwnika, co w rundzie 2. W pierwszej grze przeciwnika bardzo zalało landami, co było na moją korzyść. Zjechałem mu życie do 0 Tuskami i Obzedatem. Side ten sam. Druga gra już gorzej, dobrał to, co powinien i zajechał mnie czym się dało. Trzecia gra nie była szczęśliwa, raczej bardziej sprawiedliwa. Poczułem, że wrzuciłem zabicia postaci. Putrefy w Hellkite’a i w następnej Demon, który potem był blinkowany utorowały drogę do top 8.

2-1

mariusz mtg

 

Top 4 – Mono G

Okropny niedosyt po tym meczu. Pierwszą grę wygrałem po 30 minutowej wymianie ognia i mordowaniu postaci. W drugiej zatrzymałem ryzykowną rękę z Arborem, Charmem i landami. Możliwe, że to był błąd, ale postanowiłem spróbować. Oponent wysypał się z 3 managuyów, w mojej zagrałem Charma, zabijając ich i jednego mojego, po czym dostawiłem land i zagrałem Pielgrzyma. Sytuacja niby dobra, ale przeciwnik dostawił Scavenging Ooze’a, a ja dobrałem 3 landy z czuba mając już 3 w ręku. Zajechał mnie wielkim glutem z Rancorem. W ostatniej grze zaczął ze stabilnego mulliganu do 4. Broniłem się i tak długo, dostawiłem Tree of Redemption, potem Tuska i oddałem grę. Żałuję, że tak się to potoczyło, bo w tym matchupie miałem duże szanse coś ugrać.

0-2

 

Konkluzja

Pomimo gry w top 4 jestem bardzo zadowolony z mojego wyniku, teoretycznie nieistniejącym deckiem ugrałem całkiem wysokie miejsce, zwłaszcza, że poziom był wysoki, nie było łatwych meczy, a przeciwnicy prezentowali kawał dobrego grania w karty. Pod względem organizacji było cudnie. Sala była bardzo duża, dużo przestrzeni na stole, widoczne paringi i zegar. Ze streamem bywały kłopoty techniczne, ale ostatecznie wyszedł bardzo dobrze.  Sędziowanie było na wysokim poziomie, nigdy nie było większych problemów odnośnie rulingów. Sealed deck także był organizacyjnie dopięty na ostatni guzik. Jak będzie okazja, to na pewno postaram się być na następnym Psychatogu.     

 


Mariusz Winnicki redMariusz „Augur” Winnicki – pochodzi ze Szczecina, lubi pisać i dzielić się przemyśleniami z innymi.

Jest w Magicu od Zendikaru i reprezentuje dość wysoki poziom gry zarówno w Constructed jak i Limited. Gra głównie T2, czasami Legacy. Żywo interesuje się także Modernem, aczkolwiek ten format nie istnieje w Szczecinie. W Limited całym sercem nie cierpi sealed decku, za to uwielbia draftować, w normalnym życiu i na Modo. Najpewniej czuję się właśnie w T2 i draftach.

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze