Crny w Czechach

Ponieważ weekendowe zajęcia co dwa tygodnie wyłączają mnie z wielu premiere eventów, wyjazd na PTQ w Czechach do Brna, w wolną niedzielę, był no-brainerem. Z Krakowa wyruszyliśmy koło 5:30 w składzie Łysy za kierownicą (Mono White), Alien shotgun (Mono U), Random lewa flanka (GW Leśna Przygoda) i ja. Jadąc po Promila (Mono U) do Raciborza usłyszeliśmy od Randoma jedną z zabawniejszych historii Magicowych od dłuższego czasu. Na ostatnim turnieju Random zostawił w decku Korsarza swoje fullart foil Foresty z Zendikara i w sobotę chciał je odzyskać. Dzwoni więc do niego rano i mówi: „Hej, zostawiłem u ciebie Foresty, mogę po nie podskoczyć?”. Kiedy się rozłączał, poczuł na ramieniu czyjąś rękę. Odwraca się i widzi policjanta, który go pyta „A po jakie Foresty idziesz?”, na co Random bez namysłu odpowiada „Fullartowe foil z Zendikara”. Trochę to wytrąciło z równowagi pana władzę, który bardzo chciał złapać jakiegoś niecnego narkomana, jednak pokazanie kart wyjaśniło sprawę.

W Raciborzu zgarnęliśmy ciągle pijanego po poprzedniej nocy Promila, który umilał nam wyjazd swoimi procentowymi komentarzami. Do Brna dojechaliśmy bez większych przygód w miarę o czasie, zarejestrowaliśmy się bez problemów i czekaliśmy na pierwsze ofiary.

Od Pro Touru grałem Mono B Devotion i uznałem ten deck za dobry wybór na ten weekend. Tydzień wcześniej w Wiedniu było pełno Mono U i żadnego Mono B w top16, co oznaczało dla mnie trzy rzeczy:

  • Nie będzie hejtu na mono B w Czechach
  • Będzie dużo mono U i hejtu na mono U
  • Będzie mało agresywnych czerwonych decków

Zagrałem w Czechach takim spisem:

pokaż / ukryj

Sasha Grey In Control

W zasadzie w stosunku do listy Turtenwalda zmiany są kosmetyczne – obciąłem landa na rzecz kolejnego Devour Flesh, zamieniłem liczbę Doom Blade i Price’ów (co akurat chyba było błędem) i zamieniłem Duress w Sajdzie na Shrivel, spodziewając się sporo White Weenie. O decku już napisano wiele, polecam artykułu Turtenwalada na CFB oraz Zvi Mowshowitza na temat grania Pack Ratem z SCG Premium, który w zasadzie sprowadzał się do pierwszego zdania. „Jeśli grasz talią z Pack Ratem, to prawdopodobnie robisz za mało Pack Ratów”.

 

Runda 1  (Garmroudi, Fabian)

szczur w CzechachW pierwszej rundzie trafiłem na sympatycznego Austriaka grającego Mono U. Wiele w karty jednak nie pograliśmy. W pierwszej gierce dobrał z topa Hybrydyzację na moje drugoturowe szczury, jednak poza tym dobrał tylko 3 spelle i zajechałem go Erebosem.

-2 Thoughtseize
-4 Connections
-1 Erebos

+3 Pharika’s Cure
+1 Shrivel
+1 Doom Blade
+2 Dark Betreyal

Z mono U chcemy jak najszybciej zakończyć grę. Defensywne podejście na Mono U jest fatalne – ucinając Connections i Erebosa nie mamy żadnego źródła CA, kiedy on ma Bident. Thoughtseize zostawiam 2 na Draw, na play wsadzam w to miejsce 2 Lifebane Zombie. Problem z Thoughtseize polega na tym, że jest dobre tylko w 3 pierwszych turach, jeśli zrzuca Thassę. Później rzadko możemy sobie pozwolić na zagranie Seize’a w jedno-dwukartową rękę oppa (2 życia to zaskakująco wiele w tym matchupie), a poza tym Thassa czy Bident z topa śmieją się z naszego potężnego discardu. Mono U ma najwięcej problemów, jeśli wywieramy na nie presję Spectrem/Zombie/Demonem/Szczurami i poprzemy to removalem i Gray Merchantem. Thoughtseize w takim planie nie za bardzo nam pomaga.

W drugiej grze oppowi udało się postawić Thassę, ja miałem Spectera, którym ukradłem mu Thassę. Dograłem szczury, kiedy on miał Tidebindera i Weirda. Miałem dość ciężką decyzję czy robić szczury, czy dograć drugiego Spectera, zdecydowałem się na 2/3 latacza, aby mieć devotion na zabicie Thassą. Gra wydawała się w kieszeni, kiedy ostatnia karta oppa okazała się być Negatem na Doom Blade’a wyłączającego Thassę z ataku. Jednak Hero’s Downfall z topa zabił ostatniego blokera, Thassa dostała nieblokowalność i razem ze Specterami, dwoma Szczurami i Mutavaultem zabiła.

1-0

 

Runda 2 (Vanek, Tomas)

Tym razem przeciwnik wybrał strategię małych białych typoszy. Wygrałem rzut kostką, co pozwoliło mi stawić czoła rozdaniu t1 typ t2 dwa typy (2 Soldier of the Panatheon i Boros Elite). Zabiłem Soldiera, a przeciwnik dograł Frontline Medic. Ja postawiłem Demona, zablokowałem największego typa i zostałem na dwóch. Przeciwnik nie dograł kolejnego gościa, co sugerowało Brave the Elements na jego ręce albo nawet 2. Na szczęście miałem 2 Mutavaulty. Wysłałem więc Demona do boju, zabiłem mu jakiegoś typa, dograłem Pack Raty, dostałem damage, zostałem na dwóch, wymieniłem Mutavaulta za jego typa, Medica jakoś zabiłem i dowiozłem z samotną Boros Elitą po stronie oppa. Przeciwnik pokazał mi po grze 2 Brave.

Side jw, tylko jeszcze
-2 Thoughtseize,

+1 Lifebane Zombie i
+1 Shrivel

W drugiej gierce wymieniliśmy jego wczesnych typów za mój removal, opp dograł Spear of Heliod na pusty stół. Ja zagrałem scrylanda i zobaczyłem Shrivela, którego chciałem w pierwszym odruchu zostawić, na szczęście szare komórki zaskoczyły i nic-nie-robię spell poszedł na bottom. Opp dograł Helioda, a turę później Ajaniego i wysłał Boga za 12 obrażeń w powietrzu. Na szczęście miałem Pack Raty, które zabiły planeswalkera, a przeciwnik popełnił błąd i wysłał tokena z boga prosto w zrobienie tokena z Pack Rata. Do  tego jego plany popsuło przeoczenie faktu, że Heliod samemu sobie nie daje vigilance. Potem po prostu zabiłem szczurami, uważając na jakieś dziwaczne kombinacje z Brave the Elements

2-0

 

Runda 3 (Kuchajda, Marek)

Tym razem trafiłem na mirror. To dla mnie jeden z „najgorszych matchupów” w tym sensie, że gierki są bardzo mocno Draw dependent i ciężko jest o wygrywające grę zagrania – raczej po prostu trzeba dobrać lepiej. Pierwsza gierka była do jednej bramki – powymienialiśmy jakieś wczesne karty, nikt nie rozkręcił Pack Ratów, jednak nie dobrałem czwartego lądu w tempo i zginąłem od dwóch demonów z dwoma Gray Merchantami, Erebosem i Demonem na ręce. 

-2 Doom Blade
-4 Desecration Demon

+1 Erebos
+2 Duress
+3 Dark Betreyal

Druga gierka toczyła się mega długo, udało mi się zabić przeciwnikowi Pack Raty z kopią, więc nie zginąłem po prostu przytłoczony hordą szczurów. Opp miał trzech Gray Merchantów, na których odpowiedziałem swoimi dwoma. Obaj mieliśmy koneksje, jednak to mi pierwszemu udało się postawić Pack Raty. Zacząłem budować przewagę szczurami, które ostatecznie zaciukały przeciwnika, dobierającego kolejne karty z koneksji w poszukiwaniu kończącego grę Merchanta.

W trzeciej gierce opp zaczął od Thoughtseize w moją bardzo mocną rękę po Mulliganie zawierającą 3 swampy, koneksje, Erebosa i Pack Raty, które padły ofiarą discardu. Zczubiłem własną Fotkę i zrzuciłem wkurzonemu oppowi koneksje, zostawiając go z samymi landami. Opp dokupił kolejne Thoughtseize i wyrzucił mi koneksje, jednak na tym skończyły się jego wariactwa. Wystawiłem Erebosa, a turę później Pack Raty i bez większych nerwów wygrałem.

3-0

Luźne przemyślenie – w tej albo jakiejś innej gierce z mirrorem popełniłem prosty błąd. Zagrałem drugoturowe Pack Raty w dwie many przeciwnika open. Nie wiem, czy zagrałem wtedy Thoughtseize, ale na pewno miałem soul read, że opp ma removal. W takiej sytuacji ma to sens tylko, jeśli chcemy w następnej turze przepchnąć Spectrę, a i tak wtedy przeciwnik się odkręci i może zatrzymać 3 many na Hero’s Downfall. Natomiast 5 turowe Pack Raty są niezwykle mocne, ponieważ pozwalają nam wymienić landa za removal w najgorszym wypadku. Oczywiście, ma to swój downside w postaci możliwości utraty szczurów ze stopdeckowanego Thoughtseize. To jeden z wielu przykładów, jak kompleksową kartą jest Pack Rat.

 

Runda 4 (Simoncic, Matej)

Ponownie zostałem skarany graniem mirrora i pierwsza gra pokazała, jak smutny to jest matchup. Zagrałem pierwszoturową Fotkę w rękę: Gray Merchant, Thoughtseize, 5 landów. Oczywiście przeciwnik dobrał Pack Raty, zagrał je w 5 turze, a ja w trzech kartach (eot Koneksje, draw, koneksje) nie znalazłem drugiego removalu i mimo Spectry i dwóch Merchantów umarłem, kiedy brakowało mi 1 damage. W dodatku źle policzyłem i umarłem, nie dając sobie szansy dobrania Merchanta w dwóch drawach. I tak go nie było, pfff.

Tym razem to ja byłem Sprite, a on pragnienie. Miałem Spectry i Pack Raty, a on rzeźbił w… w sumie ta gierka wyleciała mi z pamięci.

W trzeciej gierce początkowo pustota po obu stronach, powymienialiśmy jakieś wczesne karty i mi pierwszemu udało się postawić koneksje, jednak opp miał swoje. Ja pierwszy miałem Erebosa, jednak opp miał swojego. Niewiele więcej się działo, a ja ciukałem jak dziki Mutavaultem. Waleczny land zadał jakieś 10 obrażeń, co przy braku Gray Merchanta i moim Erebosie było całkiem kluczowe. Szukałem więc wygrywającego Garego. W 4 (!) drawach nie zobaczyłem żadnej karty aktywującej Erebosa, dobrałem kartę spadając do siedmiu i zacząłem serię fatalnych zagrań. Dobrałem kolejną (po co?) spadając do 5ki, zaatakowałem Mutavaultem w jego Mutavaulta (co akurat było ok, bo miał 2 mana open i nie mógł wtedy dobrać z Erebosa), jednak przez to zostałem na 5 i oczywiście opp w 2 drawach dosycił koneksje i zabił mnie Erebosem. W górnych 3 kartach dalej nie było odpowiedzi, jednak zagranie było fatalne i możliwe, że wyrzuciłem gierkę w błoto.

3-1

 

Runda 5 (Kuchta, Tomas)

To była zdecydowanie najprzyjemniejsza runda. W pierwszej gierce zagrałem t1 Fotkę, zrzucając Thassę i zostawiając Weirda, Raptora i landy. W drugiej turze zagrałem Pack Raty, zobaczyłem, że opp splashuje czarny i zabiłem go bez litości.

W drugiej gierce było trochę ciekawiej, ale dalej do jednej bramki. Opp zagrał mi Thoughtseize i zrzucił mi Pack Raty, ja doczubiłem kolejne i zostawiłem Demona ze scry. Pack Raty umarły od Ultimate Price, Demon od Hybrydyzacji, jednak wszystkie reaktywne karty zostawiły oppa z dość pustym stołem i token z Grey Merchantem wyrządziły trochę bólu oppowi. Dograłem 2 Spectry, z których jedna dostała Domestykacją popartą Thassą. Trochę postaliśmy i popatrzyliśmy na siebie (przeciwnik chyba zapomniał, że Thassa może kutać, ale w sumie był na małej ilości życia i mógł chcieć blokować), aż w końcu dobrałem Downfall i przeciwnik już się nie wygrzebał.

4-1

 

Runda 6 (Strasky, Ondrej)

Tym razem niestety stanąłem po złej stronie Thassy. Te gierki pokazały, jak potężnym deckiem jest Mono U. W pierwszej gierce dostałem drugoturowego Weirda na play (czyli bez dzikiej presji z Raptorem). Dobrałem Thoughtseize i zagrałem nad Doom Blade, licząc na zrzucenie Thassy i zostawienie oppa z niczym. Przeciwnik zaśmiał się i pokazał mi 2 Thassy, Hybrydyzację i Familiara. Popatrzyłem na swoją rękę i już wiedziałem, że tej gierki nie wygram. Coś tam powalczyłem Spectrem, jednak ten dostał Domestykacją i wtedy już nic nie wyrzeźbiłem.

Druga gierka to natomiast najsmutniejszy moment turnieju. Musiałem kipnąć 4 Swamp, Temple, Specter (mało piątek jest lepszych, a Specter może po prostu zrobić cuda, zwłaszcza, że mam Temple), zagrałem go w trzeciej, dostałem z drugiej strony Bindera i Thassę także nienajgorzej, zwłaszcza że dobrałem Lifebane Zombie i Merchanta. Zagrałem Zombie i zobaczyłem… Tidebindera, Weirda, Bident, Domestykację i Mastera, czyli nutsy. Zombie dzielnie kutał, opp jakoś dziwnie atakował, jednak nie dobrałem drugiego Merchanta, zapomniałem dograć Swampa na Dark Betreyal i dostałem kupę obrażeń, które nic nie zmieniały, bo opp i tak miał Hybrydyzację żeby skontrować mojego Flesha dezaktywującego Thassę. Cóż, czasami po prostu się nie da.

4-2

 

Runda 7 (Janda, Kristian)

Agnieszka Birkut się nie pojawiła, bo X-2 i tak nie miało szans na topa.

Ja grałem dalej, bo Alien ciągle grindował Top8, jednak pole bitwy wyraźnie się przerzedziło. Pograłem chwilę z sympatycznym Polakiem, którego imienia nie spamiętałem (dostałem 0-3 wpierdziel od Mono Reda), pooglądałem mecze i przygotowałem się mentalnie do meczu o powalającą nagrodę ośmiu paczek.

5-2

 

Runda 8 (Mišík, Dominik)

grey merchant of sasha, mtgOczywiście, nie ma to jak w ostatniej rundzie trafić najciekawszy matchup, czyli… kolejny mirror. Opp splashował zielony, więc miał pewien edge z Abrupt Decayem, który zabija każdą istotną w mirrorze kartę. W pierwszej gierce miałem całkiem niezłą rękę i ustabilizowałem early game, zabiłem szczury i spectry, jednak nie dobrałem removalu na demony i umarłem błyskawicznie. Cóż, bywa i tak.

W drugiej gierce bagna były mi domem i po Thoughtseize ze strony oppa w moje Pack Raty dobrałem z topa kolejne, pośmialiśmy się, a on zginął.

W ostatnim pojedynku tego dnia zobaczyłem na draw 2 Swamp, 2 Koneksje, Specter i 2 Downfall. To niezłe karty, jednak wszystko kosztuje 3 mana, no i przegrywam z drugoturowymi Pack Ratami. Szóstkę natomiast dostałem przepiękną – Swamp, Temple, Thoughtseize, Dark Betreyal i Devour Flesh. Opp nie miał discardu, a ja zobaczyłem Pack Raty, Decaya i landy. Opp pozaklinał koneksje, jednak dobierał typów pod mój removal, i to ja dobrałem pierwszy Pack Raty. Zacząłem robić szczury, a opp wyrzeźbił tylko Gray Merchanta. Miałem dwa szczury, pustą rękę, 3 Swampy, Templa i Mutavaulta. Opp miał dwie karty na ręce, z czego jedną był bankowo land, którego kisił od tury albo dwóch na discard pod Pack Raty. Dobrałem kartę – Connections. W pierwszym odruchu chciałem zrzucić kartę, zrobić szczury 3/3 i podkręcić je Mutavaultem. Jednak opp był na sporej ilości życia, miał sporo landów (7-8), więc jakieś dzikie kombinacje kart mogą powstrzymać armię moich szczurów. Problem polega też na tym, że jeśli np. opp zostawił demony, albo zagra mi Erebosa, to może się wykręcić z tego. Do tego dochodzi fakt, że on ma 3 karty, kiedy ja mam 1 – także jeśli dobierze Pack Raty, to się ustabilizuje, a z Mutavaultem chyba nawet będzie miał więcej. Koneksje natomiast zapewniają, że będę miał removal na jego typów, a także karty i landy pod Pack Raty. Oczywiście, to zagranie jest fatalne, jeśli opp dobrał removal i z topa kupuje kolejny. Zdecydowałem się jednak na koneksje, co w ostateczności wygrało mi grę, bo w kluczowej turce miałem 7 mana na dobranie z koneksji i zrobienie dwóch szczurów.

6-2

 

Ostateczny wynik 6-2, z wtopą w mirrorze i w niewygrywalnej gierce z mono u. Nie najgorzej, ale rzecz jasna szału nie ma. Na stoliku obok Alien wtopił mirror z moim przeciwnikiem z szóstej rundy. Zgarnęliśmy nasze paczki za Top16 i zawinęliśmy się z lokacji. Zagadałem się po drodze z typem z rundy czwartej (też zrobił 6-2), przez co trochę zamarudziłem za resztą ekipy. Kiedy wyszedłem, okazało się, że doszło do spotkania handlowego. I muszę przyznać, że był to najlepszy handel w mojego Magicowej historii – wymieniliśmy paczki za czeski specjał i bardzo zarobieni ruszyliśmy do Polszy, śmiejąc się z Klamry, jaką ta akcja stworzyła z sobotnią przygodą Randoma. Wisienką na torcie był natomiast mój dobry przyjaciel Thoughtseize, jaki się pokazał z ostatniej, zakiszonej paczki z surowym obliczem boga śmierci na folii, otwartej przez mą lubą. Tak więc na wybór czerni z pewnością nie mogłem narzekać.

 

PS: Faktycznie należy chyba grać 26 landów i podobno można grać Pharika’s Cure w mainie zamiast Doom Blade i Price, co brzmi głupio, ale może działać. Owen Turtenwald zdążył w trakcie mojego pisania (tak, Ober się ociągał z wrzuceniem tego tekstu – przyp. Red) opublikować kolejny artykuł, także polecam, chociaż nie zgadzam się z jego sidowaniem z Mono U Smile

 


Aleksander Małecki mtgAleksander „burczybas” Małecki – licencjusz filmoznawca, aktualnie zdryfował na porównawcze studia cywilizacji i weekendową akademię filmową. W MtG gra od oryginalnego Mirrodina, jedyny większy sukces to finał PTQ w Warszawie. Zdecydowanie preferuje grę proaktywną, wielki miłośnik czerwonych naporów i wszelkiego rodzaju combo decków.

 

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze