Jund na top 4 Grand Prix Warszawa

Emocje po Grand Prix Warszawa powoli opadają, ale zanim wszystko ucieknie z pamięci warto poświęcić chwilę i spróbować pochylić się nad deckiem i przebiegiem rozegranych gier.

Wybrałem Junda, ponieważ jest to deck tier 1, stosunkowo stabilny i elastyczny. O jego sile świadczyły też wyniki z turniejów poprzedzających GP Warszawa. Ponadto talia nie ma naprawdę słabych matchupów.

 

Decklista –  Michał Kołaciński, Jund

Maindeck:

Blood Crypt
Cavern of Souls
Dragonskull Summit
Kessig Wolf Run
Overgrown Tomb
Rootbound Crag
Stomping Ground
Swamp
Woodland Cemetery
Farseek

Manabase wybrałem praktycznie standardowy, przy czym po testingu zdecydowałem się na 2 Cavern of Souls zamiast kolorowych landów, aby poprawić matchup z UWR, który zdecydowanie nie był najłatwiejszy. Ciekawą opcją, na którą namawiał mnie jeden z najlepszych łódzkich graczy było obcięcie Farseeków na rzecz 26-tego landu i 3 spelli, na co jednak się nie zdecydowałem z dwóch powodów: Farseek, choć bywa kiepskim top deckiem w late game jest bardzo dobry w pierwszych turach vs UWR, stabilizuje manabase i ułatwia zatrzymywanie rąk z 2 landami.

Huntmaster of the Fells
Lifebane Zombie
Olivia Voldaren
Scavenging Ooze
Thragtusk

Widziałem listy z ograniczoną liczbą Zombie lub też całkowicie bez nich. Wystarczy jednak zagrać go choć raz, by zauważyć jak bardzo jest  wartościowy w praktycznie każdym matchupie. Nawet jeśli nie trafimy w zielonego lub białego stwora na ręku przeciwnika mamy na stole praktycznie nieblokowalnego typa 3/1, którym również możemy skutecznie blokować.

Abrupt Decay
Tragic Slip
Dreadbore
Putrefy
Bonfire of the Damned

Removal suite jest w miarę standardowy, przy czym 2 Decay’e main stanowią pewne zabezpieczenie przed Bant Aurami w G1. Ucięcie jednego z nich i włożenie Doom Blade nie byłoby złym pomysłem na meta pełne RG.

Rakdos’s Return
Underworld Connections

Pierwsza niespodzianka – koneksje main. Testując zauważyłem, że przegrywam najczęściej poprzez dobranie zbyt małej lub zbyt dużej liczby lądów, chciałem zatem mieć w decku coś, co pomogłoby wyjść zarówno z flooda jak i ze screw. Padło na Connections, które bardzo dobrze się sprawdziły. W meta z mirrorami, rockiem i kontrolami grałbym na dwóch main w slocie jednego Decay’a.

HM:

Garruk Primal Hunter – za wolny, do tego o bardzo restrykcyjnym koszcie – w MU, na które jest dobry są lepsze i skuteczniejsze opcje.

 

Sideboard:

W ankiecie, którą wypełniłem przed rozegraniem Top 8 napisałem, że sideboard to najmocniejsza strona mojej talii i jak policzyłem statsy nie myliłem się – wygrałem 23 z 28 rozegranych gier po SB (82%). Dla porównania przed SB wygrałem 8 z 17, czyli 47% – różnica jest kolosalna.

Doom Blade – potrzebny przede wszystkim na Rx, gdzie bezkosztowo sprząta przede wszystkim Hellridery, czy Thundermaw Hellkite. Przed turniejem usłyszeliśmy o zaletach Nighthawka w tym slocie, jednak po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że w każdym z case’ów jest gorszym rozwiązaniem. Dodatkowo podmieniamy go za Putrefy w grach z UWR – robi dokładnie to samo, 1/3 taniej.

Golgari Charm – karta, której uniwersalność przerasta oczekiwania. Po pierwsze zapewnia możliwość zdjęcia ze stołu Burning Earth oraz innych podłych enchantów, np. Oblivion Ring, Assemble the Legion. Po drugie pozwala na szybkie i tanie oczyszczenie stołu przeciwnika ze stworów z 1 w plecach – myślę tu zwłaszcza o small redzie i arystokratkach – używać ostrożnie w kontakcie z własnymi zombie. Tryb regeneracji też jest dość istotny – zapewnia bardzo dobre wymiany w combacie lub psuje plany oparte o mass removal (np. Supreme Verdict).

Liliana of the Veil – kolejna uniwersalna karta, wyśmienita na Aury i stosunkowo skuteczna z UWR. Zagrywając ją przeciwko UWR można odnieść wrażenie, że robi ona nam więcej szkody niż pożytku, w końcu w trybie +1 też musimy odrzucić kartę. Jest jednak na to bardzo dobry sposób – czasami nie warto używać tej zdolności. W jedynym moim meczu z UWR nie miałem kompletnie co odrzucić, więc zagrałem ją na podpuchę, licząc, że wyciągnę kontrę. Tak się stało, a po zużyciu kontry na Lilianę nie było czym powstrzymać Rakdos’s Return, co zrobiło grę.

Pillar of Flame – pillary pozwalają tanio pozbyć się manodajek, Voice of Resurgence, Blood Artist i Thalii, co razem z mainowymi slipami daje 4 opcje removalu na pierwszą turę – moim zdaniem styknie.

Rakdos’s Return – chcemy 3 sztuki na UWR, mirror i rocka.

Underworld Connections – tylko jedne Connections SB, gdyż pierwsza sztuka jest w mainie.

Ruric Thar, the Unbowed – przetestowaliśmy go w kategorii żartu dla picu, z którego bardzo szybko zrobiły się 2 sloty SB bez picu. Ruric bardzo poprawił matchup z UWR, w mirrorze jego statsy (6 z tyłu) i vigilance są nieocenione. Do tego bardzo dobrze blokuje smoki. Ruric i Zombie są Warrior’ami, co może mieć znaczenie przy nazywaniu typów stworów z Cavern of Souls.

 Inne opcje SB:

W SB 2 Duressy leżały u mnie przez długi czas, lecz tak naprawdę w żadnym matchupie nie były istotne. Śmieszą mnie pomysły wkładania ich na mirror, albo przeciwko Burning Earth. Jedyny sensowny matchup – UWR jest już pokryty SB planem i nie ma po SB słabych kart.

Ratchet Bomb – kolejna opcja na Burning Earth, tokeny i arystokratki, nigdy nie była zła, ale Golgari Charm robi to samo, tylko lepiej, next.

Curse of Death’s Hold – bardzo dobrze sprawdzał się singlowy w SB na wszelkie aggro, arystokratki, niezniszczalne oozy etc., ale Golgari Charm robi to samo, tylko lepiej, next.

Barter in Blood – karta wyłącznie na Hexproof, do tego sprząta nasze stwory. Grana ze względu na manodajki, które chronią przeciwnika przed edyktem z Liliany. Manodajki i tak trzeba zabić ASAP, aby nie przegrać z drugoturowym Geistem/Paladynem, a przeciwnik na 99% nie wystawi dwóch ludzików z hexproofem na raz na stół po SB, next.

Slaughter Games – widzieliśmy w sideboardach na kontrole, ale w tym slocie Ruric wydaje się być bardziej elastyczny i czasami sam wygra grę. Games poza tym są nieprzydatne, jeśli przeciwnik zdąży rzucić rewelację z sensownym X zanim dobierzemy i zagramy ekstrakcję.

Sire of Insanity – znalazł się całkowicie poza 75 – niestety kontrole mają obecnie za dużo odpowiedzi, aby ten typ sam mógł wygrać grę.

Jund w top 4 GP Warszawa mtg

Plany sideboardowe

Na podstawie notatek z turnieju spróbowałem odtworzyć przebieg niektórych gier, a przynajmniej najciekawszych zagrań. Oto one z podziałem na napotkane archetypy oraz plany sideboardowe: 

Vs. Bant Auras:

  1. R3: Przeciwnik wykorzystał luźniejsze sloty w decku na 3x Ajani, Caller of the Pride, który tak naprawdę pełni rolę aury, a nie planeswalkera. Choć double strike i flying potrafi naprawdę mocno zaboleć, to umiejętności Ajaniego można kompletnie zignorować w sytuacji, gdy przeciwnik nie ma stworów na stole.
  2. R9: pierwszy poważny błąd jaki zrobiłem podczas turnieju – Jest 1:1, w trzeciej grze na play opp zaczął od T2 stalkera, T3 armor, shock tapped i wcisk. Odpowiedziałem T3 Lilianą i edyktem. Opp dograł 1/1 hexproof za G i podpakował Spectral Flightem – na łapce zostały mu max 3 karty. Zrobiłem +1 liliany i dograłem Olivię, z intencją chump blocku i aktywacji Liliany w następnej turze. Opp dograł w T5 Unflincing Courage na elfa i atakuje Lilianę – Unflincing Courage był w wersji rosyjskiej, a ja zapomniałem, że oprócz +2/+2 i lifelink daje również trample. Olivia zablokowała, co kosztowało mnie utratę zarówno legendy jak i planeswalkera, a w konsekwencji grę i cały mecz.
  3. R10: Partyjka z Łysym, w której w pierwszych dwóch grach pierwsze skrzypce grały top decki  – Simic Charm w G1, Pillar of Flame w G2, dające w obu przypadkach brakujące 1-2 obrażenia. W trzeciej po paru korzystnych dla mnie wymianach, w tym Decay w Spectral Flight w combacie oraz blok Oozem wystawionym z Caverny (kolejną turę zostawił manę na kontrę). Turę później Lifebane Zombie ujawnił rękę Łysego: Negate, Negate, co przy pustym stole wróżyło dla mnie całkiem nieźle. Dwa drawy później ścigaliśmy się z obrażeniami, ale nie była to równa walka, gdyż Thragtusk siadł na stole jednocześnie podnosząc moje życie do bezpiecznych 16 (<spoiler alert> runda 11 na nowo zdefiniuje granicę bezpiecznego pułapu życia w meczu przeciwko Jundowi </spoiler alert>). 2 Negate’y zostały z Łysym do końca meczu. Nie opuściła nas jednak przede wszystkim bardzo przyjazna atmosfera, pomimo wysokiej stawki rozgrywki. Dzięki Łysy, za naprawdę dobry mecz!
  4. R11: chyba najciekawszy mecz z Hexproofem, choć muszę przyznać, iż wachlarz epitetów „ciekawy”, „interesujący” itd. pasuje do Hexproofa jak kwiatek do kożucha. W pierwszej grze zacząłem od Mulligana do pięciu, po czym dobrałem 2x Rakdos’s Return i nie dożyłem czwartej tury. W drugiej, którą zacząłem z szóstki po paru szybkich wymianach i zablokowaniu pola gry Thragtuskiem Lifebane Zombie wziął sprawy w swoje ręce i skutecznie pozbawił przeciwnika życia, w porcjach po 3 co turę. Trzecią grę zacząłem z sześcioma kartami, zaś przeciwnik zszedł do piątki. Przeciwnik zagrał trzecioturowego Geist of Saint Traft, który w czwartej zaatakował i sprowadził mnie do 14. W swojej czwartej turze dograłem Olivię, po czym nastąpił impas. Przeciwnik dograł Rancor i oddał turę, ja zaś dograłem Ooza i shockland tapped. Przeciwnik w swojej Spectral Flight, lecz wciąż nie mógł atakować, gdyż moja Olivia posilona Oozem była już 4/4. Uczta trwała przez 8 tur – po jednym posiłku w turze mojej i przeciwnika, co doprowadziło wampirzycę do nadzwyczaj sporej nadwagi w postaci 8 kamyków +1/+1. Po stronie przeciwnika legendarny Spirit Cleric podpakowany Flightem, dwoma Rancorami oraz Ethereal Armorem, osiągnął rozmiar 12/8, co jednak było wciąż za mało na przebicie się przez Olivię. W przedostatniej turze okresu uczty dograłem Lifebane Zombie i odnotowałem, że przeciwnik w 5 kartach nie ma kompletnie nic  – kolejny Geist, 2x Pilgrim, Mending Touch i coś jeszcze. Moja ręka również była pusta, z tą różnicą, że na stole miałem dość sporo lądów, w tym Kessig Wolf Run. Olivia ugryzła Ooza, oddałem turę i zacząłem liczyć, podczas gdy przeciwnik dograł dobrany land i spasował, zaś koniec jego tury zwieńczyła Olivia kolejnym łykiem Ooza. W mojej turze dograłem kolejny land i po ponownym sprawdzeniu matematyki combatu zaatakowałem – 3/1 zombie, 2/2 Ooze, 13/13 Olivia vs. 12/8 Geist of Saint Traft (hexproof, flying, trample, first strike). Przeciwnik zablokował Geistem Olivię, ale +8/+0 i Trample z Kessiga dla Olivii sprowadziło go z bezpiecznych 18 żyć do 0 w jednym swingu – gg. Lepsze niż pobudka Marit Lage.
  5. R16, 1/4+ Finału: Trzecią grę można obejrzeć na streamie, więc nie będę się za mocno rozpisywał. Dostałem pytanie, dlaczego nie atakowałem turę wcześniej – wydawało mi się, że zaatakowałem po dobraniu Abrupt Decay’a na ewentualną aurę, ale nie jestem pewien. Jeśli miałem go na ręku i opuściłem atak to był to błąd – z Decay’em na ręku i przeciwnikiem z topdeck’a ma on jeden out na wygranie meczu – Increasing Savagery, nie ma więc na co czekać. Dlaczego zabiłem paladyna zamiast go ugryźć i przejąć? Chciałem się ubezpieczyć przed Simic/Selesnya Charmami w Olivię.

 

OUT: 2 Putrefy, 2 Rakdos’s Return, 1 Connections, 1 Dreadbore, 1 Ooze, 1 Farseek

Removal za 1 leci w manodajki, ścinamy Ooza, bo przeciwnik ma i tak mało stworów, więc za dużo nie podrośnie oraz jeden Farseek, bo w pierwszych turach często nie ma na niego czasu.

IN: 3 Golgari Charm, 3 Liliana, 2 Pillar

 

Vs. Jund

  1. R4: pierwszy mirror, ale na szczęście przeciwnik dysponował przeciętną listą bez Lifebane Zombie, z Lilianami main. Lekcja dla mojego opp’a z tej rundy: nie zatrzymujemy rąk bez zielonej many, jeżeli gramy mecz, w którym wiemy, że będzie nam bezwzględnie potrzebna do zagrywania kluczowych czarów (Farseek, Thragtusk, Garruk). Zatrzymałbym bez zielonej tylko w bardzo określonych i wąskich przypadkach, np. vs RG Aggro, z ręką Pillar, Slip, Doom Blade, Doom Blade, Summit, Crypt, Kessig.
  2. R14: drugi i ostatni mirror, z nieprzyjemnym typem, grającym spisem sprzed kwartału. W pierwszej lecimy obaj do piątki, przy czym ja dobieram mainowe Connections, które doję jakby miało nie być jutra tura po turze, dobierając na oko 15 lądów. Przeciwnik zatrzymał piątkę bez zielonej (brawo!), za to w międzyczasie dobrał 3x Farseek, co zobaczyłem po dograniu Lifebane Zombie, który o dziwo nic nie skubnął (na ręce owe 3 Farseek, 2x Garruk, Slip, Putrefy). Dwie tury później w stół wszedł pierwszy Garruk i bestia, których ściągnąłem Bonfire’m z ręki za X=4. Drugi Garruk wszedł w stół w kolejnej wraz z bestią. Następnie przeciwnik podpakował Kessigiem bestię przed atakiem i użył zdolności -3 Garruk’a nadziewając się na Decay’a. Bez paliwa na ręku był bezradny na kolejne moje Draw’y, w których po serii landów zaczęły płynąć syty. Na G2 i G3 przeciwnik włożył m.in. Duressy i Liliany, prawdopodobnie wyjmując Bonfire. G2 zaczął wirtualnie z szóstki rzucając Duressa w rękę z landami i stworami, lecz i tak ostatecznie wygrał dogrywając Olivię w czwartej turze. W trzeciej grze, którą zacząłem z szóstki otrzymałem trzecioturową Lilianę, która oskubała mnie z ręki i odpaliła Fact or Fiction z moich permanentów (7 landów i Ooze). Popełniłem błąd wybierając paczkę 3 landy i Ooze, który zginął natychmiast od Putrefy. Do końca gry (i meczu) nic sensownego już nie zagrałem.

 

OUT: 2 Decay, 1 Ooze, 1 Huntmaster/1 Ooze

Oozy po obu stronach stołu powodują, że często nie ma z czego urosnąć. Huntmaster nigdy nie był spektakularny w mirrorze – nie zagrasz go jako drugiego po Huntmasterze przeciwnika, jego 2 za 1 sprząta tani bonfire za 2. Nie wyciągam bonfire’ów, bo chcę mieć full opcji na zabicie Olivii, Garruka z tokenami oraz możliwość wymiany X za 1.

IN: 2 Ruric Thar, 1 Rakdos’s Return, 1 Underworld Connections

Grając przeciwko wersjom z 3+ enchantmentami (np. Primeval Bounty) rozważyłbym dołożenie Golgari Charma lub dwóch.

 

Vs. RG Haste

  1. R7: pierwsze dwie gry właściwie bez historii – w pierwszej opp poleciał do piątki, po czym dostał 2 za 1 z Miracle w mojej T4, zaś w drugiej jego curve elegancko rozjechał moją część stołu, na której znajdowały się właściwie same landy. W trzeciej grze przeciwnik dość mocno zaryzykował, za co został skarcony. Miał na stole 7 landów, GG Geista 2/1 i Domri Rade z 1 kamykiem, 3 karty na ręce, u mnie zaś 4 landy odtapowane, Scavenging Ooze z 1 lub 2 kamykami, 4 karty na ręce. Zagrał Thundermaw Hellkite’a i zadeklarował atak, zablokowałem Oozem Geista. Po bloku tapnął pozostałe 2 landy i aktywował bloodrush z Rampagera na Geista, na co odpowiedziałem Decay’em, w odpowiedzi na trigger Undying usunąłem duszka poza grę, a smoka sprzątnąłem Tragic Slip’em. Opp spróbował +1 Domri i pokazał kolejnego smoka, dograł land i oddał turę. W swojej dograłem Lilianę, odrzuciliśmy po karcie, Ooze zamiótł Domri’ego, a dwie czy trzy tury później mojego oponenta – gg.
  2. R8: w pierwszej grze znowu miałem flood, choć kopałem mainowymi Connections do przedostatniego życia w poszukiwaniu opcji, niestety bezskutecznie. Drugiej grze perfekcyjnie zagrał tercet Scavenging Ooze, Doom Blade i Golgari Charm, zamiatając stół u przeciwnika i jednocześnie rosnąc. Z trzeciej moje notatki są bardzo skąpe, ale patrząc na ruchy po życiach można wywnioskować dwa flipy Huntmasterów oraz 2x Thragtusk – wystarczyło.
  3. R17 czyli półfinał: odrzuciłem siódemkę oraz szóstkę (obie bez many), potem piątkę: Blood Crypt, Farseek, Decay, 2x Huntmaster, zatrzymując się na czwórce. Flipnięty Huntmaster zatrzymał początkowy napad. Bonfire z czuba w jednej z 3 lub 4 tur przechyliłby szalę zwycięstwa na moją stronę, ale niestety tak się nie stało – wykończył mnie Hellrider afair. W drugiej grze popracowały Huntmastery pilnując mojego życia oraz napierając, co wyrównało stan pojedynku na 1-1. W decydującej grze zatrzymałem szóstkę, która okazała się być za wolna w stosunku do porna jakie zaprezentował przyszły zwycięzca GP: T2 Geist, T3 Flinthoof Boar, T4 Hellrider, T5 Hellrider, GG. Patrząc na to co zatrzymałem z perspektywy czasu widzę, ze powinienem był zejść do 5 zamiast liczyć, że przeciwnik nie będzie aż tak szybki.

 

OUT: 4 Zombie (nic nie wyciągną – wszystkie zielone stwory już są na stole), 3 Bonfire (musi polecieć z Miracle w T4-T6 inaczej jest tragiczny), 2 Rakdos’s Return, 1 Connections, 2 Olivia (niestety za wolna, ale chcemy zostawić jedną na wypadek dożycia do late game’a), 1 Scavenging Ooze (przeciwnik ma swoje, więc czasem nasz będzie bez opcji na usunięcie czegokolwiek i wzrost)

IN: 2 Pillar, 3 Doom Blade, 3 Charm, 2 Ruric Thar, 3 Liliana (widzę jednak opcję zostawienia Ooze’a i 2 Olivii i nie wkładania Lilian, choć removal to removal).

 

Vs. UWR

R6: okazuje się, ze można Jundem wygrać G1 vs. UWR, potrzeba tylko odpowiedniego zbiegu okoliczności, czyli: Farseek, Huntmaster, Cavern i Rakdos’s Return. Opp otrzymał trzecioturowego Huntmaster’a z Caverny, z którym niespecjalnie się przejmował przez jakieś 2-3 tury, aż skończyły mu się tanie czary do ochrony przed flipem. Augur of Bolas odsłonił Supreme Verdict, który został natychmiast zagrany. Nagrodą za to zagranie był Rakdos’s Return z X=4 oczyszczający przeciwnika z łapy, końcówka była formalnością. G2 zmullowałem siódemkę bez landów i szóstkę z jednym, aby otrzymać takie pięć kart: Lifebane Zombie, Farseek, Farseek, Farseek, Farseek. No to lecimy do czwórki: 3 landy + Farseek– snap keep + jestem na Draw. Opp zagrywa T3 Augur of Bolas (nie wiem jak się side’ował, ale coś podobno wyjął) i nie znajduje spella, a mój T3 Zombie wyciąga Restoration Angel’a. Opp dogrywa w T4 kolejnego Augura znajdując Sphinx’s Revelation i zabija zombie Pillarem. Niestety dla niego, nie ma odpowiedzi na T4 Thragtusk, przez co do końca gry jest pod presją moich stworów. Sytuacji nie poprawił mu dobrany przeze mnie Ooze, który wyczyścił go z Think Twice’ów i blankował dwa Snapcastery, których opp był zmuszony użyć do desperackiego bloku w ostatnich swoich turach.

 

OUT: 3 Bonfire, 2 Decay, 2 Slip, 1 Dreadbore, 1 Olivia, 2 Putrefy

IN: 2 Doom Blade, 2 Charm, 2 Ruric Thar, 3 Liliana, 1 Connections, 1 Return

 

Vs. Wescoe Boros:

Jedyne spotkanie z tym archetypem odnotowałem w R5 i choć na papierze ten deck wygląda dość średnio, reprezentuje naprawdę solidne agro z elementami disruption. Thalia w T2 na play oznaczała, że moja ręka 2 landy, Farseek, Huntmaster i 3 karty nie wyglądała już tak świetnie, zwłaszcza jak do Thalii dołączył Silverblade Paladin (aby być precyzyjnym – dwóch paladynów, pierwszego zatłukłem Dreadbore’m). 3 tury potem mogłem się sajdować… G2 przebiegła bez emocji i ciekawych zagrań, za to w G3 musiałem wyciągnąć z przeciwnika Brave the Elements, które zobaczyłem poprzez umiejętność Lifebane Zombie. Przeciwnik miał na stole Thalię, Fiendslayer Paladin’a oraz Sublime Archangel, zaproponowałem Doom Blade w Anioła w combacie, na co przeciwnik odpowiedział Brave’m i skomentował: „Now I get a Bonfire and a Tragic Slip, don’t I?” Called shot.

 

Nie pamiętam dokładnie SB planu:

OUT: 2 Return, 1 Connections, 4 Zombie, 1?

IN: 2 Pillar, 3 Charm, 3 Doom Blade

 

Vs. Mono Red Dynacharge:

Ten archetyp spotkałem na swojej drodze tylko raz i to o dziwo w rundzie 12. W pierwszej grze stabilizację sytuacji na stole osiągnąłem na 1 życiu, po czym dobrałem i dograłem piąty ląd (na szczęście nie był to shockland), a 5 mana oznacza jedno – Thagtusk w stole, który razem z Olivią wykończył przeciwnika w dwie tury. W drugiej grze zatrzymałem rękę 3x Doom Blade, Golgari Charm, 3 landy, po czym zobaczyłem w pierwszej turze Rakdos Cackler’a. Mały czarny diabeł bezkarnie ukąsił mnie w drugiej turze, by w trzeciej zobaczyć jak Charmem masakruję dwóch świeżo dogranych typków i jednocześnie go Forcefield’uję. Następnie poleciała seria Doom Blade’ów w kolejne dogrywane stwory i zanimowany Mutavault, dograny przez przeciwnika w T2. Thragtusk, Ooze i Huntmaster skutecznie pokrzyżowali plany przeciwnika, który, gdy widział, ze nie ma już szans na zwycięstwo stwierdził, iż przynajmniej nie pozwoli mi skończyć grę z 20+ HP (byłem wtedy na 19). Niestety dla niego kolejny martwy stwór został skonsumowany przez Ooza, zaś ostatni draw to nie był czwarty ląd, którego potrzebował do zagrania dwóch Hellriderów, których trzymał na ręce. Nieprzydatne też były dwa Burning Earth’y, które przy moim stole i punktach życia wyglądały mocno przeciętnie.

 

OUT: 2 Return, 1 Connections, 4 Zombie

IN: 2 Pillar, 3 Charm, 3 Doom Blade (61 kart main po SB)

 

Vs. RB Zombie

Pisząc o Burning Earth od razu przypomina mi się mecz z rundy 14 (przedostatniej w fazie Swiss), w której trafiłem na RB zombie, nie wiedząc zupełnie co taki deck może robić tak wysoko na turnieju rangi GP. Pierwszą grę zdominowała Olivia, która zmusiła do harakiri Vampire Aristocrat, aby w kolejnej turze sprzątnąć resztę stworów ze stołu przeciwnika. W drugiej grze przeciwnik zagrał dwa stwory, na które odpowiedziałem Scavenging Ooze’m. W czwartej turze na stole pojawił się Burning Earth, zagrany z 2 Dragonskull Summitów, Blood Crypty i Swampa. W mojej turze zabiłem dwa stwory, aby następnie zjeść je Oozem i zaatakować, na co przeciwnik odpowiedział drugim Burning Earth’em i Blood Cryptą tapped. Postanowiłem przyjąć za 10, zejść do 1 i dograć Thragtuska w piątej, wracając na 6 HP i cały czas napierając Oozem. Przeciwnik dograł Shadowborn Demon’a przyjmując 8 w paszczę, schodząc do 3 HP i zabijając Ooza. Oddałem swoją turę licząc, że po triggerze demona stół u przeciwnika będzie pusty. Przeciwnik „zapomniał” o triggerze poświęcenia demona i dobrał kartę, co od razu wskazałem i zawołałem sędziego. Ceti nakazał sprzątnięcie Demona i kontynuowanie gry, podczas gdy on sam udał się na naradę w celu określenia kary. Nie wiem jaka ona była, gdyż było po grze zanim sędziowie skończyli naradę – dograny ze Swampa Gravecrawler niestety nie jest przydatny w bloku.

 

OUT: 2 Return, 1 Connections, 2 Zombie

IN: 2 Pillar, 3 Charm

 

Vs. Junk Aristocrats

Deck spotkałem na swojej drodze dwukrotnie – w rundzie 1 (nie mam notatek) i 15, decydującej, którą rozpoczęliśmy od solidarnych Mulliganów do 5. Po paru wymianach doszliśmy do late game’a, w którym przeciwnik dobierał paliwo, zaś ja 6 landów z rzędu. Interesujący przebieg miała druga gra, którą przeciwnik zaczął z szóstki. Dograłem w drugiej turze Ooze’a, na którego przeciwnik odpowiedział Cartel Aristocrat. Zaatakowałem licząc na to, że przeciwnik zablokuje licząc na wymianę i zabicie Ooza, który psułby mu plan gry podobnie jak Cartel mnie. Oponent zablokował i nadział się na Golgari Charm’a, który zregenerował Ooza. Kolejna tura to Zombie usuwający drugiego Cartel’a (zostawiłem Obzedata i Varolza na ręku u przeciwnika), Exile pierwszego Cartel’a Oozem i atak. Nie pomógł nawet topdeck dwóch landów i Obzedat wystawiony i zmuszony do chump bloku.

 

OUT: 2 Return, 1 Connections, 1 Dreadbore

IN: 2 Pillar, 3 Charm (61 kart main po SB)

 

Przemyślenia i podsumowanie

Deck pomimo Mulliganów działał całkiem nieźle, a wygrana z czwórki vs UWR bardzo podniosła moje morale. Zadziwiająca jest dla mnie różnica GW% przed i po sideboardzie, zwłaszcza, że mój main był standardowy w ~95%. Rotacja tuż tuż, zatem niewiele czasu pozostało, by jeszcze coś jundem pograć. A warto, gdyż deck nie ma tragicznych matchupów (do najgorszych należy G1 z RG i UWR).

 

Props:

  • magic topdeck Podziękowania dla wszystkich, którzy trzymali kciuki, wspierali i kibicowali nam w decydujących rundach i topie – to naprawdę daje bardzo dużo!
  • Gratulacje dla Obera za wsycenie topa oraz dla Daniela, który przejechał po rywalach w sealdzie jak tsunami przez Japonię w 2011. Powodzenia w Seattle, co to dla Ciebie turniej na max 40 osób!
  • Większość moich przeciwników – bardzo pozytywni ludzie cieszący się wydarzeniem jakim jest GP oraz pobytem w Polsce.
  • Last, but not least – podziękowania dla teamu, z którym testowaliśmy i ogrywaliśmy decki: Marcin Januszewski, Marcin Szałek, Mateusz i Michał Pryt.
  • Autobus Topdeck – pozytywna karma na niedzielny poranek

Slops:

  • Warszawska pizza – tragedia jak zawsze.
  • Kierowca Jund’a z R14 – typ nieuprzejmy od pierwszej do ostatniej minuty.

Michał Kołaciński mtgMichał Kołaciński – mieszkaniec Łodzi, gra turniejowo od okolic Onslaught’a, z drobnymi osiągnięciami na scenie lokalnej. Regularnie gra Standard, Limited, Commander (French i Multi), a gdy pojawia się okazja również Legacy, Modern i 2HG Sealed.

Pracuje w branży IT, zaś czas wolny oprócz kart wypełnia siatkówką i snowboardem.

 

 

 

  

Print Friendly, PDF & Email

Komentarze