Dawno nie pisałem, bo nie było o czym, chyba że o moim super downswingu, czyli 14 daily events i 2 premier events bez money w ciągu tygodnia. Doprowadziło to do tego, że nawet zacząłem grać drafty, bo tam mniej przegrywałem i zawsze coś można trafić. Gdy nastawienie do grania zmienia się z „gram, by wygrać” na „gram, by nie przegrać” lub „nie gram, bo nic nie przegram”, to znak, że jest źle. Robiłem dużo rzeczy, by kazać tiltowi i downswingowi wypierdalać – zrobiłem sobie maraton serialowy z lodami i ciastkami, nie odpalałem MTGO przez parę dni, nawaliłem się jak stodoła i złożyłem kozła w ofierze shufflerowi…
Czytaj dalej