W tym całym moim Mission: Explorer istotny był wybór decku, którym będę zdobywał Play-In Pointy i ogrywał Standard ONE. I to na tym się tu przede wszystkim skupię, przedstawiając nie tylko talię, ale i drogę do niej oraz powody, dla których wybrałem właśnie ten deck, a nie inny.
Przyznam, że ostatni raz bardziej intensywnie standard grałem przy okazji Dominarii, gdy grał Mono Green Aggro ze Steal-Leaf Championami. To było jeszcze w czasach, gdy nikomu się pandemia nie śniła – co podkreślam, bo grałem tym deckiem na żywo na Grand Prix (2018 rok). Aż się łezka w oku kręci – stare, dobre czasy. Potem do formatu zaglądałem raczej sporadycznie. Jakieś decki składałem – choćby Mono Black ostatnio, ale nie wciągnęło mnie. Swoje robiły bany, a też skupiałem się bardziej na limited. Aż przyszedł Standard ONE.


