Znacznik: VILQ

Polyraptor – liczysz to źle

Na wstępie chciałbym przeprosić gracza, który w dniu 13.01.2018r. na turnieju prerelease Rivals of Ixalan zorganizowanym przez Galaktykę Gier w Potoku otrzymał nieprawidłowy ruling – szczegóły w dalszej części. To będzie tekst o jednej z nowych kart z dodatku. Polyraptor, bo o nim mowa, może przyprawić o zawrót głowy.

Ci, którzy znają mnie bliżej, wiedzą, że jednym z moich koników jest interakcja pomiędzy Rite of Replication i Precursor Golemem. Konkretniej Rite of Replication z Kickerem… rzuconym dwa razy. W najnowszym dodatku Wizardzi sprezentowali nam podobnie zakręconą interakcję, czyli Forerunner of the Empire oraz Polyraptor. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to proste do policzenia. Niestety tylko na pierwszy rzut oka, gdyż wszystko rozbija się o stos i jego uważne rozpatrywanie.

Czytaj dalej

Opłacalność Modern Masters 2017

Jeśli myśleliście, że poprzedni tekst poświęcony mechanikom Modern Masters 2017 to jedyny art o dodatku, który pojawi się na Togu, byliście w błędzie :) Chociaż muszę przyznać, że pierwotnie kwestie opisywane tutaj miały się znaleźć właśnie tam. To miał być jeden materiał, ale w pewnym momencie zaczął się rozrastać. Lepiej go było podzielić na dwie części.

Mając opisane mechaniki, możemy się przyjrzeć Modern Masters 2017 pod kątem finansowym i grywalnościowym. Czy opłaca się go kupować? I jeśli już go kupimy, to co – oprócz oczywistości takich jak np. foilowana Liliana – chcemy w boosterach zobaczyć? No i jakie karty z Modern Masters 2017 przydadzą nam się w formatach constructed?

Czytaj dalej

Netdecking – dobry, zły i brzydki

Przyszło nam żyć w czasach, w których w zasadzie każda informacja jest „o dwa kliknięcia od nas”. Jaka będzie jutro pogoda, kto nie śpi, bo trzyma kredens, jaka dziś jest promocja w markecie. To wszystko stało się już na tyle naturalne, że przeniknęło też do naszego magicowego świata. Teraz mamy od ręki dostęp do decklist z Grand Prix/Pro Tour czy też różnych Rogue Decków. Netdecking to zjawisko powszechne jak poranna kawa czy internet w telefonie.

Jednak niewielu graczy pamięta (lub wie), jak to wyglądało kilka (-naście) lat temu, kiedy Magic jeszcze nie był zadomowiony w internetach, a po decklisty sięgało się np. do InQuesta. Ba, często nawet taka prasa była tylko dla „wybranych”. Decklisty rozchodziły się pocztą pantoflową, a talie powstawały „na schodach przed sklepem”. Czytaj dalej

Psychatog.pl